Jump to content

VII Piknik Modelarski - ŻAR 2007


MareX

Recommended Posts

"Pożiwiom - uwidim", kak gaworili staryje Kitajce... Słusznie Łukaszu, że trudno jest coś planować na prawie rok z góry, ale właśnie na planowaniu i systematyczności przodujące, zachodnie demokracje zbudowały swój dobrobyt. Ja ze swych deklaracji i chęci "wrzucenia swego kamyczka do piknikowego ogródka" absolutnie na razie się nie wycofuję i podtrzymuję w mocy , to co powiedziałem. Inną sprawą jest mój chyba wrodzony optymizm i jakoś dobrze mi się z nim żyło do tej pory. Chyba też nie chciałbym się stać teraz , na stare lata, zmurszałym, zrzędliwym staruchem, dbającym wyłacznie o własne dobro, ściubiacym każdy grosz pod siebie i dla siebie i nie robiącym nic spontanicznego gwoli rozrywki swojej i innych. W takiej sytuacji zamiast modelowania,czy też czytania, musiałbym na głowę wciągnąć wiadomy beret i nic nie robić, tylko słuchać tej jedynie słusznej rozgłośni... :? A,propos czytania: Przed godziną wróciłem z MPiKu, gdzie kazałem odłożyć do jutra ostatni nr FSM /nie było absolutnie możliwości dokonania zakupu gazety za ponad 33 zł, nie będąc tam samemu :wink: / z pięknie opracowanymi planami i malowaniem SE5a. Jutro się kupi... :D

A więc myślcie pozytywnie "chłopy" o przyszłorocznym pikniku na Żarze, lepcie nowe modele i planujcie twardo swój w nim udział. :D Czego wam i sobie mocno życzę i tym zdaniem absolutnie nie zamykam tematu, a wręcz przeciwnie: pilnie i z uwagą będę czytał Wasze opinie i głosy w tej sprawie.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 48
  • Created
  • Last Reply

Uczestniczę w Pikniku, o ile pamięć mnie nie myli od 2003 roku. Ten Piknik był moim piątym spotkaniem z modelarzami na Górze Żar. Pamiętam doskonale mój "pierwszy raz" uczestnictwa, gdzie modelarzy było jak uczniów w klasie :D . Z roku na rok modeli i modelarzy jest coraz więcej. W związku z tym zwiększają się też rygory latania - i bardzo dobrze. Pozwolę sobie dołożyć swoje trzy grosze do dyskusji.

 

1. Przyjazd i zgłoszenie modeli do galerii. Nie chcę być odebrany jako malkoltent, ale Piotrze dla średniej klasy społecznej w Polsce wyjazd na Piknik to nie mały wydatek. Ja traktuję to jak wielu z przyjezdnych jako rodzinny wyjazd. Koszt pobytu 2 dniowego dla trzech osób mnie wynosi około 300 zł z czego połowa to sam nocleg. Dalej nie wchodząc w drażliwy temat - do końca nie jestem pewien czy będę mógł się zjawić na Pikniku, na ile dni będę mógł przyjechać. I od razu mówię, nie każdy może spać pod namiotem. W związku z tym jak by to było jak zgłosił bym chęć pomocy, a potem nie przyjechał? Podobnie ma się sprawa z modelami. Zawsze model, który przywożę jest eksploatowany i jak to ze statkami powietrznymi może zakończyć swe istnienie przed Piknikiem. Jedynym wyjściem może być niekaralne obowiązkowe przesyłanie zdjęcia modelu, modeli przy zgłaszaniu uczestnictwa.

