Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 04/27/2020 in all areas

  1. 9 points
    Dziś praktycznie skończyłem malować i nie mogłem sobie odmówić żeby zobaczyć końcowy efekt w dziennym świetle. Teraz już dużymi krokami do przodu i może w czerwcu uda się go wypróbować w powietrzu.
  2. 8 points
    Ten dzień można już zapisać do historii. Wodowanie i pierwsze pływanie na szerokiej wodzie. Sprzęt przed rozpakowaniem. W trakcie przygotowania do pływania, baterie podłączone. Jeszcze Szyper do sterówki.... Jeszcze w skrzyni.... Stanowisko przed wodowaniem.... Szelki się spisały wzorowo. Zarówno przy wodowaniu jak i wyciąganiu z wody. Dzięki wężykom silikonowym, szelki bez problemu toną. Jednak czuć wagę modelu. Jest... i już na wodzie...... Klapy na maszynowni zdjąłem, gdyż nie są jeszcze przyklejone i miałem obawy czy wiatr ich nie zwieje. Jednak trochę wiało. Teraz aparatura w ręce i można pływać.... Kilka ciekawszych zdjęć. Pływanie na pierwszym biegu, manetka wychylona na 80 procent. Takie obroty dają właściwe zachowanie modelu, no i widać, że płynie jak prawdziwy holownik. Czyli obroty prawdopodobnie około 1000-1200.... Budowniczy w akcji.... Udało się wypłynąć.... Maksymalnie na pierwszym biegu czyli obroty 1400 .... Teraz szaleństwo na drugim biegu i obroty max 4000.... trochę obrazu ruchomego... Moje refleksje. Żadnych zniszczeń i nic nie odpadło - tego się obawiałem najbardziej. Blisko dwie godziny pływania na podwójnym pakiecie Li-Po 7.4V. Maksymalna zanotowana temperatura silnika to 48°C. Raz uderzenie w nabrzeże uratował odbijacz dziobowy, a drugim razem kolega zdążył wyhamować Atlasa ręką - ufff - było groźnie. Woda nie dostała się do kadłuba - też duży sukces. Nic nie wplątało się w śrubą, a pontonu nie miałem. Ilość prób rozłożenia balastu okazała się jednak nie wystarczająca. Kontynuacja następnym razem. Jednak trzeba zarezerwować dobre pół dnia na zabawę i wybrać trochę cieplejszy dzień.
  3. 8 points
    Nie dacie wiary co się dzisiaj stało. Zabrałem Magica na pole i miał odbyć swój pierwszy lot. Wyciągnąłem go z samochodu, rozłożyłem na stole, przykręciłem centropłat, statecznik poziomy, założyłem końcówki skrzydeł, zakleiłem taśmą, uruchomiłem aparaturę, podpiąłem akumulator, tak pokrowce zdjąłem wcześniej. Sprawdzam czy ster wysokości i lotki działają oraz reszta powierzchni ruchomych. No działa wszystko i o dziwo prawidłowo. Nawet śmigiełko w dobrą stronę się kręci. No to cóż… Biorę go w rękę, ustawiam się pod wiatr (wiatr… 3m/s i zaraz wiatr), chwila koncentracji, zamach ręką i… Sam nie mogłem w to uwierzyć, a nogi to mi się trzęsą jeszcze teraz. Normalnie aż niemożliwe. Szok i niedowierzanie, że prawa fizyki potrafią tak bezwzględnie, jednoznacznie i bezkompromisowo „zadziałać” wszystkie na raz w jednym ułamku sekundy. . No poleciał jak po sznurku. Po upływie 1 – 2 sekund załączyłem silnik, a on dalej jak po sznurku. Jestem bardzo mocno i pozytywnie zaskoczony tym jak ten model lata, a robi to inaczej jak jego poprzednik Themisto. Oczywiście muszę włączyć na regulatorze hamulec i doregulowania wymaga mix wysokości przy wychylonych klapach, to samo w butterfly’u i pobawianie się z SC. Wojtku z tym modelem to chyba jakiś okropny, nieprzewidywalny pech może Cię zrzucić z mistrzowskiego pudła, gdziekolwiek ono by nie stało. Czego szczerze Ci życzę Co jo godom, co jo godom… Przecież sam wiesz i to lepiej ode mnie, co Magic potrafi. Ta nazwa, to chyba nie przypadek czy kaprys chwili. Faktycznie model lata magicznie START LĄDOWANIE
  4. 6 points
    Czasami istnieje potrzeba zmiany kierunku serwomechanizmu bez użycia aparatury np. kiedy mamy dwa serwa na Y kablu i chcemy aby pracowały tak samo albo naprzemiennie. Prostą metodą jest zamiana dwóch skrajnych przewodów na potencjometrze oraz zmiana polaryzacji silnika. Niestety nie zawsze jest to możliwe, szczególnie wtedy kiedy potencjometr i silnik są przylutowane do płytki na stałe. Zakupujemy wtedy elektroniczny rewers serwa ale dla chcącego nic trudnego i możemy też wykonać go sami. Potrzebne rzeczy: * Programator USBASP * Płytka uniwersalna Soic-8 * Procesor Attiny13 Soic-8 * Wtyczka serwa * Gniazdko serwa Schemat urządzenia: Przystępujemy do montażu na płytce uniwersalnej: Potem wystarczy zaprogramować za pomocą USBASP: Po pierwsze Fuses ustawiamy na : Dopiero wtedy wgrywamy program dostępny w załączniku. Program: servoreverse.zip <---Kliknij by pobrać I gotowe mamy rewers serwa pozostaje tylko założyć osłonę z rurki termokurczliwej Mam nadzieję że komuś się przyda. Miłej zabawy.
