Jump to content

VII Piknik Modelarski - ŻAR 2007


MareX

Recommended Posts

Piknikar2007287.jpg

 

Pilot tego maleństwa to U.S.U.L. Bardzo znany cudotwórca helików z forum waldorfa.

Jego cudeńka można też podziwiać o ile się nie mylę na RCGROUPS.

Na forum waldorfa można zobaczyć cały proces budowy tego i innych helików w/w modelarza.

Na prawdę godne podziwu. Kilka jego projektów można znaleźć tu

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 48
  • Created
  • Last Reply

Panowie! Jeżeli ktoś chciałby widzieć mnie najbardziej "wpienionego"/najdelikatniej mówiąc/, to ma teraz okazję... Siedziałem nad końcówką tej relacji od godz. 6.30 , miałem już jakieś 70% tekstu i fotek, ba, szło mi świetnie i sądzę, że by się Wam spodobało i nagle, niechcący nacisnąłem sobie /chyba/ ctrl plus spację i wszystko zniknęło.....Potrzebuje szybkiej, komputerowej pomocy, a jeśli się tego nie uda odzyskać, to potrzebuję dłuższego czasu na uspokojenie nerw. :evil: :evil: :evil:

Link to comment
Share on other sites

Witam

Według mnie nacisnął Pan Shift+Spacja. Jeśli już Pan zamknął okno ,lub wyłączył kompa to nie ma już rady -> trza robić jeszcze raz. A jeśli jeszcze raz to się Panu zdarzy ,to wystarczy nacisnąć Ctrl+Z i powinno wrócić. Lepiej uważać co się klika ,a pisząc tak długiego posta najlepiej go napisać w wordzie -w razie awarii łatwiej zapisać/przywrócić :)

Link to comment
Share on other sites

Dobrze, Pawełku. Jak nie da rady, to nie... Będę tworzył raz jeszcze i może wyjdzie mi piękniej niż poprzednio :wink: Popracowałem sobie, pojezdziłem i już prawie mnie nerwy puścili. Najpierw jednak mała poprawka, do mego wczorajszego wpisu. Otóż , jak mnie oświecił Sławek, ten Jego model jest całkowicie przez Niego tworzony, a model "Czapli" w zestawie dopiero jest opracowywany przez tę tutejszą firmę. Tak więc niechcący wprowadziłem Was w błąd, ale już jest jasność.

Zaprezentowane modele, które wzięły udział w tegorocznym pikniku same tam się nie zleciały, a i ktoś musiał je zrobić i jakoś tam dotaszczyć. Zrobili to ludzie z pasją, zacięciem, no mówiąc krótko - faceci z jajami, którym modelarastwo lotnicze leży na sercu i jest ono jakąś częścią ich życia. Niejednokrotnie w drodze na Żar i już na miejscu towarzyszyły im "żony, matki i kochanki", ale zawsze fajne, wyrozumiałe babki :D

Ktoś to jednak musiał zorganizować , czuwać nad sprawnym przebiegiem imprezy i doglądać "wszystkiego". Tym kimś był ten pan:

0808.jpg widoczny tutaj w całej swej "okrągłości" i okazałości w trakcie udzielania wywiadu dla jednej z telewizorni.

Rano w sobotę, kiedy już porozkładaliśmy nasze modele i porozsiadaliśmy się obok nich na różnych krzesełkach i leżakach, ten pan - Piotr D. stanowczo i bezdyskusyjnie nas "pogonił" i miał rację. Ludziska przyszli oglądać modele, a nie plecy, nawet najpiękniejsze... :D Przenieśliśmy się więc w górę zbocza, w pobliże jednego z "wezyrów", gdzie królowały dwie przemiłe i urocze Panie:

0793.jpg , które tutaj może niezbyt dobrze widać, ale tak: Pani Młodsza aktualnie jest bardzo mocno wessana w coś, co na pewno nie jest styrodurem, jak to nam zaprezentował ostatnio inny bardzo młody mężczyzna :lol: , natomiast Pani Nieco Starsza, zajęta jest właśnie czynnością, która Młodej Mamie jak najbardziej przystoi i oby robiła to jak najdłużej. Obie Panie schowane są za "pojazdem pchanym", która to czynność - czyli popychanie tego wehikułu - bardzo ładnie wychodzi naszemu Koledze - Arkowi /Rapierowi/ pokazanemu wcześniej w koszulce z autografem Mistrza Makuli.

Na pierwszym planie powyższej fotki zasiada Marek - "nadworny latacz" i oblatywacz Heniowych konstrukcji, wraz ze swoją, sympatyczną, miłą, ale i stanowczą Małżonką.

Wracając jeszcze na chwilę do Arka i jego prześlicznych kobiet, mogę Was solennie zapewnić, że obie Panie są przecudnej urody, a mi /co zreszta pokazał już Arek w linku/ szczególnie do gustu przypadła ta młodsza. Super dziewucha i będzie czas Arku, że bedziesz musiał sprawić sobie tęgą lagę, aby odganiać od niej różnych "dobiegaczy"... :D

Atmosfera emanująca z tego miejsca pościągała pozostałych, ujawnionych członków naszej "bandy" i tak sobie zasiadali:

0805.jpg

Widać Henia-Tigera, jako centralną postać, ale jest też Robert - Mc Fly, dwaj moi Koledzy z okolic Krakówka, tutaj lepiej widoczni:

0790.jpg, jest także mój synek "osobisty"- Borys, oraz Paweł - Pablos, tak użytkujący Borysa w charakterze podpórki: :wink:

0791.jpg.

W tle tej fotki widać Kolegę-forumowicza/ z kocykiem/ z Dąbrowy Górn. będącej dosyć licznie reprezentowną na pikniku i jego Panią , popijającą zero procentowy napój.