 

2. Spostrzeżenia organizacyjne.

a) Wiem, że najważniejsze jest bezpieczeństwo. Patrząc na poprzednie lata już raz siedziałem z dala od swojego modelu. Wielu modelarzy chce podyskutować o danej konstrukcji z jej właścicielem. W sytuacji oddzielenia modeli od właścicieli taka dyskusja jest utrudniona, trzeba polować na właściciela, może zjawi się przy modelu. W górnej części lotniska znajdowała sie co najmniej 1/3 modeli a i tak modelarze siedzieli przy siatce zasłaniając "okazy" publiczności. To jest pewnego rodzaju nie konsekwencja. Oczywiście niedopuszczalne jest zasłanianie modeli naszymi plecami, ale możemy siedzieć obok nich. Wg mnie ważne też jest by publiczność nie związana z modelarstwem widziała, że jesteśmy zwykłymi ludźmi, a ich dziecko też może się w to "bawić".

B) Latanie. W tym roku dało się widzieć straszny wysyp lotów pokazowych. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że kilku z prezenterów wykazywało swoje znikome umiejętności, a wręcz mnie ciarki przechodziły. Nie będę wskazywał palcami myślę, że Piotr domyśla się o kogo mi chodzi. Jak co roku klamerki są przetrzymywane ponad wszelkie normy dobrego współżycia w społeczeństwie. Stąd moja propozycja. Przede wszystkim może wzorem La Ferte Alais, każdy dostanie swój czas na latanie. Uczestnik określa czy chce latać i na jakim kanale. Program komputerowy może dostosować tak czasy by każdy mógł polatać. Do tego można osobno dodać przerwy na loty pokazowe i holowania.

c) Łapanka. Sam piszesz, że ukradziono Ci torbę. Ja nie oddam mojego Royala do namiotu, gdzie co chwilę pilnuje ktoś inny. Jak stwierdzić kto nie przypilnował mojego radia jeżeli przez okres jego leżenia pilnowało go 6 różnych ludzi? Dla mnie koszt zakupu radia był prawie jak zakup samochodu dla obywatela lepszego świata. Z innej strony nie każdy równie dobrze znosi przebywanie w dusznym namiocie czy w prażącym słońcu.

 

Na razie tyle byście nie narzekali, że sami sobie gadacie.

Link to comment
Share on other sites

Cześć,

 

wielkie dzięki za Twój głos w dyskusji...

 

1. Przyjazd i zgłoszenie modeli do galerii. Nie chcę być odebrany jako malkoltent, ale Piotrze dla średniej klasy społecznej w Polsce wyjazd na Piknik to nie mały wydatek. Ja traktuję to jak wielu z przyjezdnych jako rodzinny wyjazd. Koszt pobytu 2 dniowego dla trzech osób mnie wynosi około 300 zł z czego połowa to sam nocleg. Dalej nie wchodząc w drażliwy temat - do końca nie jestem pewien czy będę mógł się zjawić na Pikniku, na ile dni będę mógł przyjechać. I od razu mówię, nie każdy może spać pod namiotem. W związku z tym jak by to było jak zgłosił bym chęć pomocy, a potem nie przyjechał?

 

Abstrahując od spraw galerii - gdzie nic nikomu by się nie stało, nawet jak by tam było zdjęcie modelu który do Zaru nie dożył. A co stało na przeszkodzie, wtedy gdy już na Pikniku byłeś, podejść do mnie i zapytać - może mógłbym w czymś pomóc? Wiesz jak by fajnie było?

 

a) Wiem, że najważniejsze jest bezpieczeństwo. Patrząc na poprzednie lata już raz siedziałem z dala od swojego modelu. Wielu modelarzy chce podyskutować o danej konstrukcji z jej właścicielem. W sytuacji oddzielenia modeli od właścicieli taka dyskusja jest utrudniona, trzeba polować na właściciela, może zjawi się przy modelu. W górnej części lotniska znajdowała sie co najmniej 1/3 modeli a i tak modelarze siedzieli przy siatce zasłaniając "okazy" publiczności. To jest pewnego rodzaju nie konsekwencja.