  5. 6 points
    Zanim koledzy zaczną wieszać na mnie psy za "Antywarsztat" proszę zrozumieć, ze ta metoda przeznaczona jest dla tych co z różnych powodów nie decydują się na zbudowanie ramki i innych takich gadżetów do obkurczania PET. Zrobiłem taki foto poradnik jak ja wykonuję owiewki z butelki PET, metodą "chałupniczą". Metoda w założeniu miała być prosta i nie angażująca niepotrzebnych zasobów. Można tak uzyskać całkiem znośne lub dobre owiewki do samolotów. Oczywiście jak wykonujemy makietę to trzeba wybrać lepszą metodę, ta wystarczy do prostych modeli. w pierwszej kolejności wykonujemy model kabiny z warstw pianki. Oszlifowany model pokrywamy włóknem szklanym i żywicą. Minimum dwie warstwy. Szlifujemy do uzyskania pożądanej gładkości. Robert, proponuje jeszcze szpachel samochodowy w celu uzyskania gładzi. Jestem za. Jak zrobisz model z balsy będzie łatwiej. Laminat jest po to aby się pianka nie zapadła w wyniku działania ciepła. Model wkładamy w butelkę i dociskamy jakąś deską. Ważne żeby butelka owinęła się wokół modelu. Całość włożona "na wcisk". Deskę mocujemy ściskami do stołu. Ten pilnik jest tam do naciągania materiału w czasie kurczenia. Wiem, można zastosować coś innego ale ja miałem pilnik Sorki. Opalarką nagrzewamy butelkę. Trzymamy ją ok 2-5cm z dala od butelki. Ogrzewamy dość szybko unikając długiego trzymania w jednym miejscu. Jest to ważne żeby nie zagrzać modelu pod spodem bo się zapadnie. Mimo to jak zauważycie, można zagrzać butelkę PET wystarczająco mocno aby wygładziły się złamania i zagięcia materiału. Starami się obkurczać równomiernie z każdej strony. Obkurczamy całą butelkę na modelu i desce. Markerem niezmywalnym zaznaczamy krawędź końca modelu. Czyli dolną linię owiewki. Teraz wystarczy wyciągnąć deskę i odciąć model. Gotowe. Reszta na modelu.
