Jump to content

Artemis3

Modelarz
  • Content Count

    269
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

6 Neutral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Kraków
  • Imię
    Artur

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Nazwijmy moje rozwiązanie przypadkową redukcją masy kadłuba
  2. Miałem skończyć na drugi dzień ale życie zweryfikowało plany i robiłem na raty ostatnie kilka dni. Tak czy inaczej, model skończony! Wracamy więc do build-loga, część 2. Zabieramy się za skrzydło. Bartek wymyślił sobie schowany napęd lotek operaty na węglowych L-kach. Mamy tutaj trochę podobieństwa do Fireblade'a, dlatego tez zdecydowałem się na użycie snapów kulowych (co poniekąd było błędem, ale o tym za chwilę). W moim przypadku snap + grubość L-ki dawał 6mm, więc odznaczyłem na kadłubie dwa wycięcia po 7mm: Taką też miarę przyjąłem dla skrzydła do wklejenia dźwigni: Żeby lotka miała możliwość swobodnego wychylania się, przesunąłem Lki o 1mm poniżej linii zawiasu i zaznaczyłem obszar do wycięcia w środkowej części skrzydła i piankę do wybrania z lotek: Piankę z lotek najlepiej usunąć długim wiertłem bądź małym pilniczkiem maksymalnie odchylając lotki, do momentu aż węglowe L-ki będą luźno wchodzić. Nie pchamy na siłę, żeby nie ugnieść rdzenia bo porobi nam wybrzuszenia: Jedna rzecz o której ja zapomniałem a trzeba ją zrobić przed wklejeniem to wyszlifowanie L-ek na półokrągły profil w środkowej części skrzydła (tej niewklejonej w lotkę) od wewnętrznej strony. Jeśli zostawimy je prostokątne to przy wychylaniu lotek w górę ich powierzchnia zacznie nam wypychać górny laminat skrzydła. Mnie udało się to wyszlifować już po wklejeniu ale była to mozolna i niewygodna robota. Ścinamy też L-ki do odpowiedniej długości, żeby mieściły się w kadłubie i robimy otwory pod snapy. Ja zrobiłem otwór na 8mm licząc od wewnętrznej płaskiej powierzchni. Wklejanie tego napędu to jeden z ważniejszych i bardzo precyzyjnych momentów w całej budowie dlatego użyłem 15-minutowej żywicy z odrobiną mikrobalonu, żeby mieć czas na poprawki. Musimy unieruchomić lotki w pozycji 0 a następnie zwrócić uwagę, żeby otwory wypadły idealnie osiowo - zarówno w pionowej jak i poziomej płaszczyźnie. Ja wkładam wiertło przez obydwa otwory i wizualnie "dociągam" do właściwej pozycji. Jak widać na zdjęciach poniżej musiałem zatrzymać jedną L-kę taśmą bo uciekała w kierunku spływu. Warto też ścisnąć skrzydło w miejscu gdzie dźwignie wchodzą w lotkę. Podkładamy kawałek folii (bądź owijamy) kawałki balsy przez które ściskamy - żywica na 100% przejdzie przez pory laminatu i problem gotowy... Na drugim zdjęciu widać pierwszy problem. L-ki są zalaminowane idealnie pod kątem prostym, więc naturalnie po wklejeniu do skrzydła rozchodzą się na boki. To sprawia, że moje początkowe wycięcie w kadłubie będzie musiało zostać poszerzone, żeby dało się złożyć model. Na czwartym zdjęciu widać wcześniej wspomnianą krawędź, którą trzeba spiłować na okrągło, żeby dźwignia nie wypychała nam górnego poszycia skrzydła. Jak pisałem wcześniej zdecydowałem się na użycie kulowych snapów. 4mm metryczne MP-Jet z wewnętrznym gwintem w kulce i wejściem na śrubkę 2mm w plastikowej części. Mój patent na to rozwiązanie jest dość prosty. Ucinam łebki ze śrub 2mm i połowę wkręcam do snapa a drugą stronę wklejam do rurki węglowej 3x2mm na CA: Tutaj pojawił się drugi problem ze snapami kulowymi - musiałem jeszcze mocniej poszerzać kadłub przez to rozchylenie na L-kach. Myślę, że przynajmniej przy dźwigniach skrzydeł lepszym wyjściem będą "standardowe" snapy których zdjęcie wysyłał Bartek kilka postów wyżej. Pozwoli nam to zaoszczędzić kilka milimetrów na szerokości całego mechanizmu bo rurki będą