Jump to content

bubu

Modelarz
  • Content Count

    79
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

2 Neutral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Gryfino
  • Zainteresowania
    Modelarstwo, motocykle, wędkarstwo
  • Imię
    Kamil
  1. Usystematyzuję: 1.W pierwszym locie moment oderwania od ziemi i od razu model ostro na prawe skrzydło, bez przepadania bo silnik ostro ciągnął w powietrze. To samo w locie poziomym po odejściu. Ad1. Od razu korekta trymerem - około 8mm do 1cm obie lotki. To dało lot bez obracania w prawo. 2. Dociążyłem lewe skrzydło co pomogło zmniejszyć trym lotek. Ale po zdjęciu obrotów jest sytuacja odwrotna i lądować trzeba na kontrze. Ad 2. Na pełnym gazie i z obrotami większymi niż jałowe model nie rotuje na prawe skrzydło. Ale powyższe konfiguracje w locie pionowym do góry powodują schodzenie na lewo (być może efekt dociążonego skrzydła) Odnośnie popychacza SW jest rozgałęziony przy samym serwie, ma równe długości i ma jeden lub nawet dwa punkty podparcia w kadłubie - wyboczenia nie można osiągnąć blokując serwo i ręcznie wychylając połówki SW.
  2. Z tym zwichrowaniem może być prawda, ale patrzę i patrzę i aż takiego efektu jak na zdjęciu nie ma w realu. Musiałbym to pomierzyć przyrządem, żeby mieć pewność. Co do SW to mierzone listwą do krawędzi spływu wycięcia na lotki wskazuje równe pomiary. Jeśli zwichrowanie skrzydła by się potwierdziło, to chyba przyjdzie mi tak żyć niestety. Zawalczę jeszcze z doważeniem lewego skrzydła lub dam trym tylko na prawą lotkę, żeby skompensować odwrotny efekt na obrotach jałowych. Można jeszcze powalczyć z domiksowaniem lotek do obrotów silnika - chyba
  3. Ster wysokości jest napędzany rozgałęzionym popychaczem, a i połówki są wytrymowane na 0 niezależnie od aktualnego wychylenia. Jeśli chodzi o flatter to już mam to za sobą. W ubiegłym sezonie było za szybko w locie nurkowym - tylko fakt, że obie połówki steru wysokości są napędzane, uratował Spita od "krasza" w beton. Zerwałem folię i ster wzmocniłem Jeśli o to zaklinowanie idzie to jest po prostu podyktowane przez producenta bo instrukcja o tym milczy - statecznik został wklejony bez kombinacji z zaklinowaniem, a na zdjęciach poniżej mam nadzieję będzie widać, że zachowane są równe kąty między SW, SK, płaszczyzną skrzydeł i osią podłużną kadłuba. Mówiąc o zaklinowaniu miałem na myśli tylko skrzydło, tutaj mogę pomyśleć żeby podłożyć coś pod spływ, lub rozwiercić otwory na kołki od strony natarcia, aby uzyskać dodatni kąt, ale mierzony względem osi kadłuba. SW nie będę odcinał od ogona bo to się źle dla niego skończy, zwłzcza że muszę odciąć również SK. Zaklinowanie nie pomoże też na główny problem, czylio obrót w prawo wokół osi podłużnej. Reasumując coś jest nie tak i za "chiny" nie jestem w stanie wymyśleć co. Pierwszy raz się z tym spotykam. Nawet przedstawiany przeze mnie kiedyś na forum mały model F3A własnego projektu poleciał praktycznie jak struna od razu - wymagał tylko małego doważenia na tył bo źle określiłem środek ciężkości. Może dlatego zawsze uważałem, że jak człowiek sam od deski zbuduje, to ma kontrolę nad wszystkim.