  6. 6 points
    Pomyślałem, że uporządkuję sobie motorki, które udało mi się odświeżyć i dać im trochę nowego życia, a jednocześnie będę mógł wrzucać tutaj swoje zdjęcia z przed i po wraz w filmami żeby nie zagracać innych tematów, tam będą wędrowały motorki z którymi nic nie robiłem, a jedynie zdobyłem [emoji4]. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał nic przeciwko takiemu tematowi (a jak coś pewnie można mnie zablokować [emoji14]), a sam dla siebie będę miał małą bazę tych odnowionych/wyczyszczonych silników. Ten główny post będę aktualizował o odnośniki do postów pod nim do danych silników. Na razie jednak spiszę tu te które były do tej pory porozrzucane po forum, a wkrótce mam nadzieję będę mógł dodać posty z kolejnymi (jeden postaram się w tym tygodniu, a kolejny już czeka). Nie wiem skąd tyle plusów bo w sumie było nie do końca dobrze, ale już chyba w miarę ogarnąłem. Nie mogę zmienić jeszcze koloru tekstu na automatyczny i na czarnym motywie jest nieczytelnie, gdyby ktoś z moderacji lub administracji miał taką możliwość byłbym bardzo wdzięczny. Znaczy mogę zrobić auto ale zamienia na dobry w zależności od motywu którego używam, jeśli mam czarny to zmienia tekst na biały i na białym motywie nie widać nic. Obecnie ustawiłem coś co w miarę widać i na ciemnym i na jasnym ale wolałbym żeby było tak jak jest normalnie, a nie mogę do tego dojść , chyba, że tylko ja na forum używam ciemnego motywu . OS FS-48 Cox Tee Dee 051 Cox Pee Wee No on na pewno naciągany, bo był prawie idealny, ale dziękuję Marcinowi @MASK jeszcze raz za to maleństwo, później wymieniłem jeszcze zawór oraz uszczelki. Cox Medallion .09 A nawet dwa, one już wymagały więcej pracy i efekt jest bardziej widoczny. I za nie również ogromne dzięki dla Marka @MarekJ od którego je dostałem . OS MAX 15 R/C czyszczenie, naprawa gaźnika ze złamaną śrubą OS MAX 35FP PAW 80 ENYA 09 IV YS 91AC W sumie nie czyszczenie, ale naprawa zatartych popychaczy też się liczy [emoji14] OS MAX 10LA nowy ręczny korbowodzik , tutaj podziękowania dla Jacka @d9Jacek za pomoc . G-Mark .12 No tego też trochę poczyściłem i rozkleiłem, do tego dorobiona piasta dzięki Przemkowi @PK999 [emoji4] Webra 61F Ewentualnie wszystkie filmy z odpaleniem moich wszystkich silników są tutaj na playliście (jak kliknie się w prawym górnym rogu będzie lista wszystkich filmów): Na koniec skoro już tu tyle podziękowań to jeszcze dziękuję Jarkowi @jarek996 bo dzięki niemu jest parę z motorków i chyba trochę przez niego wkręciłem się w silniki , Romanowi @RomanJ4 za pomoc z głowicą i gwintem od OS'a, Andrzejowi @AMC który pomagał mi jeszcze w początkach z pierwszym motorkiem, i pewnie wielu wielu innym . Tylko kurczę wychodzi na to, że strasznie Was tutaj wykorzystuję.
  7. 6 points
    No i podwozie dotarło wczoraj razem z aparaturą w końcu coś bardziej popchnę do przodu Przyznam że Chińczycy nie przyłożyli się do solidnego spakowania paczki, ośki wystawały prześlicznie po za pudełko. Rama prosta ale silnik był delikatnie przekrzywiony ... jest to już naprostowane. Uruchomiłem na szybko jeździ do przodu i tyłu bez jakiś dziwnych odgłosów w skrzyni. Na razie nie skręca bo nie mam śrub do przykręcenia serwa. Koła są w zestawie jak widać. Plus bo są fajne kołpaki zasłaniające śrubę ale minus bo są plastikowe i nie da się ich tak szczelnie skręcić co metalowe. Moje metalowe felgi po skręceniu tak uszczelniły oponę że zatrzymały powietrze w środku co czuć i nie słychać świstu powietrza przy jej ściskaniu, te z podwozia to po ściśnięciu słychać jak powietrze z nich uchodzi no i metalowe felgi o wiele cięższe co też na plus bo dołożą ciężaru na dole pojazdu co poprawi jego przyczepność na trawersach. koła z zestawu raczej wystawię na sprzedaż, myślałem z początku że dam do przyczepki ale są większe o 10 mm od tych w landroverze i przyczepka by wyglądało poniekąd dziwnie. Mam już upatrzone takie 96 mm. Podwozie z bałaganem kabli. Do serwa muszę dać przedłużacz bo brakuje mi dosłownie 4 cm żeby kabel wszedł do pojemnika na odbiornik dedykowanym otworem. No i wrzuciłem budę na ramę ... dla mnie robi wrażenie Tylny błotnik już w drukarce, musiałem wydłużyć o 8 mm, jednak nie było tak do końca dobrze zmierzyć na "sucho" i idealnie dopasować. Po ściągnięciu maski jest dostęp do pakietu ale niestety, żeby go wyciągnąć będzie trzeba ściągać budę. Teraz na tapecie podczas gdy błotniki się drukują jest przedni zderzak. Trzeba go przerobić pod mocowanie do ramy. Dorobić miejsca na szekle i mocowanie wyciągarki. Wstępny szkic Postanowiłem że pozmieniam i zrobię podobny do takiego, który był montowany w defenderach. Paka raczej za głęboka nie będzie z racji wystających amortyzatorów i ich umiejscowienie blisko środka. Więc albo będzie nie zbyt głęboka albo głęboka z mocnym zwężeniem w miejscu amortyzatorów ... decyzja dopiero zapadnie jak będzie buda w całości. Przy okazji wcześniej powstał stojak na kanistry, jeszcze nie wydrukowany za bardzo nie miałem czasu w tym tygodniu No i nie może zabraknąć tablicy rejestracyjnej Będzie drukowana i stylizowana na starszą wersję. Raz dużo prościej do zrobienia a dwa auto stare, dawno była rejestracja więc na starych blachach będzie jeździł Tylny zderzak też będę drukował, na nim ma się znaleźć miejsce na tablice i tak jak z przodu szekle do zapięcia liny czy łańcucha. póki co drukarka pracuje a jak jadę ze zderzakiem CDN ...
