-
Postów
5 034 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
60
Ostatnia wygrana jarek996 w dniu 1 Października 2025
Użytkownicy przyznają jarek996 punkty reputacji!
Reputacja
1 709 ExcellentO jarek996
- Urodziny 30.04.1966
Informacje o profilu
-
Płeć
Mężczyzna
-
Skąd
Malmö
-
Zainteresowania
Kolarstwo szosowe i MTB ,podroze , Rock i Metal z lat 80-90 a szczegolnie VAN HALEN i SLAYER !
-
Imię
Jarek
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
-
Czarek, jak zaczniesz szukac jakiegos "dziwnego" Szweda, to zglos sie do mnie. Mozemy zaczac u zrodla 😉
-
Pewnie tak. Beda mieli dluzsza relacje razem z odbudowa.
-
Reszta pewnie by chciala, zebys tak polecial.............. 😂
-
Servo masz wkrecone, czy tylko wlozone? Strasznie nim "rzuca".
-
Dzisiaj u nas byl pierwszy dzien (od niewiadomo kiedy) bez ZADNEGO wiatru! Zaluje, ze nie moglem wyjsc wczesniej, bo smialo ogarnalbym setke. Nie mialem niestety przedniej lampy i chcialem wrocic przed zapadajacym zmrokiem.
-
-
Ja chce sie tylko usprawiedliwic, ze mimo iz czesc moich zimowych "wycieczek" wiedzie asfaltem, to sa to drogi 7 kolejnosci odsniezania (co zreszta widac na zdjeciach 😅). Jednak jesli juz jakis samochod nadjezdza, to albo widze, ze ON staje, albo staje ja. Bezpieczenstwo to podstawa! No i jak Patryk pisze, to pol Szwecji mimo zimy i tak rowerami do pracy (i nie tylko) jezdzi. I nadmienie jeszcze, ze jatyl pojdzie w uslizg , to czasem to sie da wyprowadzic, ale jak pojdzie przod (przy ponad 15 km/h) to pozamiatane. NIE MA K......A MOCNYCH, ktorzy sie z tego (swiadomie) wyciagna 😄
-
Andrzej, zejdz na ziemie. Z porzadnego poslizgu na rowerze (szczegolnie jak przod "pojdzie"), to nawet zawodowi kolarze nie wychodza, a kontrola samochodu i roweru w poslizgu ma tyle wspolnego, co dziwka z cnota.
-
-
W Warszawie?😅 Jutro u nas ma sypac, ale sie wstepnie umowilismy. Zobaczymy CO z tego wyjdzie. OK, jedziemy dalej z Rumunia (tylko poczekajcie z czytaniem, az wkleje zdjecia)! Poszedlem wczesnie spac, a obudzilem sie stosunkowo pozno i chyba pierwszy raz na tym wyjezdzie sie porzadnie wyspalem! Na dworze juz rano, bylo przyjemne 20 stopni (o 7.30!) , az chce sie wsiasc i jechac! Zjadam jakies wafelki, popijam soczkiem i pakuje klamoty. Odpalam Garmina, a przede mna TYLKO 36 km (do lodzi, ktora odplywa o 11.00) Nie wiem dlaczego wydawalo mi sie caly czas, ze bedzie tam asfalt (lub chociaz jakies plyty), ale niestety tuz za Sulina zaczely sie dosc grube kamole. Plyty tez sa, ale na bardzo krotkich odcinkach. Jade cala trase wzdluz kanalu. Co chwile mijam pasace sie krowy (i czasem konie), a co kilka kilometrow jakies budki (przy kanale) z nagromadzonym zlomem wszelakiej masci. Skaczac na tych kamieniach, zastanawiam sie tylko KIEDY zlapie kapcia (ta mysl po przedwczorajszym dniu mnie nie opuszcza). Mysle, mysle i wymyslilem! Powietrze znika momentalnie i natychmiast po zatrzymaniu sie dostrzegam kolca-giganta. Tak wygladal w srodku w oponie: Na razie wszystko pod kontrola; mam 3 godziny na 36 kilometrow. Zmieniam detke i zakladam przedostatnia cala. Po 3 km, kapec z przodu i z tylu Tym razem drobne kolczyki. Staje, zmieniam detke, ale nastepna musze kleic. Dobrze, ze jade przy kanale, bo moge sobie sprawdzac GDZIE mam dziure. Zakladam detki, kleje jeszcze jedna na droge i ruszam. Po 3 km kapec. Staje wymieniam, sklejam dziurawa i w droge. Po 4 km kapec przod i tyl. Zaczynam byc lekko nerwowy, bo w takim tempie, to po prostu NIE zdaze ich tyle pozaklejac do 11.00. W zdejmowaniu i pompowaniu opon jestem juz mistrzem, ale lazenie do kanalu, szukanie dziur, klejenie … Jade dalej, zdjalem specjalnie okulary przeciwsloneczne, zeby lepiej widziec kolce Jednak ich nie widzialem, bo po 5 km kapec z przodu. Przynajmniej szybciej sie kolo zdejmuje Latam, zakladam i z dusza na ramieniu LICZE czas. Probuje wliczyc kilka stopow i niestety chyba nie zdaze, ale nagle zaczynaja sie piaski! Kolcow raczej w nich nie ma, tyle ze predkosc spada do 12 km/h i piaski, jak to piaski, trza wkladac 150% sily, zeby jechac. Na prowadzenie nie mam czasu, wiec walcze. Oto mapka "kolczastego" odcinka. Totalna dzicz! W