  4. Latam na APC 11x4, wcześniej MA 11x4 - ten sam efekt ale APC lepiej ciągnie. Moment odśmigłowy powinien raczej obracać modelem w osi podłużnej na lewe skrzydło - nawet jeśli nie to podejmowałem próbę zmniejszenia wykłonu w prawo, ale nie poprawiło to sytuacji. Pisząc o tym szarpnięciu miałem na myśli efekt jakbym sam to wymusił. Nie było to zerwanie strug bo to samo działo się już na odejściu i w czasie normalnego lotu. Dociążenie lewego skrzydła pomogło, ale i tak mam lekko wytrymowany model na lewo bo bez tego obraca go w prawo, a przypomnę, że podwieszony w osi podłużnej wali się na lewe, dociążone skrzydło. Fakt, że model wytrymowany leci prosto nawet na 1/3 gazu, a dopiero po całkowitym zdjęciu obrotów sytuacja się odwraca niby jednoznacznie pokazuje, że to wina wykłonu tylko efekt jest dla mnie niepoprawny i o to cały czas tą pianę toczę
  5. Witam. I ja dokładnie zrobiłem tak samo, czyli folia aluminiowa, taśma izolacyjna na folię, a całość przewodu zabezpieczyłem sylikonowym wężykiem. Dodatkowo zamocowałem przewód do wręgi silnikowej. Szczęśliwie moduł nie siał nawet z przetarciem, z naprawą też wszystko OK. Sprawdzę to jeszcze przed lotem na ziemi z ograniczonym zasięgiem nadajnika.
  6. Podwozie faktycznie szału nie robi nawet u mnie w 40. Samo mocowanie wzmocniłem ile się dało bez prucia skrzydła, a i żeby cięgna od mechanizmu do serwa poprowadzić to się nakombinowałem...poza tym trochę jest za twarde więc trzeba uważać przy lądowaniu, albo zakładać amortyzowane golenie. A jeśli idzie o stateczność to rączki załamuję, zwłaszcza z tą rotacją na prawe skrzydło.
  7. Skłon i wykłon jest podyktowany przez producenta odpowiednio wklejoną wręgą silnikową. U mnie dodatkowo te wartości są pogłębione, a były pogłębione do przesady, ale z uwagi na maskę silnika i brak poprawy zachowania powróciłem do prawie oryginalnych nastaw. Silnik to OS Max 46 AX II (jak napisałem w pierwszym poście ) Waga to około 2,9 kg. Co ciekawe silnik ten w zupełności wystarcza. Zagraniczne fora piszą, że powinien być 55 bo są problemy z przepadaniem w czasie startu - ja takich problemów nie notuję, a trochę ołowiu przecież zainstalowane. Może ktoś z forum lata takim modelem, lub jego większą wersją 60, albo może coś powiedzieć na temat wykonania Phoenix Model. Tak jak pisałem, próbowałem prawie wszystkiego poza zaklinowaniem skrzydła. Pierwszy raz mam takie problemy z trymowaniem modelu, który ciągnie w górę na obrotach jeśli tylko ster wysokości nie jest wytrymowany w dół, a skłon silnika jest wyraźnie widoczny - przecież nie ustawię 20 stopni w dół
  8. Panowie mam problem z wytrymowaniem modelu Spitfire 40 z firmy Phoenix Model - wersja bez klap. Ogólnie modelem latam od trzech lat z małą intensywnością bo silnik OS Max 46 AX II przepalił jakieś 13 litrów paliwa (wliczając docieranie). Na wstępie może link do filmu, gdzie część problemów będzie widoczna (model już po trymowaniu): Generalnie kąty na statecznikach są proste, oś statecznika poziomego względem skrzydeł się zgadza, o zaklikowaniu instrukcja i zagraniczne fora milczały więc jest tak, jak to przygotował producent. I teraz o problemach. Pierwszy start mnie zaskoczył bo model od razu po oderwaniu od pasa poszedł ostro w prawo, zupełnie tak jakbym lotkami szarpnął. Po wylądowaniu okazało się, że kompensacja zjawiska trymerem spowodowała, że lotki były wychylone o około 8mm. Dodatkowo model mocno zadzierał wiec wysokość też wytrymowałem w dół. Po tym dołożyłem ołowiu na przód i lewe skrzydło - sądzę około 15 gram zaraz przy końcówce skrzydła. Model podwieszony za oś silnika i oś steru kierunku od razu przechyla się na stronę dociążoną, ale w locie i tak muszę około 3mm mieć lotki wytrymowane na lewo (strona dociążona). Model też jest dociążony na przód bo środek ciężkości wyraźnie się przesunął do przodu. Niestety model na pełnych obrotach dalej idzie do góry jeśli nie jest wytrymowany sterem wysokości w dół. Kombinacje ze zmianami skłonu i wykłonu