Elvis Opublikowano 24 Marca 2025 Opublikowano 24 Marca 2025 Paweł, kto jak kto ale ty to mógłbyś instruktorem holowania - i nie tylko, zostać z twoim nalotem i doświadczeniem. 1
Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Tomek 77 Opublikowano Poniedziałek o 18:39 Autor Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Opublikowano Poniedziałek o 18:39 Witam Inne projekty miały priorytet, ale prace nad kogutkiem powoli ruszyły jesienią. Udało się narysować prawie całą resztę kadłuba i wyciąć nawet statecznik pionowy. Tak się prezentuje w porównaniu do Morawy. Dopiero po wycięciu pionowego statecznika pomyślałem o oświetleniu do modelu, bo przecież później będzie ciężko przeprowadzić instalację. Niestety szybko się okazało, że projektując nowy model, niezbędne jest najlepiej fizyczne posiadanie całego wyposażenia. Na każdym dalszym etapie rysowania blokował mnie brak informacji - wymiarów, a późniejsze przerabianie mogło być już nawet niemożliwe Model ma być przede wszystkim holownikiem i wypada zrobić wszystkie udogodnienia temu służące, więc skupiłem się na skompletowaniu potrzebnych elementów. Już pod choinkę miałem oświetlenie po profesjonalnych testach różnych opcji mrugania😀 przeprowadzonych przez moich ekspertów😂 - w sam raz na święta🎄 Dotarła też reszta potrzebnych serw. Następnym problemem do rozwiązania było podwozie. Jak wcześniej pisałem, chciałem, żeby maksymalnie, jak to możliwe, tłumiło twarde lądowania, ale także „wybierało” nierówności pasa. Pierwotnie miał to być płaskownik duralowy z jakąś formą tłumienia, ale średnio by to wyglądało w takim modelu, a poza tym płaskownik 6 x 80 x 1000 mm, jaki mam, waży 1,3 kg. Najpierw myślałem o takim rozwiązaniu, ale niezbyt pasuje do kogutka. Ze wszystkich możliwości, jakie widziałem, najbardziej kompromisowe rozwiązanie to podobne do tego na zdjęciu. Konstrukcja będzie pospawana z cienkich rurek nierdzewnych Ø 8x1 mm (tylko bez wypełnień). Do tego chciałem zastosować sprężynę gazową, jak np. w modelu Wilgi, gdzie spisuje się świetnie. Niestety, żeby dobrać dobrze taką sprężynę, trzeba znać wagę modelu. Co prawda można potem zmieniać jej parametry przez zmianę ilości gazu, ale odsyłanie jej do producenta jest kłopotliwe. Jej największą zaletą jest relatywnie niska waga. Jak się dowiedziałem u producenta, jej charakterystyka tłumienia jest prawie liniowa (zależy od średnicy, długości i ilości gazu), a nie o to mi chodziło. Eksperci 😁 doradzili, że w tym przypadku jedynym rozwiązaniem jest zrobienie amortyzatora (sprężynowo-olejowego), podobnego jak w przednim zawieszeniu mojej MZ ETZ 150, z małymi zmianami. I już w niedługim czasie miałem wszystko, czego mi trzeba😃 Żeby ułatwić sobie zadanie, znalazłem aluminiowy siłownik pneumatyczny Ø 16 x 150 i różne sprężyny do środka. Według teorii twarda sprężyna będzie tłumić zwykłe lądowanie, a powiercony tłok i odrobina przelewającego się oleju hydraulicznego będzie działać w momencie bardzo mocnego nacisku. Ponadto dodatkowa miękka sprężyna z drugiej strony tłoka, o krótkim skoku, posłuży do amortyzowania dołków w pasie. Wyjdzie trochę ciężej niż gazowa (tłok i 2 sprężyny ważą 190 g), ale będę mógł łatwo i dowolnie zmieniać charakterystykę w każdym zakresie. Dzięki temu może uda mi się siadać na pasie jak to F-18 z filmiku 😉 Następnym ważnym problemem, o którym pisał wcześniej Paweł, jest kwestia możliwości szybkiego wyhamowania modelu po lądowaniu. Podpatrzyłem kilka rozwiązań; Najłatwiej mi będzie zastosować takie jak w tym Bidule. Kupiłem komplet – zaciski i tarcze do hulajnogi. Sam zacisk waży 144g a tarcza jest ciężka, bo waży 170 g przy Ø 105 x 3 mm, ale może znajdę jakąś trochę mniejszą i lżejszą od roweru. Przez średnicę tarcz, koła też musiałem znaleźć większe, Ø 170 mm. Wyglądają lepiej, bo bardziej retro, i łatwiej do nich będzie zamocować tarcze. Następna kwestia do ogarnięcia to napęd. Trzeba sprawdzić, czy używany silnik, który mam, będzie dobry, bo jego zmiana w gotowym modelu znowu wiązałaby się z przeróbkami. Moi fachowcy ogarnęli zbiornik paliwa. Oświadczyli, że bez gruntownego sprawdzenia silnika się nie obejdzie😪 – oczywiście, jak przystało na tych dwóch, nie obyło się bez małych niespodzianek🤣. W wyniku czego silnik został wyszkiełkowany, dostał nowe łożyska, uszczelki i membrany oraz filtr powietrza. Gaźnik został obrócony o 90o do fabrycznej pozycji (będzie lepszy dostęp) Jest też zamontowany rozrusznik, co przyspiesza zapalanie, bo silnik jest trochę kapryśny, ale mam nadzieję, że po dokładnym ustawieniu już w modelu będzie lepiej. Bez testów oczywiście się nie obyło. Tak jeden ochotnik testował pracę silnika😃(ciąg). Jest MOC 💪💪💪, jak oświadczył 😂🤣. Dzięki pomocy kolegów z forum rozterki aerodynamiczne zostały rozwiane, a kluczowe decyzje w tym zakresie ostatecznie podjęte. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM. Mam już chyba wszystko co potrzebne, ale sezon do budowy u mnie się już skończył, więc następne postępy dopiero późną jesienią. Pozdrawiam 10
Rekomendowane odpowiedzi