wychodzić idealnie w linii L-ek. Oczywiście musimy również wydłużyć otwory, żeby całe popychacze były w stanie wsunąć się razem ze skrzydłem. Jeśli chodzi o stronę serw i idealne do-trymowanie długości popychaczy to patent jest dość prosty. Najpierw zrobiłem stronę stronę skrzydeł i do kadłuba wpuściłem rurki o kilka cm dłuższe niż potrzeba. Następnie po kawałku docinałem / doszlifowywałem je na odpowiednią długość blokując snapy kawałkiem taśmy, aż wszystko wyszło idealnie na 0. Na koniec oczywiście wklejamy drugą stronę: Pozostało wklejenie steru kierunku i zrobienie linek. Ster kierunku wklejamy płaską częścią profilu w stronę kołka: Ustawiamy model na podpórkach na idealnie płaskim blacie, tak żeby wysokość końcówek skrzydeł była taka sama w stosunku do stołu: Delikatnie matowimy wewnętrzna stronę statecznika i końcówkę rurki, czyścimy benzyną i wklejamy na żywicy. Statecznik wchodzi bardzo ciasno, dlatego wymagana jest minimalna ilość żywicy ale daje nam to chwilę czasu na ewentualne poprawki jego prostopadłości. Wsuwamy go maksymalnie w kierunku steru wysokości (oczywiście tak, żeby wysokość mogła się ruszać ) i sprawdzamy czy mamy kąt prosty między stołem a płaską stronę (ponownie - od kołka) Zaplatanie linek to ostatnia i zarazem bardzo przyjemna czynność. Ja stosuję linkę stalową 0.4mm w oplocie ale tutaj mamy pełną dowolność. Dobrym patentem jest również linka kevlarowa która nie jest podatna na zmiany temperatury. Do tego oczywiście potrzebujemy miedzianych rurek do zaciskania. Zaczynam od steru kierunku - w końcówce wypukłej części statecznika która wchodzi na kadłub wiercimy małą dziurkę starając się trzymać wiertło maksymalnie równolegle do kadłuba. Wsuwamy przez niego większość linki aż wyjdzie nam noskiem i zagniatamy pętlę po stronie statecznika: Po stronie kadłuba, na wysokości serwa od lotek wklejam kawałek bowdena 0.8mm przez który przeciągam linkę. Nie jest to konieczne ale pozwoli nam na odseparowanie linki od popychacza do lotek / dźwigni serwa: Następnie musimy zablokować statecznik w pozycji 0 - najlepiej zrobić do mocnymi ściskami przez balsę, przeciągamy drugą stronę linki przez dźwignię serwa (oczywiście wszystko na włączonym odbiorniku i wyzerowanych serwach!), bardzo mocno naciągamy kombinerkami i zagniatamy drugą rurkę. Analogicznie postępujemy ze sterem wysokości i gotowe! Jeśli zrobiliśmy to dobrze to po zdjęciu zacisków ze sterów nie ruszą się one nawet na milimetr. No i mamy model gotowy do lotu! Pusty wyszedł mi 202g, niestety do CG zalecanego przez bartka (68mm) musiałem doważyć 8g na nos, więc skończyłem na 210g. Nie mniej testy pokażą czy nie można mu trochę zdjąć i przesunąć CG do 70-ciu jako że jest to i tak bardzo lekki model i nie potrzebuje trymu na nos do agresywnego latania. Dodatkowo w moim przypadku dojdzie jeszcze około 15g z wieżyczki i silnika który powinien przesunąć CG do przodu, więc może uda się skończyć na około 220g co i tak byłoby świetnym wynikiem! Przemyślenia końcowe: Czy dało się zrobić lżej? Tak, ale niewiele. Jak wspominałem w pierwszym poście, można pozbyć się półki pod serwa (3g) i użyć KST bez wypustek ścieśniając je jedno za drugim do przodu kadłuba. Mogłem użyć cieńszych popychaczy (np rurek węglowych 2mm), pewnie odszedłby 1g. Również linki mogłyby być cieńsze. Mój zestaw dwóch linek i zacisków to 1.2g - gdybym miał taki 0.7g to można by zdjąć 1g z noska. Sumarycznie patrzymy na oszczędność około 4-5g... dużo i niedużo... Czy model / składanie mogłyby być lepsze? Co do modelu - cóż... nie mogę narzekać - sam go narysowałem w CADzie wg projektu Bartka i obliczeń innego kolegi. Nie mniej wydaje mi się, że szczególnie kadłub mógłby zostać delikatnie wysmuklony w rejonie