Jump to content

Deszczowe latanie w podkrakowskiej wsi


Tomisław Piotr

Recommended Posts

Dziś przybył do mnie z rewizytą Danek (Deem). Byłem bardzo przejęty, bo już dwa razy zapraszałem go do siebie na latanie (mieszkamy kilka km. od siebie) ale nie mógł być. I właśnie dzisiaj gdy sklejałem mojego EG (po ostatniej kraksie), zadzwonił przez Skype'a i zaproponował wspólne latanie. Boże, pomyślałem, przecież jestem w rozsypce jak mój model, ale powiedziałem-Dobra za godzinę.

Nie jestem zbyt szybki w mowie, ani w działaniu ale w tym momencie zacząłem działać jak na slapstickowym filmie. Mocowanie serw, klejenie kadłuba, podłączanie aparatury, trymowanie powierzchni sterowych, naprowadzanie przez telefon (do mnie trudno jest trafić, tu psy dupami szczekają, a Diabeł mówi dobranoc)...

Oczywiście nie zdążyłem. Danek już przed progiem i mówi-"Chyba nie polatamy, bo leje."

I rzeczywiście deszczyk siąpi z nieba, a wczoraj w południe było -10*C i lampa słoneczna. Ale co, my nie damy rady?jeszcze 15 minut gawęd o modelarstwie i innych pierdołach i mój EG złożony i wytrymowany.

Idziemy w pola. Nie dość, że leje to jeszcze wieje. Danek ma akrodeprona (chyba własnej konstrukcji), mówi

-"Trochę mocny ten wiatr dla mojego modelu"

-Dobra-odpowiadam-zejdziemy w kotlinkę, będziemy osłonięci troche od wiatru.

Podłączamy aparatury i akumulatory, Danek pyta-"Latamy razem, czy po koleji?"

Razem-mówię-Damy radę, Ale ja już muszę startować, bo moja suka usłyszała bipczenie reglera i jest gotowa gonić to ptaszysko, które wypuszczam. Jeśli nie wypuszczę go w ciągu kilku sekund, suka jest gotowa usilnie mi w tym pomagać, np. skacząc łapami na mnie lub model.

Więc ostatni rzut oka na model czy wszystko gra. Gra to rzucamy.

I tu małe zdziwko. Model po jakichs 2 metrach lotu zamienia sie w literę V???

Ląduję nie bacząc na zaczepki Danka-"Może poleci", "Spróbuj zawrócić".

Ląduję wzdłóż opadającego stoku. Model raz liznął ziemię, drugi raz i nadal w powietrzu. Po trzecim liźnięciu jeszcze trzy metry i wylądował.

Idąc po niego zastanawiam się, co jest? Dlaczego skrzydła się złożyły? Do modelu miałem dobre 50 metrów, więc i czasu było sporo. Ale nic nie mogę wymyślić (widocznie w myśleniu też jestem powolny). Podnoszę model...i nagle myśl, która przebiegła z szybkością naoliwionej błyskawicy-SKRZYDŁA NIE MAJĄ BAGNETU!!!

W tzw. miedzyczasie Danek wypuścił w przestworza swojego Terminatora wiatrów.

Lata całkiem fajnie ale każde przekroczenie szybkości 30, no może 33km/h, powoduje flatter, ale nie lotek tylko całych skrzydeł. Na dodatek melduje coś niedobrego ze sterem wysokości. Ja nawet widziałem już odpadające kawałki depronu.

Po wylądowaniu "do ręki" Daniela, widzę że model jest cały, a tylko moje stare oczy i starcza wyobraźnia, podpowiadały co innego, niż rzeczywistość.

Przemoczeni i zmarznięci, ale szczęśliwi ocaleniem naszych modeli, wróciliśmy do domu.

Relacja może przydługa i bez fotek, bo nie mam kabla do aparatu, ale z jakże starym morałem:"Spiesz sie powoli"

Link to comment
Share on other sites

To sie nazywa prawdziwe modelarstwo.

Ja , jak zapomnialem bagnet,to wystrugalem patyk z olszyny,takie bylo parcie na latanie :crazy:

Mlodzi narzekaja ze zimno,wieje pada.Wszystko kwestia motywacji.

A tak osobno,teraz bankowo masz ,,mietkiego'' EG.

Nie mam pomyslu jak wzmocnic to miejsce gdzie wchodza skrzydla w kadlub.

Czy u Ciebie tez juz sa pierwsze oznaki zmeczenia materialu ? Niekoniecznie w tym miejscu :devil:

Link to comment
Share on other sites

Prawdziwy modelarz złej pogody się nie boi. Szkoda że tak krótko polatałeś :?

Też dzisiaj chciałem polatać, tylko czasy zabrakło i ta pogoda.

Też mam EG ale mi by to się nie zdażyło. Jak go kleiłem UHU POR to po wklejeniu profilu zamykającego szkrzydło musiało zostać kleju w otworze na bagnet i teraz mam bagnet na stałe w jednym skrzydle.

A gdzie dokładnie latacie, bo to chyba nie jest zbyt daleko od Wadowic. Może bym kiedyś dołączył. Na jakich kanałach.

 

Peter wklej je do kadłuba a model na bagażnik dachowy chyba że masz półciężarówke.

Link to comment
Share on other sites

Zacznę od Mirka, bo najbliżej mnie. Odkąd pojawiłeś sie na forum myślałem o wspólnym lataniu, dzieli nas może 15 km. Ale dziś, to jak czytałeś w relacji, był pełen spontan. Ale napewno weźmiemy psy i polatamy.

Robert

Z tymi wnukami to problem, moja jedyna pierworodna jakoś sie nie spieszy w tym temacie, a ja już dojrzewam.

Peter

Mój 3 kadłub już powoli dogorywa opisy typu - zbudowany z ""niezniszczalnej"" pianki EPP - zawsze biorę w podwójny cudzysłów. Oczywiście jak widziałeś na filmach mocno "eksploatuje" mój model. Lądowanie na drzewach, pikowanie z 30 metrów do śniegu, wykonanie ćwierćpętli przy locie plecowym, pożary na pokładzie, to wszystko jest normalne. Więc mój EG jest bardzo mientki ale wciąż nie mogę ulotnić Elipsoida. I myślę że do tego mojego EG już się przywiązałem, jak do psa. Jeśli tylko pogoda pozwala i czas, biorę go i psa też, idę w pola i latam. Masa taśm klejących, cyjanoakrylu i innych wzmocnień zbliżz sie juz do masy zestawu ze sklepu, ale on ciągle lata i zabiera jeszcze kamerki na pokład i musi jeszcze wystąpić w filmie na Konkus.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.