Jump to content

Druga część mojego hobby Japoński Ki-3 w skali 1:48


tadek041

Recommended Posts

Model który prezentuję to japoński samolot Kawasaki Ki-3. Model ten wykonałem w skali 1:48 jest dość spory to muszę przyznać. Samolot ten swój pierwszy lot wykonał w roku 1933. Mój mały egzemplarz powstał w roku 2009. Model z firmy Choroszy Modelbud. Jest to model żywiczny. Na pewno to co mogę pochwalić to dość fajna tablica przyrządów dość dużo szczegółów w kokpicie takich jak przewody gaśnica itp. Natomiast to co mnie troszkę na początku przeraziło to brak owiewek szybek które to musiałem dorobić własnoręcznie. Model nie posiada także żadnych kołków ustalających a rowki i zagłębienia np pod zastrzały należny wykonać własnoręcznie co uczyniłem. Należy także użyć dość sporo szpachli aby załatać wszystkie dziury. No to tyle chyba moja pracę oceńcie sami model powstawał prawie dwa miesiące mam jeszcze iskrę w tej skali tego samego producenta też pewnie za niedługo zabiorę się za nią.

 

a38d2bb62ef4eabemed.jpg

223919c8cf587d6fmed.jpg

9d2fdc10e3162213med.jpg

8264e7018057e6dcmed.jpg

6ae1d9ddbb9614c5med.jpg

d644c44eeb92342dmed.jpg

951d32650a270a59med.jpg

e7a6a32754364806med.jpg

dd15c53727dbe0b1med.jpg

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Ja zawsze lubiłem redukcyjne modele samolotów. :)

Miałem ich cały sufit (tych, które dotrwały do powieszenia). Ale kiedyś uznałem, że w pokoju bądź co bądź, dorosłego typa, któremu już broda rośnie, to nie bardzo wypada i podarowałem je dzieciakom sąsiadów. Ale się ucieszyły... :mrgreen:

Do dziś pamiętam pierwsze próby malowania modeli. :rotfl: Pierwszego MIG-21 którego udało mi się dostać w naszym kochanym PRL-u, pomalowałem... uwaga... farbami malarskimi w tubce, podebranymi mamie. Nie wiem, co to była chyba olej.

 

Model po 2 latach ciagle potrafił pobrudzić świeżą farbą palce. Dzięki temu stał tak długo, bo nikt go nie ruszał. :devil: A kiedy farba wreszcie wyschła, w ciągu tygodnia cała odpadła jak kora z suchego drzewa. :D Po MIG-u eksperymentowałem z plakatówkami i pastelami szkolnymi. No co? Nic innego nie było pod ręką, a interentu jeszcze nie było. Plakatówki były niezłe. Ale po jakimś czasie odpadały od modelu. I trzeba było sporo tej "pasty" nakładać.

A potem przyszło olśnienie, gdy koło mnie otworzyli jeden z pierwszych sklepów modelarskich prywatnych i dowiedziałem się, że istnieje Humbrol... :lol2:

Potem było już tylko z górki. :twisted:

 

Teraz to jest rozpasanie burżuazyjne. Żywiczki, blaszki, szpachelki, tasiemki, sprejki, aerografki, dziesięciu producentów farb na rynku... A wtedy... miałeś jeden pędzelek i jeszcze musiał wystarczyć do szkoły na plastykę. :twisted: :rotfl:

 

Aż odkryłem, że modele nadal lubię, ale jak coś robią a nie tylko wyglądają. :wink:

Ale nadal mam sentyment do redukcji.

Link to comment
Share on other sites

Więc czas na latające redukcje :D .

Haha ciekawy pomysł :) Ale wiem że samoloty kartonowe są przerabiane na RC ale myślę ze z plastikami sie to nie uda :devil: ten plastik , szpachla , farba i wiele innych ciężkich rzeczy :P Lepiej pozostawmy plastiki na półkach lub pod sufitem :D

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.