stateczników, a wiadomo - przy takim ramieniu każdy gram minus z tyłu to kilka gramów z noska. Składanie zawsze można poprawić - wielkich błędów nie zrobiłem. Budując jeszcze raz zmieniłbym następujące: Wywalił półkę i użył KST bez wypustek Zastosował standardowe snapy po stronie skrzydeł Użył lżejszych linek Zamiast jednej sprężyny 0.5mm dałbym 2x0.3mm (). Przy tak delikatnych statecznikach w mojej wersji modelu jednak tak gruba sprężyna daje się we znaki. Myślę, że nie ma tu ryzyka rozerwania statecznika ale 2 mniejsze sprężyny pozwoliłyby trochę równomierniej rozłożyć siłę. W następnym poście postaram się pokazać swoje ustawienia dla tego modelu i przemyślenia po oblocie. Na razie dla mnie za zimno - na początek przyszłego tygodnia ma być 20 stopni, więc jeśli tylko będzie się dało wyjść (ahh ten wirus) to postaram się coś porzucać
  3. Cześć! Jako że byłem odpowiedzialny za zaprojektowanie form do albatrosa trafiła dziś do mnie pierwsza "komercyjna" sztuka modelu. Postanowiłem, że pokażę tutaj pełnego build loga. Słowem wstępu: Trzeba pamiętać, że jest to dosłownie 3-cia sztuka, która wyszła z tych form - wiem że Bartek wciąż ulepsza proces produkcji więc każdy kolejny model będzie coraz lepszy. W moim przypadku zależało mi na ekstremalnej redukcji masy, dlatego użyte były najcieńsze możliwe tkaniny i minimalna ilość żywicy. Ja będę go używał do lotów zawodniczych w S8, więc sztywność i jakość powierzchni była tutaj po wadze sprawą drugorzędną. W związku z tym, pusty zestaw wyszedł 20 gramów lżej od planowanej produkcyjne wersji "light", przez co jest bardziej delikatny a na skrzydle i statecznikach mamy delikatną "skórkę węża" ze względu na cienkie tkaniny i małą ilość żywicy. Nie mniej oceniam jakość wykonania na dobrą Do meritum. Model przychodzi w zgrabnym kartonie, wszystkie elementy były dobrze zabezpieczone i owinięte stretchem: Wagi elementów są następujące: Skrzydło (z kołkiem): 86,6g Kadłub: 28,9g Kabinka: 5,7g Statecznik pionowy: 5,9g Statecznik poziomy: 5g Sumarycznie daje nam to 132,1g na sucho. Dodatkowo dostajemy zestaw akcesoriów tj. półkę pod serwa, dźwignie sterów, L-ki do lotek i śruby do skrzydeł i statecznika poziomego. Ja nie potrzebowałem od Bartka linek ani popychaczy do lotek bo mam na stanie ale domyślnie to również będzie w zestawie. Tutaj będzie jeszcze redukcja wagi bo część L-ek wchodzących do kadłuba zostanie ścięta o około połowę. Budowę zacząłem od wpasowania serw w półkę i ustawienia wszystkiego na stole. Warto to zrobić przed wklejeniem do kadłuba. Standardowo używam serw KSTx05, odbiornika 6ch FRSky i lipo 1s 600mah. Pierwsze dwa serwa od strony skrzydła to napęd lotek (tutaj dźwignie pochylamy o jeden ząbek w kierunku skrzydła, żeby uzyskać większy zakres klap), natomiast ster kierunku i wysokość zostają pionowo. Przy cięciu oryginalnych dźwigienek od KST warto zwrócić uwagę na układ zębów - tryby KST nie są symetryczne, co oznacza że 1 ząb trybu na górze odpowiada wcięciu po drugiej stronie. Dlatego trzeba przypatrzeć się, którą stronę dźwigni ucinamy (jeśli używamy tych 4-ro) ramiennych, żeby mieć je w pionie po zamontowaniu (bądź pochylone do lotek). Przed wklejeniem do kadłuba warto przymierzyć sprzęt kilka razy. Miejsca jest dość mało i może się okazać, że odbiornik razem z lipolem nie zmieści się w nosku i któreś z nich wyląduje na serwach albo trzeba przesunąć półkę bardziej do tyłu. Ja wybrałem tą drugą opcję, jako że nie planuję używać opcji balastowania tego modelu. Zwyczajowo do wszystkiego używam średniego CA. Po namyśle, gdybym składał ten model jeszcze raz, zamówiłbym serwa KST bez wypustek na śruby. Wtedy można je wrzucić do koszulek termokurczliwych a następnie przykleić do cienkiej deski