-
Postów
4 708 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
26
Odpowiedzi opublikowane przez Bartek Piękoś
-
-
Dzięki Marcin,
Wychodzi, że dobrze zrozumiałem z tymi kieszeniami.
Teraz jestem w robocie, siądę do kompa wieczorem. Przewiduję, że będzie problem z mocowaniem tego pręta. Na dźwigar centropłata wchodzą bowiem dźwigary zewnętrznych części skrzydeł. Wieczorem dam fotkę, ona wszystko wyjaśni.
Pomysł mam, żeby zamiast pręta dać laminat, ew okucie z blachy. Wiem, że to nie to samo, ale jak z prętem nie wyjdzie...
P.S.
Ale żeby mi tak różem po rysunkach pojechać...

-
Znowu przerost formy nad treścią Bartku... Masz jeszcze przedni dźwigar i można przecież wzmocnić skrzydło w tym miejscu. Moja propozycja:
1. Wzmocnienie przedniego dźwigara prętem stalowym 4mm od góry
2. Przy tylnym dźwigarze zrób to co narysowałeś, ale ze sklejki 1mm lotniczej
3. Te drewniane wypełnienia zrób z twardej balsy
4. Jeśli boisz się, że ten lamelowany dźwigar będzie miał tendencje do odkształceń w czasie lotu, to możesz wkleić kieszenie na goleń pomiędzy dźwigarami
Jeśli nie wiesz o co mi chodzi to ja narysuję, ale dopiero jutro...
Mimo wszystko, te moje propozycje są dostosowane do twojej ,,ciężkiej" techniki budowy. Jeśli ja bym to robił, zastosowałbym tylko pręt stalowy na przednim dźwigarze, a resztę zrobiłbym z balsy...

Marcin, jak najbardziej myślałem o oparciu się na przednim dźwigarze, tym bardziej, że został na etapie budowy wzmocniony pod kątem robienia chowanego podwozia (zdjęcie poniżej). Myślisz, że to za mało i powinienem jednak wstawić stalowy pręt? Nie bardzo wiem jak to zrobić, bo tam jest taki węzeł zbiegających się rożnych elementów. Bałbym się to ciąć i coś wstawiać. Myślę, że lepszym (łatwiejszym, wygodniejszym, wykonalnym) rozwiązaniem, byłoby zalaminowanie przedniego dźwigara w tym miejscu. Co ty na to?
Co do moich rysunków: uznałem, że najpierw spróbuję zminimalizować osłabienie dźwigara tylnego i wymyśliłem to co powyżej.
Twoja propozycja jest dla mnie ogólnie jasna. Dobór materiałów (w tym grubości) chciałem najpierw sprawdzić doświadczalnie. Mam przeczucie, że wariant z tymi wypełnieniami, nawet ażurowanymi, byłby dość sztywny.
Z tymi kieszeniami... Tego już nie zaznaczałem na zdjęciach, ale: lamelowane dźwigary miałyby być powiązane gdzie się da z resztą struktury (żebrami, zabudową wnęki na koła) celem zapobiegania właśnie odkształceniom. Jednak te wnęki/kieszenie na golenie rozparte między dźwigarami to fajna propozycja (o ile dobrze cię rozumiem;) ). Tylko że to ustabilizuje mi jeden z dwóch dźwigarów (ten bliżej przedniego).
A co myślisz o usztywnieniu ich poprzez zrobienie ich jako ceowników? Jednym z wariantów jakie rozważałem, było zrobienie tego, rozdwajającego się na wnękę koła, dźwigara jako kształtownika laminatowego na elemencie (kopycie) wykonanym ze styroduru. Wtedy zrobienie dźwigarów jako sztywnych odpornych na skręcanie ceowników/dwuteowników byłoby stosunkowo proste. To można by dodatkowo usztywnić wstawkami/kieszeniami itp., jak w powyższym rozwiązaniu "czysto drewnianym".
Na focie poniżej istniejące w obecnej konstrukcji wzmocnienie (pogrubienie do 12mm) przedniego dźwigara. Tu ma być jeszcze delikatne (jak najmniejsze się da) wyfrezowanie na goleń podwozia.
-
Andrzej, masz na myśli pocienienie końcówek, czy zmianę ich obrysu w rzucie z góry? Od razu mówię, że pierwsze będzie na pewno, drugie prawdopodobnie.
Masz jakieś uwagi co do rozwiązań na rysunkach?
-
Jedna cholera :-) Zostaw ty to podwozie i rób coś nowego....
Toś mi doradził...