nic nie dawały. O ile lot poziomy po wytrymowaniu jakoś idzie o tyle pionowy wykazuje znowu odchylenie w lewo (byłoby normalne ze względu na moment odśmigłowy, tylko czemu się nie ujawnia w locie poziomym gdy lotki są wytrymowane w lewo?) Lądowanie natomiast trzeba wykonać na dużej prędkości, albo trzeba mocno zaciągać drążki bo na minimalnych obrotach wszystkie zabiegi z trymerami i dodatkowym ołowiem po prostu ciągną go w glebe. Trochę jestem zrezygnowany bo sprawdzałem płaszczyzny stateczników i ich wzajemną relację ze skrzydłami i nic negatywnego nie stwierdziłem. Jedyne czego nie robiłem to próba zmiany kąta zaklinowania skrzydła - stateczniki są przecież wklejone i trzeba by je odcinać. Niestety nie ważyłem też połówek skrzydła przed sklejeniem, ale dziwne, żeby była aż taka różnica. Reasumując, wszystko wskazuje na krzywy ogon, ale tak nie jest, co więc robić? Dodam tylko, że zagraniczne fora wspominają tylko o przedwczesnym odrywaniu się modelu w czasie startu i późniejszym przepadaniu ze względu na małą prędkość, ściąganiem przodu do ziemi w ciasnych zakrętach i przepadaniem na małych prędkościach. Na koniec swojej enigmatycznej opowieści wyrażę tylko nadzieję, że Was nie zanudziłem
  9. Panowie przetarł mi się oplot przewodu do świecy zapłonowej w OS MAXIE GT22. Izolacja samego przewodu jest cała, a i oplot tylko w połowie przetarty - jak na zdjęciu. Silnik dopiero na dotarciu po 4 litrach i nie latany. Na ziemi żadnych oznak zakłóceń,a moduł podłączony przez optycznie izolowanego Kill Switcha. Da radę zaizolować, czy koniecznie kupić nowy moduł? No i fota
  10. Trzeba przyznać, że mimo silnego, bocznego wiatru przy lądowaniach lipy nie było.
  11. Dzięki, ale ja średnio z nich zadowolony jestem. Przez brak czasu wywoływałem RAWy z automatu, a to nigdy szału nie robi niestety
  12. W miniony weekend odbywała się impreza, na którą wszyscy czekamy! Z pozdrowieniami dla Piotrka podsyłam link do galerii: http://zp.pl/!piknik_modelarski_2014 Na zachetę jedna fota z galerii.
  13. Tak naprawdę post jest trochę przeterminowany, bo model niestety spotkał się z betonem, ale postanowiłem słowami kilkoma o nim wspomnieć. Projekt własny, który od początku miał na celu sprawdzenie rozwiązań w budowie prostego modelu zbliżonego założeniami do klasy F3A. Jego starszy i większy brat powstanie mam nadzieję już niedługo, bo ogóle założenie było dobre. Wprowadzę kilka poprawek i zbuduję to samo w większej skali. Ale do rzeczy: Rozpiętość: 104 cm Profil skrzydła: NACA 63012A Długość: 104 cm Silnik: MDS 4,5 ccm Waga: 1550 g Model powinien ważyć nie więcej niż 1300 g ale zastosowany silnik jest dosyć ciężki i użyłem go głównie dlatego, że leżał wolny. Dodatkowo tak się obawiałem tego, iż model będzie zbyt ciężki na przód, że po wszystkim 20 gramów balastu na ogonie okazało się jeszcze za mało. Konkluzje: Całość koncepcji się sprawdziła nawet mimo tej nadwagi (obciążenie powierzchni wyszło nieco ponad 92 g/dm2) latało się przyjemnie nawet w silnym wietrze. Najbardziej zdziwiło mnie to, że mimo dużego obciążenia powierzchni modelem mogłem podchodzić do lądowania z dosyć małą prędkością. Przelatałem nim cały poprzedni sezon aż w końcu przekombinowałem w locie nożowym. Betonowy pas, wysokość lotu nie więcej niż 5 metrów, maksymalna prędkość i (co stwierdziła dwuosobowa komisja) błąd pilota, spowodowało, że model spektakularnie rozbił się o betonowy pas. Elektronika przeżyła dzięki temu, że cały impet rozładował silnik z którego nie zostało nic to odratowania. Rozerwało go po prostu na strzępy. A teraz focie i filmik z pierwszych lotów, jeszcze nieco nerwowych no i z kiepskim operatorem Maska silnika miała być, ale wówczas musiałbym jeszcze bardziej doważyć ogon i cała zabawa byłaby bez sensu. http-~~-//www.youtube.com/watch?v=wjdKzUn-uvQ No i jeszcze przykry koniec
  14. Fajne, fajne... ale Piknik w Wilczych Laskach jest przeniesiony na 6 i 7 sierpnia.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.