Jump to content
mjs

Powrót do przeszłości

Recommended Posts

Hura!    :)

 

U mnie prace postępują, dodatkowy czas bardzo się przyda. Jeszcze szpachlowanie, jeszcze szlifowanie... ale już coraz bliżej do montażu modelu...

 

post-17179-0-79398900-1443298816_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Profil skrzydła, choć potrzebny do konstrukcji kopyta kadłuba, to uruchamia myślenie o skrzydłach...

Będzie co rysować i wycinać.  :huh:

post-17179-0-17884200-1443569438_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Profil wczytałem do FreeShipa, tam mogę go przeskalować i wydrukować szablony. A w bryle kadłuba przybyły przetłoczenia pod... skrzydła.  :huh:

 

post-17179-0-21615700-1444251839_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest wzorzec statecznika pionowego i kadłub właściwie kompletny do zdejmowania formy.

post-17179-0-30221200-1444591528_thumb.jpg

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie sobie przypomniałem, że pierwszego CSS-a zaczynałem budować o tej porze, a skończyłem wiosną. Pół roku to zajęło, długie zimowe wieczory. Wygląda na to, że i tym razem będzie podobnie. Może zatem i konkurs letni zamienić na zimowy, otwierając nabór kolejnych chętnych? Wszak mamy już jesień...

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dłuuugo to trwało, bardzo długo. Dopatrzyłem się w rysunkach wybrzuszenia pod statecznik poziomy, no i trzeba było to wymodelować. Skosy technologiczne... doklejanie statecznika pionowego (tak, żeby pasował do drugiej części), różne wykończenia, wygładzenia, mocowanie do płyty roboczej - i wreszcie pastowanie separatorem. To jest ten moment, kiedy nie ma odwrotu. Trzeba tylko jeszcze raz sprawdzić czy wszystko jest i... położyć żelkot.  :)

A ten otrzymałem w prezencie od: http://hobby.poznan.pl/

Oblanie żelkotem kopyta kadłuba, ogrzewanie powietrza i doglądanie czy żeluje, to jest ta chwila, która pozwala wypuścić napięcie i spokojnie przejść do drugiego etapu - budowy formy. Jest dobrze!

post-17179-0-07869400-1448561386_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwudniowe zmagania z laminowaniem w temp. 5 C (producent zaleca min. 15C), rozdzielanie maty (300 g) na dwoje, żeby się lepiej układała na krawędziach, nooo i jest laminat!  :) Razem 600 g maty szklanej, żywica poliestrowa i dmuchawka ciepłego powietrza, żeby się utwardziło.

post-17179-0-85594100-1448816416_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Utwardziło się!  :lol:

Ze starej dobrej płyty pilśniowej zrobiłem usztywnienie formy i zarazem podstawę do jej ustawienia w położeniu roboczym. Szpachlówka poliestrowa pomogła w szybkim montażu ramki, a pasek laminatu utrwalił połączenie "na wieki". Wydaje się, że forma na pół kadłuba "już" jest...

 

post-17179-0-53073400-1448907096_thumb.jpg

post-17179-0-94693900-1448907106_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak wygląda z drugiej strony... znaczy - do stołu się nie przykleiło, czyli separator jest skuteczny.

post-17179-0-32704500-1448999656_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ów separator czyli rozdzielacz, to mikstura tania, przyjemna i skuteczna, zrobiona wg receptury Maksa Szczepskiego. Rozpuszczony wosk pszczeli zmieszany z terpentyną balsamiczną. I schowany do słoiczka po miodzie.  ;)

post-17179-0-48859100-1449166371_thumb.jpg

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyciąganie kopyta z formy to frapujące zajęcie. Dreszczyk emocji i niepewności robią swoje. W ruch idą wszelakie narzędzia i wszystko co pod ręką może się znaleźć i przydać. Taka forma powinna mieć ze dwa wypychacze śrubowe, wtedy wypychanie kopyta z formy byłoby bajeczne. Nie było czasu na wypychacze, pogoda rozdaje karty...

 

Najważniejsze to podejść do sprawy spokojnie, a nawet roztropnie. Trzeba obrać jakąś sprytną strategię. Lekkie nadlewy trzymały cały obrys, więc postanowiłem spróbować tam, gdzie ich nie było czyli w stateczniku pionowym. Poszło fundamentalnie, pozostała cienka warstwa na spodzie. Plastikowe szpachelki okazały się pomocne, dalej klinik z listewki oraz duży klin sosnowy z gumowym młotkiem do pobijania. Generalnie narzędzia i pomoce nie powinny być twardsze od żelkotu.

 

Puk, puk, puk. - ostrożnie by nie wjechać w powierzchnię formy. Odsłoniły się pierwsze fragmenty ciemnego podłoża. I znów okazało się, że separator jest doskonały (jedno smarowanie). Wszystko puszczało, nic nie przywarło. A przecież mogło podczas ogrzewania...

 

I tak oto odsłoniła się wanienka robocza w kształcie połowy kadłuba. Jeszcze z nieobciętymi kołnierzami, ale już z wytrasowaną linią cięcia. Duma mnie rozpiera...  :huh:

 

post-17179-0-54550400-1449604484_thumb.jpg

post-17179-0-72383300-1449604495_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Druga forma, powtarzające się czynności, ale teraz bez sekretów, choć z niespodziankami w postaci... baranków na żelkocie. Pojawiają się w poliestrach tam, gdzie grubość żelkotu jest mniejsza niż 0,7 mm. Trzeba będzie je załatać. Tak czy owak, budowa form zbliża się ku końcowi.  ;) Uff.

A przy okazji, szkieletowa technologia budowy kopyta okazała się łatwa w demontażu.

post-17179-0-86139200-1449775772_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nooo, prawie łatwa... trzeba było użyć gumowego młotka i sosnowego klina. :huh: Poszło, nic nie przywarło. Drobne uszkodzenia żelkotu, po przefrezowaniu wiertarką, zalano nowym materiałem, po utwardzeniu przeszlifowano. Całość przetarto papierem 120 (lekko) i 360 (mocniej) na mokro oczywiście. Kołnierze przycięte. Słowem - formy gotowe!

 

Czas na pierwsze skorupy...  :)

post-17179-0-49448000-1450543545_thumb.jpg

post-17179-0-76485000-1450543558_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.