-
-
Po mojemu będzie się gięło. Mówię intuicyjnie :-) Pokażesz przekrój skrzydła przez żebro przed lub po linii załamania i przekrój przez linię załamania?
Mogę narysować, ale zajmie mi to trochę.
Tak sobie jeszcze myślałem a propos sztywności, żeby te dźwigary lamelowane nakryć z góry i z dołu płaskimi "daszkami" czyli zrobić z nich ceowniki .
Poza tym w wariancie na rys. pierwszym, dźwigary mogą mieć jeszcze bardziej płaski kształt, a w wariancie extremalnym mogą być proste. Jednak wtedy te klocki sosnowe/bukowe (czy jakieś tam) musiałyby być duże, żeby prostymi dźwigarami można było ominąć koło.
Nie wiem czy piszę wystarczająco jasno.
Może na szybko pomoże parę fot
-
Obiecane rysunki. Mam nadzieję, że czytelne.
Jeśli coś niejasne, służę informacjami.
Bardzo liczę na wasze czepialstwo, krytycyzm, sceptycyzm
i w ogóle każdą pomoc
.Rysunki załączają mi się w odwrotnej kolejności (nie idzie tego zmienić). Rozwiązanie na pierwszym rysunku powstało na bazie rozwiązania na rysunku drugim.
-
spróbuj pociąć poszycie na liniach podziałowych, w schodki czy coś takiego.
Spróbuję znaleźć najlepszy kompromis.
-
Panowie, nie zamierzam wzmacniać tego co się uszkodziło, tylko to odtworzyć.
A mi się wydaje, że to dość poważne uszkodzenie. Z tego co widać na zdjęciach, praktycznie całe skrzydło aż do załamania trzeba zbudować na nowo.
Z tego co wybadałem dziś przy świetle dziennym - uszkodzenia kończą się dwa żebra przed centropłatem. Inaczej mówiąc - mniej więcej w połowie zewnętrznej klapy. Natomiast naprężenia oderwały/odkleiły miejscami poszycie z centropłata aż do żebra przy kadłubie. Trzyma się dobrze na natarciu i spływie.
Na pewno trzeba zdjąć całe poszycie i sprawdzić czy nie ma wewnątrz jeszcze jakichś ukrytych uszkodzeń.
Właśnie się przymierzam, tylko waham się ile odciąć, ile zostawić, bo o ile pomyślałem o zbudowaniu nowego skrzydła, to ja mam wolne tempo i to byłby już koniec sezonu dla Corsaira. Poza tym przeraża mnie wizja budowania wlotów powietrza w natarciu - pamiętam ile mnie to kosztowało.
Biorąc pod uwagę to, oraz Twoje plany przeróbki podwozia na chowane, może warto by było przemyśleć budowę nowego skrzydła z wykorzystaniem elementów z tego rozbitego (mechanika klap,etc...)
Nie wiem jeszcze czy remont połączę z przeróbką podwozia. Jeśli tak, to najlepsze będzie zdjęcie całego dolnego poszycia z uszkodzonego skrzydła.
Więc, o ile po zdjęciu poszycia nic mnie w środku nie zeskoczy - odbuduję uszkodzoną prawą stronę. A nowe skrzydło będzie w nowym Corsairze

Dziś postaram się wstawić jakiś schemacik (właśnie go mozolnie dłubię) planowanej przeróbki podwozia i może coś podpowiecie: może faktycznie warto to zrobić przy okazji remontu skrzydła.
-
Dzięki chłopaki, słowa otuchy się przydadzą.
Czeka mnie dokładna inspekcja uszkodzeń, ale wszystko wydaje się do naprawienia.
-
W Masłowie pod Kielcami miało być pięknie, starty i lądowania po pasie, trening lądowania z pełnymi klapami na minimalnej prędkości. Nie wchodząc w szczegóły, wyszło inaczej.
Latało się przyjemnie ale pod koniec trzeciego lotu przywaliłem w stalową bramę, po przedłużającym się lądowaniu - nie zauważyłem, że droga lekko opada i ucieka spod kół. Na odejście zabrakło czasu i miejsca.
Pamiątka z dzisiejszego latania -
Co to za podkład i szpachlówka, które stosujesz (miałeś zastosować)? Napisz coś więcej.
Szpachlówka natryskowa jest często stosowana jako podkład. Samo świecenie się podkładu chyba nie jest problemem, co?
Poza świeceniem, jak wygląda powierzchnia po pomalowaniu tym podkładem? Wyrównało trochę powierzchnię
Czy nie można jej prysnąć jeszcze raz i przeszlifować?
-
"to bedzie malowanie mojego spita
troche odmienne"Aaaa! Moje oczy! Oślepłem! Oślepłem! Czy jeszcze kiedyś zagram na skrzypcach..?

P.S.
Sebastian, nie odważysz się, prawda?
-
Nie wiem jaką techniką kolega chce formować.
Odradzam styrodur zabezpieczony tylko żywicą/żywicą z tkaniną jako kopyto do formowania przy udziale wysokiej temperatury.
Może się udać, ale najprawdopodobniej styrodur się zapadnie.
Mi udało się tylko raz (zresztą nie w pełni) na trzy próby. Tkanina była 25x80x25. Najciekawsze, że ten najbardziej udany raz, to było kopyto styrodurowe obłożone mokrymi chusteczkami higienicznymi.

Wysoką temperaturę będę teraz kiełznał drewnem. Albo kopyto z litego drewna, albo styrodur oklejony grubą jego warstwą.
-
Wybrałem się polatać, bo miała być cisza - i była. Mgła pojawiła się extra.

