Jump to content
qpa

Modelarze, lotnicy, motocykliści!

Recommended Posts

Zjezdzilem kawal swiata ( w tym duzo "dzikich" krajow )  z plecakiem , wiec raczej sie nie boje ( wychodze zreszta z zalozenia , ze co ma sie stac to sie i tak stanie ).

 Moj ojciec ma 85 lat i jest zapalonym narciarzem + kolarzem - rowerzysta . Rozmawialismy ze dwa lata temu i cos zaczal przebakiwac , ze moze skonczy z nartami ( a jezdzi rocznie 4-6 tygodni + wiele wyjazdow weekendowych do Czech - mieszka w Zielonej Gorze )  . Zapytalem , czy to juz brak sil , a on na to ze nie , ale ma juz tyle lat , ze moze czas zlozyc deski  na polke . Nakrzyczalem na tate , ze jak moze tak w ogole myslec ! Pozniej stwierzdilismy razem , ze lepiej zginac na rowerze w Albanii ( w moim przypadku ) , lub na nartach  w Austrii lub Wloszech ( w jego przypadku ) niz w domu przed telewizorem ogladajac jakichs ZLOTOPOLSKICH .

Strzelilismy po malym rumie i zmienilismy temat ? 

 

Zdaje sobie sprawe , ze ta nowsza ( tenere ) bedzie lepsza , ale naprawde NIE mamzupelnie  parcia na nowosci , kilka koni wiecej + cos tam lepszego . Co innego z rowerami . Tam NIE ma kompromisow ?

 

Idiotow wsrod nas ( siebie ciagle zaliczam do motocyklistow , bo ponoc kto raz na dwoch kolkach , ten juz na zawsze na dwoch kolkach ) nie brakuje

 

https://www.money.pl/gospodarka/motorami-i-quadami-rozjezdzaja-plony-rolnikom-sa-gorsi-niz-dziki-kara-jest-zbyt-niska-nie-odstrasza-6508294002927233a.html

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, d9Jacek napisał:

no bo po pierwsze , należy mieć marzenia a po drugie  realizować je......mądre żony   to wiedzą

 

Mojej najdroższej zrozumienie tego zabrało prawie 20 lat. Już się tak nie czepia, ba, nawet pomogła mi kupić Sprinta! Wie, że nie wygra. A jak każda baba pogadać sobie musi. ;)  

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 8.05.2020 o 22:06, bupir napisał:

mr.jaro - z tą WFM to coś jest nie tak.Jeżeli nauka jazdy i egzamin to tak z 50 lat temu i jeszcze trochę.W WFM biegi zmienało się nogą.Pozdrawiam Piotr

 

Drogi Piotrze, chyba nie usilujesz twierdzic, ze wiesz lepiej ode mnie, kiedy robilem prawo jazdy? Akurat piecdziesiat lat i jeszcze troche wczesniej, bylem malym dzieckiem, wiec wowczas prawa jazdy z cala pewnoscia robic nie moglem. Bylo to, jak juz wczesniej napisalem, przed troche ponad czterdziestoma latami. Nalezaca do PZMot-u czerwona WFM-ka byla juz wtedy mocno zdezolowana i stara. Co do sposobu zmiany biegow nie bede sie upieral, gdyz jest to szczegol bez znaczenia w odniesieniu do istoty mojej poprzedniej wypowiedzi, w ktorej to chodzilo glownie o sposob nauczania jazdy na motocyklu.

 

 

W dniu 9.05.2020 o 06:55, jarek996 napisał:

 Musze przyznac , ze czesto patrze na jakies uzywane TENERE i kupno to nie problem , ale jak ja  mojeje Slowaczce wytlumacze moje kolejne hobby ( bez niej ) .

 

Kobiety mysla innymi kryteriami, wiec my musimy to zrozumiec i sie do tego dostosowac. Ja za zatwierdzenie zakupu mojej maszyny obiecalem, ze bede tanczyl. I tancze. Ale juz od pewnego czasu rozpracowuje inny problem. Otoz kombinuje, jak przekonac lepsza polowe mojego malzenstwa do tego, by sama zaczela jezdzic motocyklem. Pare lat wczesniej dostala e-bike i z wielka radoscia szaleje na nim, jak nie wiem co. Ani snieg, ani deszcz badz wichura nie sa w stanie jej zatrzymac. Handlarz rece zaciera, zmieniajac w regularnych odstepach czasu zebatki i lancuch. Powoli trzeba przekonac szanowna pania, ze najwyzszy czas na nastepny stopien wtajemniczenia.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Się wepcham po długim niepisaniu i powiem, że do włóczenia to ze 125 tylko wiaderko.

7a22ea4e66e67308438f2d603eaf5a67.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

To moja ślicznotka , szkoda że muszę się z nią rozstać, może ktoś chętny?

IMG-20200422-WA0003.jpg

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znów mi się robi sezon bardziej motocyklowy niż modelarski. Kilka modeli gotowych ale jakoś nie ma okazji ich oblatać. Za to motorkami grubych parę tysi nakręconych.

Przegoniłem Babcie Reverke. Prawie 700km w dwa dni. Traska: Warszawa - Reszel - okolice Siedlec - Warszawa. Pierwszy raz taka długa wyprawa odkąd ją mam a to już 10lat. Zazwyczaj kulanie wokół komina, chyba najdalej 170km od domu. Trochę daje się we znaki brak owiewki, ale głównie na szybkich drogach. Większość trasy było po krajówkach i powiatowych, zbytnio łba nie urywało. Bardziej przeszkadzało robactwo. Ufajdało mi kombinezon. Najdłuższy odcinek na raz 280km w 4 i pół godziny, bez postoju. Ani ja ani Babcia nie wykazywaliśmy zmęczenia. Reverka dla mnie to niemal idealny motocykl na krótkie i średnie dojazdy. Praktycznie bezobsługowy i prosty w serwisowaniu. Takich motocykli już nikt nie robi.

4 lata jazdy w UK odzwyczaiło mnie od debilizmu polskich dróg. I co najbardziej boli najwięcej dzbanów było na motorach. Do tego zebrało się w jednej grupie. Taka akcja: lecę siódemką na północ. Zaraz na końcu ekspresówki stała sobie grupka na poboczu i coś tam deliberowali. Same łamacze nadgarstków, wszyscy w markowych garniaczkach. Full profeska, zdjęci prosto z toru. A ja se jade, już głęboko na odcinku w przebudowie, prawie cały czas podwójna ciągła, ograniczenia i zakazy wyprzedzania. Jadą sobie samochody jakieś 80+ (mimo, że jest prawie non stop ograniczenie do 60), ruch w sumie płynny, ale nie ma okazji do bezpiecznego wyprzedzania i ja się też tak toczę. Nagle z wielkim gwizdem przelatuje moją lewą kilka motocykli, powiem, że mnie zaskoczyli. Z tego zaskoczenia lekko odbiłem w prawo i jakież moje kolejne zdziwienie jak następnych trzech geniuszy prostej wzięło mnie prawą stroną. ? Jakbym bardziej odbił to by mnie któryś przyhaczył. Niestety nie mam tego nagranego bo mi kamera zawiesiła się. Żałuje bardzo. Dopiero koło Mławy zorientowałem się, że nie nagrywa. Resztę drogi mam już udokumentowaną. Znalazło by się jeszcze parę akcji typu: wioska, 50, podwójna, zakręt i mnie passerati wyprzedza. Ale to wszystko przy tamtej akcji to pikuś. Także trzeba na drodze wykazywać czujność niczym ważka bo może się okazać, że nie ktoś w puszce a na moto krzywdę tobie zrobi.

 

A to fotka z przystanku na Mazowszu naszym pięknym. :)

 

180202.jpg.5914f559d8cdfeaccdd7c6943b3d9eb9.jpg

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Granacik napisał:

4 lata jazdy w UK odzwyczaiło mnie od debilizmu polskich dróg. I co najbardziej boli najwięcej dzbanów było na motorach.

 

To by potwierdzalo takze moje obserwacje. Niestety, na siodemce zawsze jest mnostwo "dzbanow". Mam rodzine w Olsztynie i jezdze tam zawsze przez Gorzow i Malbork. A to dlatego, zeby jazde po siodemce jak najbardziej ograniczyc. Od granicy do Elblaga droga waska, ale jezdzi sie nia zawsze bardzo spokojnie i przyjemnie, nawet mimo rosnacej z roku na rok liczby ciezarowek. Natomiast od Elblaga do Ostrody to juz tylko walka o przezycie. Wyprzedzaja na trzeciego, a nawet na czwartego, jezdza z predkosciami daleko przekraczajacymi dopuszczalne, nie zachowuja naleznego odstepu do aut poprzedzajacych - to jest na tym odcinku zachowanie typowe dla wielu kierowcow, niezaleznie od ich wieku i marki auta. Kto jezdzi normalnie, musi caly czas wypatrywac miejsc do unikow na wypadek, gdyby jaki szaleniec zle oszacowal swoje umiejetnosci.

 

Nie chce nikogo dyskryminowac, ale kiedy trafiam na wyzej wymienionym odcinku na jakiegos "czuba", ten zawsze ma rejestracje ze stolicy. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek bylo inaczej. Kocham Polske, ale nie lubie tam jezdzic autem (o motocyklu juz nawet nie wspomne). Naturalnie nie ma to oznaczac, ze kazdy obywatel stolicy tak jezdzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziwne te wakacje ale udało mi się wyskoczyć na wycieczkę motocyklową.

Pogoda była pewna więc w 3 dni objechaliśmy z żonką Bieszczady od A do Z . Zaliczyliśmy wiele miejsc oglądanych dotychczas na YT.

Bazą był Polańczyk i z niego robiliśmy objazdówki.

Omijaliśmy raczej główne drogi, aczkolwiek unikając dróg gruntowych i im podobnych ze względu na charakter moto i jego opony.

W sumie od poniedziałku do środy przejechaliśmy prawie 1000 km bez niemiłych przygód i grama deszczu.

Ludzi stosunkowo sporo wszędzie, na zaporze nad Soliną turystów mnóstwo - kwestie reżimu sanitarnego pominę...

Byłem już kilkanaście razy w Bieszczadach i zawsze chce się tam wracać :).

 

 

 

 

20200714_141038.jpg

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro już poruszyliście nie miłe niespodzianki, mieliście kiedyś jakieś ? Ja niestety raz jechałem moją Aprilią na dodatek na oponach w teren (pech chciał że akurat musiałem gdzieś być szybko a nie miałem auta).W mieście jechałem coś około 55km/h ciężko powiedzieć ale napewno nie szybko na tych oponach. Zjeżdżałem z dość stromej górki, z naprzeciwka jechał jakiś skuterek to jechałem prawie środkiem aby było mnie widać bo po mojej prawej stał rząd aut. Zbliżając się do małego skrzyżowania odpuściłem gaz, jak to zwykle robiłem i nagle gość wyjechał mi perfidnie na skrzyżowanie nawet nie zwalniając choć miał znak stopu. Zdążyłem nacisnąć tylko przedni hamulec i pomyśleć "k%@% przyje^@@^@&" Wbiłem mu się idealnie w bok (opel astra kombi) odbiłem się od niego, całe szczęście nie przeleciałem nad nim bo nie wiadomo co by było. Na dodatek miałem w plecaku duże masywne talerze które przewoziłem mojej kobiecie z miejsca pracy do innego sklepu (ona coś tam zawiniła i musiałem dowieść je szybko) które roztrzaskały się na moich plecach. Facet wyskoczył z auta (stary dziad) i wrzeszczał że to moja wina że ja zapie#@#@ ile wlezie. Mało brakowało a bym wstał i mu krzywdę zrobił (choć byłem lekko poobijany)  bo przesadzał ostro drąc ryja nademną gdy ja leżałem na ziemi. Całe szczęście jedna miła pani ekspedientka ze sklepu obok paląc papierosa widziała wszystko i go zjechała od góry do dołu. Ktoś w między czasie wezwał policję i karetkę (nawet nie wiem kiedy i kto ). Karetka przyjechała i mnie zbadali choć dużo się nie stało lekko kulałem i miałem trochę obitą nerkę przez te talerze. Będąc w karetce dojechała policja, wpadli do niej i zaczęli mnie pytać co i jak. Po całym przesłuchaniu jeden policjant rzucił ostry wzrok na mnie i dowalił "a to Ty co tak między autami jeździsz" ..... jak ja tym motorem praktycznie w ogóle na normalne drogi nie wyjeżdżałem większość offroad oczywiście był dopuszczony do ruchu, a tym bardziej pomiędzy autami nigdy nie jeździłem. Po jakiś paru godzinach okazało się że facet który wymusił mi pierwszeństwo nie przyznał się. Musiałem jechać na dodatkowe przesłuchania i szykowałem się powoli na rozprawę. Po jakimś czasie w końcu poszedł idiota po rozum i wziął winę na siebie. Oczywiście kasa z ubezpieczenia nie pokryła się ze stratami motorku, motor poszedł na szrot. Za duże uszkodzenia były przedniego widelca półek, główka ramy pęknięta koło prawie ósemka itp. Jedyny plus że ja wyszedłem w sumie bez zadrapania tylko lekko obolały.    

Share this post


Link to post
Share on other sites

No niestety trzeba się mocno pilnować na drodze i myśleć za siebie i innych szczególnie.

O ile autem lubię pocisnąć tak motorem o dziwo mnie wcale do tego nie ciągnie .Być może to wiek, być może fakt że co dzień słychać o wypadkach na moto... Generalnie zachowuję odstępy by mieć bufor bezpieczeństwa do hamowania, rzadko kiedy wyprzedzam, wręcz ustępuję "napaleńcom" ,lewoskrętom czy włączającym się do ruchu . Nie ślimaczę się ale dmucham na zimne.

Napisałem że nie mieliśmy niemiłych przygód i tak było, chociaż świadomość że się sypniemy była, gdy po wyjściu i "odkręceniu" z ronda w Nowym Sączu nagle ukazała mi się spora kupa żwiru (nie widziałem bo poprzedzało nas auto) który podejrzewam wysypał się z jakiejś ciężarówki . Wyprostowałem motor, krzyknąłem w interkom do żony uważaj i z odjętym gazem przetoczyłem się po kilkumetrowej długości grubej, żwirowej rozsypce. Zrobiło mi się gorąco, nawet bardzo...

W drodze powrotnej, podczas tankowania podszedł do mnie gość z nogą w gipsie a zaraz jego żona też z nogą w ortezie .

Pogadaliśmy i opowiedział że zjeździł świat na moto a gdzieś pod Tarnobrzegiem driftujący gość w BMW wymusił mu pierwszeństwo a on  nie chcąc w niego walnąć położył motor i dlatego żyją...

Kurcze, no jest to mocno niebezpieczna zabawa (motor) ale ciągnie niesamowicie ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rafał nie znam takich motocyklistów, nie wadziłem w całym moim życiu aby motocyklista jechał tak jak Ty. Albo jesteś jedyny w kraju albo masz coś z głową nie tak:);) skoro tak jeździsz. Gdybym znał i widział więcej takich motocyklistów to pewnie nie miałbym tak bardzo złej opinii o motocyklistach.

Nie chcę przytaczać z ostatnich dwóch dni sytuacji z udziałem motocyklistów bo to nie ma sensu. Mogę sobie i pewnie wielu kierowcom życzyć żeby spotykali na drodze tylko i wyłącznie takich Rafałów.:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uwierz Konrad że większość turystycznych motocyklistów tak jeździ... Spotkałem wielu motocyklistów w drodze w Bieszczady i w drodze powrotnej. Ani jeden nie świrował, każdy jechał naprawdę spokojnie, jechały grupki i nikt się nie popisywał, wyprzedzał, jeździł na jednym kole... Niestety na postrzeganie ludzi na motorach rzutuje pewien procent na "ścigaczach"  którzy wymuszają ,zapierdal.. ile wlezie, wyprzedzają a wydechy mają takie że słychać ich wcześniej jak widać ;)

 

P.S. poznaliśmy fajną grupkę ludzi z Wrocka (jechali w sobotę w Bieszczady cały dzień w deszczu ...)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rafał wierze Ci bo jesteś poważny facet i nie rzucasz gołych słów na wiatr, ale moje doświadczenia są zgoła inne i niestety nic na to nie poradzę. Ten procent o którym mówisz to jest tych jeżdżących jak Ty reszta to ... brak słów.

Dobra nie chcę ciągnąć tego wątku bo to nie ma sensu. Wyrobiłem sobie taki pogląd o motocyklistach i na razie nic nie wskazuje żebym miał podstawy do zmiany swojego poglądu.

Tak jak wyżej napisałem chciałby spotykać na drodze tylko i wyłącznie takich jak Ty.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście zaliczyliśmy też obowiązkowo Bezmiechową .

Akurat było wcześnie rano ale już wyciągali szybowce do startów za wyciągarką .

Niestety nie polatałem Toxem... nie było go jak zabrać na motorek ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak wykombinujesz, jak na moto przewozić jakiś większy model, to daj znać :) Ja bym chętnie na Ochodzitę z 3m Barakudą się wybrał (takie korki tam teraz, że jedynie na moto można się jakoś poprzebijać między puszkami) ale nie widzę zbytnio jak z tym jechać :)

BTW - musimy się kiedyś zgadać, chętnie się przypatrzę tej Twojej CBF :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Marcin, jak bywasz w moich okolicach to dawaj cynk (501 263 76siedem), jak będę na miejscu to gdzieś się spotkamy . Nawet możemy umówić się na Ochodzitej w karczmie :), zaporze w Tresnej czy na Żarze.

No z modelem jest zdecydowany problem, nie ukrywam że przymierzałem Toxa do moto i być może była by szansa na przewiezienie go i gratów w kufrze centralnym tylko ja zwykle na dalsze ( i nawet wokół komina- uparte babsko :D) wyprawy mam "plecaczek" a wtedy po ptokach ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy montujecie w swoich motorach jakieś dodatkowe gagety? Moim najgenialniejszym :) gagetem było zamontowanie buzzera na kierunkowskazach. Zbyt często zapominałem o wyłączeniu kierunków a teraz to się już nie zdarza. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To dobry a nawet bardzo dobry tuninng . Faktycznie się zdarza jechać na kierunku, najczęściej podczas jazdy w mieście bo na trasie raczej rzadko. Choć wyłączanie przychodzi z czasem automatycznie.

O ile gagetami można nazwać crashpady, deflektor na szybie, gniazdo ładowania pod nawigację i wyższe stopki pod kierownicę to to właśnie zamontowałem ;).

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Krótkie klamki z pełną regulacją. Hamulec i sprzęgło. Dają precyzyjniejsze manipulowanie. Dodatkowo nie łamią się przy parkingówce. :)

2. Podgrzewane manetki. Co tu dużo mówić. Dają komfort przy niskich temperaturach. W UK jeździłem do -2. Zdarzyło się i przy  -5 stopni przy słonecznej pogodzie. Życiowy rekord to -26 i to bez takich udogadniaczy. 

3. System ciągłego smarowania łańcucha. Genialna sprawa. Wydłuża żywotność zestawu napędowego 2-3 kronie. Nie musi być to Scottoiler, można za ułamek tej ceny samemu zrobić choć jak ktoś dużo jeździ to i oryginał mu się zwróci szybko. 

4. Przewody hamulcowe w oplocie stalowym. Dla mnie to obowiązkowa pozycja przy starszych sprzętach gdzie fabrycznie były gumowe. Ja już bym w pięciolatku wymieniał. W mojej NTV z potrzeby użycia do hamowania całej ręki po wymianie przewodu hamulce zrobiły się dwupalcowe. Wcześniej w CX500E, VF750, XJ650G. Posiadaczom pojazdów (tych tańszych) z Państwa Środka to proponował bym wymianę nawet jeśli to nowy sprzęt. W nieco ponad rocznym sprzęcie który kupiłem dla córki było widać jak przewody puchną przy wciskaniu hamulca. Po wymianie można koło zablokować. Mogę polecić firmę która robi na wymiar i za dobre pieniądze.

5. Rejestrator wideo dwukamerowy. Zabudowany na stałe z ukrytymi kamerami z przodu i tyłu. Uruchamia się wraz z zapłonem i samo wyłącza po wyłączeniu stacyjki. 

6. Dobry alarm. w sumie to powinna być pierwsza pozycja na liście i to obowiązkowa. Kiedyś się w tym temacie specjalizowałem. Jest od dawna kilka dobrych, sprawdzonych rozwiązań na rynku.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie pozycja nr 5. Możesz wysłać próbkę nagrania? Co to za kamerka?

Każde moje nowe moto zawsze uzupełniam o:

1. Oświetlenie led z przodu. Dodatkowe ledy z tyłu.

2. Buzzer na kierunkach.

3. dobry sygnał dźwiękowy.

4. Kamerka z przodu.

5. Woltomierz z USB.

6. uchwyt na telefon.

7. Frędzle i inne bajery wizualne.

8. Lokalizator GPS.

 

Oczywiście po zakupie pełne sprawdzenie na stacji diagnostycznej i dobrym serwisie.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.