Jump to content

skipper

Modelarz
  • Content Count

    1,086
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

skipper last won the day on July 28 2018

skipper had the most liked content!

Community Reputation

157 Excellent

About skipper

  • Birthday 08/24/1958

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Białystok
  • Imię
    Andrzej

Recent Profile Visitors

546 profile views
  1. Żywice epoksydowe oparte na bazie Epidianu 5 czyli między innymi E-51, 52, 53 mają różne modyfikatory. Najbardziej popularny E-53 to nic innego jak E-5 z dodatkiem styrenu. I to właśnie styren jest odpowiedzialny za rozpuszczanie spienionego polistyrenu czyli styropianu a nie żywica. Gdybyś zastosował piankę poliuretanową nic by się nie działo, podobnie jak ze spienionym PCV. Jeżeli zamiast styrenu jako modyfikator zastosować ftalandwubutylu miałbyś E-51 (chyba) i spokój ze styropianem. Można również było okleić kadłub taśma pakową i na tym wylaminować poszycie.Epidian -5 nie posiada modyfikatorów i też nie wchodzi w reakcję ze styropianem. Miałbyś tę samą robotę z wykończeniem powierzchni a dużo pojemniejsze wnętrze, chyba że zależało Ci na stworzeniu komór wypornościowych. To by tłumaczyło obecność styropianu. W dużym szkutnictwie do wypieniania komór wypornościowych nigdy nie stosowano styropianu, zawsze piankę poliuretanową. Trochę niepokoi mnie długi czas żelowania żywicy, nawet uwzględniając stosunkowo niską temperaturę. Nawet w kilkunastu stopniach (na plusie) po 24 h laminat nie powinien się kleić. Swoją drogą L-285 powinna być obrabiana termicznie, wtedy uzyskuje pełną katalogową wytrzymałość. Inaczej jej stosowanie nie ma sensu. To bardzo dobra żywica, ale do laminatów opartych na włóknach węglowych lub aramidowych. Łączenie zbrojenia szklanego z lakierem uważam za nieporozumienie. I jedno i drugie nie do tego zostały stworzone.
  2. Janku, Czy mniejsza głębokość osadzenia wpływa na sprawność steru? Na samą sprawność steru nie, raczej na wytrzymałość. Policz jaką siłę może wytworzyć ster na trzonie sterowym. Na przykład dla v=3 m/s. Powierzchnię masz, lepkość wody można odszukać, wzór jest banalny, znajdziesz go w każdej książce o aero czy hydrodynamice. Cz przyjmij dla maksymalne dla profilu symetrycznego i niskich liczb Re. Cz = 1.0 wystarczy, ale to sprawdź. Policz gdzie masz środek hydrodynamiczny steru, to da ci ramię działającej siły. Teraz wprowadź współczynnik bezpieczeństwa i będziesz już wiedział dlaczego nie warto robić krótkiego trzonu sterowego. Trzon sterowy spełnia rolę przypominającą dźwigar w skrzydle. Ja stosuję, może trochę nadmiarowo wzmocnienie płetwy mniej więcej do środka hydrodynamicznego płetwy.
  3. Moje pierwsze MINI 650 miało takie samo serwo tyle że z dźwignią. Pakiet akumulatorów 4*AA (Duracel) wystarczał na bezpieczną godzinę pływania. Kiedyś przymierzałem się do budowy modelu tego jachtu i jak na razie na przymiarkach się skończyło. Uznałem że nie dam rady zbudować sensownego modelu o takich parametrach. Jeszcze nie teraz, może kiedyś się skuszę. IACC-120 jest klasą naśladującą duże IAC. Tylko naśladującą. Masa dużego to około 24000 kg, balast ~19000kg, powierzchnia żagli w żegludze na wiatr 325 m2. Dla modelu zachowującego kształt oryginału w skali 1/20 dałoby to wyporność około 3000 cm^3, czyli masę 3 kg. Twój model żeby zmieścić się w klasie IACC-120 musi mieć masę 4.500 kg. To przyrost o 50%. Trudno jest pisać o skalowanym kadłubie. Linia wodna w oryginale jest dużo krótsza i w przypadku modelu wynosiłaby około 800. Tu mogę się mylić, bo rysując linie, pomiary robiłem w oparciu o dostępne rysunki i zdjęcia. Porównując dostępne w handlu modele , choćby ETNZ-92 (1/25), jachty klasy IAC-120 są zdecydowanie bliżej oryginału. Projektant modelu jachtu słusznie zauważył, że nie da się zachować proporcji dużego jachtu w modelu i opracował inny kształt kadłuba pozwalający na budowę modelu imitującego jacht. W regatach to nie ma znaczenia, istotne jest aby wszystkie jachty uczestniczące odpowiadały tym samym