  8. 5 points
    Kolejne 2 połówki sekcji nr 8 wydrukowane i sklejone. Proces wygląda na powtarzalny i dający zadowalający efekt. Turbina przyszła (jeszcze nie zrobiłem unboxingu). Pakiety są. Serwa hs85 od Leszka tez juz w drodze. Wczoraj przyszedł węgiel 1,5mm. I dla zobrazowania jak duży będzie model poprosiłem syna aby zrobił fotkę ( to dopiero połowa kadłuba, a mi się trochę zarosło przez całe to siedzenie w domu).
  9. 5 points
    Dzisiaj walczyłem na tokarce i pilniku w efekcie czego goleń jest praktycznie gotowa. Mam nadzieję, że jutro model stanie na wszystkich trzech kołach.
  10. 5 points
    To jest efektowny lot Antka: Forum modelarskie to najgorsze miejsce na pojawianie się tego gówna zwanego polityką nawet w hp, jest tego pełno w całym internecie i świecie, dajcie przynajmniej tu odpocząć, jeżeli chcecie gadać to PW albo wymieńcie się numerami telefonów.
  11. 5 points
    Żałuj bo masz czego . Jakiś tam jeden filmik z oblotu mam
  12. 5 points
    Dotarł kierowca kilka dni temu Kopyta trzeba mu we wrzątku zgiąć i uformować pod fotel ale to sprawa na później A tu aktualny postęp prac ... buda już w kolorze, paka pomalowana, poszerzenia nadkoli też przyklejone, w poniedziałek przewiduje dostawę białego lakieru więc pójdzie do malowania dach i białe pasy z boku karoserii. Tablica tylna na swoim miejscu Na pace poukładałem ciut gratów w miejsce powiedzmy do celowe Skrzynia dość duża z przeznaczeniem na nająśnice do masztów. Czeka ją w najbliższym czasie doróbka zawiasów, zamykania i malowanie I przymierzyłem grill razem z reflektorami na postojowe lampy będą drukowane klosze bo kiepsko tak wygląda wystająca dioda tradycyjne CDN ...