Tutaj dwaj inni Koledzy-forumowicze z Dąbrowy G.:

0792.jpg, gdzie ten wątpiący, że mu strzele fotkę, to kolega na codzień zarządzający tamże dwiema modelarniami lotniczymi i pracujący z młodzieżą, a aktualnie lepiący "Komara", o czym tutaj na forum już informował. Drugiego Kolegi imię i nick oczywiście zapomniałem. :oops:

Z tymi imionami, nickami i rozmowami, to miałem też taki przypadek, że zaczął ze mną rozmawiać , jak ze starym znajomym ten oto Kolega:

0752.jpg a ja za cholerkę nie mogłem "zajarzyć", kto on zacz i skąd mnie zna. Dialog podjąłem , ale też "profilaktycznie" zrobiłem Mu fotkę i może tutaj się teraz ujawni. :D

Łażenia, plątania się po lotnisku było co niemiara, tutaj udajemy się gdzieś z Heniem:

DSCF0744.jpg a w oddali widać hotel lotniskowy. Albo też "pląsamy" z radości: :roll:

DSCF0742.jpg

Kiedy już loty dobiegały końca "Frakcja Sosnowiecka" postanowiła udać się na szczyt Żaru, bo też i nie takie górki zdobywali...

DSCF0809.jpg. Taka górka??? Pryszcz.

DSCF0821-1.jpg łoj, jak wysoko, a do szczytu jeszcze ho, ho...

DSCF0828.jpg, a szczytu jeszcze nie ma...

DSCF0829-1.jpg i wreszcie doszli... Widać Jezioro Żywieckie w całej okazałości, a wcześniej zaporę w Tresnej.

A na szczycie wieża przekaznikowa i jedyna pamiątka z czasów, kiedy było tam startowisko szybowcowe, czyli słynny budynek meteo:

DSCF0841.jpg No i jest oczywiście bajoro elektrowni szczytowo-pompowej:

DSCF0839.jpg, tylko cały czas mam wątpliwości jak się ma bilans zysków i kosztów działania takiej elektrowni w porównaniu z walorami, nie tylko użytkowymi, dawniejszego startowiska i słynnej szkoły szybowcowej?...

DSCF0843.jpg, przy dobrych oczach, da się poczytać o tym "szczycie szczytów przodującej myśli energetycznej"

No i odpoczywano:

DSCF0815.jpg, a także spozierano "z utęsknieniem" na północ w poszukiwaniu tego Sosnowca...

DSCF0848.jpg, ale najdalej co było widać, to były kominy elektrowni Jaworzno i miasto Kęty widoczne , jak na dłoni.

Na dół już nie zdecydowano sie zchodzić i czekano na pojazd szynowy:

DSCF0835.jpg, który wkrótce nadjechał i można było zjeżdzać z górki na pazurki:

DSCF0851.jpg no i jeszcze trochę już na nogach:

DSCF0823.jpg, gdzie dobiegał końca sobotni dzień pikniku. W tym miejscu mógłbym powiedzieć: dwie dziurki w nosie i skończyło się...", ale jeszcze chwilunia.

Padły konkretne propozycje , a najkrócej brzmią one w sumie tak: W przyszłorocznym pikniku na Żarze - PFM - występuje pod "własną flaga bojową", stanowi grupę silną , zwartą i gotową, prezentuje swoje dokonania wspólnie, w sposób zorganizowany, uporządkowany i "twórczy". Jeśli taki pomysł się Wam spodoba, to obiecuję, że Wam nie popuszczę i wtedy dopiero innym oko zbieleje... :shock: Hawk!!!

PS. Wielkie dzięki Robercie i Heniu za udostepnione fotki, które tutaj, jak widzicie w niewielkiej tylko liczbie, wykorzystałem.

Link to comment
Share on other sites

Marku, relacja prima sort! Forumowiczów rzeczywiście przewijało się na Pikniku więcej, ale w tłumie nie tak łatwo było wszystkich wyłowić. Niektóre twarze zacząłem kojarzyć dopiero po powrocie do domu i popatrzeniu na avatary na Forum. Na przyszłość może warto będzie pomyśleć o jakiejś metodzie identyfikacji- oficjalne wspólne logo, który to temat był już jakiś czas temu na Forum wałkowany lub może klubowy proporzec. Warto będzie wrócić do tej sprawy i przed następnym Piknikiem coś zdziałać.

Gwoli ścisłości dodam, że piechotą pod górę zapędził się Dąbrowski odłam frakcji Sosnowieckiej. Jakieś licho mnie podkusiło- starego a głupiego :crazy: , żeby zmierzyć się z Górą Żar. Kopara mi opadała, kiedy wyprzedzali mnie po drodze chłopaki wspinając się lekkim truchtem :shock: . Cóż znaczy młodość. Dawno temu, kiedy byłem o 25 lat lżejszy i o 30 kilo młodszy :devil: łażenie po wysokich Tatrach (Rysy, Świnica, Orla Perć i inne dostępne bez specjalistycznego sprzętu i przygotowania szlaki) nie sprawiło takiej trudności, jak piknikowa wspinaczka. Wtedy zresztą nie zażywałem tego :faja: "wspomagania" :devil: . Jednak warto było pomęczyć się trochę. Widok z Żaru wynagrodził trud. Urokliwe te nasze Beskidy.

Już odliczam czas do następnego Pikniku Modelarskiego i innych tego rodzaju imprez.

Link to comment
Share on other sites

Z tymi imionami, nickami i rozmowami, to miałem też taki przypadek, że zaczął ze mną rozmawiać , jak ze starym znajomym ten oto Kolega:

0752.jpg

a ja za cholerkę nie mogłem "zajarzyć", kto on zacz i skąd mnie zna. Dialog podjąłem , ale też "profilaktycznie" zrobiłem Mu fotkę i może tutaj się teraz ujawni. :D

 

Witam. Ten o to kolega zna Pana z pewnych zdjec, ktore kiedys zobaczyl. Nigdy sie wczesniej nie widzielisce, ani sie nie znacie. Ja osobiscie stoje obok niego, bo to moj dobry znajomy modelarz z ktorym przyjechalem na Zar.