przepisom. A sam model bardzo ładnie żegluje i warto go zbudować, choćby do rekreacyjnego pływania. To też daje sporą frajdę. Drobna uwaga dotycząca steru. Zbyt płytko w płetwę wchodzi trzon steru i moim zdaniem jest za daleko z tylu wklejony. Zdjęcie nie pozwala dobrze ocenić proporcji ale (zgaduję), zagięcie trzonu jest nie dalej niż 25 mm od górnej krawędzi płetwy. Popatrz na plan. Inna uwaga dotycząca steru to położenie osi obrotu. Przedłuż oś i porównaj powierzchnię przed i za nią. Przed powinno być maksymalnie 20-25% powierzchni całkowitej. Jeżeli jest więcej, mogą wystąpić drgania urządzenia sterowego. Trochę to przypomina sytuację jak byś płynął jachtem tyłem, niewielkie wychylenie rumpla powoduje mocną reakcję steru i sporą siłę na rumplu. Trochę przesadzile, ale chodziło mi o przybliżenie samego zjawiska. I co najważniejsze, to piękny jacht - powodzenia w budowie.
  4. Zdejmij laminat jeżeli tylko się uda, przemyj dokladnie acetonem, styrenem lub czyś podobnym z resztek niezżelowanej zywicy i tym razem lub tą razą starannie odmierz żywicę i utwardzacz. Znam co prawda jedna lódkę (dużą) gdzie poszlo wiadro polimalu bez utwardzacza ale kadłub bardzo szybko zmienił właściciela. Nie warto iść tą drogą.
  5. Jarku, sklej to na normalny EPIDIAN np. 53. Masz czas, masz przezroczystość spoiny , dobre właściwości klejące, szczególnie jeżeli nie będziesz od razu kleił po rozrobieniu, tylko trochę odczekasz, no i zapach styrenu jako modyfikatora bezcenny. Czekanie z klejeniem aż żywica zacznie wiązać pozwoli na uniknięcie wypełniaczy typu mikrobalon, czy środków tiksotropowych np. Arsil. One co prawda bardzo korzystnie wpływają na właściwości samej spoiny, ale żywica robi się wtedy lekko biało-szara. Coś za coś.
  6. To chyba nie jest najlepszy wybór, będziesz musiał trochę kombinować. W modelach ważna jest prostota, to przechodzi w pewność działania. Wpisz w wyszukiwarce hasło: sail winch servo i wybieraj.
  7. Sam wybraleś kłopoty. Najmniej miejsca zajmie winda i tu raczej nie masz wyboru. Popularny mocny HITEC 765 raczej z racji masy odpada , to 110 g, chociaż ostatecznie bym go nie skreślał. Umieszczony dostatecznie nisko może stanowić fragment zabalastowania łódki. Wysokość tego serwa to tylko 30 mm. Ze zmniejszonym nawijakiem takim jaki zrobiłem do EL Draco to 35 mm. Tyle pod pokładem lekko podniesionym, powinieneś znaleść. Za to moment może mile zaskoczyć. Z moim nawijakiem R=13 mm ta winda potrafi podnieś 10 kg. To sprawdzałem. Taka siła na szotach jest niedostępna dla serw z dźwignią. I to sobie przemyśl. W Gringo -2 mam dosyć silne serwo T.Pro o momencie 13kg/cm z dżwignią. I w tym modelu serwo jest umieszczone plasko blisko dna. Trochę inne mocowanie i po klopocie. W handu są dostępne inne windy. Nie namawiam Cię na wydawanie kilkustet zlotych, ale jak się dobrze rozejżych to znajdziesz coś od np. popularnego Dragon Force 65 (tam jest winda) czy czegoś podobnego. WInda ma masę około 50 g i też ma spory moment. Wadą wind jest wolniejsze wybieranie, dlatego w RG wybrałem silne ale z dziwignią serwa. Tyle, ze mam tylko 22,5 dm2 żagla, Twoja Omega ma chyba dużo więcej. Serwo wcale nie musi trafić do achterpiku, tam umieściłbym serwo steru, i to wcale ni mikro. Tradycyjny ksztalt pletwy w Omedze, powiększony do odpowiednich rozmiarów (powierzchnia) wymaga sporej siły, to nie jest płetwa zrównoważona na rumplu czy rogatnicy. To też uwzględnij.
  8. A już chcialem coś napisać :-). Cieszę się , ze znowy mogłem w czymś pomóc. Jodełke robiłem w EL Draco w tylnej części, przód mial wzmocnienie listwą sosnową podobną (2*3) do Twoich. Tam były tylko inne kąty pomiędzy listwami. Juliusz Sieradzki, gdy projektował Omegę przewidzial na pewno taką sytuację, to zbyt dobry konstruktor, nie to co wspólcześni "fachowcy" od plastiku. Co do doświadczenia, to nie przesadzam, jeszcze na wszystko jest czas. Gdy budowalem szybowce dopiero od AB-08 i 09 zacząłem to czuć. W łódkach też jeszcze wszystko jest z przodu. Może dlatego nie porywam się na redukcje, jestem jeszcze za cienki na coś takiego. Na zdjęciach jodełka na poszyciu El Draco na rufie i dwa RG-65. W G-1 i G-2 widać , że dałem kilka listew równoległych do stępki, ale to nie mam żadnych ograniczeń w poszywaniu.
