Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Jerzzy Opublikowano 15 godzin temu Autor Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Opublikowano 15 godzin temu Reprezentacja Polski gotowa do Mistrzostw Świata F3F. Po mocnym otwarciu na zawodach pre-contest, bez wyjątku wszyscy zawodnicy "napaleni" na dobre latanie stawili się w poniedziałek na wyznaczone zbocze. Prognozy nie były już tak optymistyczne jak na poprzednie dni. Wyraźnie było widać rozbieżności w wynikach w zależności od miejsca na liście startowej. Początkowi zawodnicy latali z wiatrem ~5...6m/s. Po godzinie wiatr nasilił się do kilkunastu m/s by za następną godzinę spaść do 3..4m/s. Odbiło się to natychmiastowo w czasach. Rano czas poniżej 50 s był pożądany, w południe piloci latali już 3x z najlepszym wynikiem 31s, a po południu powrót do 50s, czasem do 60s, były również wyniki 70...90s. To mocne rozczarowanie nagłą zmianą pogody towarzyszyło wszystkim pilotom do końca zawodów. Przez następnych pięć dni, organizator starał sie jak mógł wyznaczyć najlepsze miejsce do latania, gdzie wszyscy liczyli na następne kolejki. We wtorek wieczorem koledzy z Norwegii zaprosili wszystkich na wieczór upamiętniający Espena Torpa, cenionego i lubianego w świecie F3F pilota. Espen odszedł robiąc to co bardzo kochał. Latając na zboczu w Danii, podczas zawodów F3F (kiedy my w tym samym czasie lataliśmy w Czechach na Ranie), nagły zawał serca przeniósł go do lepszego świata (RIP). W tych mocno nielotnych warunkach, przez kolejne 3 dni, udało się rozegrać jeszcze 2 rundy z drugiej kolejki. Po analizie pogody na sobotę organizator ogłosił, że nie ma szans na sensowne latanie. Była to słuszna decyzja. Ostatnie loty w piątek pokazały, że nawet przy regulaminowym wietrze 3...4m/s, start może zakończyć się rozbiciem modelu o klif lub lądowaniem na kamienistm kawałku "plaży". Kiedy ostatni piloci zakończyli próby rozegrania kolejek, Szwajcarzy wyposażeni w liny alpinistyczne ratowali z sukcesem model u ponóża klifu. Był to jeden z ostatnich lotów tych mistrzostw, gdzie pilot ratując model, wylądował na jedynym suchym i dostępnym płaskim terenie. Sobota jako przymusowy dzień wolny został wykorzystany na kojące kąpiele morskie, słoneczne, spacerowanie po Santander i degustacje lokalnych specjałów. Po południu wszyscy zebrali się na oficjalnym zakończeniu zawodów z połączonym bankietem, gdzie przez kilka godzin cieszyliśmy się żartami, opowieściami, dobrym nastrojem i lokalnymi daniami. Miłą niespodzianką była też mini loteria, gdzie można było wygrać drobne nagrody jak komplety serw z LDS czy moduł GPS. Podsumowując sportowo wyjazd Reprezentacji Polski, pomimo nie rozegrania oficjalnych Mistrzostw Świata F3F w 2026, był bardzo udany. Jako jeden z niewielu zespołów w zawodach pre-contest świetnie radziliśmy sobie w warunkach wiatru od 5m/s do ponad 20m/s. Lądowania w trudnych miejscach, wśród kamieni na małym lądowisku czy silnej turbulencji na zawietrznej klifu, odbyły się bez żadnych uszkodzeń (gdzie wiele innych modeli "poległo") oraz pokazały wieloletnie doświadczenie w lataniu na trudnym terenie i zmiennych warunkach pogodowych. Indywidualne miejsca to 6 Jurka, 17 Pawła i 22 moje - też Jurka, uplasowało nas na 4 pozycji w klasyfikacji drużynowej z różnicą 0,65% do trzeciego zespołu (Austria, USA, Niemcy, Polska, Tajwan, Czechy, Francja, ...) Nowe doświadczenie latania na wysokich klifach przed zawodami, rewelacyjna współpraca zespołowa pozwoliła osiągnąć życiowe rekordy i ustanowić nowe. Nie jeden raz, a kilka razy, każdy z nas latał szybciej od dotychczasowego rekordu Polski i ustanawiał własne życiowe osiągnięcia Wyjazd dofinansowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki 5
Rekomendowane odpowiedzi