balsowej ciasno jedno za drugim a potem wkleić taką szynę do kadłuba, który jest zupełnie płaski na spodzie. Dzięki temu pozbywamy się półki, która waży około 3g i w dodatku możemy skupić serwa o jakieś 10-12mm bardziej do przodu. Oczywiście tracimy w ten sposób mocowanie do balastu i wymiana serwa w razie awarii jest bardziej problematyczna ale tak jak wspominałem - balastu nie będę używał a z doświadczenia wiem, że prędzej model się rozpadnie niż umrze serwo KST. Następnie montowałem dźwignie do sterów. W zestawie dostajemy orczyki bez otworów na linkę, trzeba sobie takie wybić. W przypadku steru wysokości używamy otworów montażowych jako naszej linii środkowej, której przedłużenie wyznacza oś dźwigienki. Potem kładziemy dźwignie na sterze, tak aby otwór wychodził na zawiasie i odznaczamy początek i koniec cięcia: Wiem, że wiele osób ściąga ster wysokości do transportu - w takim przypadku zamiast pojedynczego otworu należy rozciąć dźwignię do końca (w stronę steru kierunku) aby można było wysunąć z niej pętlę od linki. Ja wole unikać ciągłego demontażu - kwestia indywidualna. Nie przecinamy sterów na wylot. Zwykle robię tylko delikatne nacięcie skalpelem przez węgiel wzdłuż zaznaczonej linii a potem lekko rozpycham piankę małym płaskim śrubokrętem i wykańczam pilniczkiem. Do klejenia śmiało możemy znów użyć zwykłego CA, jako że rdzenie są na niego odporne: Napęd sterów robimy metodą spring-pull, więc trzeba zamocować sprężynę, która będzie odbijać statecznik do dołu. W ten sposób serwo jest zawsze pod naciągiem i nie ma żadnych luzów w układzie. Ja używam do tego stalowego pręta o grubości 0.5mm. Ucinamy kawałek ok. 7-8cm i wyginamy go jak na zdjęciu poniżej, tak aby środkowa część miała 5cm. Warto też, z tego samego drutu, przygotować sobie mini narzędzie do robienia dziurek z końcówką spiłowaną do szpica: Takim narzędziem wkłuwamy się delikatnie w piankę tuż obok dźwigni steru wysokości uważając żeby nie przebić się przez poszycie. Odginamy ruchomą część statecznika i wsuwamy jeden koniec sprężyny do przygotowanego otworu. Zaznaczamy miejsce na drugi otwór, znów nakłuwamy narzędziem i wkładamy sprężynę z drugiej strony. Na obydwa końce warto dać kropelkę rzadkiego CA i voila, jeden ster gotowy. Analogicznie robimy ster kierunku - dźwignia po stronie wycięcia a oś środkową wyznacza nam wypustka do kadłuba: Ostatnią rzeczą którą dziś zrobiłem było wycięcie tylnej części pylonu pod statecznik poziomy. Tutaj nie ma dużej filozofii - montujemy statecznik na śrubach (swoją drogą - zamieniłem te oryginalne stalowe na plastikowe, zawsze to 0.5g mniej...) a następnie wycinamy mały otwór który rozszlifowujemy pilnikiem tak aby dźwignia steru mogła swobodnie wejść do środka kadłuba: Jutro (a właściwie dziś, bo jest 2.30 w nocy...) postaram się skończyć model i wrzucić resztę zdjęć z budowy. Potem pozostaje tylko oblot
  4. Problem jest taki, że w tym momencie firma jest dopiero na początku swojej ekspansji medialnej - na początku celowaliśmy w bardzo niszowy rynek strice zawodniczych modeli, na które popyt był niewielki w związku z ich niecodziennością. Toteż skupialiśmy się bardziej na personalnych kontaktach niż na inwestowaniu środków w reklamę czy domenę internetową. Jeśli chodzi o język. W związku z nieposiadaniem w/w domeny internetowej nie jesteśmy w stanie wprowadzić opcji zmiany języka, a pisanie wszystkich nowinek w dwóch językach byłoby uciążliwe dla odbiorcy, który musiałby kopać przez milion postów. Jeśli w przyszłości (z wasza pomocą) firma będzie się rozrastać na 100% zadbamy o rodaków. Na ten moment prosimy o wyrozumiałość - stawiamy pierwsze kroki w rozszerzeniu swojej gamy produktów i staramy się dostosować do wszelkich potrzeb!