  13. 5 points
    Wczoraj była piękna pogoda, to się polatało:
  14. 5 points
    Tak. Kadłub jest konstrukcji węglowej poza przednią częścią , malowana i polerowana jest linia podziału kadłuba, skrzydła jak i stat poziomy wykonane w całości z włókien węglowych . Skorupa płatów z trzech warstw tkaniny w układzie +-45 st (biaxal) + pasy z HM roving + szkło 50g z zewnątrz. Zawias na dolnej powierzchni , bagnet pełny węglowy . Klapki podwozia będa wycinane prawdopodobnie na CNC tak jak w modelu GP 14 velo . W późniejszym terminie będą dostępne także nowe winglety na wzór obecnie produkowanej nowej wersji szybowca . Do tego oczywiście dojdzie całkiem ładny kokpit
  15. 4 points
    w tym dziale bo nie chce mi sie nowego tematu zakładac.....ehhhhhhh trochę nostalgicznie... My, urodzeni w latach ................tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych, "Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominamy z nostalgią lata 80. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy). Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki. Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem. Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo – jak zwykle. Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą już do niej wracać. Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć. Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a Milicja zajmowała się sprawami dorosłych. Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka. W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce. Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka. Za to potem robił nam bańki mydlane z dymem fajki w środku. Fajnie się dym później rozchodził po podłodze jak bańka pękła. Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo. Do szkoły chodziliśmy półtora kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie (za 3 błędy nie zdawało się matury z polaka). Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot. Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również. Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie i poręcze w bloku. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii. Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł. W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jak się poskarżyłeś mamie na nauczyciela to jeszcze w łeb dostałeś. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością. Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie, koledzy ze starszej klasy, pani na świetlicy albo woźna jak już świetlica była zamknięta. Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrotcie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu. A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!" znalezione w sieci ps. a od siebie dodam....miałem to szczęście ,że mieszkałem około 3 km od Lotniska Gocław...więc każdy wolny czas spędzałem wraz z moimi kolegami na tymże lotnisku...a działo się tam wiele i nikt nas gówniarzy z tego lotniska nie wywalał... na Gocławiu działało rownież Lotnicze Pogotowie Ratunkowe zatrudniajace pilotów których nie chciały zatrudnić PLL "LOT" ,a panom pilotom zbierało się czasem na wspomnienia , których słuchalismy z wypiekami na policzkach.....lotnictwo i to małe i to duże.....piekna sprawa
  16. 4 points
    W piątkowy wieczór, z braku "Listy Przebojów", proponuję modelarską powtórkę tygodnia.
  17. 4 points
    Bielik powoli się drukuje. Sekcje od 1 do 6 ( z 15) gotowe. Turbina już jest w Europie. Jutro muszę kupić wtyczki Xt90, bo inaczej nie będę miał jak jej przetestować jak przyjdzie w przyszłym tygodniu.
  18. 4 points
    jak wspominałem wczoraj tak też się stało pierwsza seria korbowodów już jest gotowa na początek wykonałem uchwyt obróbkowy a następnie każdy z korbowodów został w nim zaciśnięty i wykończony oczywiście bez kłopotów początkującego frezera cnc sie nie obyło jednak efekt jest zgodny z zamierzeniami na fotce są korbowody 3 szt gdzie oś otworów sie nie zgrała oczywiście one nie zostana zamontowane w silnikach teraz czas na przeciwwagi wału a może i dokończenie karteru? okaże się co będzie łatwiej zaprogramować
  19. 4 points
  20. 4 points
    zakładam, że takie podłączenie jak na foto było oryginalnie i, że ta "cewka" jest od tej sprężarki. To co nazywasz "cewka" to w rzeczywistości jest przekaźnik rozruchowy. Jeden przewód z wtyczki sieciowej (czyli u Ciebie niebieska nitka z białego kabla) idzie do cewki, prąd przechodzi przez uzwojenie/cewkę i wchodzi na prawy bolec sprężarki (w tym przypadku -inne sprężarki mogą mieć na lewy -to zależy od producenta) Drugi przewód od wtyczki (tutaj brązowy z białego kabla) wchodzi na to czarne coś -czyli na zabezpieczenie termiczne i po przejściu prze ten termik wchodzi do pojedynczego/górnego bolca sprężarki. włączasz wtyczkę do sieci -sprężarka stoi -więc gwałtownie płynie duży prąd powodujący silne pole magnetyczne tej "cewki" -to pole przyciąga rdzeń w środku i podrzuca na moment styk -podający prąd na lewy bolec -czyli na uzwojenie rozruchowe. Sprężarka zaczyna się kręcić -i maleje prąd przez nią pobierany -słabnie pole magnetyczne cewki i styk rozłącza uzwojenie rozruchowe... -i dalej w czasie normalnej pracy sprężarki prąd płynie tylko przez uzwojenie główne/robocze (miedzy prawym i górnym bolcem) Jeśli sprężarka ma za ciężko -albo jeśli nie ruszyła to pobierany prąd jest większy od nominalnego -i to czarne (termik) się grzeje i wyłącza na około minute-dwie sprężarkę do przestygnięcia. To czarne (termik) powinno przylegać do sprężarki otwartym końcem i dodatkowo reagować NA TEMPERATURĘ OBUDOWY -czyli wyłączać także jeśli sama sprężarka jest zbyt gorąca. W plastikowej obudowie/przykrywce powinno być miejsce na wciśniecie tej czarne "pastylki" lub sprężynka która to dociśnie do obudowy. Jeśli dokładasz jakiś wyłącznik czy to ręczny czy reagujący na ciśnienie -to przerywasz JEDEN z przewodów od wtyczki (np. brązowy) i przykręcasz wyłącznik miedzy dwa końce które powstały po przecięciu brązowej nitki. Przewód żółto-zielony to ochrona -tzw. "uziemienie" łączysz we wtyczce pod bolec uziemiający.
