Jump to content

Spotkanie z dzikiem


rabbitlkr

Recommended Posts

Przed chwilą miałem bardzo nie miłe spotkanie z dzikiem. Dzik uciekł a ja zostałem ze zmasakrowanym samochodem. Domyślam się, że ten zwierz nie opłacał składek OC ale czy jest jakiś sposób otrzymania odszkodowania za takie wydarzenie?Nie wiem od jakiegoś nadleśnictwa czy innego koła łowieckiego?

Link to comment
Share on other sites

Sorki za tamto :oops: :(

Ale może to pomoże

http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080206/AKCJARED00/187032878

EDIT :

znalazłem jeszcze to

,,Odpowiedzialność za szkody wyrzadzone przez zwierzęta zależy od charakteru zwierzęcia. Ustawa prawo łowieckie ustala odpowiedzialność związku łowieckiego lecz tylko za szkody spowodowane przez zwierzęta łowne przy polowaniu oraz za szkody wyrządzone przez te zwierzęta w uprawach rolnych. Natomiast ustawa o ochronie przyrody ustanawia odpowiedzialność Skarbu Państwa za zwierzęta objęte ochroną gatunkową, przy czym odpowiedzialność ta ograniczona jest tylko do szkód wyrzadzonych przez niedźwiedzie, bobry i żubry oraz wilki. Dzik nie jest zwierzęciem objętym ochroną gatunkową, dlatego też odpowiedzialnośc Skarbu Państwa jest wyłączona. Powyższa odpowiedzialność oparta jest na zasadzie ryzyka. Ma ona swoje źródło ustawe. Dla przyjęcia odpowiedzialności innych podmiotów konieczne jest wykazanie winy tych podmiotów, zgodnie z ogólną zasadą prawa cywilnego. Nie sposób jednak wykazać winy kogokolwiek w tym, że dzik pojawił się na drodze. Dlatego też nie ma podstaw do dochodzenia odszkodowania za szkodę wynikającą z powstałego zdarzenia. ''

 

Wynika z tego, że odszkodowania można domagać się chyba tylko jeśli było polowanie.

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli przy drodze stał znak "Uwaga zwierzęta leśne" to jako kierowca byłeś zobowiązany do zachowania ostrożności, a nadleśnictwo miejscowe, wespół z zarządcą drogi dopełniły obowiązku powiadomienia cię o możliwości wystąpienia takiego zdarzenia. Jeśli wystąpiło - oficjalnie winny jest kierowca, bo nie zachował ostrożności, nie dostosował prędkości do warunków itd.

Jeżeli przy drodze nie było takiego znaku (czasami jest ustawiany gdzieś daleko z tabliczką np. na odcinku 5km) to kierowca nie mógł się spodziewać obecności dzikiego zwierzęcia na drodze i w takim wypadku można próbowac uzyskać odszkodowanie od miejscowego nadleśnitwa, ale trzeba mieć jakiś podkładki - np. raport policji ze zdarzenia.

Jak pojedziesz do nadleśnictwa i powiesz, że znaku niet, dzik wylazł rozbił samochód i uciekł, czyli dowódów toże niet, to cię co najwyżej śmiechem pogonią.

Takie są z grubsza realia. To trudne sprawy i z reguły kierowcy przegrywają.

Link to comment
Share on other sites

W między czasie dowiedziałem się tego samego co napisał Madrian. Znaku w tym miejscu nie ma na pewno ponieważ jeżdżę tą trasa kilka razy w tygodniu już od paru lat więc bym go widział. Baaa ja nawet nie wiedziałem, że tam są dziki :( Ograniczenie w tym miejscu było do 90km/h ja miałem jakieś 70 a przy samym uderzeniu może z 50 dlatego też dzik wesół, no może wpół wesół uciekł dalej na pola a ja zostałem sam. Żadnej notki policji nie mam, żadnych świadków i nawet kiełbasy z dzika nie będzie... Idę obejrzeć samochód, może w dzień nie będzie tak źle.

 

A tak to wygląda:

a42afa5f6d.jpeg

Link to comment
Share on other sites

Sam to wyklepie, najtrudniej jest skołować używany reflektor. Potrzebny mi jest na dziś i to jest problem. Atrapę i zderzak już skleiłem i podlaminowałem, maskę za parę godzin zrobię tylko ta lampa...:(

Link to comment
Share on other sites

...zacznij wozić ze sobą chociażby kuszę; przynajmniej lodówkę zaopatrzysz :wink:

Autka szkoda...

 

Łuk :wink: Niestety nasze prawo uważa, że Łuk, nawet bloczkowy to sprzęt sportowy, a Kusza, choćby z gumki od majtek to groźna broń morderców, degeneratów i wariatów, trzeba więc ograniczyć dostęp i tylko na pozwolenie. :wink:

Ja bym radził raczej orurowanie solidne założyć. To i łoś straszny nie będzie. :devil:

Link to comment
Share on other sites

Jakieś u was Łukaszu te dziki mało kulturalne są... Na przeprawie promowej w Karsiborze /ze Świnoujścia na stały ląd/ w sporej kolejce stojąc, mogłem sobie poobserwować całe tabuny tychże zwierzaczków łasych ludzkich pokarmów, a i ich pieszczotek takoż... A Ty go tak bez niczego, zderzakiem traktujesz...Może on także chciał sie z Tobą zaprzyjaźnić, jakąś kromeczkę podjeść... Ważne, że autko jest już sprawne i gotowe do nastepnych spotkań III stopnia. :D

Link to comment
Share on other sites

Dzika nie zabiłem. Z historii innych ludzi mających do czynienia z tymi zwierzętami na drodze wiem, że zabić dzika samochodem nie jest łatwo. Chyba ze 40 tonowym tirem. Zanim zatrzymałem się na poboczu to dzika nie było już w zasięgu wzroku. Nie wiem miałem go gonić po nocy po polach żeby go opatrzyć? Znając życie dzik teraz gdzieś ryje w ziemi zadowolony z siebie. Nawet go nie skaleczyłem, na samochodzie prócz garści szczeciny innych biologicznych śladów nie było;p. Co najwyżej może pękło mu żebro ale od tego dziki nie umierają...

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.