 

A tak pozatym konkretna relacja. Na Zarze wedlug mnie bylo fajnie i za rok planuje wybrac sie tam z modelami.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

WItam,

 

zmobilizowany dyskusją o Pikniku oraz tymi pięknymi relacjami Marka S. Postanowiłem napisać tu swój pierwszy post (na tym forum), przedstawić się (choć wielu Kolegów mnie dobrze i od dawna zna) oraz w miarę czasu poruszyć i poddać pod dyskusję pewne aspekty organizacyjne naszego największego spotkania modelarskiego.

 

Nazywam się nie jak Marku piszesz - Piotr D. Ale Piotr Piechowski (tak, tak, to ten co swe krągłości puszył do kamery TV...) Na preclu i innych podobnych forach występiję jako Piotrp_de. Ale to tylko dlatego, że Piotrów mamy sporo. Dalsze szczegóły na temat mojej skromnej aczkolwiek opływowej (jak zauważyłeś) osoby znajdziecie na www.piotrp.de

 

Pozwolę więc sobie na pewne korekty czy uzupenienia Twojej znakomitej (foto)relacji. Na pierwszy ogień idzie Dimona. Ta przyjechała jak piszesz z Niemiec – pewnie tak - i to wielokrotnie. Raczej należało by powiedzieć, że wracała stamtąd... To model naszego zacnego i znanego kolegi – Grzegorza Bieli. Ostatnio przed Piknikiem miałem okazję fotografować ten model na zawodach Europa Star Cup w Niemczech – zdjęcia są w jednej z moich tegorocznych galerii na stronie. Czy Grzegorz ten model robił sam czy nie – wiem ale nie powiem. Czyżbyś należał do tych, którzy dzielą modelarzy „według zasług”? Tak po PRL-owsku? Tych słusznych co sami od podstaw budują, tych no może jeszcze do zaakceptowania, bo zbudowali model z tartaku i na takich fuj – co kupili zestaw ARC czy ARF lub co gorsza kupili już gotowy model? Dla mnie wszyscy, czy latacze, czy budowacze są tak samo dobrzy. To jest hobby, tylko czasami zawadzające o sport i niech każdy się cieszy i ma satysfakcję z tego co robi i z tego co go cieszy.

 

Następny to „Pan Nimiec” – czyli przesympatyczny kolega Knut Hentschel – jeden z inicjatorów Pikniku i jego stały uczestnik. No i prawdę mówił – przekładnie pasowe Toniego Clarka są praktycznie niezniszczalne. Znam wiele modeli w nie wyposażonych i jeszcze nigdy nie słyszałem o awarii paska. Nawet po kraksie gdzie połamało się śmigło a pasek pozostał cały... Chyba, że jak właśnie Niemcy mówią – porównujesz gruszki z jabłkami i myślisz o całkiem innej przekładni. Nawiasem mówiąc – ZG 34 z tą przekładnią, to niezastąpiony napęd do Tiger Mothów czy takich właśnie Sopwithów. TM z takim napędem, u nas na lotnisku holuje bez trudu moją 12,5 kg Muchę 1 : 3.

 

Nie pojmuję krytyki malowania Bociana – o ile wiem, istnieje tak malowany po remoncie pierwowzór. Jeszcze bardziej „odlotowe” malowanie i też opierające się na pierwowzorze, znajdziesz w mojej galerii z Lahntal – z tego roku. Tyle że model ma 6,5 m rozpiętości.

 

No a Moazagotl i w tym roku kilka razy latała. Nie widziałeś – to żałuj!

 

Ta „Wrona” to pewnie bez ogona... To niemiecki SG 38 (z zestawu firmy Krick) a wykonany przez kolegę z Grecji. Model ten dużo piękniej prezentował się kilka dni później w Bezmiechowej na zaboczu.

 

Co do „wysiudywania” ludzi okupujących „display” na modele. Jest to jedno z najbardziej niemiłych wspomieńz Pikniku (jak by nie wspomnieć o skradzionej mi z namiotu z nadajnikami torby z dokumentami i firmowym skanerem kodu paskowego). Koledzy pracujący przy nadajnikach, jak się okazuje mieli szczęście, że nikt nie „wyprowadził” droższych nadajników. No bo jak torba – wyglądająca na taką od laptopa to czemu nie nadajnik. Szkoda, że i w tym środowisku znajdują się tacy łachmaniarze... Ale do wysiudywania – jedna z wyjątkowo niemiłych pań twirdziła, że jak zapłaciła za „wstęp” to ma prawo tu przebywać i koniec. Ciekawe co by powiedziała jak by jej model w głowę wleciał – o ile oczywiście wtedy by jeszcze kiedykolwiek coś powiedziała. Ale do tego tematu jeszcze wrócimy, gdyż w następnym Pikniku będą tu działał jeszcze bardziej stanowczo. Takie przykłady bałaganu i chaosu odstraszają skutecznie pilotów poważniejszych modeli!

 

No i to by było na razie na tyle. Jeszcze raz wszystkim dzękuję za udział w Pikniku. Zapraszam na przyszły rok, a do dyskusji o Pikniku wrócę jeszcze jak się z najgorszego obrobię.

 

Pozdrawiam Piotr

 

www.piotrp.de

Link to comment
Share on other sites

Miło widzieć Twoją osobę na tym forum Piotrze! Wiele osób na pewno (w tym ja) korzysta z Twoich porad ze strony. Mam nadzieję, że i na tym forum znajdziesz miejsce do dzielenia się swoją wiedzą (a nie ukrywam że i sam miałbym kilka pytań dotyczących szybowców).

:)

Link to comment
Share on other sites

Witamy serdecznie.

No bo jak torba – wyglądająca na taką od laptopa to czemu nie nadajnik

Bo torba wyglądała na taką od laptopa - więc zasugerowała jakiemuś bambusowi, że zawiera laptopa... :?

Dlatego ja np. laptopa noszę w plecaku. Podobny problem mają ludzie od fotografii - jak to ujął kiedyś ktoś na zagranicznym forum - "Torby fotograficzne też krzyczą wielkimi literami ukradnij mnie".

Więc mam cichą nadzieję, że to jednak nie był ktoś "z środowiska" tylko jakiś przypadkowy bambus z lepkimi palcami...