  5. Witam! Chciałbym zaprezentować firmę ALS Composites. Od wielu lat zajmujemy się profesjonalnym zaopatrywaniem zawodników w kompozytowe modele klas S8. Nasze modele oraz marka to jedne z najbardziej rozpoznawalnych na całym świecie! Nasza firma opiera się na przeszło 6-ściu latach doświadczenia w lataniu zawodniczym oraz 5-ciu latach w zakresie doskonalenia technologii laminowania próżniowego oraz ulepszania osiągów. Nasze modele osiągnęły ogromny sukces na światowym rynku, a latający na nich zawodnicy wywalczyli niezliczoną ilość medali na arenach krajowych i międzynarodowych. Mamy ogromne doświadczenie i możliwości w zakresie laminowania płatowców i stateczników metodą próżniową. Dzięki tym umiejętnościom jesteśmy w stanie wykonać praktycznie każdy płat lub statecznik, wedle określonych przez kupującego specyfikacji! Odwiedźcie naszą stronę i przyglądnijcie się różnym proponowanym produktom oraz rozwiązaniom. Nie skupiamy się tylko na modelach s8 ! https://www.facebook.com/AlsComposites Strona pisana jest w języku Angielskim ze względu na jej popularność wśród pilotów z całego świata. Pozdrawiamy!
  6. Nie będę się wypowiadał na temat wszystkich tych modeli i podpowiadał ci który wybrać bo ta rozpiętość to trochę nie moja brożka. Ja miałem Funtanę s 140 SebArta - co prawda to model już 2m ale niejako reprezentant tej firmy więc to co powiem na pewno będzie miało jakieś odzwierciedlenie w mniejszych braciach tego producenta. Tak więc model był... beznadziejny! Powalał film na którym Seba Silvestrii kręcił aż miło, potem zaraz po zakupie prezentował się też super ale kiedy zacząłem latać - o boże...;/ Beznadziejne właściwości lotne modelu to jeszcze nic w porównaniu z badziewną i wręcz żenującą jakością wykonania, która w chyba powinna być de lux jak na tak znaną firmę itd itp. model był tak kruchy, że nie dało się go podnieść (!) aby wewnątrz nie połamały się listewki. Raz podczas lotu odpadł (tak po prostu) cały domek silnika O.S 160 i silnik zatrzymał się tylko i wyłącznie na kabince - czyli 4rech wkrętach m2 i kawałku laminatu (pod które mocowanie btw. sam musiałem zrobić)... Reasumując - ja osobiście byłem bardzo rozgoryczony po zakupie i oblotach tego modelu, zmęczenie nastąpiło tak szybko że już po połowie sezonu (!) model w stanie "wrzuć mnie do kominka" wylądował na półce. Nie mogę oczywiście ręczyć że mniejsze egzemplarze są tak samo beznadziejne ale ja osobiście bardzo, bardzo, bardzo, bardzo długo zastanowiłbym się przed kupnem następnego SebArta...
  7. Taki przeszyty węgiel nie nada się za bardzo no płaskowniki bo ta siatka którą jest przeszyty wychodzi po przelaminowaniu. Laminuję VB w podciśnieniu ok 0,7 bara (0,3 atm. bezwzględnej) i mimo tego siatka nadal jest widoczna i burzy profil.