Czekałem godzinę, jak się mgła trochę podniosła, zrobiłem jeden lot (trzy kółka, już pierwsze z duszą na ramieniu, bo w ciągu sekund mgła znowu zgęstniała i model zaczął mi niknąc z oczu) i wylądowałem. Bez strat, na szczęście. Wiem, wiem, nie powinienem był w ogóle startować.
Koledzy. sygnalizuję temat: biorę się powoli za chowane podwozie. Jutro wstawię jakieś rysunki tego co jest i co ma być przerobione. Przedstawię również pomysły, jakie mi się urodziły na przecięcie dźwigara skrzydła i zrobienie w tym miejscu wnęki na koło (dźwigar wypada idealnie na środku komory na koło, wrrrr!; nie, nie da się tego przesunąć
) oraz odtworzenie dźwigara.Liczę na waszą pomoc.
Zdjęcia z dzisiaj
-
Piotrek - istny Cadillac wśród lodówkowców. Jeno zamiast gumowej rączki, dałbym kość słoniową

Bardzo porządny sprzęt.
-
No i pięknie. Tylko filmu brakuje.
-
-
Krzysiek (kesto)
masz niemal identyczne ujęcia modelu pana Władka co ja
. W pierwszym momencie pomyślałem, że ktoś wstawił moje
.Było bardzo fajnie. I pogoda dopisała
. -
... Cała konstrukcja potrafiła latać ...
I to faktycznie jest powód do satysfakcji.
Wiadomo, że mogłem wykonać bardziej pancerne mocowanie, ale budując, oceniłem, że to wystarczy i nie mogłem przewidzieć, że ulegnie to uszkodzeniu podczas normalnego lotu.
Nie musisz stosować rozwiązań pancernych, tylko wystarczająco mocne. Poza tym to nie tylko kwestia siły mocowania, ale (może nawet bardziej) pomysłu: może się obluzować, ale nie rozpiąć.
Tak czy siak, powodzenia, bo potencjał był!
-
Również współczuję. Ładny model się zapowiadał.
Za to co do twoich wniosków po kraksie to tu miałem "stopklatkę".
... zniszczenie nie było spowodowane całkowicie przez błędy bo ewidentnie model potrafił latać i to całkiem dobrze. ...
To, że latał przez kilka minut (w dodatku dobrze) nie jest dowodem na brak bądź niecałkowitośc (sic!) błędów jako przyczyn kraksy.
Bardzo duże wychylenia lotek, obluzowany w zawiasach ster kierunku, prawdopodobne rozpięcie połówek SW. W locie. To są błędy. W regulacji i montażu.
Jeśli model, po korekcie wychyleń sterów, potrafił latać, to z tego co piszesz (zanik reakcji na ruchy SW i korkociąg) wynika, że kraksa była spowodowana (prawdopodobnie całkowicie) rozpięciem SW w locie.
Myślę, że fajnie jest umieć dostrzegac swoje błędy i wyciągać z nich wnioski.

Powodzenia w odbudowie!
P.S.
Z tego co wiem, folia to nie tylko wykończenie i dekoracja. To też wzmocnienie. Może oklejenie zmniejszyłoby zakres zniszczeń.
Myślałeś o tym?
-
-
Co do podwozia to potwierdzam, że konieczne jest wzmocnienie...
A ja temu zaprzeczam
Niech się wyrwie ten plastikowy element i zmniejszy obciążenia reszty konstrukcji. Jego wklejenie to parę minut. Nie wiem, ile mój FC zaliczył lądowań, lata z nie najlżejszym wyposażeniem i nigdy nie wyłamało mu się podwozie. Nic bym tu nie zmieniał.Za to jeśli ktoś ma cięższe wyposażenie lub ląduje na równym i twardym (beton, asfalt) - polecam usztywnić nieco golenie, bo inaczej model na pasie pływa i kółka mu się rozjeżdżają, dodatkowo się krzywiąc. Akurat ta przeróbka wśród użytkowników FC jest bardzo częsta. Podobnie jak usztywnienie goleni kółka ogonowego. Drut najlepiej wymienić na nieco grubszy, cieńszy szybko traci wszelką geometrię.
-
... Po prostu stań na drodze i ląduj "na siebie". wiem, wiem, niekoszerne i nie po modelarsku, ale w tym konkretnym przypadku unikniesz problemów z samolotem ginącym na tle trawy.
Tak, jest to rozwiązanie, z którego już zresztą korzystałem. Działa.





Corsair 140cm, depron - mój pierwszy model :)
w Modele średniej wielkości
Opublikowano
Rewolucji się zachciewa, tak?
Tak serio, pomysł fajny, ale jestem za mało odważny na takie posunięcia.
Marcin (Marcelizor), wstawiam foty obrazujące moim zdaniem trudność przy wstawianiu stalowego pręta. Jak pisałem od góry na dźwigar centropłata nasuwany jest górny mocnik (tak się nazywa?) dźwigara skrzydła.
Moje rozwiązanie to stalowe okucie w kształcie jak na zdjęciu w postaci dwóch naklejanych z dwóch stron kawałków blachy. Cóż Waćpan rzekniesz na mój koncept?