Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 12/25/2020 in all areas

  1. 14 points
    Witam Wszystkie kolorki na swoim miejscu. Trochę to trwało, ale więcej czasu zajęło wyklejanie taśm i maskowanie niż malowanie. Teraz na całość lakier bezbarwny i będzie można wyposażać, a później czekanie na trochę cieplej i oblocik.
  2. 11 points
    Widzę, że jest sporo różnych sprzecznych informacji, bo "słyszałem od kolegów z lotniska" albo "bo dostałem maila od bardzo ważnej osoby". Jednak jedynym wiarygodnym źródłem są PRZEPISY: R - ROZPORZĄDZENIE WYKONAWCZE KOMISJI (UE) 2019/947 W - WYTYCZNE NR 25 Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego Poniżej mapka jak czytać przepisy dotyczące latania w Klubach i Stowarzyszeniach (R i W to wskazanie czy przepis jest z Rozporządzenia czy z Wytycznych): Pełny rozmiar po kliknięciu na obrazek. Przydaje się jeszcze ten dokument: Easy Access Rules for Unmanned Aircraft Systems (Regulation (EU) 2019/947 and Regulation (EU) 2019/945) - przepisy z komentarzami i wyjaśnieniami EASA. Konkluzje są takie: Trzeba się zarejestrować jako operator. Trzeba oznaczyć latadełko numerem operatora. Nie trzeba zdawać testu on-line. Ale jeżeli przez najbliższe 2 lata Klub nie postara się o Zezwolenie, to test trzeba będzie zdać. Trzeba każdorazowo zgłosić lot w DroneRadar. Teoretycznie Zezwolenie nie jest związane z miejscem. Ale Klub może napisać we wniosku: "Mamy klubową miejscówkę na Zadoopiu, gdzie nawet sępy zawracają, ale latamy też po całej Polsce". A ULC może odpowiedzieć: "To na Zadoopiu możecie latać do 500m, a w reszcie Polski do 200m." Warunki w Zezwoleniu będą wydawane przez ULC, więc warto z ULC żyć dobrze. Hasła typu "ULC jest jak dziecko we mgle", "czy tam w ULC-u ktoś ma mózg", "mądrzy inaczej", "siepacze ulcu", "psychozabawa ulcu" czy "widzimisię urzędniczków" nie budzą zaufania i przychylności w wydawaniu warunków. EDIT Historycznie rzecz biorąc pierwszy statek latający nazwany dronem był ... samolotem zdalnie sterowanym. Było to w latach 20 zeszłego wieku i tak było aż do rewolucji multirotorowej, gdzie to określenie został bezczelnie ukradzione samolotom Więc bym się tak nie denerwował na to określenie, raczej jest to powód do historycznej dumy
  3. 10 points
    Widzę, że wątek covidowy został zamknięty i chyba słusznie, ale ponieważ pisząc w nim zadeklarowałem, że poinformuję o zaszczepieniu się, więc chciałbym tej deklaracji dotrzymać. W dniu dzisiejszym zostałem zaszczepiony (pierwsza dawka, druga po 3 tygodniach). Nie mam żadnych negatywnych objawów, nawet żadnego odczynu poszczepiennego (ponad 5 godzin po). Od wczoraj w moim miejscu pracy zaszczepiono już grubo ponad 100 chętnych, frekwencja wysoka. Nie mam dokładnych danych, ale z rozmów z Kolegami z innych oddziałów mogę szacować, że grubo ponad 75% jest chętnych. Informacja od Koleżanki z dużego szpitala covidowego - zaszczepiło się lub czeka jeszcze na zaszczepienie praktycznie 100% pracowników, to tak a`propos czy warto się szczepić. Każdy kto pracuje w takim szpitalu od początku epidemii, w szpitalu, gdzie trafiali pacjenci w stanie średnim, ciężkim i gdzie część z nich zmarła pomimo zaawansowanej pomocy i sposób w jaki zmarła (niewydolność oddechowa, czyli po ludzku duszenie się, to nie jest łagodny, przyjemny rodzaj śmierci) nie zastanawia się nawet czy warto, tylko myśli aby jak najszybciej ten cykl szczepień mieć już za sobą. Do decyzji moderatorów pozostawiam, czy zostawić tę moją informację jako pojedynczy post, czy dołączyć do tamtego wątku. A do niezdecydowanych jeszcze raz apeluję, szczepcie się.
  4. 9 points
  5. 9 points
    Proponuję popytać wędkarzy, żeglarzy albo myśliwych jakie oni muszą spełnić procedury. Nie rozumiem dlaczego część z ludzi ma problem z zaliczeniem szkolenia i egzaminu no i zapisaniem się do jakiegoś stowarzyszenia czy aeroklubu, który nie koniecznie musi być w bezpośredniej bliskości miejsca zamieszkania. Bo co? Bo trzeba opłacić składkę i nagle przestaje się być incognito? Od lipca 2020 każdy swój lot zgłaszam w DroneRadar i wiecie co jest najciekawsze? Nie poniosłem uszczerbu na zdrowiu fizycznym i psychicznym i za każdym razem dostawałem zgodę, choć zdarzało się, że F-16 z Krzesin przeleciał nad głową. Uważam, że im więcej z nas będzie zgłaszało swoje miejscówki lotów, tym bezpieczniej. I nie chodzi tu oto, że zabroniął nam latać (oczywiście jeżeli sama strefa nie będzie miała obostrzeń), ale o to, że jak jakiś ultralight, LPR, czy inny piolt zgłosi swój przelot, dostanie info: "uważaj bo na tej i tej szerokości możesz spotkać się z modelarzem". Przy okazji przy powtarzalnym i częstym zgłaszaniu tego samego miejsca lotów modelarzy, ULC mógłby nanieść na swoje mapy kropkę w tym miejscu. Dla mnie jest to porównywalne z noszeniem elementów odblaskowych przez pieszych po zmroku, zwłaszcza jak poruszają poza miastem i poza ścieżkami dla nich przeznaczonymi. Ale to ja tak uważam i to moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.