  21. 4 points
    W widoku z pierwszego obrazka wygląda, jakby się komuś rozwaliło pudło wypełnione krzywikami kreślarskimi...
  22. 4 points
    Zatem relacji ciąg dalszy. Idzie mi to coraz wolniej, chyba wyłazi zmęczenie, ale tak czy siak do przodu. Znaczy: Alleluja i do przodu! - cytując klasyka. Górny płat już na swoim miejscu. Po wielu bojach z wyginaniem drutów, walkach o jako takie ustawienie kątów, skrzydło wreszcie siedzi. Nie jest idealnie równo, kąty też nie do końca ustawione. Nie bardzo wiedziałem jak się odnieść do dolnego płata, ten bowiem jest odrobinę zwichrowany. Na szczęście w dobrą stronę. Szczęściem, po mocowaniu góry, zwichrzenie dołu trochę się zmniejszyło. W każdym razie górne skrzydło ma mniejszy kąt od dolnego. Nawet nie sprawdzałem ile, co będzie to będzie. Teraz tylko obrobić balsą i wyprofilować wszystkie gołe druty i założyć odciągi. Choć i bez nich, mocowanie jest już bardzo sztywne. No i oczywiście połączyć dolne i górne lotki. Na dzisiaj tyle. Trzymajcie się w zdrowiu.
  23. 4 points
    Cześć. Chciałbym wam pokazać mój model Bleriota XI o rozpiętości 1m wykonany z listewek sosnowych oraz płyty EPP. Relacji nie robiłem z paru powodów. Model powstał w 1 dzień. No może z detalami 2. Po drugie nie byłem pewny czy to poleci. Wymyśliłem sobie by zrobić ten model w miarę przełożonymi detalami z rzeczywistego. Tzn napęd sterów jest na żyłki wędkarskie. Ster wysokości płytowy. Cała konstrukcja jest zaimpregnowana i pozwiązywana linkami. Model do lotu waży w okolicach 250g. Napęd to silnik Emax CF2822 1543kv. Śmigło to 8x4.3SF. Pakiet 2s 1500mah. 2x serwa 9g. Odbiornik Flysky 3ch. Pierwszy prawdziwy oblot robiłem bez imitacji silnika i malowań. Teraz po nałożeniu tego widać że potrzeba porobić korekty co do środka ciężkości. Mimo wszystko modelem lata się przyjemnie.
  24. 4 points
    UWAGA !!!!!!!! w jednym z powyższych linków (tym z forum.węglowe) jest zdjęcie ze zbiornikiem próżni zrobionym ze szklanego słoika -robił to jakiś bezmózgi debil lub samobójca. !!! lub nieświadomy dzieciak. Absolutnie nie wolno robić ze szkła w szczególności ze słoików ani zbiorników ciśnieniowych ani zbiorników podciśnienia. Jak taki zbiornik pęknie /wybuchnie odłamki szkła mogą zrobić poważną krzywdę -rozpryskujące się szkło tnie głęboko. Czy eksplozja czy implozja są niebezpieczne. Pod próżnią metalowa lub elastyczna plastikowa butla zapadnie się. A szklana gwałtownie pęknie -kawałki szkła polecą do środka -po czym odbiją się i rozprysną z dużą siłą...
  25. 4 points
    Małe kroczki do przodu bo dremla nie ma a to PLA twarde dość konkretnie i nie chce mi się ręcznie haratać błotników. W zasadzie jak to zrobię to powoli będę mógł się brać za przygotówki do malowania. Mały progres bo bardzo mały ale landa już dzisiaj zarejestrowałem Powoli tworzy się paka ze styrenu. CDN ...
  26. 4 points
    Dziś Święto Flagi. Udało się zawiesić na maszcie holownika. Flaga jest wykonana z tasiemki, a godło jest kalkomanią. Linki, aby się dobrze układały nasączam gorącym woskiem pszczelim.... Jest to ostatni element modelu.
  27. 4 points
    "Lot został zrealizowany pomiędzy szpitalem MSWiA przy ul. Wołoskiej a Centralnym Szpitalem Klinicznym UCK WUM przy ul. Banacha w Warszawie.ULC wskazał, że użycie dronów do transportu medycznego w czasie pandemii może przyspieszyć transport próbek do badań na obecność wirusa." A badanie na obecność trwa kilka dni. Czas przewozu próbki między tymi szpitalami samochodem 7min, rowerem 12min. Więc rzeczywiście, dzięki dronom zrobiliśmy wielki krok na przód, a nie jest to nasze ostatnie słowo.. Jestem wzruszony.
