Jump to content

Modele Pukasa :)


pukas
 Share

Recommended Posts

Powoli przybywają mi kolejne modele (tak tak, to nieuleczalne), więc można zacząć je pokazywać ;)

 

Mój pierwszy model i rozpoczęcie przygody z modelarstwem rc - Wilga od NPN (standard 1,2m).

 

post-12700-0-68402600-1370648987_thumb.jpg

 

 

Po udanej zabawie w piankę epp postanowiłem podłubać coś w balsie. Tak powstał szybowiec Guppy :) - 1,5m rozpiętości, skrzydła z lotkami, rozłączane płaty do transportu.

Na zdjęciu jest jeszcze przed pierwszymi oblotami i w czasie prac wykończeniowych (brak kabinki i niektóre miejsca nieoklejone docelowo), później dodam fotkę teraźniejszą, już z kabinką. Ogólnie nie jest najgorzej - nie jest idealnie prosty wszędzie, ale lata nieźle i jestem z niego bardzo dumny, szczególnie, że ostatnia rzecz, jaką z drewna zrobiłem to łopatka do patelni na technice w podstawówce jakieś 20 lat temu ;) Skręcania mebli z Ikei nie liczę ;)

 

post-12700-0-55722800-1375097035_thumb.jpg

post-12700-0-58826900-1375097581_thumb.jpg

 

 

Aktualnie dłubię deproniaki, tak, żeby przetestować kilka technologii, więc c.d.n....

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Guppy rozbity - spektakularny kret po nieudanym strzale z gumy. Dziwnie pokręcony wiatr był tego dnia i już przy drugim strzale nie zdołałem wyprowadzić modelu z bocznego przechyłu. Efekt - zgruchotany jeden płat skrzydła, drugi też lekko zwichrowany. Kadłub i stery bez szwanku. Cóż, będzie okazja zrobić porządne łączenie płatów pod kątem - pierwsze skrzydło pod tym względem nie wyszło najlepiej.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Odbudowałem Guppy'ego - zrobiłem inne mocowanie skrzydeł (na jedną śrubę), inaczej w ogóle rozwiązałem łączenie płatów skrzydeł (skrzydło dzielone dla łatwiejszego transportowania), robiąc od razu wznios bez bawienia się w wyginane gwoździe jak poprzednio. Byłem dziś na małej łączce niedaleko domu podregulować go trochę i muszę przyznać, że lata lepiej niż przed wypadkiem. Do lotu waży 460g i rzucając go z ręki (zwyczajnie, to nie dlg ;)) śmigał 100-metrowe loty, aż mi łączki brakowało ;).

Muszę tylko jeszcze wykombinować jakieś inne mocowanie statecznika poziomego, bo przy nawet niewielkich cyrklach się urywa i trzeba kleić, a później po takim klejeniu na lotnisku trzeba ten cały nadmiarowy klej w domu czyścić, bo już przestaje się trzymać normalnie :)

Wrzucę później jakieś nowe fotki.

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.