 

A piknik był prima sort. Byłem niestety tylko w niedzielę ze względu na nieoczekiwane zmiany planów rodzinnych, ale ponieważ byłem z rodziną, więc musieliśmy odjechać połowę wcześniej niż bym chciał. I jeszcze połowę czasu na Żarze trzeba było się rodzinnie integrować, czyli na modele zostało ledwie 25% :lol:

Nic to, będzie lepiej.

Link to comment
Share on other sites

Niejako "wywołany do tablicy" przez p.Piotra Piechowskiego odpowiadam , co nastepuje:

1. Zbyt krótko jestem w modelarstwie po ponad 45-cio letniej przerwie, aby mieć w głowie /rozumie/ tyle różnych szczegółów, danych, nazwisk, czy faktów modelarskich. Robiłem tę relację, jak umiałem najlepiej i doskonale sobie zdaje sprawe z jej niedoskonałości i braków. Do nazwisk mam pamięć "wyjatkowo" świetną, tzn. nad wyraz krótką. :oops: Z Twoim nazwiskiem Piotrze, po prostu pokręciłem i mówię - przepraszam.

Nazw modeli także nie znam, a "wrodzona" :wink: skromność nie pozwalała mi się dopytywać o wszystko i zawracać ludziom głowę swą ignorancją i niekompetencją.

2. Jestem jak najdalszy od dzielenia środowiska modelarskiego i dokonywania jakichkolwiek wartościowań, biorąc za kryterium to, w jaki sposób dany model powstał. Jedyny podział jaki stosuję wyłacznie na własny użytek i bez wartościowania, to podział na "budowniczych", do których sam się chyba mam prawo zaliczyć po 3 zbudowanych modelach od czasu reaktywacji i "lataczy", do których to już mi się trudno zaliczyć, chociaż chińskim gotowcem, elektryczkiem, czasami sobie podlatuję. :D

3. Sam na początku trochę oponowałem po Twojej uwadze i prośbie o zmianę "miejsca stania na mapie"...i mówiąc najszczerzej, patrzyłem, jak na Twoją prośbę zareagują ludzie siedzący obok pod wezyrem. Skoro jednak wszyscy pozytywnie /choć po wielkich bólach i tu Ci współczuję tej w sumie niepotrzebnej mitręgi na gadanie i przekonywanie/ na Twoją prośbe zareagowali, nam także nie pozostało nic innego, jak sie przenieść, co też uczyniliśmy. A zaczęliśmy tak się rozkładać z tymi leżakami i krzesełkami dlatego, że "tak dawniej bywało"... Jeśli można jeszcze słówko w formie rady czy podpowiedzi. Może trzeba by to na przyszłość jasno i jednoznacznie gdzieś sprecyzować, że modele stoją sobie same, a wszyscy ich "doglądacze", "dopieszczacze" i "obsługanci" zajmują inne, z góry jasno i jednoznacznie ustalone pozycje. I było by pewnie po sprawie.

Szumowiny, niegodziwcy i po prostu złodzieje, zawsze czekają na takie okazje, gdzie jest tłum, ruch i uwaga zaprzątnięta w danej chwili czymś innym. Szkoda straconego sprzętu i niech on kością w gardle temu szubrawcowi stanie.

4. Pewnie Piotrze przeczytałeś także moją końcówkę zaprezentowanej relacji. Jeśli tylko moi /pardon - nasi/ Koledzy - forumowicze wyrażą chęć uczestnictwa w przyszłorocznym pikniku wraz ze swoimi modelami, do deklaruję chęć poprowadzenia tej "bandy" na "krótkiej smyczy" :wink: i takiego zaprezentowania tamże grupy PFM, że powinno być wiecej niż dobrze. :D A my, tzn. Ty i ja będziemy z soba w kontakcie odpowiednio wcześniej. Dziękuje Ci za przesłane uwagi, a innyk Kolegom, za to , że w ogóle zechcieli przeczytać tę moją "twórczość ludową" czyli nikiforyzm literacko-reporterski.

Link to comment
Share on other sites

@Marek.S.

 

Marku - moje uwagi nie były krytyką Twojej "twórczości ludowej" a jej uzupełnieniem lub konstruktywną korektą. Ja niestety też nie mam zbytniej pamięci do nazwisk czy imion. Aż mi wstyd, że tylu kolegów znam z twarzy a mylą mi się ich imiona...

 

@MiQ27

 

Ta torba tylko mogła przypominać torbę od laptopa. Zwykła stara torba reklamowa pisma ColorFoto. Ot taka na dokumenty. Jednak sądzę, że lepkie łapy miał "swój", no bo obcy nie miał by raczej dostępu do wnętrza namiotu depozytowego. Torba stała tak, że od zewnątrtz nie dało by się jej wyłowić. Dlatego też moja troska o depozyt cennego sprzętu w przyszłości. Przecież siłą rzeczy przejmujemy odpowiedzialność za zdeponowany tam sprzęt. No a ja muszę teraz odkupić firmowy skaner. Ale to nie pierwszy i ostatni wydatek na organizację Pikniku..

 

@All

 

Sorry za późną odpowiedź, ale jestem jeszcze cały czas przywalony pracą. Nawet jeszcze nie mam zrobionych galerii z Pikniku, nie mówiąc o zaległej korespondencji... Dzięki za miłe przyjęcie mnie tu na forum.

 

Krótko jeszcze dam sygnały do dyskusji na takie różne piknikowe tematy. Bardzo mnie interesuje Wasze zdanie na poniższe tematy...

 

1.

 

Pomoc przy realizacji Pikniku. Chodzi tu głównie o pomoc przy wydawaniu nadajników i pełnienie "służby" kierownika lotów. Niestety, liczne prośby przed Piknikiem w tym roku "zaowocowały" niewieloma tylko zgłoszeniami chętnych do pomocy. Było jak co roku kilku kolegów, którzy bardzo mocno się zaangażowali i jestem (jesteśmy?) im niezmiernie wdzięczni. Ale takiego "wyzysku" chcę w przyszłości uniknąć. Ostatecznie jest to nasz polski Piknik i nie wypada w to angażować kolegów z zagranicy. Jak nie mamy do pomocy dość chętnych, to będę się czuł zmuszony wprowadzć do regulaminu taką poprawkę, że każdy zgłaszający się na Piknik zobowiązuje się do poświęcenia 1 godziny na pomoc organizacyjną. Zrobię grafik po 2 osoby jako kierowników lotów plus 2 rezerwy na ten sam czas i tak samo tyle że po 3 osoby do wydawania nadajników. Jak ktoś w wyznaczonym czasie nie stawi się do dyspozycji jest natychmiast wykluczany z pikniku i ma zakaz uczestnictwa w roku następnym.