  28. 3 points
    Niestety model karty pływackiej nie wyrobił...przy pełnym balascie zapikował i utkął dziobem o dno...nie znam przyczyny .. Bardzo fajna kąpielka... Kadłub...motyl cały skrzydła do kasacji ..- dawca,, serwa rozkręcone kapiel we fluidzie ..
  29. 3 points
    Swoje silniki min. DLE 20 RA, NGH 25 (na zdjęciu) pierwszy raz uruchamiałem stanowisku/hamowni. Nie wiem dlaczego niektórzy koledzy zalecają pierwsze odpalenie i docieranie w modelu. Z pierwszym uruchomieniem mogą być różne problemy i walka z nimi w modelu to jest bardzo kłopotliwa a niekiedy niemalże niewykonalna. Drgania silnika i modelu powodują duże problemy z trafieniem wkrętakiem w śruby Li H. Na stanowisku mamy wszystko na wierzchu i dostępne. Andrzej wymontuj silnik z modelu zamontuj na stanowisku i próbuj. Jak już uda się go wyregulować i będzie chodził jak "zegarek", zamontujesz w modelu i wtedy będziesz wiedział czy faktycznie odległość od ścianki ma wpływ na jego pracę
  30. 3 points
    Tym razem łódeczka i to drewniana
  31. 3 points
    Dokładnie to T1000 ... mundur czarny więc delikatnie strażaka przypomina Dzisiaj wleciał mi na budę kolor biały i zrobiłem przymiarkę kryptonimu. Oczywiście to tylko przymiarka docelowo będę zamawiał wycinane na ploterze. Boki karoserii kolor biały, dach kolor czerwony. Oczywiście wymiar jak i czcionka jest zgodna z zarządzeniem nr 8 Komendanta Głównego PSP z dnia 10 stycznia 2008 roku w sprawie gospodarki transportowej w jednostkach organizacyjnych PSP. Tylna klapa oczywiście do poprawy i dodam jeszcze chyba białą obwódkę w koło klapy tak żeby klosze lamp tylnych nie utopiły się w tej czerwieni I dokończyłem przednie oświetlenie ... przedstawiam przedni klosz lampy postojowej Ramka to HT PLA a klosz to transparentne PLA i na budzie Jutro może zacznę działać coś ze skrzynią tą wielką na pace ... a zapomniałem jak dojdą naklejki to wszystko pokryje bezbarwnym lakierem w pół macie, potem pierwsza jazda w terenie i będzie porysowany .... jak to bywa pierwsza rysa zawsze na drugą już nie zwraca się uwagi CDN ...
  32. 3 points
    Do mycia modelu to jednak wybieram domowe zacisze
  33. 3 points
  34. 3 points
    Kowary vol 3 Dziś słabiutko, bo chyba za późno przyjechałem. Ważne, że Evo przewietrzone, z małym balastem 160g Ale jutro też jest dzień
  35. 3 points
    Cześć, Przez zimę zrobiłem sobie z PCV 1mm oraz 3mm model trałowca rzecznego T1 Flotylli Pińskiej. Elektronika i napęd zrobiony z tego co leżało w szafie. Tak się prezentuje. Nie jest to model zawodniczy lub idealnie odwzorowujący rzeczywistą jednostkę ale nie widziałem nigdzie by ktoś zrobił ten właśnie okręt w wersji RC. Napęd to przekładnia od modelu MN D90, do tego serwo 9g do steru. Przekładnią zarządza ESC 10A. Drugi taki sam idzie do wytwornicy dymu z czołgu Henglonga. Odbiornik Flysky 3 ch. No i pakiet 1500mah 2s.
