Jump to content

Futaba T8FG - problemy z akumulatorem


sbruski
 Share

Recommended Posts

Witam,

 

Posiadam od mniej więcej roku Futabę T8FG z akumulatorem Li-Ion 2800mAh Robbe 1-4559. Eksploatowana średnio – kilkanaście ładowań akumulatora fabrycznym zasilaczem. Początkowo napięcie końca ładowania wynosiło 8,2 V (odczyt z ekranu). Po kolejnych ładowaniach napięcie zaczęło spadać – średnio 0,1V na kilka ładowań aż do 7,8 V. W konsekwencji pojemność akumulatora zmniejszyła się do 850-900 mAh.

Złożyłem reklamację w RCSkorpion (dzięki za energiczne działanie), po miesiącu reklamacja została uznana przez serwis Robbe i otrzymałem nowy akumulator. Pełnia szczęścia? Akurat… Akumulator, ponoć nowy, nie jest nic lepszy od reklamowanego. Poza tym fabryczna torebka foliowa nosi ślady otwierania… Wszystko wskazuje na to, że padłem (nie tylko ja) ofiarą nowej polityki gigantów polegającej na kilkukrotnym wysyłaniu jako nowe części, które wróciły jako reklamacje. Dopiero jak część uporczywie wraca – jest wymieniana, a nie zawsze oszukanemu chce się reklamować po raz kolejny. I kasa jak znalazł… Nie komentuję tego, choć mam ochotę…

Ale do rzeczy. Skoro serwis Robbe gra w kulki zabrałem się sam do akumulatora. Po naładowaniu i zdjęciu termokurczki zmierzyłem napięcia. Napięcie całkowite – 7,82V i pierwsze cele od masy – 3,61 V(!), drugie – 4,21 V. I wszystko jasne – rozjechało się… Układ elektroniczny dba o górny i dolny poziom napięć i robi to bez zarzutu. Nie doczytałem się, czy dedykowany układ sterujący tym procesem (S-8232) balansuje ogniwa – ale bardzo w to wątpię. Wszystko wskazuje na to, że inżynierowie Robbe (Futaby) poczynili kuriozalne założenie, że wszystkie produkowane akumulatory są absolutnie identyczne i nigdy się nie rozjadą w eksploatacji!

Problem opisywali także koledzy z Czech: http://www.pina.cz/2...a-t8fg-a-t14sg/. Warto zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo zwiększenia różnicy napięć, co może doprowadzić do niespodziewanego, drastycznego spadku pojemności i problemów w powietrzu. Moja Futaba ostrzega i daje mi 20 s przy sprawnym, choć mocno rozładowanym akumulatorze – sprawdziłem. A jak to będzie przy mocno rozjechanym? Załóżmy akumulator odcięty przy ładowaniu przez kontroler w układzie napięć 4,1 V + 3,3 V = 7,5 V. Latamy… Napięcie spada do 3.85 V + 3,0 V = 6,85 V i kontroler odcina ze względu na zbyt niskie napięcie drugiego ogniwa, a nadajnik nie ostrzegał (6,8 V)… I gleba…

Rozwiązaniem jest przylutowanie przewodów z gniazdkiem do balansera. Podlutowałem takowe „warsztatowo” i przetestowałem z balanserem Elprog z ustawionym prądem balansu 0,75 A i ładując Pulsarem prądem 0,5 A. Napięcia zostały wyrównane (6 mV), napięcie końca ładowania – 8,17 V. Następnie rozładowałem prądem 0,5 A do poziomu 6,8 V (poziom alarmu nadajnika) i uzyskałem 2460 mAh pojemności i 17 mV rozbalansowania. W następnym kroku naładowałem do napięcia odcięcia i sprawdziłem rozbalansowanie – 10 mV. Powinno na kilkanaście ładowań (bez balansowania) wystarczyć…

 

WNIOSEK: Ponieważ kontrola jest najwyższą formą zaufania (cyt. Felek D.), więc nie ufaj, tylko sprawdzaj napięcie końca ładowania. Spada – masz problem, szykuj balanser.

I to wszystko w temacie.

Link to comment
Share on other sites

Czyli profilaktycznie fabryczna ładowarka do kosza, i lutowanie kostki balansera.

 

Poza tym fabryczna torebka foliowa nosi ślady otwierania… Wszystko wskazuje na to, że padłem (nie tylko ja) ofiarą nowej polityki gigantów polegającej na kilkukrotnym wysyłaniu jako nowe części, które wróciły jako reklamacje.

.... albo u nas, bo po co by w Robbe dawali dziurawą torebkę (nikogo nie posądzam, to tylko taka logiczna hipoteza) .. :huh:

Link to comment
Share on other sites

Nadal ładuję fabryczną ładowarką. Ona niczemu nie winna... Procesem ładowania (oprócz balansu) steruje płytka (przez Czechów pieszczotliwie nazywana "kurvitka") zamontowana na akumulatorze. Gdyby co - mam zewnętrzny balanser Elproga.

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście, ze to nie wina ładowarki, skoro nie ma złącza balansu, tylko czemu aż tak oszczędzali?

Ja mam już parę lat Futabę T12FG, jest tam fabrycznie pakiet 7,2V/ 1700mAh NiMh, typu HT6F1700B, z nalepką "Original Robbe-Futaba Germany(?)... oczywiście chiński. Z braku czasu nie latam za dużo, więc akumulator długie okresy leży odłogiem, i tu mnie zaskoczył swoją niezwykłą wręcz jak na "wodorki" żywotnością. Zero jak dotąd "efektu pamięciowego"! Może miałem farta, a może dlatego, że jedne z pierwszych?

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.