 

Proszę o Waszą opinię. Wiem jest to ostre, ale ja nie widzę w tym momencie innego sposobu na załatwienie tego dorocznego problemu.

 

2.

 

Jak zauważyliście w tym roku było znacznie więcej "pokazów" niż w ubiegłych latach. Piknik rozrósł się jednak na tyle, że bezpieczne latanie modelami wymagającymi pełnej koncentracji w tłumie innych modeli stało się niemożliwe. Z drugiej strony chcę doprowadzić do tego, by na Piknik przyjeżdżało coraz więcej kolegów z dużymi modelami lub potrafiących coś ciekawego w powietrzu pokazać - będącymi atrakcją zarówno dla uczestników jak i widzów. Tu chodzi - zaznaczam - nie tylko o wielkość czy wartość modeli a np. też o inne walory. I tak jak ktoś ma do zaprezentowania coś ciekawego (np. akrobacja 3d) deproniaczkiem - to jest to tak samo godne pokazu jak np. Peter Michel z A 380. Zarówno jeden jak drugi przetrzebuje pełnej koncentracji przy lataniu a nie kontrolowania przestrzeni by w kogoś nie wlecieć. Tak więc proszę nie zrozumieć, że chcę preforować tylko drogie modele, ale to co jest godne pokazania.

 

3.

 

Ilość uczestników przekraczająca 100, jest też straszakiem dla wielu pilotów potencjalnie chętnych na piknik. Myślę, żeby w przyszłym roku zrezygnować z pokazywania na stronie internetowej listy pilotów. Poprostu zgłoszenia potwierdzać przez e-mail. Wszystkim jest jasne, tam gdzie tylu pilotów to o nalataniu się do syta nie może być mowy. Jednak celem powinno być rozszerzenie horyzontów, podpatrzenie co i jak inni robią, zawarcie znajomości i przyjaźni a nie nalatanie się na maxa. Nawet się już zastanawiałem nad ograniczeniami np. według wielkości modeli. Ale to nie jest chyba słuszne. Przykładowo - tak małym modelem jaki zademonstrował Tomek Patan (ten śmigłowczyk) sprawiając wszystkim tak wiele frajdy – świadczy, że nie cena czy wielkość modelu gra tu główną rolę.

 

4.

 

W dotychczysowym regulaminie było napisane na temat organizacji i porządku na lotnisku. Na briefingu obowiązkowym dla każdego pilota też bardzo wyraźnie o tym mówiłem. Widać to mało, gdyż częściowo panował bałagan, a zapanowanie nad nim prowadziło niepotrzebnie do zadrażnień. Z jednej strony - przychodzili do mnie koledzy zarówno z zagranicy jak i z Polski pytając - czego tam, między modelami szukają ci wszyscy ludzie. A dwa, nie jest grzecznie siedzieć do publiczności plecami, a trzy - to po to załatwiałem te wszystkie siatki by zapewnić możliwe najwyższy standard bezpieczeństwa.

 

Z jednej strony to dobrze, że nasze poprzednie Pikniki doprowadziły do tego iż znaczna część kolegów wie na ile niebezpieczne może być modelarstwo i podświadomie nawet dążą do utrzymania tego porządku. Drugie jednak, szczególnie w przypadku kolegów z zagranicy - takie spostrzeżenia, że nie wszystko to co widzą na Pikniku odpowiada temu co na podobnych imprezach za granicą jest samo przez się zrozumiałe. To prowadzi do tego, że część powie - tam nie jest bezpiecznie, jest bałagan - nie ma co w przyszłym roku jechać.

 

5.

 

W tym roku znów wielu kolegów latało na niedozwolonych w Polsce częstotliwościach. Niestety jak jeden z wypadków w tym roku pokazał, może to teoretycznie prowadzić do problemów natury prawno-ubezpieczeniowej. Postanowiliśmy więc od przyszłego roku, do lotów dopuszczać jednynie kanały dozwolone w Polsce.

 

6.

 

Zamierzamy wprowadzić w regulaminie zapis - zobowiązujący pilota, którego model rozbił się powodując potencjalne zagrożenie dla osób trzecich, lub takiego który rozbił się w wyniku rzekomego zakłócenia, do natchmiastowego przekazania resztek modelu do badania technicznego dokonywanego przez komisję z ad hoc powołanych 3 doświadczonych kolegów modelarzy. Celem tegoż, jest szansa na obiektywne wyjaśnienie przyczyn wypadku.

 

7.

 

Udało mi się w tym roku załatwić dwa piękne puchary, które miały być przyznane w kategoriach Best of Show i Highliht Model. Niestety w głosowaniu wzięła tylko malutka garstka pilotów. Czemu? Było wiele modeli, które były godne Waszych głosów. Czy ma wogóle sens organizowanie takiej "konkurencji" w przyszłości? Jak Wy to widzicie. Może należało by wymyśleć inne kryteria? Myślę, że dla kolegów potrafiących coś pokazać w powietrzu czy wykazać się kunsztem w budowie modelu jest to zachęta i powód do dumy.

 

8.

 

Nie mam też niestety zbyt wielu opini, czy taki koncert jaki zorganizowaliśmy na sobotę wieczór został pozytywnie odebrany? Mnie się osobiści podobało, ale dopiero jak zacząłem słuchać a nie wdany w dyskusję go przekrzykiwać. Jak myślicie - jest sens w przyszłym roku to powtórzyć? Może należało by to przeinaczć w "bal pilotów" - większa powierzchnia do tańczenia?