koncu pojawiaja sie na horyzoncie zabudowania Sfantu Gheorghe! Jeszcze chwila walki i patrzac na zegarek, zajezdzam do sklepu, chwytam piwo i wpi…am sie bez kolejki do kasy. Chyba zrozumieli, ze jestytem zestresowany, bo nawet zrobili mi miejsce! Wypijam jedno z najbardziej zasluzonych piw w moim zyciu i zmykam szukac portu, ktory, jak sie okazuje lezy 200 m od sklepu. Moj pan przewoznik macha do mnie z kei (mialem rezerwacje z rowerem) i za chwile upychamy razem rower do lodzi, zakladam kapok i zasiadam obok roweru. Pot ze mnie plynie strumieniami, bo ja jeszcze rozgrzany, a na dworze ze 26 stopni. Punktualnie o 11.00 ruszamy do Murighiol (okolo 60 km i godzinka (z minutami) plyniecia). Okazuje sie, ze pan “kierowca” doskonale rozmawia po ukrainsku, wiec gadamy sobie prawie cala podroz. Plynie z nami jeszcze 6-7 osob (z bagazami). Lodz zasuwa 56 km/h (38 wezlow) A pan kierowca opowiada ciekawe rzeczy o zyciu w Delcie (jest miejscowy i pochodzi wlasnie ze Sfantu Gheorge, gdzie dostac mozna sie albo kamienna droga ktora ja przybylem, albo lodzia. Tyle ze do Suliny (z ktorej rano jechalem) tez nie ma dalej zadnej drogi! Czyli zycie na koncu swiata! Tak jak pisze: klimaty NIESAMOWITE! Po godzince z hakiem doplywamy do Murighiol i pierwsze co robie, to oczywiscie latam detke (powietrze spadlo jeszcze na lodzi). Wyjalem chyba z 5 kolczykow, Dunaj pomogl zlokalizowac dziurki, ale najpierw na pomoscie powital mnie oczywiscie (merdajac ogonem) pies. 5 km do Murighiol i MUSZE napic sie browca, zeby rozladowac stres! Po browcu zjadam lunch i w koncu BEZ stresu (juz zadna lodz na mnie nie czeka) ruszam sobie spokojnie dalej. Troszke asfaltami, troszke polnymi drogami W miejscowosci Sarichioi (ruskiej) staje na meczyk 4 ligi rumunskiej. Mecz jest niezbyt ciekawy, wiec po 10 min. ruszam dalej Bedzie tutaj po drodze kilka starych ruskich wsi, gdzie wiekszosc dalej posluguje sie (na codzien) jezykiem rosyjskim! Pozniej mijam stara twierdze Enisala Built in the second half of the 14th century, the fortress was erected at a strategic point for defence and control of trade on the Danube. Over the centuries, Enisala was under the rule of different peoples: Genoese, Romanians, Tatars and Ottomans. Each of these cultures left their mark on the fortress, turning it into an open-air museum. Do celu dnia (Jurilovca, czyta sie Zurilowka, jak zupa zurek) mam okolo 15 km. Mijam poligon ze starymi ruskimi czolgami. Kilometry mijaja bardzo wolno, bo wbrew pozorom droga prowadzi czaly czas gora-dol. W koncu wjezdzam do “mojej” wsi! We wsi cerkiew rytu staroruskiego i 90% mieszkancow z korzeniami rosyjskimi. Wszedzie slychac ruski! Zjezdzam do portu (wiocha lezy nad olbrzymim jeziorem przedzielonym cienka mierzaja z Morzem Czarnym), znajduje knajpe i zamawiam zupe rybna Wylawiam pietruszke (ktorej nie jadam) i zabieram sie obiad! W zupie dwie potezne porcje ryby Przy posiku towarzysza mi oczywiscie dwa psy! Ten rudy “spiewa” co chwile, zebrzac o kawalek jedzenia. Niestety ciezko sie podzielic z psem zupa. Wypijam browca, grzeje sie jeszcze z pol godzinki w promieniach slonecznych i jade szukac noclegu. Znajduje fajna stara chatke a wynajmujaca jest oczywiscie ruska babcia . Pogawarili my troszke i babcia sobie w koncu poszla (mieszkala gdzie indziej). Pojadlem jej winogron, wzialem prysznic i ruszylem na wies! Pozniej zakupy w markecie (w KAZDEJ rumunskiej wsi, sa co najmniej 2 markety: magizin mix), a w porcie zdazylem kupic jeszcze (z budki) ruskie pierogi z serem (smazone w tluszczu ) i paczki, tez oczywiscie od ruskich babc. Tak zaopatrzony wrocilem do chatki, poczytalem internet i zasnalem NIE troszczac sie o to, ze jutro MUSZE gdzies zdazyc!
-
Prawie tak jak ja, ale jak jechalem rowerem przez Bawarie i co 10 km byl biergarten, to nie moglem sie powstrzymac 😉
-
-
Masz gravela i NIE jezdzisz po sniegu? 🤔 Byloby wiecej, ale trzeba tez znalezc czas na piwo! Gdybym odliczyl "stracony" czas na wszystkie wypite piwa (tylko na roiwerze), to na 100% byloby 20 000 km 😆 Dzisiaj (2 stopnie i 15 m/s!); Zeby KAZDY zrobil chociaz POLOWE Twojego wyniku, to mialby prawie 10 km dziennie!