 

Jest i będę się starał by w przyszłym roku tej niekonsekwecji nie było! W tym brakło sił w tej nierównej walce z wiatrakami! A jak ktoś nie może się doszukać właściciela konkretnego modelu? To tam jest taki gość z mikrofonem, da się wywołać, poprosić... Dla chcącego nic trudnego.

 

B) Latanie. W tym roku dało się widzieć straszny wysyp lotów pokazowych. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że kilku z prezenterów wykazywało swoje znikome umiejętności, a wręcz mnie ciarki przechodziły. Nie będę wskazywał palcami myślę, że Piotr domyśla się o kogo mi chodzi. Jak co roku klamerki są przetrzymywane ponad wszelkie normy dobrego współżycia w społeczeństwie. Stąd moja propozycja. Przede wszystkim może wzorem La Ferte Alais, każdy dostanie swój czas na latanie. Uczestnik określa czy chce latać i na jakim kanale. Program komputerowy może dostosować tak czasy by każdy mógł polatać. Do tego można osobno dodać przerwy na loty pokazowe i holowania.

 

Niestety "prezenterzy" są też amatorami. Bardzo chętnie będę oddawał mikrofon temu, który potrafi lepiej. Tak więc - proszę o zgłaszanie się. Krytyka tak i owszem - ale konstruktywna proszę...

 

La Ferte powiadasz? A i owszem, ale tam masz mocno ograniczoną ilość pilotów (u nas było ponad 130!!!). Każdy pilot ma maksymalnie 10 minut na latanie jednego dnia i to nie wtedy gdy on chce a kiedy jest czas wynikający z grafiku... Nie bardzo to mogę sobie wyobrazić na Zarze.

 

Tego rodzaju spotkania jak Zar są organizowane w Niemczech bardzo często. Organizują to kluby modelarskie. Takich problemów organizacyjnych tu nie znamy z wielu powodów. Po pierwsze organizujący to klub ma dosyć zaangażowanych w organizację członków i nie znane są problemy z brakiem chętnych do namiotu z nadajnikami czy kierowaniem lotami. Jescze zwykle żony modelarzy przynoszą własnoręcznie upieczone ciasta i serwują kawę. Nie ma problemów z dyscypliną - bo wszyscy sami już wiedzą jak należy się zachować, co wypada a co nie, co wolno a czym się można innym narazić. Jest briefing - powie się raz co i jak ma być i załatwione. Ja nawoływałem do briefiengu - mało kto się kwapił a jak już uczestniczył, to jak i nawet w tej dyskusji wynikło nie słuchał co do niego mówiono. Nie ma tu cwaniakowania i kombinowania - no ja koło tego swego ukochanego modeliku dupkę posadzę, jeszcze parasoleczka... Nie ma pisanego regulaminu i jest porządek. Zapraszam na byle zlot do Niemiec. Już nie mówię o wspomnianym przez Ciebie La Ferte...

 

Przetrzymywanie klamerek? Też mi jakoś takie mocno polskie. Niestety. Już drugi rok z rzędu próbowaliśmy nad tym lepiej zapanować za pomocą specjalnie napisanego programu komputerowego. Niestety pomimo wielu dziesiątek godzin spędzonych nad testowaniem tego softu byłem w 100% przekonany że w tym roku nie spłata nam figla. Stało się niestety inaczej, i już w piątek po południu sofcik się zbuntował i trzeba było przejść na "klasyczne" klamerki. Niestety tu pomaga tylko samodyscyplina i jedynie może być lepiej, gdy w przyszłym roku nas taki soft nie zawiedzie. Wtedy będziemy mieli kontrolę nad tym kto i od kiedy zajmuje kanał. Nawiasem mówiąc - bardzo często było tak - przychodzi ktoś, patrzy K70 (np.) zajęty. Idzie na piwo, po 45 min znów przychodzi - dalej zajęty. Co się jadnak okazuje, to już 3 osoby w tym czasie miały ten kanał, latały i po kilkunastu minutach zdawały grzecznie nadajnik. Delikwent jednak tego nie widzi, nie dociera do niego - no bo był 45 minut temu i nie było klamerki i "do tej pory" jej nie ma! Tyle, że przy takiej masie ludzi, gdy na kanał potrafiło przypadać po kilka osób, trzeba już samem nieco przypilnować kto tą klamerkę ma a nie potem płakać - kanał był ciągle zajęty. Byli koledzy, co do mnie przychodzili i wywoływałem - nie było z tym problemu i kanał się zawsze szybko zajdował. Tak więc jednym rozwiązaniem na przyszłość jest tu funkcjonujący soft - ale jak mówią - do trzech razy sztuka. Liczę na to że się wreszcie uda.