  6. 9 points
    Oto osobista relacja samego Les McDonalda z udziału w MŚ w Częstochowie - jest to fragment jego znakomitego tekstu pt. Kroniki Stiletto („The Stiletto Chronicles”) opublikowanego w 2009 - 2010 w 6 częściach w Stunt News - biuletynach PAMPA. Tłumaczenie jest automatyczne z moimi niewielkimi korektami, dlatego za jego jakość z góry przepraszam. Polecam oryginalny tekst, który jest dostępny np. tu : http://www.builtrightflyright.com/2020/stiletto660/StilettoChronicles/StilettoChronicles.htm O Częstochowie jest w części 5. (…) Mistrzostwa Świata 1980 Podróż na miejsce zawodów w Polsce wydawała się dość prosta. Podczas obu moich lotów między Miami a Frankfurtem zawarłem wcześniejsze ustalenia z dobrze znanymi niemieckimi liniami lotniczymi, które zajmą się moim samolotem - a przynajmniej tak mi się wydawało. Nie miałem „wewnętrznych powiązań” z tą linią lotniczą, a to, moi przyjaciele, robi ogromną różnicę. Wreszcie, po dwudziestu czy trzydziestu minutach marudzenia, narzekania i płacenia stanowczo za dużo za „nadbagaż” byłem już w drodze. Po przybyciu do Frankfurtu spotkałem się z Donem Jehlikiem, menadżerem zespołu, jego asystentem Billem Lee i resztą zespołu. Zebraliśmy paliwo, odebraliśmy wynajęte samochody i ruszyliśmy na wschód. Zachodnioniemieckie krajobrazy są piękne, a naszych pięć Volkswagenów Vanagans, wszystkie w jasnych odcieniach różnych kolorów, musiało wyglądać jak jakaś karawana cyrkowa pędząca autostradą. (Jakie to prorocze… - wyd.) Kiedy zbliżaliśmy się do „strefy buforowej” prowadzącej do Niemiec Wschodnich, zwolniliśmy i patrzyliśmy, jak krajobraz stopniowo zmienia się w ponury. Gdy zbliżyliśmy się do faktycznej granicy i punktu kontroli celnej, zrobiło się wręcz przygnębiająco. Drut kolczasty, wieże strzelnicze i strażnicy uzbrojeni w karabiny maszynowe przez dwie godziny ponuro, spokojnie czekali by wydać pozwolenie na przejście do jasnoszarej, ciemnoszarej i czarnej krainy. Nasze „wizy tranzytowe” wyznaczały bezpośrednią trasę do Erfurtu, naszego pierwszego nocnego przystanku, a następnie do polskiej granicy. Żadne odchylenie nie byłoby tolerowane i mieliśmy na to dwadzieścia cztery godziny. Podróż była wręcz niesamowita. Przejeżdżając przez miasta o piątej po południu zobaczyliśmy bardzo mało ludzi i jeszcze mniej samochodów na ulicach. Kiedy widzieliśmy kogoś, patrzyli na nasze kolorowe pojazdy, a potem znów w ziemię. Żadnych uśmiechów, żadnych fal, po prostu chcieli pozostać niezauważeni. W przeciwieństwie do czarnych samochodów i szarych budynków, ogromne szyldy pomalowane na czerwono i biało z postaciami dłoni w rękawiczce trzymającej błyskawicę z napisami wychwalającymi cnoty komunizmu w czerni. Jechałem jasnozielonym „Stunt Van” i zatrzymałem się przed hotelem w Erfurcie, żeby wyładować nasze modele. W jednej chwili pojawił się bardzo duży żołnierz z równie dużym karabinem maszynowym i skinął na mnie, abym ruszył furgonetką. Zasugerowałem, że powinien dać mi tylko chwilę na rozładowanie naszych cennych modeli; zły osąd z mojej strony. Zaczął wymachiwać dużym pistoletem i wezwał posiłki. Pojawił się jeszcze większy żołnierz z jeszcze większym pistoletem i zażądał paszportów. W ciągu zaledwie kilku minut wiedziałem, że to wykracza poza „mandat za parking”. Byliśmy teraz zatrzymani; zwiastun rzeczy, które nadejdą. W końcu znaleźliśmy się w naszych pokojach, z modelami i paszportami w kieszeni. Jakaś pani „z obsługi”, która wszystko załatwiła, wyjaśniła, że „tu jest trochę inaczej niż w Ameryce”. Ba! Później tego samego wieczoru widzieliśmy z okien hotelu tych samych wielkich żołnierzy, którzy stawili nam czoła wcześniej. Wciąż byli w mundurach, ale teraz najwyraźniej byli pijani i bardzo awanturniczy na ulicy poniżej. Nie trzeba dodawać, że Werwage i ja nie wyszliśmy na zewnątrz, aby znaleźć drinka. Wczesnym rankiem następnego dnia załadowaliśmy się i wyruszyliśmy do Polski z Billem Lee na czele. Po krótkiej jeździe po Erfurcie bez celu jeden z pomocników, Dave Elias, wyjaśnił Billowi, że Polska jest na wschodzie, więc nie powinniśmy jechać w stronę Słońca. Stunterzy to prości ludzie i byliśmy pod takim wrażeniem zdolności przywódczych Dave'a, że awansowaliśmy go z „pomocnika” na półoficjalne stanowisko „Kierownika zespołu stunterów”. Teraz na drodze, którą mieliśmy jechać, kierując się na wschód, dotarliśmy w końcu do przejścia granicznego do Polski. Nasze pięć małych wozów cyrkowych i wypożyczony ford fiesta ustawiły się w kolejce przy bramie i czekały. Wszyscy wyskoczyliśmy i zaczęliśmy kręcić się wokół naszej mini furgonetki, czekając, aż jakiś urzędnik podbije nam paszporty i otworzy bramę. Nikogo tam nie było, tylko my. Żadnych urzędników, żołnierzy, nikogo, kto by nas przeprowadził. Znajdowaliśmy się na trasie wyznaczonej przez Niemców z NRD i nadal znajdowaliśmy się na naszej osi czasu, ale to przejście graniczne było zamknięte i, jak szybko się dowiedzieliśmy, trwało od miesięcy. Nowy plan: pieprzyć Komunistów i ich rozkazy. Wyruszamy na północ bocznymi drogami, starając się dotrzeć do miasta Gorlitz, i mamy nadzieję przedostać się stamtąd do Polski. Nasza kolorowa mała karawana mijała bazę lotniczą, czołg i magazyny wojskowe i wiele innych rzeczy zabronionych amerykańskim oczom. Mogliśmy rozwalić te miejsca na strzępy potężnym USA-1, śmiercionośnym Stiletto, dobrze uzbrojonym Genesis lub zawsze zabójczym Pampawagonem. Błagaliśmy Boba Hunta, aby nie robił zdjęć i potajemnie spiskowaliśmy, aby zgubić aparat. Billy i ja chcieliśmy po prostu wyjechać ze Niemiec Wschodnich, a Wynn Paul zaczął zdawać sobie sprawę, że smażonego kurczaka nie ma w jego najbliższej przyszłości. Pada, jest zimno, a ja jestem trochę zirytowany i nieco zdenerwowany, że nigdy nie będziemy mogli opuścić Niemiec Wschodnich. Po prostu jedziemy i jedziemy, szukając wyjścia. Czy kiedykolwiek miałeś podobny sen? Późnym popołudniem dotarliśmy na przejście graniczne w Zgorzelcu i stwierdziliśmy, że działa ono jak dobrze naoliwiona socjalistyczna machina, jaką ma być. Byliśmy blisko punktualnie, ale naszym głównym zmartwieniem był fakt, że byliśmy 150 mil od miejsca, w które byliśmy kierowani przez te same dobrze naoliwione osoby kierujące. W końcu, udało nam się przejść przez bramę z niewielkimi fanfarami i udać się do Wrocławia, naszego drugiego nocnego przystanku. Niektórzy faceci z Team Race wynajęli Forda Fiestę i w ciągu godziny byli o wiele mil przed resztą karawany. Wysadziłem naszą małą jasnozieloną Vanagana w dół drogi w zimną, deszczową noc. Prowadziłem naszą grupę pięciu jaskrawo kolorowych VW przez granicę Polski, kiedy natknęliśmy się na mały samochód przewrócony w rowie przy drodze. W deszczu i ciemności widzieliśmy zawodników zespołowych Walta Perkinsa, Toma Knoppe'a i J.E. Albrittona, grzebiących wokół wraku samochodu i wkrótce stało się jasne, że kierowcy zespołu FAI nie