 

Poza tym, co mi tu było tak na gorąco najważniejsze, proszę o uwagi, życzenia, skargi i wnioski. Jak za PRL-u - książka skarg i wniosków została wyłożona.

 

Pozdrawiam Piotr

 

www.piotrp.de

Link to comment
Share on other sites

Piotrze i wszyscy inni Koledzy, którzy czytaliście do tej pory ten temat i jescze raz tu wróciliście.

Bardzo, bardzo dobrze Piotrze, że napisałeś to, co napisałeś. Jest to doskonała płaszczyzna dalszej, merytorycznej dyskusji nt. następnych , żarskich pikników. Bardzo przyjemnie czytało mi się Twe słowa, ale nie o to chodzi, a o to co o tym ja, jako w tej chwili może pierwszy dyskutant, myślę. Generalnie pod każdą z przedstawionych tez podpisuje się obiema "rencamy", ale pozwólcie, że przedstawie swój punkt widzenia poruszonych kwestii:

1. Bezpieczeństwo i kwestie organizacyjne.

Nie podlaga żadnej dyskusji sprawa zagwarantowania wszystkim uczestnikom pikniku maximum bezpieczeństwa i bezwzględnie wszystko musi być podporządkowane tej zasadzie. Tak więc miejsce dla modeli musi być jednoznacznie wydzielone, miejsce dla osób "towarzyszącym" modelom, "kwadrat" i miejsce dla szeroko rozumianej publiczności.

Kwestie organizacyjne z tym związane, to oddzielna sprawa i może ona być ustalana w okresie miesięcy poprzedzających VIII piknik.

Nie podlaga natomiast wg mnie dyskusji sprawa używanych w czasie pikniku częstotliwości i w tej sprawie całkowicie się z Toba Piotrze zgadzam, bo jest to także jeden z elementów szeroko rozumianego bezpieczeństwa.

2. Pokazy modeli w locie i "wystawka" statyczna.

Bardzo dobrze się stało w tym roku Piotrze, że udało się Wam zapanować nad tym chaosem, powodowanym jednoczesnymi lotami do 10-ciu modeli. :shock:

Moim zdaniem, Ci którzy znali piknik jako miejsce, gdzie można się do oporu wylatać, powinni o tym jak najszybciej zapomnieć. Bo moim zdaniem prawda jest taka, żę 99,9% Kolegów latających, lata swymi modelami "u siebie" niejednokrotnie przez cały rok i powinni przyjąć założenie nast. przy decyzji o wyjezdzie na ten piknik: Jadę, bo mogę się pochwalić swoimi umiejętnościami pilotażowymi, lub też mam taki model, że warto go zaprezentować w locie. Inne decyzje, to te, żę biore udział z pikniku, bo chcę pokazać swój ostatni model /najpiękniejszy, najdroższy, itd, itd - każdy wybiera swój motyw :D / i chcę zobaczyć, co zrobili inni Koledzy i czym też mnie miło zaskoczą.

Co do "wystawki" statycznej, to teraz moje zdanie na ten temat: Jest ona potrzebna na pikniku bezdyskusyjnie, ale powinna być także ujęta w ramy organizacyjne i tego zadania w przyszłorocznym pikniku deklaruję się podjąć. Mam swoją koncepcje takiej prezentacji , a Koledzy będący na krakowskim pikniku lotniczym mogli zobaczyć jej pierwszą niejako, wersję.

3. Pomoc w czasie trwania pikniku.

Myślę Piotrze, że sprawa ta teraz, dla wszystkich naszych Kolegów - forumowiczów stała się bliższa dzięki Twoim słowom i zanając już trochę naszych ludzi, jestem pewien, że w przyszłym roku całą gromadą pojawią się na Żarze i z pomocą z ich strony także nie bedzie problemu. Chyba, że się mylę, nie znam naszej "wiary" , albo też jestem zbyt wielkim optymistą.

4. Puchary w dwóch kategoriach.

Podstawowe i zasadnicze pytanie , bo nie wiem dlaczego tak jest. Otóż dlaczego w tych dwóch kategoriach głosują tylko piloci? A co z publicznością? Gdzie urna i karteczki z typami publiczności" Kup los za 1 zł / no może 2.../ , wez udział w głosowaniu, a wygrać możęsz nagrodę główną. Model ARF, już całkowicie zdatny do lotów, elektryczek z silnikiem, najprostszym radiem i pakietem. Ile to teraz kosztuję? 500 zł? To za te losy kupimy taki zestaw, a na 100 % wszyscy będą zadowoleni. No i twórcy modeli będą mieli "prawdziwą opinię ludu"... :D o ich dziełach.

5. Impreza wieczorna.

Nie byłem, nie widziałem, nie słyszałem, ale tańce i pląsy z miłymi paniami zawsze mi się podobały i jestem za a nawet przeciw. :D A koncerty metalowe czy rokowe mają swoje miejsce i czas i nie mieszajmy pojęć.

No i tyle na razie , tak całkowicie na gorąco i teraz czekam na ostrą, męska i merytoryczną dyskusję.

Link to comment
Share on other sites

Witam.

Co do glosowania w kategorich Best of Show i Highliht. Powinna to robic publicznosc.

Na wszelkich zlotach motocyklistow itp. zawsze wybiera publicznosc. Za udział w głosowaniu, mozliwosc wygrania model ARF ( karteczka na glosowanie platna np. 2zl ) Ewentualna wysylka nagrody poczta bo glosujacy wyjechal zapewni liczny udzial publiczosci do ktorej ja sie do tej pory zaliczam . Ale na przyszly piknik zabiore swoje modele.

Pozdrawiam Slawomir

Link to comment
Share on other sites

3. Pomoc w czasie trwania pikniku.

Myślę Piotrze, że sprawa ta teraz, dla wszystkich naszych Kolegów - forumowiczów stała się bliższa dzięki Twoim słowom i zanając już trochę naszych ludzi, jestem pewien, że w przyszłym roku całą gromadą pojawią się na Żarze i z pomocą z ich strony także nie bedzie problemu. Chyba, że się mylę, nie znam naszej "wiary" , albo też jestem zbyt wielkim optymistą.

