Właśnie co do tego podwozia to faktycznie, nie bardzo nadaje się na inne nawierzchnie niż murawa lub asfalt. Martwi mnie to niestety.... Lądowania i tak trzeba robić dość delikatne. O żabkach i kangurkach przy lądowaniu można zapomnieć bo koła górą skrzydła wyjdą
Potwierdzam to co koledzy piszą o podwoziu,ja swoje wyrwałem już przy pierwszym lądowaniu i to naprawdę wyjątkowo miękkim na delikatnej trawce,tzn po prostu złorzyło się do tyłu i zrobiło dziury w skrzydle,postanowiłem przenieść je troszkę do przodu i zrobić małą skrzyneczkę i jak na razie śmiga aż miło,wygląda to jak w travel ai'rze, achaaa i któregoś razu przestały mi działać stery wysokości,a okazało się ze poluzowały się śrubki ampulowe które trzymają te cięgiełka,teraz sprawdzam co któryś lot bo głupio wygląda samolot który się rozpędza i nie wznosi ale oczywiście to może stało się tylko w moim.
Pozdrawiam
Zbiornik jest mocowany na piankę montażową. Trochę paprania za pierwszym razem ale warto. Otwór we wrędze ogniowej łączy się z korkiem od zbiornika i jest zabezpieczony sylikonem. Moja pianka jest odporna na działanie paliwa przy sporadycznych kontaktach, ale inna pianka innego producenta może już reagować, dla tego trzeba sprawdzić jej zachowanie po utwardzeniu. Zbiornik przed piankowaniem trzeba sobie unieruchomić na ile to jest możliwe np kawałkami tektury i taśmy, a później co jakiś czas kontrolować jego położenie, gdyż pianka ma tendencję jeszcze rosnąć godzinę po rozprężeniu z puszki. W pewnym stopniu jest to sposób wygodny, a do zastosowania go zmusił mnie fakt ograniczonej możliwości dokonywania przeróbek w już zamkniętym (sklejonym i oklejonym) modelu.
Natomiast jeśli chodzi o ster wysokości, to drut został potraktowany papierem ściernym w miejscu łączeń, a śruby zakręcone na żywicę typu płynny metal. Myślę że powinno się trzymać Jak by się przyjrzał fotkom wnętrza kadłuba które dodałem na poprzedniej stronie, to widać że jest zapaprane żywicą.
Pomógł: 13 razy Dołączył: 04 Cze 2009 Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pią 30 Lip, 10 20:26
DarekRG napisał/a:
Zbiornik jest mocowany na piankę montażową. Trochę paprania za pierwszym razem ale warto.
Pomysł raczej chybiony - nie dość że nie da się tego zbiornika w sensowny sposób wymontować (a czasami trzeba - na przykład gdy uszkodzi się rurka silikonowa z ciężarkiem i będzie zasysać powietrze), to jeszcze w żaden sposób nie zabezpiecza przed przenoszeniem drgań - pianka po zaschnięciu jest raczej twarda, najkorzystniej jest "wymościć" komorę zbiornika miękką gąbką.
Mam takie pytanie odnośnie Super Air:
kleiliście połówki skrzydeł, czy pozostawiliście demontowane. U mnie jest rurka aluminiowa i mnie kusi trochę bo później duże udogodnienie w transporcie. Ciekaw jestem czy ktoś próbował tego nie sklejać i latać??
Zgadza się. Można latać bez sklejania. Oczywiście nie testowałem ekstremalnych wywijasów w powietrzu, tylko kilka pętli i beczek. Model lata super! Zaryzykuje stwierdzenie że w powietrzu się lepiej prowadzi niż nie jeden trenerek górnopłat. Na moim zbiorniku można śmiało polatać 15 min, a lata się na połowie gazu.
Do lotów podwozia nie zmieniałem. Do asfaltu może być jak jest, ale przy trawiastym lotnisku jest duży problem oderwać się od ziemi, ponieważ podwozie główne jest zbyt blisko SC i model na trawie pada na pysk. Lądowania też się lubią kończyć kapotażem. Więc trzeba jednak przenieść podwozie ze skrzydeł do kadłuba. Niestety silnik mi się nie spisywał zbyt dobrze, a upór zrobił swoje. Raz mi silnik zgasł w powietrzu, raz się tłumik poluzował. Niestety nie miałem innego paliwa lub cieplejszej świecy. Pod koniec miałem się zwijać bo już czas gonił, ale stwierdziłem że jeszcze raz się przelecę bo zbiornik zatankowany. Niestety silnik się uwziął i nie chciał się wkręcić na obroty. Efektem było przeciągnięcie 2 metry nad ziemią przy starcie i model zwalił się na skrzydło. Dodam tylko że dysponowałem bardzo małym skrawkiem wykoszonej trawy więc z stąd ta presja żeby wzbić go w powietrze. Teraz na pewno bym go nie podrywał przed końcem pasa, tylko zgasił silnik i zaryzykował kapotażem. Efekt dla modelu był taki że skrzydła zostały wyrwane z kadłuba. Niestety pech chciał że kadłub uderzył w jedno ze skrzydeł i połamał 3 żebra. Na sterze kierunku pękł orczyk. Straty golnie rzecz biorąc małe i szkody łatwe do naprawienia. Najbardziej mi szkoda poszycia na skrzydle, bo już z łatą nie będzie takie ładne jak wcześniej. Jak wrócę z urlopu, zamówię podwozie, zrobię półkę w kadłubie pod nie, i mam nadzieję że uporam się z moim opornym na loty ASP ...no i w powietrze
Witam wszystkich
Byłem posiadaczem Travel Air-a w 7-dmym locie nastąpiła katastrofa dziwna z materiału video widać jak samolocik spada przechlając się na prawe skrzydło i do ziemi … było ciemno zmierzch ale Travel dziwnie się zachowywał podczas ostatniego lotu… moje pytanie czy ktoś z Was używał klapo-lotek ? podczas podejścia do lądowania? 6-sty lot był dość „mocny „ ale wydawało mi się że nie powinno stać się coś złego a jednak po lądowaniu zauważyliśmy znaczne różnice w wysokości skrzydła do ziemi było bardzo blisko ziemi .Sprawdziłem mocowanie i było ok. niestety lot i podejście zakończyło się katastrofą Napędzał go ASP 52 miał spory nadmiar mocy udało mi się go dotrzeć bardzo dobrze i nie było z nim problemów . ( dalej działa ) Powracam do pytania jak traktujecie go w powietrzu ? mocno i agresywnie czy jako trenerka ? spokojnie i łagodnie…. Po okregu … i do ziemi ? Powiem że jestem szaleńem była to moja pierwsza spalinka Lecz nie pierwszy kontakt z RC powiem że ląduje gdzie chce i nie ma z tym problemu sam byłem zdumiony ale tak jest . Zamówiłem luż kolejny egzemplarz Trawel Aira i czekam na przesyłke Czekam na podpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach