Jump to content

Prusice 2007, czyli p......l sie


Motylasty

Recommended Posts

Tegoroczny zlot modelarzy w Prusicach.... itd., itd. Taka forma relacji ze zlotu mogłaby sugerować, iż była to moja nie pierwsza bytność w tym szacownym towarzystwie. Nic bardziej błędnego, dostąpiłem zaszczytu udziału w tej imprezie po raz pierwszy i mam nadzieję nie ostatni. Po pokonaniu 197 km i 375 metrów, czterech fotoradarów, dwóch litrów wody gazowanej z początku nieźle schłodzonej, pod koniec trasy nieźle ciepłej ( wysiadła mi klima w żonowym Matizie :) ) pojawiłem sie przed bramą posesji Plesesa. I tu pojawił się pierwszy niemiły akcent, brak panienek w strojach łowickich trzymających chleb i sól, brak orkiestry powitalnej, brak przemawiającego sołtysa, ale za to powitał mnie organizator.

Powitanie było bardzo sympatyczne i miłe do momentu, gdy Romek nie powiedział - cytuje " czuj się jak u siebie w domu". Cóż - nakaz eksmisji, komornik na głowie, czychający na mnie listonosz, bo nie płacę abonamentu RTV, upierdliwy proboszcz budzący mnie co rano muzyką dzwonów, bynajmniej nie rurowych, listy z pogruszkami, które dostaje od Ery, Idei zwane kulturalnie fakturami za usługi, otyła, wścibska sąsiadka, która wie o mnie wszystko, mieszkająca w klatce obok posągowa boginii o niebotycznie długich nogach, która wogóle nie zwraca na mnie uwagi, ba nawet chyba nie wie że żyję, wyłączone od miesięcy światło, odcięty gaz. P.....l się - pomyślałem :), poczuję się tu w każdy inny sposób, ale napewno NIE jak u siebie w domu.

Walka z rozbijaniem namiotu trwała krótko, wszak kiedyś byłem harcerzem - całe dwa tygodnie, potem mnie wywalili bo nie chciało mi się zrobić proporczyka dla drużyny, Romek oprowadził mnie po włościach swych, pokazał modelarnię, powiedział co ruszać, a czego nie dotykać.

Każda tego typu impreza generuje unikalny wskaźnik, który później przez lata ją charakteryzuje. W tym przypadku był to grzecznościowy zwrot, który w wolnym tłumaczeniu brzmi mniej więcej tak : "człowieku, bądź tak miły i pozostaw mnie w należnym mi szacunku i spokoju ducha, nie zakłócając w jakikolwiek sposób mojego bytu i jestestwa w tym właśnie momencie i w tym właśnie miejscu" - czyli krótko mówiąc "p.....l się". Panowie też coś wpominali o szabelkowaniu, szermierce i zabijaniu, mieszkałem sam w namiocie więc nie wiem za bardzo o co im chodziło. Walutą obowiązującą w Prusicach jest PIWO, jedno PIWO, jak zauważyłem wszystkie transakcje handlowe odbywają się z pomocą tego środka płatniczego, za podaniem piwa z lodówki płaci się PIWEM, zresztą lodówka była najważniejszym elementem tegorocznego zlotu.

Najważniejszym napojem była mieszanina słodu, chmielu i domieszki C2H5OH w ilości ok 4%-5%, czasami może i więcej. Wszyscy generalnie odżywiali się w ciągu dnia zupkami marki KupPsu ( w niektórych kręgach zwanymi mózgojebami ) a wieczorami zasiadali w kamiennym kręgu nadziewając na zaostrzone końcówki kijaszków wyroby przemysłu wędliniarskiego. Najczęściej padającym pytaniem było pytanie "dziadek, a kiedy pójdziemy latać", które zadawał Kolo.

AAA, jako że był to zlot modelarski to i parę modeli też się tam znalazło, ale o tym to już zaudzać nie będę.

Ogólnie mówiąc było zaj....... Jeśli w przyszłym roku mnie nie zaproszą to i tak przyjadę, co najwyżej schowam się w wysokiej trawie obok pola wzlotów i z wiatrówki im będę w te zabawki nap.....

 

Parę fotek, które udało mi się zrobić, mam nadzieję że Marek dołączy te które on wypstryczył.

 

lotyp001.jpg

 

lotyp002.jpg

 

lotyp003.jpg

 

lotyp004.jpg

 

lotyp005.jpg

 

lotyp006.jpg

 

lotyp007.jpg

 

lotyp008.jpg

 

lotyp009.jpg

 

lotyp010.jpg

 

lotyp011.jpg

 

lotyp012.jpg

 

lotyp013.jpg

 

lotyp014.jpg

 

lotyp015.jpg

 

lotyp016.jpg

 

lotyp017.jpg

Link to comment
Share on other sites

Postaw mi kawę na buycoffee.to
A dlaczemu ?, Romek to równy, konkretny chłop, a impreza była naprawdę extra.

 

Wszystko się zgadza ale nie zaprosił mnie :(

 

PS. szkoda że usunął swojego posta :(

Link to comment
Share on other sites

Fakt niezbity, prawidłowo fotkami udokumentowany, opisany piękną polszczyzną /o jakich gruszkach przeterminowanych piszesz Tomku w swej relacji??? :shock: / i nic dodać , nic ująć, a tylko smutek, że nie dane mi było także w tej imprezie uczestniczyć, chociaż zaproszenie "na piśmie" otrzymałem i gotowość oraz chęć pobytu od dawna deklarowałem.

No cóż - siła wyższa /nie Pawełku, tym razem to nie żona była tą siłą wyższą/ i przyczyny obiektywne. Ale ponoć co się odwlecze... Oby więcej takich udanych imprez koleżęńsko-modelarskich się rodziło, a ja mam cały czas nadzieję na miłe spotkanie conajmniej kilku modelarzy-forumowiczów na krakowskim pikniku lotniczym i następnie na pikniku na górze Żar. No to do zobaczenia.

Link to comment
Share on other sites

A skup się Marku w żalu wielkim, skup. Wiedzieć Ci trzeba iż była to najprzedniejsza impreza modelarska jakiej doświadczyłem dotychczas, grono imć kameralne, ale takoż zacne co niemiara. Raz jeszcze wielkie podziękowania ślę Ci Romku tu publicznie na forum za zaproszenie i możliwość dostąpienia w tak szacowne grono. Wiele wyniosłem z tego spotkania ( czajnik bezprzewodowy, ale bez pokrywki, dwie rolki papieru toaletowego, szlafrok chyba imć Pani Plesesowej, bo jak zauważyłem Romek w takim nie chadzał i zwój drutu kolczastego :) ).

A tak na serio i bez zartów, warto było jechać i zaproszeni, którzy nie dotarli niech mocno żałują.

Link to comment
Share on other sites

...szkoda że usunął swojego posta :(

 

No to daję spowrotem (choc po zastanowieniu wykasowałem go, bo nic nie wnosił do sprawy). Napisałem, że nie mam przegwizdane, bo nie muszę po swoich gościach sprzątać - kulturalnie ludki przyjechały, nie nabałaganiły (za bardzo), piwa na krechę w sklepie nie brali, policji nie było, pogotowia i straży pożarnej również. Ot po ostatnim zgasiłem światło i zamknąłem garaż :-)

 

Pozdrowienia

 

PS. Motylasty, przy okazji podaj adres, to doślę pokrywkę (na cholerę mi pokrywka bez czajnika...)

Link to comment
Share on other sites

PS. Motylasty, przy okazji podaj adres, to doślę pokrywkę (na cholerę mi pokrywka bez czajnika...)

Już po ptokach, czajnik żem wymienił na siekierkę, co prawda bez trzonka, ale za rok będzie jak znalazł, przyda się przy ognisku :)

 

PS.

A przy okazji - męskich stringów koronkowych żeś gdzieś tam Romku nie znalazł ?

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.