mirolek Opublikowano 4 Października 2012 Opublikowano 4 Października 2012 Jak oglądam takie zdjęcia to przychodzi mi ochota na przywrócenie do stanu lotności mojej wiekowej konstrukcji wicherka 25 - model który ma ponad 25 lat to już prawdziwe retro :-) Nigdy nie barwiłem japonki i chyba dobrze, bo te zacieki nie wyglądają imponująco. Czy to z chęci utrzymania się w konwencji retro i wykonania wszystkiego własnymi rękami? W sklepach modelarskich jest przecież wiele kolorów papieru i można w trakcie budowy pominąć ten brudzący etap wybierając coś z gotowej palety ms
pafiuk Opublikowano 4 Października 2012 Autor Opublikowano 4 Października 2012 "....między innymi dlatego wybrałem folię na oklejenie swojej piętnastki - a wyszło to tak..." Piękny! Naprawdę "mniodek" Te zacieki znikają. Przy tych bardziej opornych po prostu jeszcze raz farbuję, najlepiej gdy papier jest jeszcze wilgotny. No i cellonowanie dodatkowo jeszcze wyrównuje całą sprawę.
pafiuk Opublikowano 4 Października 2012 Autor Opublikowano 4 Października 2012 Choć zdania nie zaczyna się od więc..... Więc kilka wrazeń na gorąco z farbowania "japonki". To co pisał Wojtek "Callab" o listewkach jest jak najbardziej wskazane. Bardzo ułatwiają równomierne zanurzenie papieru w barwniku i późniejsze suszenie. Oczywiście można zrobić to i bez listewek, ale naprawdę trzeba się wtedy pilnować. Barwienie kilku arkuszy jednocześnie, jak pisał Andrzej "Jędrek", nie stanowi najmniejszego problemu. I naprawdę nie ma trudności w późniejszym ich rozdzieleniu. Zacieki.... Hmm.... Pierwszy raz jak barwiłem papier japoński (farbami plakatowymi) zacieki powstawały i, tak jak pisałem wcześniej, w czasie suszenia i lakierowania "się to jakoś wyrównuje". Ale.... Czekanie w niepewności czy "wyjdzie dobrze" nie wychodzi zbyt dobrze na stan zdrowia psychicznego . A zmierzam do tego, że w literaturze jest napisane, że "przeciągamy barwione arkusze po powierzchni barwnika i... itd". Otóż chyba nie bardzo. Papier MUSI się przewinąć w zanurzeniu (nie tylko po samej powierzchni) przez barwnik. Osobiście zauważyłem, że jeśli papier tylko dotknie (przewlecze się) po powierzchni barwnika, to w miejscach, które nie były zanurzone arkusze papieru z miejsca powstają zacieki. Już nawet zacząłem myśleć o jakim wałku zamontowanym w poprzek kuwety czy innego naczynia. A inne sprawy? No cóż... Reakcję, spotkanie z drugą najważniejszą osobistością w domu i zapewnienia , że "plamy z podłogi się zmyją, że wszystko Kochanie posprzątam i nie będzie śladu..." trzeba po prostu przeżyć. Trodno to opisać... :D (no może aż tak żle nie było...) A... I jeszcze jedno. Bardzo celowe jest obciążenie arkuszy na dole w czasie suszenia. Zapobiega to przypadkowemu zawijaniu się mokrego papieru i sklejaniu w czasie suszenia. Może to być np. tak jak pisał Wojtek "Callab" listewka lub zwykłe spinacze do suszenia bielizny.
pafiuk Opublikowano 6 Października 2012 Autor Opublikowano 6 Października 2012 Panowie! W ferworze walki z czasem i japonką zupełnie zapomniałem o akumulatorze w Wicherku, a właściwie jego mocowaniu. Moja gorąca prośba do Was o podpowiedź: jak go zamocować? Akumulator, ten jak na zdjęciu, ma wymiary 145 x 45 x 25 mm i masę 340 g. Myślałem najpierw o jakimś korytku-rynience-pudełeczku (cokolwiek w tym sensie) ale przypomniałem sobie o takim wynalazku jak rzepy (prosta pólka pod akku pomiędzy wręgami). I pytanie moje do Was: czy to będzie wystarczające przy podanej przede wszystkim masie akumulatora? Miejsca na jego mocowanie, jak sami widzieliście na zdjęciach w linku, jest dosyć.
Zefirek Opublikowano 6 Października 2012 Opublikowano 6 Października 2012 Podpowiem Ci Pawle za pomocą linku, sprawdzone i najłatwiejsze do realizacji rozwiązanie http://www.hobbyking...?idproduct=9374 Pozdrawiam, Marcin
robertus Opublikowano 6 Października 2012 Opublikowano 6 Października 2012 Dostępny w dobrych sklepach z pasmanterią za parę pln. w wersji z klejem i bez
Zefirek Opublikowano 6 Października 2012 Opublikowano 6 Października 2012 Ten rzep samoprzylepny, który Ci podesłałem w linku ma bardzo mocny klej. Mocowałem za jego pomocą akumulatory ważące po 300-350 gram i nigdy mnie nie zawiódł.
pafiuk Opublikowano 6 Października 2012 Autor Opublikowano 6 Października 2012 O! na dobrych ludzi zawsze można liczyć, a i mądrego przyjemnie posłuchać Dzięki Wam za szybką odpowiedź. Rzepy mam, tak więc problem rozwiązany. Jeszcze raz dzięki! Pozdrawiam!
Rekomendowane odpowiedzi