są kierowcami Formuły 1. Ja i kilku innych członków zespołu mieliśmy pewne doświadczenie w tego typu rzeczach, więc kierowców zespołowych i ich Forda Fiestę udało nam się uruchomić w mniej niż 45 minut. Nadwozie samochodu było wygięte na boku, większość okien była wybita, a blacha została całkowicie zmieniona. Czy zdarzyło Ci się zwrócić wypożyczony samochód z zadrapaniami? Ale przyznaję im, że do południa następnego dnia mieli nowy samochód. O 4:00 wjeżdżamy na parking hotelu we Wrocławiu. Wszyscy byliśmy wyczerpani i pamiętam tylko najstraszniejszą i najbardziej zepsutą windę, w której kiedykolwiek byłem. Następnego ranka ponownie wystartowaliśmy w kierunku Słońca i udaliśmy się do naszego ostatecznego celu podróży, miasta Częstochowy w południowo-środkowej Polsce. Polska była całkiem fajna; surowa, ale miła. Ludzie byli przyjaźni; nie paranoiczni jak Niemcy z NRD, i wydawało się, że mieszkańcy Częstochowy cieszyli się, że goszczą u siebie Mistrzostwa. W tamtym czasie sytuacja w ich życiu się zmieniała, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy z niedoboru żywności, strajków pracowników i poważnych zmian w systemie politycznym, które miały nastąpić w ich kraju i poza nim. „Solidarność” właśnie zapuszczała korzenie i nadchodziły duże zmiany. Gdybyśmy byli świadomi, że stara gwardia się rozpada, wiwatowalibyśmy ludziom, ponieważ stary system naprawdę był do niczego. Po prawie pięciu dniach podróży program zakładał dwie rzeczy: wyspać się i znaleźć miejsce do treningów. Sen był łatwą sprawą, ale miejsce do treningów okazało się niemożliwe do znalezienia. Miejsce zawodów było niedostępne, a parkingi nie istniały. Harold Pokorny, członek austriackiego zespołu F2B, wyjaśnił nam, że to pierwsze pokolenie Polaków, które posiada samochody osobowe, więc nie tylko brakowało im miejsc parkingowych, ale wydawało się, że nie mają zbyt wielu „przepisów ruchu drogowego”. Do tego doszedł całkowity brak umiejętności i doświadczenia w obsłudze tych małych pochodnych Fiata. W ciągu godziny od przybycia do Częstochowy stwierdziliśmy, że wyrażenie „przejście przez ulicę” było szalonym, śmiałym wyzwaniem. Harold nazwał te jaskrawo zabarwione, niedostatecznie mocne samochody (na szczęście) jako „Kneecappers”. Przynajmniej nie wszystkie były czarne jak samochody ich wschodnioniemieckich sąsiadów. Znaleźliśmy kilka miejsc do „latania”. Prawdziwe treningi nie były możliwe. Latanie to rozwijanie zestawu linek, uruchamianie modelu, wykonywanie kilku sztuczek na niebie i bezpieczne lądowania. Trening polega na rozwijaniu zestawu linek, uruchamianiu modelu i wykonywaniu stopniowego, płynnego, jednego okrążenia na wysokości 1,5 metra. Leć na wysokości pięciu stóp przez około pięć okrążeń, a następnie, pod wiatr, wykonaj ostre pionowe wznoszenie, prostopadle do ziemi, przelatując bezpośrednio, dokładnie w górnym martwym punkcie pókuli, w której… no cóż, wszyscy znacie pozostałe części programu. Lataliśmy w miejscach tak ograniczonych i niespokojnych, że próba wykonania pełnego programu byłaby w najlepszym przypadku ryzykowna. Do tego jedno miejsce było tak błotniste, że jak dotarłeś do trójkątów to nie mogłeś już ruszać stopami. Innym miejscem, w którym próbowaliśmy ćwiczyć, była nawierzchnia asfaltowa znajdująca się w pobliżu bloku mieszkalnego. Tam rządziły dzieci, psy, rowery i pijani. Mogliśmy zrobić tylko około dwóch trzecich okręgu nad częścią asfaltową. Na drugą trzecią musieliśmy przelecieć ponad dwumetrową krzaczastą trawą. To była bardzo stresująca propozycja, żeby tam latać… Milicja przegoniła nas z boiska piłkarskiego, za korzystanie z którego zapłaciliśmy pieniądze. Właściwie nadaliśmy tym miejscom opisowe nazwy. Błotniste pole nazwano „Dół ze smolistą breją”. Placyk z dziećmi, psami i rowerami stał się znany jako „Izba tortur”. A nasze „wynajęte” boisko zostało pięknie nazwane „Pole Karne”. Całkowity brak miejsca do treningów w Polsce był poważnym problemem i przez lata przekształcił się w legendarną, może nawet największą niesławną historię w świecie FAI Stunt. To, co było irytujące dla Billa, Wynna, Dave'a Eliasa i mnie, stało się bardzo realnym i poważnym problemem dla Boba Hunta i tylko on może opowiedzieć tę historię. (Przemyślę to poważnie, Les. Departament Stanu zabronił mi wtedy o tym pisać. Myślę, że prawdopodobnie już zapomnieli o tym odcinku. —Ed.) Oficjalne kręgi modelarskie na wszystkich mistrzostwach są tylko używane do lotów konkursowych i jeden oficjalny lot próbny na zawodnika jest dozwolony. Wydaje się, że wszyscy są z tym w porządku. W Polsce napotkaliśmy inne problemy związane z ich „programem treningów”. Na typowych mistrzostwach świata każda drużyna ma trzydzieści minut na kole z trzema członkami drużyny. Jeśli zdarzy ci się zabrać ze sobą broniącego się mistrza świata, nie ma czasu na zrekompensowanie dodatkowego lotu, więc wymagane jest wcześniejsze planowanie i koordynacja. Jesteśmy stunterami, przebiegłymi i zaradnymi, więc sobie z tym poradzimy, ale organizatorzy w Polsce postanowili być sprytni, dzieląc akrobatów na trzy grupy treningowe. Jednej grupie przydzielono właściwy krąg do akrobacji, inną grupę umieszczono w klatce do lotów prędkich, a trzecią grupę - która obejmowała nas - umieszczono w kręgu wyścigów drużynowych. Nie pozwolono nam znajdować się w pobliżu oficjalnego kręgu do czasu naszych pierwszych lotów konkursowych. Dzień przed rozpoczęciem zawodów spędziłem dużo czasu kręcąc się w pobliżu „nieaktywnego” oficjalnego kręgu, próbując zbadać otaczający teren, tło i różne scenariusze wiatru. Nie dotyczyło to tylko Amerykanów; dotyczyło to dwóch trzecich uczestników w akrobacji. Samo miejsce zawodów było przez cały czas pierwszej klasy z budynkiem klubowym, warsztatem, padokiem i boksami. Trybuny dla kręgów Speed i Team Race, wyglądało jak „mini Daytona”. Podobnie jak wszystkie dedykowane miejsca Control Line, krąg akrobatów był otoczony przez budynki, namioty, a po jednej stronie wysoki na sześć stóp mur otoczony rzędem dużych drzew. Dla dwóch trzecich zawodników runda pierwsza była naszym pierwszym lotem na „oficjalnym” kręgu akrobacyjnym, a na jego końcu prowadził Bob Hunt. Billy był drugi, Compostella z Włoch trzeci, Hara czwarty, a ja piąty. Kilka razy uderzyły mnie turbulencje i mój wynik to pokazał. Wynn Paul nie mógł wyjść z 2500 przez cały konkurs, z wyjątkiem wysoko punktowanego lotu w rundzie drugiej i nigdy nie był w czołowej grupie. Leciał dobrze, ale walczył z turbulentnym powietrzem i nie mógł oddzielić się od dużej grupy pilotów między dziewiątym a trzynastym miejscem. W okresie pomiędzy rundą pierwszą a rundą drugą Billy przypadkowo skomentował wiatr wiejący między dwoma drzewami obok sześciostopowej ściany w jednym szczególnym miejscu. Do dziś wierzę, że ta prosta wypowiedź dostarczyła mi informacji potrzebnych do wygrania tego konkursu. Miałem lecieć