 

c) Łapanka. Sam piszesz, że ukradziono Ci torbę. Ja nie oddam mojego Royala do namiotu, gdzie co chwilę pilnuje ktoś inny. Jak stwierdzić kto nie przypilnował mojego radia jeżeli przez okres jego leżenia pilnowało go 6 różnych ludzi? Dla mnie koszt zakupu radia był prawie jak zakup samochodu dla obywatela lepszego świata. Z innej strony nie każdy równie dobrze znosi przebywanie w dusznym namiocie czy w prażącym słońcu.

 

No to jak nie chcesz zdawać nadajnika to proszę odpuść sobie tego typu imprezy! Jak sobie inaczej wyobrażasz skuteczną kontrolę częstotliwości? Impreza jest ubezpieczona i ja z tego ubezpieczenia nie skorzystam bo straty które poniosłem nie są dla mnie aż tak dotkliwe (oprócz tych moralnych) i mieszkając poza Polską poprostu nie mam ochoty i czasu na użeranie się i na pisaniny z firmą ubezpieczeniową. Napewno ta kradzież jest dla mnie sygnałem, że nie można takiej sprawy na przyszłość bagatelizować i że jest konieczna skuteczna i pewna obsługa wydawania nadajników oraz lepsze zabezpieczenie namiotu. Nawet jak posadzę tam gościa z ochrony by nikogo nieautoryzowanego tam nie wpuścił. Masz też 100% rację, że nie każdemu jest miło i sympatycznie siedzieć w przegrzanym namiocie czy stać w kwadracie. Szczególnie również tym, którzy z braku chętnych zmienników musieli tam wytrwać godzinami :?

 

Pozdrawiam Piotr

 

www.piotrp.de

Link to comment
Share on other sites

A co stało na przeszkodzie, wtedy gdy już na Pikniku byłeś, podejść do mnie i zapytać - może mógłbym w czymś pomóc? Wiesz jak by fajnie było?

A wiesz Piotrze mnie było miło pomóc rano w sobotę w "rozbiciu" siatki. Nawet zagoniłem do roboty mojego ojca, który modelarzem nie jest.

 

To tam jest taki gość z mikrofonem, da się wywołać, poprosić... Dla chcącego nic trudnego.

Na to jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie w tym społeczeństwie.

 

Bardzo chętnie będę oddawał mikrofon temu, który potrafi lepiej. Tak więc - proszę o zgłaszanie się. Krytyka tak i owszem - ale konstruktywna proszę...

Źle mnie Piotrze zrozumiałeś. Chodziło mi o pilotów prezentujących swoje modele w locie za głowami publiczności, czesanie skrzydłami trawy, itp. Wiadomo jest, że nawet najlepszemu się może coś przytrafić. Ale jeżeli ktoś wykonuje lot pokazowy to modelarz z doświadczeniem potrafi określić czy pilot ma ułańską fantazję, czy tak po prostu wyszło. Żeby się nie rozpisywać uważam, że nie należy dopuszczać do pokazów modelarzy nie mających poparcia od osób, które Ty znasz lub np. w piątek nie zaprezentował Ci jak lata.

