-
Postów
2 999 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
31
Ostatnia wygrana Viper w dniu 28 Października 2025
Użytkownicy przyznają Viper punkty reputacji!
Reputacja
731 ExcellentO Viper
- Urodziny 15.04.1969
Informacje o profilu
-
Płeć
Mężczyzna
-
Skąd
W-wa
-
Imię
Marcin
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
-
Uuuu nieźle, to ja może pomyślę o tej lajtowej wzdłuż wybrzeża. Podobno to fajna traska, a i w sierpniu mam zawsze więcej luzu. Dzięki za linka
-
Gratuluję, ja dziś odespałem kilka poprzednich dni i pobiegałem po lesie po jeszcze większym śniegu, na szczęście już trochę ubitym.
-
Z tym bezpieczeństwem rowerów i hulajnóg (zmora w miastach), że to niby nie za duża prędkość to bym jednak polemizował. Może inaczej, przy każdej aktywności można sobie zrobić kuku, zwłaszcza jak zabiera się za nią osoba o słabej kondycji i koordynacji bez żadnego treningu poprzedzającego, a nawet i doświadczonym potrafi się coś przydażyć. Każda aktywność ma swoje specyficzne rodzaje, czy lokalizacje urazów, więc nie do końca porównania z punktu widzenia mniejszego, czy większego zagrożenia są adekwatne. Aktywności wszelkie są zdecydowanie prozdrowotne, ale jak ze wszystkim, bez względu na poziom zaawansowania zdrowy rozsądek trzeba wykazać i tam gdzie jakieś środki ochrony są dostępne, to je stosować. Ale motocykl w warunkach śnieżnej zimy to jednak brak i rozsądku i instynktu samozachowawczego.
-
To ja do tego miksa co można robić ze śniegiem dodam jeszcze bieganie Wczoraj mimo mrozu i śniegu, a gdzieniegdzie wyłażącego spod śniegu lodu trening zaliczony. Bardzo lubię biegać po ubitym sniegu zwłaszcza w lesie, dodatkowa warstwa amortyzująca dla stawów, ale po świeżo spadłym też biegam, co prawda przypomina to trochę bieganie po piasku. Rafał zazdroszczę nartek, przez większość życia wyznawałem zasadę, że sezon zimowy bez nart i snowboardu to sezon stracony, acz w tym zobaczymy czy mi się uda gdzieś wyskoczyć, może marzec/kwiecień dzień dłuższy, słonko, a na lodowcu śnieg przynajmniej teoretycznie powinien być
-
Piękna robota, bardzo dziękuję za filmik z nitowania. Co to za glut, jakiś wikol?
-
Widać że Szanowny Pan nie słyszał o górce szczęśliwickiej Stok pokryty igielitem, zimą zdarzało mi się tam jeździć po śniegu, a latem po igielicie Fajna relacja, jak zwykle
-
Może to i dobry pomysł, jakoś śnieg to mi się zawsze kojarzył jednak z nartami i snowboardem, nie rowerem, ale czemu nie, spróbuję
-
Gratuluję, piękny wynik Ja poprzedni rok słabiej, trochę usprawiedliwia mnie, że w każdą wolną wietrzną chwilę pędziłem na wingfoila. Ostani raz pływałem/latałem 28.12, przy temperaturze powietrza około 2 stopni i lodzie przy brzegu. Od kilku dni W-wa zasypana śniegiem, co prawda dziś trochę topnieje, więc biegam po śniegu po lesie by przygotować kondycję między innymi pod kątem rowerku. Fajne fotki, jakby koniec zimy/początek wiosny
-
Tak czytam i coraz ciekawszych rzeczy się dowiaduję . Jeżdżę na automatycznej klimie cały rok (tylko temperaturę reguluję), nie mam problemu ani z upałami, ani z mrozami i owszem rusza tuż po starcie, praktycznie zapomniałem co to są zaparowane szyby, prawie mi się nie zdarza bym miał szyby zalodzone od wewnątrz i tak mam porównanie z manualną i .... nie ma co porównywać