w połowie drugiej rundy i zacząłem zwracać baczną uwagę na miejsce, które wskazał mi Billy, obserwując inne loty. Podczas mojego lotu w rundzie drugiej zdałem sobie sprawę z tego kłopotliwego miejsca, ominąłem je i uzyskałem najwyższy wynik w całym konkursie. Byłem jedynym pilotem, który zapuścił się do 2900. Poszedłem z piątego na pierwsze i czułbym się całkiem nieźle, gdyby pogoda była nieco bardziej przewidywalna. Przechodząc do dwóch ostatnich rund, na drugim miejscu miałem 44 punkty przewagi nad Bobem Huntem. Billy był tylko 4 punkty za Huntem na trzecim miejscu, a dalej Compostella i Hara. Runda trzecia, pierwsza runda finałowa, trochę mnie denerwowała. Wietrznie, razem z zimną mżawką, mogłem poradzić sobie tylko z 2792. Pamiętaj, że jestem szczęściarzem. Ani Bob, ani Billy nie mogli osiągnąć żadnych korzyści i tylko Compostella zbliżył się, ale nadal byłem na pierwszym miejscu. Na szczęście dla mnie wszystkie wyniki rundy trzeciej osłabły w połowie 2700. W czwartej rundzie finałowe miejsca były całkiem nieźle ustawione i chociaż Bobby miał ostatnio upragniony lot, wiedziałem, że będzie musiał zdobyć coś ponad 2932, aby wygrać. Billy został okopany na trzecim miejscu po moim locie 2871, a Bobby musiał wykonać jakiś cudowny lot, aby usunąć mnie z pierwszego. Hunt wykonał świetny program, ale na szczęście dla mnie, bez żadnych cudów. Końcowe wyniki to 5802 dla pierwszego, 5767 dla drugiego i 5657 dla trzeciego. Właściwie to był duży rozrzut w punktacji, nie żebym narzekał, i to był drugi raz, kiedy amerykański zespół stunterski zajął trzy pierwsze miejsca. Z moim pierwszym miejscem, trzecim Billy'ego i Wynn Paulem na dziesiątym, mogliśmy również utrzymać Team Trophy w Ameryce przez kolejne dwa lata. Jest to ważne, zwłaszcza dla AMA, ponieważ w pewnym stopniu uzasadnia finansowanie całej sprawy. Dziękuję AMA, a także członkom PAMPA za wsparcie finansowe. Po raz kolejny, na najwyższym stopniu podium, z Bobem Huntem po mojej prawej stronie i Billem Werwage po lewej, pomachaliśmy sobie, pogratulowaliśmy sobie i wysłuchaliśmy naszego hymnu narodowego przed ponad tysiącem wiwatujących ludzi. To niesamowite uczucie i żałuję, że nie jesteśmy w jakimś innym kraju. Nie miałem planu „niech się dzieje co chce” na bankiecie. „To, że jesteś paranoikiem, nie oznacza, że nie chcą cię dopaść!” Wciąż mieliśmy poważny problem i bylibyśmy szczęśliwi tylko wtedy, gdybyśmy byli już po zachodniej stronie tej rdzewiejącej żelaznej kurtyny. Podczas bankietu poproszono mnie, abym uczestniczył w jakiejś małej ceremonii na klatce schodowej, abym był świadkiem, jak tajna policja zwraca Bobowi Huntowi aparat, kilka obiektywów i kilka rolek zniszczonego filmu. Korzystając z mojego „tymczasowego statusu celebryty” powiedziałem jakimuś obskurnemu, małemu polskiemu szpiegowi, co myślę o ich „Systemie”. Po wyrazie jego twarzy byłem pewny, że tłumacz nie powtarzał mojej tyrady słowo w słowo po polsku i prawdopodobnie mówił temu małemu, przerażającemu facetowi, jak to był wspaniały posiłek. Specjalne podziękowania dla Don Jelhika i Billa Lee za pokierowanie całym zespołem w wielu trudnych sytuacjach. Żadnego zwiedzania, żadnych atrakcji turystycznych. Pakujemy się wcześnie następnego ranka i ruszamy na zachód, z powrotem przez czarującą krainę jasnoszarą, ciemnoszarą i czarną. Plan był taki, aby karawana w samochodach cyrkowych VW z Częstochowy dotarła do Drezna w NRD, spędziła noc w Dreźnie, a następnie udała się z powrotem do Frankfurtu w zachodnich Niemczech. Po dwu- lub trzygodzinnym oczekiwaniu na granicy z Polską w końcu wjechaliśmy do NRD i wyruszyliśmy do Drezna. Billy i ja zrobiliśmy to, co zawsze robiliśmy po zawodach: piliśmy. Kupiliśmy skrzynkę piwa i omawialiśmy dopiero zakończone zawody. Picie piwa z tyłu furgonetki byłoby bardzo złym pomysłem, ale w 1980 roku we wschodnich Niemczech zauważyliśmy, że jest to normalne. Przez lata wiele się nauczyłem od Billy'ego podczas tych tradycyjnych dyskusji, a teraz Bob Hunt i Wynn Paul mogli uczestniczyć w tej głębokiej, filozoficznej rozmowie. Różnica polegała na tym, że ani Wynn, ani Bob nie pili, więc po dwóch lub trzech godzinach na imprezie rozmawiało tylko dwóch facetów: Billy i ja. Wydawało się, że byliśmy jedynymi, którzy mieli sens. Skrzynka wrocławskiego piwa i trzy bochenki chleba później dotarliśmy do Drezna. Drezno zostało zrównane z ziemią podczas II wojny światowej, więc główną misją partii rządzącej było odbudowanie go we wspaniałe, nowoczesne miasto. Prezentacja światu tego, co Wielkie Społeczeństwo Komunistyczne było w stanie osiągnąć. Tego wieczoru mieliśmy zostać w eleganckim Interhotel Plaza. Okrągły podjazd do naszego hotelu był pięknie zagospodarowany z tarasowymi, oświetlonymi wodospadami, a także wiele starannie zaaranżowanych ogrodów. Na tym podjeździe do wejścia szło kilku elegancko ubranych ludzi. W tę bardzo wyrafinowaną scenę wtoczył się US Stunt Team z jedną lub dwoma skrzynkami wrocławskich kufli. Po przybyciu do głównego wejścia do naszego hotelu Billy wytoczył się przez boczne drzwi furgonetki cyrkowej. Miał na sobie T-shirt z Myszką Miki, na którym było napisane „Czy kopnąłeś dziś swój model”. Jego oczy były dwiema czerwonymi szparkami i wyglądał trochę zielono. (Billy zawsze miał dobre wyczucie kolorystyki - wyd.) Wydał kilka dziwnych dźwięków, po czym wdrapał się na wspaniałe schody prowadzące na górę do tego szklano-marmurowego przykładu architektury socjalistycznej. Nie było to rzadkie zjawisko w tej części świata, ponieważ alkohol wydawał się być dobrym miejscem do ukrycia się dla uciskanych obywateli. Miejscowi klienci, ubrani w suknie i wieczorowe stroje, zdawali się tego nie zauważać, a nawet się tym przejmować. Wiedzieli, że jakiś „mniej równy pracownik” posprzątałby bałagan Billy'ego. Po prostu zapytałem: „Skończyłeś tam Bill?” kiedy przygotowywaliśmy się do rozładunku furgonetki. Rano posprzątaliśmy Billy'ego i udaliśmy się do Frankfurtu. Wciąż mieliśmy jeszcze jedno przejście graniczne do wynegocjowania i nie było żadnych wydarzeń, dopóki jeden ze „strażników”, przeszukując moje rzeczy, wbił w palec szpilkę odznaki klubowej. Spojrzał na mnie, jakbym właśnie dźgnął go nożem. Z pewnością zostałbym „zatrzymany”. Przez wodniste oczy niechętnie przepuścił mnie przez bramę i za godzinę lub dwie byliśmy wolni. W promieniu pięciu mil drzewa były zielone, niebo błękitne, a powietrze po raz pierwszy od ponad tygodnia pachniało świeżością. Bob Hunt wysiadł z furgonetki i dosłownie pocałował ziemię. Znowu w Niemczech Zachodnich, a potem w „starych dobrych Stanach Zjednoczonych”. W końcu w domu zacząłem przygotowywać się do Mistrzostw Krajowych. Stan dostarczył mi nowe silniki i, czy uwierzysz, Nancy zorganizowała kolejne „Przyjęcie Zwycięstwa”. W obecności wszystkich naszych przyjaciół i kolejnego „ciasta Stiletto” całodniowa impreza okazała się niesamowitym sukcesem. (…)