  8. Jeżeli chodzi o zawiasy na lotkach i pet/dyskietki to trzeba inaczej wyszlifować natarcie lotki. Zrobiłem w 2m szybowcu tak, że lotka zamiast klasycznego szlifowania " / " pod taśmę, została zeszlifowana w " > " i normalnie wtedy w środek lotki wsadzony zawias z dyskietki.
  9. Dobrej halówki nawet halny nie poskłada. A przy większym wietrze to i 270g będzie się strasznie miotało w powietrzu.
  10. Płaskowniki w pionowym układzie przy odpowiednim rozwiązaniu zastrzałów załatwią sprawę. Rurka to kiepski pomysł.
  11. Panowie Fakty i Mity - EPKP Pobiednik Wielki Nie przyjazność EPKP Pobiednik Wielki to mit, który bardzo staramy się obalić, bo w lata światłości lotniska (2-3 lata temu) pojawiało się tam co weekend około 20 samochodów a teraz regularnie spotyka się tam może 3-4 osoby. Składka wynosi 20zł za jednorazowe przybycie, lub 150zł w abonamencie na 3 miesiące (czyli teoretycznie cały sezon). Oczywiście nikt nie będzie zdzierał kasy jeżeli przyjedzie się raz czy 2 polatać jakimś epp czy szybowcem bo opłata tyczy się bardziej użytkowników stricte pasa ze wszystkimi tego konsekwencjami. To samo tyczy się ubezpieczenia - teoretycznie obowiązek posiadania go jest wyszczególniony w regulaminie pasa, ale tyczy się GŁÓWNIE osób latających modelami potencjalnie stanowiącymi zagrożenie, akrobaty, duże szybowce czy holowniki. Nie wiem czym lataci ale po prostu chodzi o bezpieczeństwo, jeśli chceci polatać jakimś piankowcem albo szybolem na uboczu to nikt ci nie będzie głowy zawracał pierdołami. Co się tyczy nowych modelarzy przyjeżdżających na pobiednik - to nie prawda, że się ich nie lubi czy nie chce tam widzieć, wręcz przeciwnie, z tym że na pobiedniku bardzo często trenują bardzo poważni zawodnicy modelami za parę tysięcy złotych i więcej i nie raz zdarzały się sytuacje, że jakiś pan X przyjeżdżał i bez żadnego 'cześć" wyciągał model z bagażnika i bez jakiegokolwiek pytania o kanał włączał i latał. Zdajecie sobie sprawę jakie jest to niebezpieczne dla portfela, a przede wszystkim dla ludzi gdyby 12 kilo wjechało komuś w auto albo (gorzej), w kogoś. Toteż zdarzały się przykre sprzeczki z modelarzami nie obytymi z zasadami lotniska (które chyba nie są dość skomplikowane - przede wszystkim bezpieczeństwo!). Dlatego na lotnisku EPKP nie tyle ważne jest czym latasz ale jak poważnie do tego podchodzisz i czy z umysłem:) Jedyny ludzie których się tam nie wpuszcza to nierozmawiający z nikim ponuracy Mam nadzieję że bardziej was zachęciłem niż przeraziłem - w praktyce nie jest tak strasznie.
  12. Lotnisko Aeroklubu Krakowskiego Pobiednik Wielki jest zawsze otwarte i mile widziane są nowe twarze. W związku z tym iż pas jest regularnie walcowany, koszone jest dodatkowe miejsce do lądowania (poza samym 80-cio metrowym betonowym pasem) i odchwaszczany istotnie istnieje składka, ale nikt nie czepia sie o pieniądze jeśli ktoś przyjedzie raz czy dwa, jedynie stali bywalcy uiszczają składki właśnie w celu zachowania jak najlepszego stanu lotniska:) A o ubezpieczeniu nic mi nie wiadomo, mimo iz jestem pośrednio gospodarzem tego pasa:) Zapraszam i gwarantuje miła atmosferę ;]
  13. Panowie zapraszamy na Pobiednik Wielki:) http://aeroklubkrakowski.pl/Sekcje,Modelarska,Pas-modelarski
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.