 

La Ferte powiadasz? A i owszem, ale tam masz mocno ograniczoną ilość pilotów (u nas było ponad 130!!!). Każdy pilot ma maksymalnie 10 minut na latanie jednego dnia i to nie wtedy gdy on chce a kiedy jest czas wynikający z grafiku... Nie bardzo to mogę sobie wyobrazić na Zarze.

Prosta matematyka od 9 do 18 to 9 godzin. Każda tura trwa 15 minut. Na godzinę mamy 4 tury. W każdej turze lata 5-7 modelarzy co daje co najmniej 20 modelarzy na godzinę. Jak by to pomnożyć przez godziny to będzie w sumie 180. Ze stu chęć latania wykazuje co najwyżej 60. Nie którzy jak ja zadowolą się 1 lotem. Można dalej nad tym się zastanawiać. To jest wielka proteza innego rozwiązania i oczywiście zawsze znajdą się jacyś niezadowoleni.

 

Tego rodzaju spotkania jak Zar są organizowane w Niemczech bardzo często. Organizują to kluby modelarskie. Takich problemów organizacyjnych tu nie znamy z wielu powodów. Po pierwsze organizujący to klub ma dosyć zaangażowanych w organizację członków i nie znane są problemy z brakiem chętnych do namiotu z nadajnikami czy kierowaniem lotami. Jescze zwykle żony modelarzy przynoszą własnoręcznie upieczone ciasta i serwują kawę...

Niemiecki ordnung (chyba tak się to pisze) znam i na powtórkę w tym kraju będzie ciężko - niestety. Ale jestem optymistą. Tydzień po Żarze gościliśmy na takiej niewielkiej imprezie modelarzy z Czech. W maju my byliśmy u nich. Więc wiem jak może taki miły mały piknik kosztować roboty, jak ciężko zebrać organizacyjnie grupę modelarzy. Z miłą chęcią pojechał bym na taki piknik do zachodnich sąsiadów. Niestety nie wiem czy i kiedy one się odbywają itd.

 

Przetrzymywanie klamerek? Też mi jakoś takie mocno polskie. Niestety. Już drugi rok z rzędu próbowaliśmy nad tym lepiej zapanować za pomocą specjalnie napisanego programu komputerowego. Niestety pomimo wielu dziesiątek godzin spędzonych nad testowaniem tego softu byłem w 100% przekonany że w tym roku nie spłata nam figla. Stało się niestety inaczej, i już w piątek po południu sofcik się zbuntował i trzeba było przejść na "klasyczne" klamerki...

O i tutaj mogę się przydać, w końcu jestem programistą. Może jak bym wiedział na Żarze, że coś nie działa to bym uruchomił? W każdym bądź razie tutaj możesz liczyć na moje wsparcie. Jedynie nie gwarantuję szybkości reakcji - nie znam wszystkich języków i środowisk bazodanowych. W związku z tym może zajść potrzeba douczenia się. To jak ze zmianą samochodu :D

 

No to jak nie chcesz zdawać nadajnika to proszę odpuść sobie tego typu imprezy! Jak sobie inaczej wyobrażasz skuteczną kontrolę częstotliwości?

 

Tutaj też mnie zrozumiałeś nie do końca. Oddawałem nadajnik zawsze w dobrej wierze. Piotrze dla mnie 400 euro to prawie miesięczny zarobek. Tyle kosztuje to radio. Strata takiej kwoty była by dla mnie bolesna, tak samo jak pewnie niemiła sytuacja w jakiej postawieni byście byli jako organizatorzy. W związku z tym uważam, że pilnujący nadajników powinni być wybierani spośród chętnych by swoją powinność wykonali z chęci a nie musu. Chociaż zawsze może zdarzyć się, że nawet taki chętny będzie miał lepkie paluszki.