  7. 8 points
    Patrząc z mojej strony czy modelarstwo to drogie hobby? To z jednej strony jak policzę ile wydałem na silniki, elektronikę, materiały budulcowe itp to pewnie za to bym kupił auto kompaktowe z salonu. Z drugiej strony modelarstwo mocno procentuje w pracy zawodowej. Patrząc na ludzi w mojej pracy w podobnym wieku z podobnym wykształceniem okazuje się że Ci kumple z pracy co tylko mecze oglądają i browarka to tego to nie mają podejścia do mnie. Ten worek siana , który wydałem na modelarstwo już dawno się zwrócił przez nabyte umiejętności, a na rynku pracy jestem może z 5 lat. Takie podstawowe umiejętności nabyte podczas modelarstwa jak: wiercenie, gwintowanie, lutowanie, oklejanie, malowanie, cięcie, itp, znajomość wiedzy technicznej z różnych dziedzin, których się nabywa podczas modelarstwa jak np. wiedza z zakresu akumulatorów, silników elektrycznych i spalinowych, po części automatyki, stolarstwa, obróbki metali, wytrzymałości materiałów, logicznego myślenia, także rozwinął się zmysł przestrzennej wyobraźni. Czytając literaturę modelarską nauczyłem się korzystać z norm, które to polskie normy łatwe nie są. Przy okazji modelarstwa poznałem dużo ludzi z różnym fachem w ręku jak: lekarzy, mechaników, elektryków, geodetów, księży itp. Dzięki modelarstwu naprawy pojazdu, które nie wymagają kanału robię sam, tłumacząc sobie że to model w skali 1:1 i nic tam nadzwyczajnego nie ma. Początków modelarstwa nauczył mnie tato, potem starsi modelarze w tym i w tamtym mnie podszkoli, dużo sam dochodziłem, czytałem, robiłem eksperymenty. Miałem takiego farta, że trafiłem w okres burzliwego rozwoju modelarstwa. Tak jak początki to modele wolnolatajace, szybowce strzelane z gumy, napęd spalinowy, napęd bldc, laminaty, elektronika. Dużo rzeczy sam robiłem np podgrzewacze do świec czy cały tydzień toczyłem piastę do silnika bldc oczywiście nie na tokarce tylko na wiertarce za pomocą dłut i pilników, tak robiłem pierwsze silniki bldc do modeli. Dzisiaj nie do pomyślenia dla młodzieży, wtedy miałem może z 15-16 lat. Czy te modelarstwo było i jest drogie w stosunku do tego co dzięki niemu nabyłem? Niech każdy odpowie sobie sam.
  8. 7 points
    Czytam dłuższy czas o przepisach dla modelarzy i stwierdzam że jest chaos. Odnoszę wrażenie że ktoś sobie w EASA zdrowo poleciał z fantazją. Chciał sobie wszystko równiutko poukładać jak resoraczki na mebelkach nie znając do końca tematyki modelarskiej. Wszyscy usiłują się do tego dostosować. Zarejestrowaliśmy się, mamy unikalny numer na modele, mamy kurs i certyfikat A1/A3. Wg. mnie dla większości modelarzy to wystarczy. Każdy z nas odświeżył sobie zasady latania podczas kursu. Główne chodzi o wysokość i odległości od osób i zabudowy. O tym że trzeba używać drone radar i ustąpić miejsca śmigłowcom LPR gdyby taki nadlatywał. Nic nowego. ULC robi co może żeby to wszystko zrobić tak jak ktoś w EASA sobie wymarzył. W sumie tyle. Bo nie wyobrażam sobie teraz żeby ktokolwiek filtrował całą powierzchnię kraju w poszukiwaniu "niebezpiecznych modelarzy" Nikt też nie będzie stał przy pilocie i patrzył czy leci na 117 czy 123 metrach. Do tej pory nikt tego nie robił i nie było problemów. Wystarczy zachować zdrowy rozsądek. Tego żadne przepisy ani nabyte uprawnienia nie zastąpią. Korzystając z Drone Radar wiemy gdzie wolno a gdzie nie wolno latać. Niestety obawiam się że incydenty z dronami będą występowały nadal. Modelarz lata dużo i swoją pasję kontynuuje czasami do grobowej deski. Natomiast nabywcy dronów z marketów itp. chcą się pobawić. To generuje sytuacje niebezpieczne. Brak wyobraźni, niedoinformowanie, brak przeszkolenia.
  9. 7 points
    Bezrobotnego nie spotkałem. Lecz znam księdza, który dostał parafię, która ma może 100 mieszkańców. Ten ksiądz oprócz porządku kościelnego zapierdziela u swojego brata jako robotnik na tartaku, bo że 100 mieszkańców swojej parafii nie jest w stanie przeżyć. W każdym środowisku są normalni ludzie jak i ci normalni inaczej. Uczepileś się księdza jak rzep psiego ogona. Tak my olsztyńscy modelarze przynajmiej mamy od razu w niedzielę lotniskową mszę polową, więc nie musimy chodzić do kościoła . U nas ksiądz modelarz jest normalnym człowiekiem, a że takie życie wybrał a nie inne to jego sprawa. Mi i kolegom z naszego lotniska nie przeszkadza, że nasz kolega modelarz jest księdzem. Ważne, że każdemu pomoże i nigdy nie odmawia. Zejdźmy z tematu księży, można zrobić o tym inny wątek. Ten wątek jest o drogim modelarstwie.
  10. 7 points
    W sumie Ziła będę powoli kończył, zostało mi podrobić boczki w drzwiach i kierowcy w zadek wszczepić magnes neodymowy jak i w fotel żeby otrzymał się w siodle podczas pokonywania bezdroży. Wyciągarka gotowa i działa. Czasem wariuje sterownik do niej tzn zamiast rozwijać zaczyna zwijać po czym przestaje i zaczyna rozwijać. Może muszę coś w radiu pogrzebać albo może to też mieć coś wspólnego z zewnętrznym zasilaniem wyciągarki. Jest zasilana z BEC'a a sterowana z aparatury. Kły bardzo chciałem zrobić jak w oryginale ale brakło na nie miejsca na górze zderzaka, w sumie może i by się zmieściły ale niosło by to za sobą zwiększenie gabarytów samego zderzaka a tego chciałem uniknąć ... reasumując kły wylądowały na przód zderzaka Idąc tym tropem dalej coś mi to zaczęło przypominać więc postanowiłem ochrzcić Ziła mianem "DZIK" ... Teraz mnie czeka pierwsza jazda w terenie bardzo bym chciał to zorganizować na dwa samochody ale muszę poczekać aż mróz odpuści
  11. 7 points
    Mała prezentacja. Do skończenja skrzydła od spodu i klapy ale najpierw muszę przygotować przewody i wszystkie wzmocnienia pod zawiasy itp. Na chwilę obecną poszło 66 desek balsy. Myślę że nie przekroczę 80 sztuk. Niedługo koniec prac w drewnie i zacznie się wykonczenie a to daje najfajniejsze efekty.
  12. 7 points
    Krótko podsumowując - jeden wielki burdel. Coś tak prostego, a opisane tak, że nikt nic z tego nie wie i każdy interpretuje na swój sposób.
  13. 7 points
    1986 r to zawody u nas w Pałacu Młodzieży w Katowicach ehhh to były czasy siedziało się trzy dni w Pałacu a spało na modelarni i śniło by latać jak Les McDonald's modelem Stiletto
  14. 6 points
    okazuję się że dobranie proporcji wielkości liter w opisie na karterze stanowi dla mnie jakiś problem. Bo to co na rysunku wyglądało całkiem poprawnie w rzeczywistości jest dwa razy za cienkie w prze cieniowaniach liter a odpowiednie tam gdzie litery są grubsze. Metodą prób i błędów na pewno wypracuję odpowiednie napisy. co do cylindrów a w nim wykonanie okien płuczących, nie ma problemu. Frez palcowy widiowy 1,5 mm doskonale sobie daje radę i pierwsze tuleje do hartowania niedługo będą gotowe. a sam proces frezowania wygląda tak: Start cutting. SiM 2b..mp4 efekt każdego wyfrezowanego kanału jest pokazany na końcu filmu gdzie obok widać oryginał.