 

No dzięki za zaczątek dyskusji.

 

Myślę, że jednak się NIESTETY :cry: w tej kwestii mylisz :-( Tyle razy, co w tym roku prosiłem - aż prosili już bym nie prosił :x W poprzednich latach - to samo. Krytykować jest komu, ale o pomocy można zapomnieć. Nie jestem już skłonny jeszcze raz podejmować tego eksperymentu. Chyba, że zdarzy się cud i przed Piknikiem 2008 będę miał 2 x tyle chętnych ile faktycznie trzeba....

 

Podstawowe i zasadnicze pytanie , bo nie wiem dlaczego tak jest. Otóż dlaczego w tych dwóch kategoriach głosują tylko piloci? A co z publicznością?

 

Tu należało by jeszcze zacytować głos Sławka - który jest podobny w tonie.

 

Zaraz spieszę więc wyjaśnić co mną powodowało i dlaczego było tak a nie inaczej.

 

Po pierwsze primo. Patrz powyższe. Ja już wiedziałem, że mi braknie osób chętnych do pomocy przy tak podstawowych sprawach jak depozyt i kierowanie lotami, a co dopiero chodzenie wśród publiki...

 

Po drugie primo - publiczność w 99% nie była by w stanie jednoznacznie zdefiniować o jaki model chodzi. My między sobą mamy często problem by model nazwać i znaleźć jego właściciela.

 

Po trzecie primo - te puchary mają w jakiś sposób nagrodzić pilota / właściciela modelu. Niestety nie można akurat przy ocenie (jak ma ona być w miarę rzetelna) zdać na publiczność. Kto lepiej kręcił? Władek Jarochowski, Grześ Baraniak czy np. Darek Mular? Mnie oblatanemu z tematyką jest dość ciężko wybraś najlepszego z najlepszych. A i tu nie wymieniłem ich wszystkich.

 

Motocykle, stare samochody, coś co ma "tylko" własny wyraz estetyczny to inna bajka. Tam postronny widz jest w stanie np. motocykl stosunkowo prosto zidentyfikować. Szczególnie jak na imprezach ma on jeszcze własny numer startowy.

 

Tak więc po przemyśleniu zdecydowałem się na takie a nie inne rozwiązanie. Ale jak mówię - to moje zdanie a nie mam niestety patentu na "mienie racji" :D

 

Pozdrawiam Piotr

 

www.piotrp.de

Link to comment
Share on other sites

He. he... Zaśmiał sie hrabia z Nacka... Bo z Nienacka już się dosyć naśmiał :D I tu Cię Piotrze mam! :D, aczkolwiek wcale nie zamierzałem Cię za nic łapać... :D Absolutnie, za żadne skarby świata mnie nie przekonasz, że stanowi jakikolwiek problem "ponumerowanie" wystawianych do pokazów w locie czy na "wystawkę" statyczną modeli i stworzenie im stosownych tabliczek identyfikacyjno-informacyjnych. Chyba nie przygladałeś się zbyt dobrze :wink: naszym fotkom , powyżej zaprezentowanym, lub też modelom /szt. 4, a o dwóch nast. po prostu zapomniałem/ i jesteś całkowicie wytłumaczony, widziałem jaki cyrk "miałeś na głowie". Niemniej jednak chcę Ci, a także wszystkim innym Kolegom powiedzieć, że po otrzymaniu stosownych danych sporządziłem "własnymi rencamy" z minimalnym nakładem kosztów /10 zł za sztukę/ 16 tabliczek z opisami oryginału danego egzemplarza samolotu i odpowiadającego mu modelu. Było to tak zrobione specjalnie pod piknik LOTNICZY, odbywający się na terenach dawnego lotniska Rakowice-Czyżyny i mieszczącego się tamże Muzeum Lotnictwa Polskiego ,a modele tam prezentowane w zdecydowanej większości były modelami jakichś starych samolotów, w tym także polskich, zasłużonych maszyn, jak chociażby dwa "Rwudziaki" czy piekny model PWSa 26. Jakiż więc problem kolejnym zgłasznym poprzez net modelom przypisywać kolejną liczbę? A ustawię je, pozwól prosze, "całkowicie po swojemu" :wink: i oglądająca je publika nie będzie miała najmniejszego problemu z wyborem tego, który się jej podobał w locie "najbardziej , ze wszystkiego" a także , który z nich budzi na ziemi największe, pozytywne emocje. I wszystko publiczność będzie miała wyłożone "czarno na białym", co za model, jego podst. dane, kto go ulepił, lub jest jego właścicielem i kto go pilotuje, jakby co. :D Kogo będzie stać, to mi tę dychę za tabliczkę do garści wsadzi, a kogo nie, to ja taką tabliczkę "zasponsoruję" lub jakiś prawdziwie "majętny" i namietnie zapalony do modelarstwa- sponsor- któremu nawet ilość 150 szt. tabliczek, wyrwy w portfelu nie uczyni. I w ten sposób "właściwy wybór" demokratycznie dokonany przez lud pracujący miast i wsi, mamy jak w banku...

A chodzenie wśród ludu i sprzedawanie karteczek na loterię?... Zapomnij! Robimy "bramę powitalną" np. na betonce biegnącej wzdłuż dolnego hangaru, sadzamy dwie lub trzy urodziwe , młode damy i "przepuszczamy tego tylko, kto się wykupi"... Sądzę, że za dwa zł od sztuki, to się całe familie będą "wykupywać", mając nadzieję na wygranie nagrody głównej. Co, nie chciałbyś wygrać zestawu modelu, od razu gotowego do "polatania"? Ja bym chciał..., jeszcze jak! :D No to tyle znowu tak na gorąco, bo i też jest u nas gorąco i nawet na burzę się na razie nie zanosi. Piszcie coś sensownego inne "chłopy", bo znowu będzie, że się wymądrzam, znalazłem wolnego słuchacza - Piotra i mu truję do bólu, zanudzając Go na smierć... To chodzi w końcu o nas , brać modelarską, a szczególnie o forumowiczów, w których osobiście mocno wierze, chociaż do wiary w cokolwiek jestem jak najdalszy. :wink:

Link to comment
Share on other sites

No na razie mnie jednak nie złapałeś. :jupi: Tabliczki owe znam, pochwalam a Heniowego Fokkera nawet z takiej tabliczki komentowałem. Tyle, że gdyby pogdybać, to Twój plan i tak mnie nie przekonuje. Tabliczki jak najbardziej - chcoć pomimo nawoływań możesz zerknąć ilu kolegów było skłonnych podesłać mi do galerii fotkę z najkrótszym opisem modelu. A Ty marzysz o opisaniu każdego modelu... Obawiam się, że i tu Twój głos będzie wołaniem na puszczy. Pozatym nie odpowiedziałeś, jak publika ma ocenić faktyczne walory w locie, czy detale budowy jak nie ma o tym najzieleńszego pojęcia. A jak mówię - sens to ma tylko wtedy, gdy ocena będzie w miarę rzeczowa - inaczej to loteria. Nie bardzo widzę, by publika, która często nie ma szans nawet na zobaczenie wszystkich modeli w powietrzu, bo przychodzi ot tak na godzinkę mogła cokolwiek sensownego wybrać. To odrazu lepiej zrobić losowanie pucharu za uczestnictwo...

 

Pozdrawiam Piotr

 

www.piotrp.de

Link to comment
Share on other sites

Widzę Piotrze, że chyba jednak wychodzi "na Twoje"... Wyspałem sie dobrze, wstałem, odpaliłem kompa i miałem nadzieje, że po moim powtórnym apelu, rozgorzeje dyskusja, padnie nieprzebrana ilość najróżniejszych nowych propozycji i objawią się tłumy chętnych do włączenia się w organizację i uczestnictwo w przyszłorocznym pikniku. A tu puchy zupełne i tylko Ty zabrałeś głos, który w tej sytuacji podziałał na mnie jak ten zimny prysznic. Tak, albo "chłopy" na urlop pojechały, albo też wszelkie pozytywne, społecznikowskie potrzeby czy obywatelskie inicjatywy zostały w "narodzie" skutecznie i "do spodu" wytrzebione. To chyba taki namacalny przykład atomizacji społeczeństwa, zaniku poczucia przynależności grupowej i potrzeb altruistycznych. Smutne...

Ze zdobyciem danych na te 16 tabliczek , które mieliśmy na Czyżynach nie miałem specjalnych problemów, ale już problem z terminowym ich dostarczeniem się pojawił i musiałem ostro monitować w tej sprawie. Wydawało mi się, że "naród modelarski" przez sam fakt wykonywania takich czy innych "czynności modelarskich" jest tym samym zorganizowany wewnętrznie, precyzyjny i racjonalny w działaniu, a co najważniejsze, ma poczucie przynależności grupowej i się identyfikuje jednoznacznie ze swoim środowiskiem.

Być może to tylko moje utopijne i idealistyczne wyobrażenia i faktyczna rzeczywistość społeczności modelarskiej jest zupełnie inna. Ja jestem w tym działaniu dopiero czwarty rok, nie znam zbyt wielu modelarzy osobiście, a także mnie prawie nikt nie zna.

A wydawało mi się, że teraz w epoce netu, posiadania takiego fajnego polskiego i wolnego forum, wszystko jest możliwe do zrobienia. Być może jednak tu chodzi właśnie wyłącznie o możliwość poogladania sobie obrazków z takiej czy innej imprezy, które ktoś na forum opublikuje lub też o możliwość indywidualnego pokazania ostatnio zakupionego czy zrobionego modelu i tyle?....A społecznikostwo, inicjatywa oddolna, chęć bezinteresownej pomocy i włączenie się aktywne w organizację imrezy, to po prostu już zamierzchła historia i jakaś błąkająca się gdzieś iskierka wspomnienia, że faktycznie , coś tam w szkole mówili o jakichś Judymach, czy jak im tam było, czyli o takich frajerach, którzy robili coś dla innych i żadnej "kaski" za to nie brali...

Jeśli to, co teraz piszę, okaże się prawdą i nie będzie żadnego pozytywnego odzewu na moje prośby i nie padną żadne deklaracje ze strony innych osób tu goszczących, będę miał jasność i swą życiową postawę także dostosuję do istniejącej rzeczywistości. A Tobie Piotrze pozostanie mi życzyć dużo zdrowia... :)

Link to comment
Share on other sites

objawią się tłumy chętnych do włączenia się w organizację

 

Z tymi tłumami to wydaje mi sie, że jest tak, że większość modelarzy ma kawał drogi na Żar, mam na myśli modelarzy z forum. Do następnego pikniku jest jeszcze rok. Ja nie wiem co będę robił za miesiąc, a co dopiero za rok;) Także myślę, że na deklaracje jest jeszcze czas;) ja np bardzo chętnie mogę pojechać i pomagać przez cały czas trwania pikniku i będzie to dla mnie wielka satysfakcja, że mogłem w jakiś sposób dołożyć swoją "cegiełke" do Pikniku. Ale ja mam z mojej miejscowości pod górę Żar 340 parę kilometrów i naprawdę trudno mi jest teraz powiedzieć czy za rok tam pojadę a deklaracji z kolei nie chce rzucać na wiatr;) I sadze, że nie tylko ja tak myślę;)

Link to comment
Share on other sites

Ostatnie prośby Piotra o pomoc w organizacji Pikniku były na krótko przed jego rozpoczęciem. O ile wiem, chętnych do pomocy nie było, mimo że każdy już wiedział, czy będzie uczestnikiem, czy też nie.

Marku, podziwiam Twój optymizm, ale podobnie jak Piotr uważam, że jest on niestety nieuzasadniony. Najwyraźniej, każdy woli siedzieć z boku i popijać sobie piwko, niż prażyć się na słońcu w charakterze kierownika lotów, czy dusić w namiocie przy wydawaniu nadajników. Być może po tej dyskusji coś drgnie i w przyszłym roku będzie lepiej...

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.