  9. Nic nie sknociłeś. Zrobiłem mały szkic rozwiązania, które być może Ci pomoże. Robiąc kadłuby, prawie zawsze stosowałem listwę naklejoną na stępkę. Nie wiem jak jest w oryginalnej dokumentacji, ale to powinno trochę uprościć łączenie poszycia. Na rufie narysowałem jodełkę, ale spokojnie możesz od skrzynki pociągnąć podobną listewkę nad stępką.
  10. Jestem pewien, że o taki efekt Ci chodziło. Pięknie to wygląda.
  11. W "El Draco" każdą z burt laminowałem oddzielnie, tym bardziej , że laminat ma różne zbrojenie, w części dennej 160 g/m^2, burty 80 g/m^2. Pokrycie mojego kadłuba było z balsy Ty masz dużo twardszy materiał. W przypadku "Pingwina" laminowanie przeprowadził bym w trzech etapach. Najpierw polaminowałbym płetwę balastową, oddzielnie prawą i lewa stronę. Laminat powinien leciutko zachodzić na dno. Później po zżelowaniu żywicy, obrobił przejście płetwy w kadłub nawet za cenę delikatnego szpachlowania. Kolejnym etapem byłoby polaminowanie pozostałej części kadluba. Tkanina z rozcięciem na płetwę nałożona od góry (zakładam, że ten etap prac byłby wykonywany w pozycji jachtu stępką do góry) i przesycony żywicą. Suchą tkaninę będzie łatwiej ułożyć i dopasować. Tu trochę zależy od samego splotu tkaniny. 1x1 jest sztywniejsza w układaniu, dobrze "leją " się tkaniny o splocie 2x2 lub splocie skośnym. Gruntowanie drewna stosowałem tylko w wypadku balsy, to miękki materiał o sporej nasiąkliwości. W modelach latających było to regułą (waga), w pływających w przypadku pokrycia balsowego też. Gdy laminowałem kadłuby stanowiące kopyta, tam już się nie bawiłem w gruntowanie. Ciężar kopyta ma znaczenie drugorzędne. Krawędzie laminatu obcinałem ostrym nożem już po zżelowaniu żywicy, ale przed pełnym utwardzeniem. Najczęściej kilkanaście godzin po laminowaniu. Oczywiście czas zależy od zestawu : żywica + utwardzacz. Oglądając zdjęcia z tego etapu budowy zastanowiłbym się nad rezygnacją z pierwszej kipy zwrotnej. Im mniej ich na drodze szota tym lepiej to działa. Możesz odwrócić działanie serwa w nadajniku.
  12. Osobiście tylko bym wykończył powierzchnię nowego dziobu. Laminat na kadłubie, prawdopodobnie z ABS-u lub podobnego tworzywa, nie jest potrzebny. To będzie tylko niepotrzebny ciężar.
  13. Cienki laminat raczej nazwałbym zbrojonym lakierem. Praktycznie jest niewidoczny. Pierwszy raz kładłem taka "mgiełkę" na kesony w skrzydłach szybowców F1A, w latach 80 ubiegłego wieku. Na to szedł cienki papier japoński. Ktoś kto nie wiedział, że pod spodem jest laminat, nawet ne miał szans go zauważyć. Sztywność i wytrzymalość konstrukcji wzrastała bardzo wyraźnie. Pozwalalo to na zwiększenie siły na haku i lepsze strzały modelem. Dostęp do wnętrza kadłuba wymaga trochę innego helingu, zamiast płyty stanowiącej podstawę możesz dać w miarę solidne listwy. Dostęp do wnętrza potrzebujesz tylko w obrębie kokpitu, tylko tam będzie widać jak kleiłeś słomkę.
  14. Dziś zrobiłem testy rogu szotowego. Do tej pory zakuwałem coś w rodzaju luwersa zrobionego z dwóch nitów alu 3 mm. Teraz chcę wypróbować trochę inne rozwiązanie zaczerpniete z dużych żagli. Mój poprzedni komplet na "Kopciuszku" miał w ten sposób zrobione niektóre rogi ( na zdjęciu wzmocnienie rogu halsowego na pierwszym refie) . Oczywiście modele mają swoje prawa, ale jak nie spróbujesz to się nie dowiesz. Wzmocniemia z ripspotu o trochę wiekszej gramaturze i trójkącik z drutu 0,6 mm. Po wykończeniu róg obciązyłem 1 1/2 litrową butelka wody. Wytrzymałość chyba lekko nadmiarowa. Zero trzeszczeń. Tak to wygląda na zdjęciach:
  15. Leszku, Gratulacje, nie wiem jak Yorktown, ale Musashi na pewno jest za lekki, za płytko siedzi w wodzie. Jeżli możesz dorzuć mu trochę amunicji, gdzieś przy dnie. Samoloty czasem odlatują a modele robią wrażenie.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.