Generalnie czy na tych zlotach w Niemczech ktoś robi coś z przymusu? Założę się, że nie. I o to chodzi. Przyznam, że do mnie nie dotarły informacje o takich problemach przed piknikiem. Że, aż tak źle było dowiedziałem się dopiero koło 16 w sobotę po rozmowie z jednym z kolegów.

 

Umknął mi jeszcze w poprzednim:

Stragany modelarskie. Każdy rozbił się jak chciał. Jeden w tą stronę inny w inną. trochę to wyglądało śmiesznie. Ale już kiedyś słyszałem, że jeden handlarz obraża się na drugiego bo sprzedaje ten sam asortyment taniej. Jak śmie tak robić, czemu nie sprzedaje czegoś innego?

Może by pomyśleć też coś o lepszej organizacji parkingu. Wiem, że jest mało miejsca, ale może zamiast dmuchanych zjeżdżalni parking?

To tyle Piotrze i nie chcę byś to odbierał jak atak na Ciebie, bo nie mam takiego zamiaru. Jestem pełen podziwu dla Ciebie, Romka i całe reszty za kupe roboty. Prosiłeś o dyskusję więc jako wieloletni bywalec pozwalam sobie oddać swój głos. Po ty za rok było jeszcze lepiej.

Link to comment
Share on other sites

Co do oceny umiejętności latania, to to jest jedno z zadań które ma spełniać kierownik lotów. On ma w razie stwierdzenia, że ktoś jeszcze niestety nie panuje nad modelem, poprosić o zaprzestanie latania. Ja wiem, to jest jeden z problemów. I do tego bardzo delikatny. Z jednej strony łatwo kogoś urazić a z drugiej chodzi o bezpieczeństwo. W tym roku na szczęście było niewiele przypadków latania "za plecami" i w jednym nawet przypadku trzeba było zakazać dalszych lotów. W każdym razie tego trzeba bardzo rygorystycznie przestrzegać. Aby faktycznie kontrolować sytuację w kwadracie trzeba tam dwóch doświadczonych osób. Jedna osoba nie ma szans na opanowanie zarówno przestrzeni jak i startów, lądowań i ewentualnych nieprawidłowości jak latanie tam gdzie nie wolno.

 

Co do kwestii "La Ferte" to zrozumiałem, że masz na myśli pojednycze loty w samotności. Myślę, że jak będziemy mieli działający system bazy danych oraz więcej pokazów, to problem się sam nieco rozwikła.

 

Ten "niemiecki Ordnung" już prawie mamy. Jak wspomnę ten absolutny chaos z którym mieliśmy do walczenia w pierwszych Piknikach to mi się aż włos na głowie jeży. Wtedy piloci mieli tendencję do stania gdzie tylko więcej miejsca, pas stawał się pełen stojących i innym nad głowami latających ludzi. Każdy start i lądowanie był w inną stronę, niezależnie cz na ludzi czy nie. Straszne. Teraz już znakomita większość pojęła, że stoi się "w kupie". Ze jest określony kierunek startu i lądowania i wie, że nie wolno latać nad ludźmi. Te Pikniki i kiedyś odbywające się zloty w Pile owocują już w pewien sposób. Jednak jeszcze trochę pracy przed nami no i nie zapominajmy, że to już ogromna impreza. Wymaga też tym samym więcej zaangażowanych ludzi.

 

Stragany niestety też nie były pod moją kontrolą. Może na następny rok, trzeba by wprowadzić wcześniejsze zgłoszenia i przydzielać miejsca. W każdym razie w tym roku chodziłem od stoiska do stoiska i na piśmie, za podpisem zakazywałem sprzdaży jakichkolwiek nadajników czy zabawek zdalnie sterowanych. Ale uwaga jest słuszna - można spróbować to załapać nieco w ryzy. Tyle, że tam gdzie stał ten nadmuchiwany zamek, to i tak nie dało by się parkować. Niestety parkingi to problem trudny tam do rozwiązania.

 

Pozdrawiam Piotr

 

www.piotrp.de

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.