  15. 6 points
    trochę słabej jakości powstał w dniu dzisiejszym ten film. To pierwsza próba wykonania na karterze napisu: "REPLIKA SiM 2b. Ma to jak najbardzej sens i w tym kierunku będę zmierzał. Na pewno zdecydowanie lepszy wstawię film ale to innego aparatu do makro potrzeba.. A i sam napis wymaga poprawy proporcji samych liter. video-1611174741.mp4
  16. 6 points
  17. 6 points
    Witam Z racji zimowych wieczorów , pandemii i noworocznych postanowień , podjąłem wyzwanie budowy takiej ślicznotki... Projekt tak plus minus na 2 lata. Założenia i wstępny plan budowy modelu: -rozpiętość 3m -waga 15kg -płaty, stateczniki , styropian kryty balsą -gondole i kadłub metoda traconego styropianu. -napęd elektryczny -pełna mechanika skrzydeł -chowane podwozie No to zaczynam....
  18. 6 points
    Miałem nitrobenzen, dostałem go od nieodżałowanej pamięci nauczyciela fizyki. Ten zapach migdałów , dodawałem do paliwa ale chyba nie potrafiłem zauważyć jego wpływu na osiągi moich ówczesnych silników. Natomiast zauważalne podniesienie osiągów było w silnikach gokartów. W połowie lat 90-tych ub. wieku brałem udział w tych zawodach jako mechanik. Na zdjęciu przed biegiem na torze w Koszalinie. Tutaj gokart z silnikiem Parilla ale również silniki WSK 125 oczywiście podrasowane mechanicznie i z paliwem "podrasowanym" chemicznie nitrobenzenem zadziwiały swoimi osiągami. Zaowocowało to trzykrotnym wygraniem zawodów w tych klasach.
  19. 6 points
    Mam cały kurs zgrany ze stron ULC. I faktycznie, moje wrażenie jest takie, że temat powinien dotyczyć wyłącznie dronów. Statystyka słów z kursu: DRON - użyty 103 razy Bezzałogowy - 10 BSP (dokładnie ten skrót) - tylko 3... Wstawiam go jako załącznik dla zainteresowanych. ULC - kurs.docx
  20. 6 points
    Monologu ciąg dalszy ... Dzisiaj poczta obrodziła w paczki z aliexpress więc i było co podziałać przy Zile Deska rozdzielacza, podstawa ze styrenu a zegary drukowane, rysowanie na tzw "żeby były" zajęło mi to 20 minut. Taka ciekawostka, po malowaniu kapnąłem się się zegary nad kierownicą wkleiłem do góry nogami Na zabudowę wleciały nowe napisy Wnętrze Ziła Kierowca Ziła to ni jak kto ale Nathan Drake Kierownica owinięta dratwą nabrała czegoś więcej niż taka sama drukowana ... I już po "łoszingu" ale nie kompletny, brak świateł, brak przedniej wyciągarki i zderzaka ... Na deser test wyciągarki holownika czyli przeciąganie mojego domowego kompresora do aerografu CDN ...
  21. 6 points
    A ja zdam pytanie z innej beczki. Co ma zrobić modelarz , wieku dość sędziwego , który ze zdobyczy nowoczesnej technologii to posiada jedynie telefon komórkowy i to dość leciwy "klawiszowy". O innych cudach typu internet i mail można zapomnieć .Na lotnisku mamy kilku takich. Zostają pozbawienie możliwości bawienia się swoim hobby w sposób usankcjonowany prawnie , bo nie widziałem innej możliwości oprócz online-owej. Latać zapewne będą dalej tylko zejdą do podziemia modelarskiego
  22. 6 points
    Udało mi się potwierdzić u źródła poniższą informację: Modelarze w Stowarzyszeniach będą mogli latać na warunkach, zbliżonych do dotychczasowych, niezależnie od tego, czy ich Stowarzyszenie już uzyskało pozwolenie z ULC. Przepisy zostaną opublikowane lada dzień w Zarządzeniu Prezesa ULC.
  23. 5 points
    Witam Trochę podgoniłem z modelem parowca, zamontowałem serwa do zaworu pary oraz zmiany kierunku obrotów. Dotarł gwizdek oraz mały regulowany zawór bezpieczeństwa, w miejscu dużego będzie wlew wody. Poniżej kilka fotek z dalszych prac.
  24. 5 points
    Tak, tak , taki mniejszy brat Hellcata Jeszcze jedna przymiarka
  25. 5 points
    Swap ... zakończony ... ogólnie skrobnąłem coś takiego w DSM Obstawiałem że zejdzie mi z tym ze 2 dni ale skończyło się tylko na 4 wydrukach w tym 4 wydruk już był finalnym. Ogólnie otwory w mocowaniu silnika powiercone krzywo, pod kątem, Tong Po obsługujący wiertarkę się nie popisał w żaden sposób. Ale V8 jest za darmoszkę więc nie ma co narzekać ... Wentylatory wywalone, starsi trialowcy uświadomili mnie że silniki w trialu aż tak bardzo się nie grzeją więc wentylatory są zbędę a dodatkowo same wentylatory mogą być źródłem kłopotów jak wejdzie w nie błoto. Ogólnie przed ... i już po Lepiej wypełnia tą komorę silnika. Teraz czekać na felgi i opony Silnika nie brudzę jazda w terenie zrobi to skuteczniej za mnie, a w sumie prosto jest po swap'ie więc czysty być musi
  26. 5 points
    Panowie ostatni post dotyczący księży i religii. Każdy następny zostanie skasowany a autor otrzyma oficjalne ostrzeżenie. Jeśli to nie pomoże to zostanie nałożony na niego urlop w pisaniu na forum. O długości tego urlopu zadecydują moderatorzy.
  27. 5 points
    Wczoraj wszedłem na to forum i trochę poczytałem temat i w zasadzie to nic nie wywnioskowałem z tych wypowiedzi oprócz(tak wiem że jest drugi temat bardziej konkretny): "ULC zły" "Niekompetencja wszystkich" "Nie wiem" "Na forum są agenci którzy chcą zniszczyć to hobby" (zresztą to akurat ciekawe stwierdzenie ale nie udowodniłeś tego) Ale mogę coś napisać do cytowanej wypowiedzi. W droneradar nie rezerwuje się przestrzeni. To jest aplikacja do zgłaszania lotów czyli klikając check in wysyłasz wiadomość "jestem tu". Jest coś takiego jak PansaUTM. Tam zgłaszasz misję i obszar lotu i wysyłasz do zatwierdzenia. A co do wiedzy modelarzy to faktycznie wiedza ogromna której dowodem jest to forum jednakże pisząc że załogowy samolot ma się Ciebie pytać o zgodę na przelot udowadnia że ten kurs to wcale nie taki zły pomysł. Dowiedziałbyś się że bezzałogowe statki powietrzne (czyli też modele) są na samym końcu jeśli chodzi o pierwszeństwo przelotu. I to Ty masz cały czas kontrolować otoczenie i jeśli leci jakiś załogowy samolot to Ty masz zapewnić bezpieczeństwo (np. wylądować na chwilę). Nie hejtujcie chce tylko pomóc
  28. 5 points
    Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku !!!! U nas nowy sezon 2021 rozpoczęty
  29. 4 points
  30. 4 points
    Jako, że Przemek rozhulał się z projektami na drukarkę zostałem testerem wydruku prototypu. Czynię to z wielką przyjemnością, bo Rata to mój ulubiony myśliwiec WWII. Na dziś mam gotowe wszystkie wydruki. Model będzie trochę hybrydą, bo zdecydowaliśmy, ze stateczniki będą z balsy. Na dzień dzisiejszy złożony na sucho wygląda tak To co na zdjęciu waży 315g
  31. 4 points
    Pojawiają się "średnio rzeczowe wpisu" i teorie spiskowe bo nie ma co "delibrować" nad nowymi przepisami i zastanawiać się "co poeta miał na myśli pisząc ten wiersz" Należy spełnić podstawowe wymogi , latać bezpiecznie i cieszyć się z tej zabawy jakim jest modelarstwo i tylko tyle.