-
Patryk musi się wypowiedzieć, bo ja nie wiem, acz jakby post powyżej, stwierdził, że robił jak w instrukcji
-
No i dziś przyszedł ten dzień, na szybach lód z gatunku takiego, którego ciężko ruszyć nawet solidną skrobaczką. Aż trzy razy spryskałem szyby rozmrażaczem, odpaliłem samochód, zgarnąłem wycieraczkami tę oleistą zawiesinę pozostałą po rozmrażaczu na szybie i pojechałem
-
Rzeczywiście widać ostatnimi czasy takie zjawisko (np. w elektronice - ja mam akurat przykłady z sony), że jakoś ten tak zwany obecny sprzęt psuje się krótko po skończeniu gwarancji, w przeciwieństwie do sprzętu kupionego 40 lat temu, który wciąż działa (moja pierwsza przenośna wieża panasonica, kupiona w liceum). Może to i przykład dremela, mój w każdym razie kupiony te 10, a może i więcej lat temu działa bezproblemowo, ale skoro widzimy takie zjawisko, to obawiam się, że żadna firma nie jest od niego wolna, wobec czego najlepiej kupić taniego chińczyka, jakąś podróbę obu powyższych
-
Ja mam dremela, używanego z różną częstotliwością od plus minus może i 10 lat. Głównie używany do wiercenia, cięcia tarczami tnącymi i frezowania, mniej do szlifowania. Głównie używam do różnych rodzajów drewna, ale i do węgla, laminatów, czy produktów drukowanych 3d, czy też laminowanych tkaniną lub węglem, a i różnego rodzaju druty stalowe czy rurki aluminio podobne też przecinałem. Trudno mi określić ile maksymalnie pracy ciągłej, ale jak to w modelarni gdy był/jest potrzebny to go używam, a i kiedyś do szlifowania jakiejś ścianki w łazience używałem i to było raczej długo. Jedyna wada, jesli to jest wada, to do wiercenia jakimiś cienkimi wiertłami trzeba dokupić zestaw kilku koszulek/osłonek (nie wiem jak to się nazywa) , w które wkłada się wiertło, a to do ryjka zaciskowego dremela.
-
Przecież napisałem odpowiedź na tę zagadkę w poprzednim poście, więc po co powtarzać. A te w sumie rzadkie sytuacje gdy mi szyba zamrozi się od środka, to tak, zdarzało mi się, że małą skrobaczką zdrapywałem od środka (to inna jakość lodu niż na zewnątrz i relatywnie łatwo usunąć), na zewnątrz odmrażaczem i generalnie nie uruchamiam samochodu z dmuchawą na full i czekam aż się odmrozi. A spaliny czy zgodne z normami, czy co gorsza nie, są spalinami i śmierdzą i ich wdychanie sympatyczne nie jest
-
A smrodzenie nie rozgrzanym samochodem aż się nagrzeje i stopi się lód na szybach jest zdrowe? Oczywiście właściel siedzący w samochodzie tego smrodu nie poczuje, ale już ktoś stojący na zewnątrz, zwłaszcza w czystym mroźnym powietrzu, gdzie spaliny tym bardziej są wyczuwalne i drażniące już tak. Zwłaszcza iż to nie tylko spór kto jak co odczuwa, ale za smrodzenie i odśnieżanie samochodu z włączonym silniekiem od jakiegoś czasu można dostać mandat i według mnie słusznie. CO do szyb wewnątrz, to może to kwestia tego że parkuję co prawda na zewnątrz, ale równolegle i w bliskiej odległości do budynku i cały rok jeżdżę z włączoną klimatyzacją, więc tej wilgotności nadmiernej w samochodzie nie ma, bo nic mi nie paruje, więc stan bym miał zamrożone szyby wewnątrz zdarza się incydentalnie.