  36. 3 points
    Konrad , Rafal i reszta modow : WYWALCIE TO WSZYSTKO od mojego postu Sorki Jarek, w gów..nie się nie taplam... P.S. Nareszcie koniec tematu
  37. 3 points
    W między czasie, kiedy formy wygrzewają się w samochodzie, pod młotek poszło drugie skrzydło. Wyciąłem lotkę prawego skrzydła. Usunąłem sznur silikonowy. Przeszlifowałem, podciąłem i lotka chodzi jak w kompozycie. I przy okazji zrobiłem otwory rewizyjne
  38. 3 points
    Dziś wszyscy latali F3F, a że u nas nie wiało to były akrobaty
  39. 3 points
    Dodam coś do 125ccm. Tu o chińskiej 125tce która wygląda nawet ładnie. Tyrali ją i dalej działa a jest tania. Jak na pierwsze moto to warto pomyśleć o tym bo już nie raz słyszałem że 125 chińska potrafi duuuuuuuuuuuużo. https://motormania.com.pl/newsy/po-co-komu-chinska-125-tka-po-15-roku-upalania-juz-wiemy/?fbclid=IwAR05MvcGJCUEVQ0vQiJrfETrL2a3IEgA6ysK2xRfrkeyZ-QuK8nS7vN606Q A że już napisałem to pochwale się moim najnowszym nabytkiem która też jest 125tką. Wcześniej śmigałem na 250 ale stwierdziłem że dla lepszej techniki zmiana na mniejsze zrobi dobrze, obawiałem się że może być moc za mała itp aleeeee........ To co na starym trialu było ciężkie do zrobienia to na tym to bułka z masłem, kompletna przepaść. Inaczej zawieszenie pracuje inaczej silnik, praktycznie porównywalna moc z tamtym 250ccm przez to że w nowszym wdarła się elektryka no i oczywiście nowsze materiały. A w porównaniu do starego który miał już 22 lata i wtedy technologia była taka a nie inna (waga około 80kg) ten nowy waży 68kg i bez porblemu mogę go ponieść Beta evo 125ccm rok 2017. Mam ciągle stresa żeby go nie obić zabardzo ale no taki sport Przewóz też zabawy było, miałem z firmy pożyczyć busa. 200km miałem jechać ale tuż przed końcem pracy odmówiło posłuszeństwa i pojechałem swoim. Z drugiej strony dobrze że nie mi się rozsypał w trasie
  40. 3 points
    Moja "Maja" - powrót po 26 latach 3 min po zakupie - dlatego taki strój
  41. 3 points
    Już tradycyjnie w weekend majowy wywiało nas z Matim w Bieszczady. Ventus przed pierwszym grawitacyjnym startem. Poszło jak po maśle Jako, że w "Mekce szybownictwa" byłem sam (Mati w wirtualnej szkole) skorzystałem z dostępnej kamerki na żywo Ile razy tam jestem, jest i on ... Na koniec jeszcze Bieszczadzkie krajobrazy
  42. 3 points
    Przez weekend my też nie spaliśmy. W sobotę lataliśmy na "Ostrý vrch" (wiatr 9 m/s) i lataliśmy 36-46s. W niedzielę na "Bezovcu" wiatr 12-15m /s, bez pomiaru czasu. Wideo z niedzieli.
  43. 3 points
    Dziś szybki dzień modelarski - zboczowy. Dwa zbocza i masę zabawy w obu miejscach
  44. 3 points
    Pierwsze koszenie w tym roku naszego lotniska, teraz to nabiera wyglądu, zwłaszcza z widokiem na ośnieżony szczyt Babiej Góry.
  45. 3 points
    Ależ proszsz: Potrzebny jest ściągacz 6mm z aledrogo i wałek z jakiegoś twardego materiału z którego zrobi się igłę. W moim przypadku to była 3mm prowadnica z cdroma. Ściągacz nieco przeszlifowany tak aby odpowiednio się zakleszczał w łożysku a prowadnica zaostrzona tak aby rozpierała szczęki dokładnie w łożysku. Fabryczny rozpierak wkręcony odwrotnie aby wciskał igłę. Za stronę rozpierającą złapany w imadło. Karter grzany opalarką a i tak opornie szło ale wyszło. Wcześniej po prostu wyślizgiwał się. Dumałem, dumałem i wydumałem tą igłę.
  46. 3 points
  47. 3 points
    A po taką cholerę, że to przywilej uczestniczyć w tym forum i dostępują tego tylko określone osoby. Ty w tej chwili nie masz najmniejszych szans, raz twoja postawa już na wstępie dyskwalifikuje cię a dwa to za grosz nie masz kultury. My takich osób do swojego grona nie przyjmujemy.
  48. 3 points
    Respect lata i ma się dobrze. Dziś nawet spotkał bliźniaka Poniżej jest filmik z poprzedniego tygodnia z nowej górki. Jak dostanę coś w lepszej jakości to Wam podeślę:
  49. 3 points
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.