  32. 4 points
    Może zamiast edycji długiej listy pytań wyważania otwartych drzwi, lepiej poszukać modelarni lub grupy modelarzy z którymi można o budowie modeli porozmawiać i którzy podpowiedzą od czego zacząć Zaglądnij do naszego klubu "Aircombat Kraków". Prowadzimy modelarnię, taką nie tylko dla dzieci ale otwartą dla wszystkich zainteresowanych którzy "mają chęci" i jeżeli chcesz zbudować własny model i chcesz nauczyć się im latać to zapraszamy. - kontakt wrzucam na Priv-a. Mirek
  33. 4 points
    Trafiłeś w sedno. Nawet ciężkie studia techniczne były łatwe. Pamiętam z początków studiów z napędów elektrycznych. Pierwsze zajęcia doktor mówi: 'szanowni państwo to jest silnik 0.25 kW i waży koło 2 kilo'. Odpowiadam panie doktorze to chyba jakaś prehistoria, bo moje silniki mają 0.25 kW i ważą 50-60gram. On odpowiada 'to techniczne niemożliwe', odpowiadam mu przyjmuje pan zakład o 2 lub 5 jeżeli panu taki silnik pokaże. Przyniosłem silnik samoróbkę, odpaliłem wypluł 330 W. Postawił 5, za chwilę przychodzi inny doktor i mówi, my mamy taki silnik z 2 lata, ale nie potrafimy go uruchomić. Roześmiałem się wtedy do łez. To był rok 2008. Tak jak napisałeś nie ma, że się nie da
  34. 4 points
    Niestety jak zawsze w każdym temacie, pojawiają się znawcy nie na temat. Proponuję Adminowi utworzenie wątku pt. "Ściana płaczu", tam każdy mógłby narzekać na... nowe przepisy, na zaistniałą sytuację... i jeszcze na coś... lub ubolewać nad swoim losem i ciężkim życiem w tym kraju... Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka
  35. 4 points
    "nóż służy do zabijania"ale... nóż służy do krojenia chleba... "lina służy do powieszenia/uduszenia" ale służy np do wciągania materiałów przy budowie domu... "kartką papieru z gazety lub z zeszytu można poderznąć gardło" ale służy do czytania lub pisania... broń służy do uprawiania sportu, uprawiania hobby, zdobywania żywności, obrony... taki sam przedmiot jak nóż, lina, papier lub model. Model -powstają restrykcyjne przepisy bo przynajmniej teoretycznie można go komuś spuścić na głowę -lub nagrać coś co ktoś chce by światła dziennego nie ujrzało... A myśl -służy do rozwoju... lub do ograniczania umysłu. Wszystko można interpretować różnie. Więc -nie naginajmy rzeczywistości -bo aż skrzeczy.
  36. 4 points
    I zgodnie z planowanym poślizgiem Jantar 1 gotowy do oblotu..
  37. 4 points
    Dobrze, to po co ULC ,wychwalany tu przez niektórych którzy notabene zostali wrzuceni do jednego wora z droniarzami i nie widzą problemu (jak im to pasuje to ich sprawa) ,mnie nie i zapewne wielu pilotom modeli a nie "operatorom" też nie, interpretuje po swojemu rozporządzenie i w swoich materiałach co drugie zdanie używa słowa dron ? To jest wprowadzanie ludzi w błąd, chyba wszyscy czytali te materiały, były tu wielokrotnie omawiane i wychodzi na to że to jakieś "widzimisię" urzędniczków , którzy nie mają bladego pojęcia o modelarzach i ich świecie. Ciekaw jestem, bo jeszcze kursu nie czytałem i egzaminu nie zdawałem i tu pytanie do kolegów-jakie są pytania na egzaminie ? Czy pytania są o drony czy bsp?Jak to jest tam ujęte?I czego uczą na kursie-dronów czy bsp? Wychodzi na to , że UE nazwała wszystko latające BSP a w Polsce oczywiście wszystko musi stać na łbie i musi być dronami...Jeżeli nie to proszę o sprostowanie jakie terminy są na kursie i egzaminie.
  38. 4 points
    edit: moj post mial byc po Zbyszku Masz racje, ale takie kwiatki jak np: zglaszanie "do wiezy" kazdego lotu deproniakiem u mnie za stodola, to jak dla mnie jakas karykatura tego prawa. Nawet jak sie zarejestruje i zdam egzamin to bede sie wstydzil cos takiego meldowac. Dla mnie to poszlo troche za daleko i nikomu nie jest potrzebne. Paradoksalnie, z drugiej strony te nowe przepisy rozluzniaja zasady latania i teraz kazdy moze kupic drona w markecie zdac ten test i (umiejac czy nie) latac praktycznie wszedzie. Na szczescie latam tez w klubie i tu sie chyba niewiele zmieni dla "zrzeszonych".
  39. 4 points
    Myślę, że ten post za chwilę umrze śmiercią naturalną. Jeśli mnie prawie 70 letniemu człowiekowi i jednocześnie zajmującego się modelarstwem od niespełna 4 lat udało zapoznać się, zrozumieć i zaakceptować nowe przepisy dotyczące modelarstwa to wątpię, że pozostali doświadczeni i rozsądni modelarze będą mieli z tym jakikolwiek problem Dziękuję KAMILOSOWI młodemu człowiekowi za rozpoczęcie tego postu i pozostałym modelarzom za rozsądne i wyważone wypowiedzi a przede wszystkim WOJCIO 69. CZAROWI należy się szacunek za drążenie i umiejętne przekazywanie wiedzy o nowych przepisach. Na zakończenie chciałbym niejako wytłumaczyć się z określenia "polactwo". Pisząc to słowo miałem na myśli jedynie i wyłącznie naszą wspólną narodową cechę .Polak to wieczny malkontent.
  40. 4 points
    Dzisiaj, tj. 4 Stycznia, w Bieszczadzie : Bezmiechowa, wiatr początkowo 4-5 m/s, SE (spora odchyłka), po południu "zdechł" do zera, temperatura jakieś 10 stopni na plusie, jednym słowem wiosennie Spędzilismy z Synem 4 godz i 20 minut Ventusem w powietrzu (2 loty). Przepiękny dzień. Dawno się tak nie cieszyłem. Krótka foto i video relacja. Powiedziałem dziś Młodemu: pograsz do bólu, ale zrobisz film z powietrza. Film powstawał w bólach, a to pakiety nie naładowane, a to nadajnik nie naładowany, ale jest. Widać, że mu spieszno było do kompa i "kolegów z wirtualnej klasy" ...
  41. 4 points
    Tak mnie zainteresowaliście i byłem tak ciekaw co tam jest w tym kursie i egzaminie że zarejestrowałem się z ciekawości, przy okazji zauważyłem podczas podawania polisy że ubezpieczenie mi się kończy za kilka dni. Egzamin zdany , mam certyfikat , numery itp ale co z tego? skoro uważam że te przepisy zmiany itp w ogóle mnie nie dotyczą , nie widziałem ani jednego zdjęcia modelu samolotu, nie było ani jednego słowa o modelu samolotu, a pojawiające się zdanie że dron to potoczna nazwa wszystkiego co lata to za mało aby wyjść z twarzą , a tylko zostałem utwierdzony w przekonaniu że zmiany robili ludzie którzy nie mają pojęcia co robią. Nie latam żadnym dronem i nigdy nie będę więc nie rozumiem po jakiego mi było zdawać egzamin na drona? chyba że te uprawnienia uprawniają do używania jakiejś koparki czy coś takiego, to miało by to sens i był by pożytek z tego , koparka ma tyle samo wspólnego z dronem co model samolotu , wystarczy maszynę nazwać dronem i po kłopocie można kopać. Z mojego punktu widzenia to żenada jest, i w żadnym stopniu nie przemawia do mnie że gdzieś tam w pięćsetnym załączniku ktoś łaskę mi zrobił i raczył wspomnieć o modelu samolotu a nie o dronie ale do tego i tak wstawił zdjęcie drona. Skoro system mnie olewa to i ja mam w czterech literach system i bawimy się dalej
  42. 4 points
    Mój najstarszy model, który przetrwał do dziś to "ONE": treningowa "akrobatka" F2B pod silnik 2,5 ccm. Model zbudowałem ok.1986 r. inspirując się projektem Piotra Zawady - plany były opublikowane w Modelarzu. Sylwetka modelu nawiązuje do słynnego Avanti Roberta Barona. Model ten świetnie mi służył. Z okresu jego budowy, a potem intensywnej eksploatacji pozostało mi wiele miłych wspomnień: młodzieńcze przyjaźnie i wspólne, poranne treningi przed lekcjami, sylwetka kadłuba ONE w zenicie przewrotu na tle nieba pokrytego stratocumulusem, terkot "kaemdasa", znakomitego silnika. ONE był kilka razy uszkodzony, a raz poważnie rozbity przez mego przyjaciela, ale po naprawie nadal fantastycznie kręcił. Ostatni raz latałem nim wiosną 1988 r. Nostalgia:) Zapraszam - podzielcie się fotografiami swoich modeli: istniejących lub nie, starych lub nowszych, ale ulubionych. Artur
  43. 3 points
    Mnie też niestety dopadło to paskudztwo covidowe i kwitną na kwarantannie... Teraz wyszedłem już powoli na prostą i widać koniec choróbska. Nawet przyszła mi trochę chęć na dłubanie i podłączyłem siłownię w bocznokołowcu ! Chyba do wiosny wykończę ...
  44. 3 points
    Cześć Tomku. Naprawę chciałem wykonać standardowo, ale przez to byłem o włos od budowania nowego ucha... Zrobiłem worek próżniowy, włożyłem testowo zdrowe ucho(sprawdzić czy wszystko jest szczelne), nastawiłem na małe ciśnienie i włączyłem pompę. W dwie sekundy skrzydło wgniotło się całe do środka, potężnie zdeformowało i bardzo szybko otworzyłem worek. Skrzydło na szczęście wróciło do pierwotnego kształtu i nic nie pękło. Także worek próżniowy odpada. Ja robię to tak: 1. Natarcie oklejam wąskim paskiem tkaniny jak na zdjęciu. Używam do tego taśmy dwustronnej „błonki” z 3m zdaje się 924. Naklejam ją na tkaninę, wycinam i oklejam natarcie. 2. Przygotowuję tkaniny(górę i dół)i przesączam je na folii. Odsączam, docinam folię do tkaniny i przykładam do modelu. Można je ustabilizować taśmą izolacyjną. Przed przyłożeniem wałkiem nasączamy przygotowane wcześniej natarcie. 3. Na koniec przykładam mylar(większy niż folie) aby poprzez docisk folia z tkaniną tworzyły ładną, płaską powierzchnię bez zafalowań. Poza tym na styku folii przeważnie wycieknie troszkę żywicy i warto to obłożyć czymś większym żeby nie przykleiła się gąbka. 4. Docisk. Moi rodzice akurat wyrzucali wersalkę dlatego ją rozebrałem i wyjąłem gąbkę (taka z 5 cm grubości). Jest to idealna forma docisku oraz pracy z delikatnymi laminatami(bez obawy przy wgniotki podczas napraw). Skrzydło kładę na gąbkę, na górę kładę kolejną gąbkę, deskę do równomiernego rozłożenia obciążenia i na całość kładę ciężarki. Łatki robię w ten sposób żeby wystawały za natarcie ok 3mm po czym je delikatnie zeszlifowuję aby usunąć nadmiar. Jest to technologia robienia skrzydeł do DLG metodą VB, z tym że mamy inny docisk. Gdyby coś było niejasne dopytuj Mariusz ostatnio zaopatruję się w GRM Systems. Wcześniej kupowałem w Havlu.
  45. 3 points
    Dobry wieczór, No to już właściwie wszystkie części latadła gotowe (oprócz goleni pływaków). Jeszcze wszystkie balsowe części muszę polakierowac, dzióbki i końcówki obłożyć papierem i poskładać. Z dopasowywaniem rurek-"trzymaczy" goleni był oczywiście problem - jakbym nie mierzył zawsze się coś rozjedzie - ale okazało się że wystarczy obrócić deseczkę balsową z rowkiem na rurkę o 180° i udało się (na razie). Te rurki będą wklejone na CA i na wierzchu jeszcze może przykleję paseczek sklejki 0.4. Jak skleję już wszystkie elementy pływaków będę mogł zamontować ich łączniki poziome - myślę, ze będzie to rurka węglowa 2.0 albo coś w pobliżu. Cdn. Pzdr, M
  46. 3 points
    Ot, madrala z Ciebie! A niby skad mam je wziac? Z powietrza? Pisze z Niemiec, na niemieckiej klawiaturze i nawet jak wlacze polska czcionke, skad mam wiedziec, pod jakim klawiszem ukrywaja sie polskie znaki? Jak zwykle: kiedy argumentow brak, zawsze mozna sie do braku polskich znakow przyczepic. Poza tym, w wyniku Twojego ostatniego postu przestalem rozumiec, o co Tobie wlasciwie poszlo. Pewne tematy sa kontrowersyjne, ale czy to ma zaraz oznaczac, ze nie mozna o nich podyskutowac bez przyslowiowych klapek na oczach i przede wszystkim bez obrazania sie albo klotni? Natomiast do tematu kosztow w modelarstwie kazdy ma indywidualne podejscie, wiec jego walkowanie najpozniej od trzeciej strony watku robi sie po prostu monotonne. A to dlatego, ze sprawe mozna ograniczyc do kilku prostych zaleznosci, bez koniecznosci dorabiannia do tego mniej lub bardziej wznioslych filozofii: - Kogo stac, niechaj wydaje na modelarstwo, ile zechce. Na zdrowie. - Kto boryka sie z ograniczeniami finansowymi, niechaj buduje modele tanio, bo tak tez mozna. - Kogo na modelarstwo zupelnie nie stac, niechaj chodzi na spacery, albo odda sie podobnym aktywnosciom, bo to nic nie kosztuje i korzystnie odbija sie na zdrowiu. I o czym tu debatowac na pieciu stronach watku?
  47. 3 points
    Mamy księdza w naszym środowisku modelarskim. Cytując mnie wyciąłeś innych fachowców. Ksiądz to coś złego? Jak przyjdzie umierać to i taki fachman będzie potrzebny.
  48. 3 points
    Otwarcie sezonu 2021 na naszym lotnisku modelarskim, oblot nowej Cessny oraz Iskry. Dzień był bardzo ładny i loty udane.
  49. 3 points
    Ja tam ULC'u bym się nie czepiał - i tak komunikowali się z modelarzami (z tego i innego forum) całkiem sensownie. Dla mnie bardziej zawalił w tym wszystkim AP. Bo to jest (a przynajmniej powinna być) organizacja dbająca o modelarzy. I to nie tylko tych zrzeszonych w regionalnych Aeroklubach i płacących składki, ale także tych latających amatorsko. Gdyby pilnowali interesu modelarzy to na pewno te kwestie wyglądałyby inaczej.
  50. 3 points
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.