zbjanik Opublikowano 27 Marca Opublikowano 27 Marca Powstaje kolejny model ptakopodobny- coś ala bielik, myszołów. Jakby miał być całkiem bielikiem, musiałby być większy- ok. 2 m rozpiętości. Mój ma 1,6 m bez 2-3 cm, więc bliżej tych mniejszych drapieżników. Skrzydło z koroplastu, profil Kfm-2, czyli jeden "schodek". Dźwigar z okrągłego bambusa fi 5mm naklejonego na pionową ściankę z depronu dla nadania grubości. Depronowe żeberka, krawędź natarcia też depron, zaokrąglony i oklejony papierem na lakier do podłóg. Końce skrzydeł w formie orlich wingletów, oddzielnych piór z koroplastu z kształtującym je drutem pochodzącym z sylwestrowych zimnych ogni- wyżarzonym, więc łatwym do formowania. Kadłub z klocka styroduru wydrążonego gorącym drutem, uzupełniony bambusowymi wzmocnieniami wbitymi wzdłuż ścianek. Oklejony papierem gazetowym, właściwie "tygodnikowym", więc grubszym nieco. Napęd będzie na wieżyczce obrotowej, wstającej po dodaniu gazu. Sterowanie dość eksperymentalne, zobaczymy czy się sprawdzi: brak lotek i steru kierunku- zamiast nich spoilery na górnej powierzchni płata, bliżej końców. Ster wysokości można powiedzieć- klasycznie, jak w moich poprzednich "ptakach" (cudzysłów, bo gdzie im tam do niedościgłej matki natury...), Mewy w dwóch wersjach i Jaskółki- też w dwóch wersjach. Jakby Orlik stwarzał problemy i nie słuchał sterów, dodam lotki i czego najbardziej bym nie chciał- statecznik pionowy ze sterem kierunku. Na teraz, bez wyposażenia model waży lekko ponad 600 gram, wydaje się, że kilogram i oby nie więcej, jest w zasięgu. Jak już będzie latał, to oczywiście dostanie jakiś kamuflaż- teraz jest naturalnych barwach zastosowanych surowców. Dzisiaj dostał dziób, bardzo prototypowy- z żółtej gąbki do mycia naczyń ( z recyklingu). Korzystając z silnego wiatru starałem się dzisiaj zobaczyć czy chciałby pokazać jak dogada się z ruchomym powietrzem- wygląda ze może będą się wzajemnie tolerować. 3
robertus Opublikowano 28 Marca Opublikowano 28 Marca Tydzień temu w Karwińcu na bitwie ESA widziałem I tak pomyślałem żeby zrobić takiego ptaka. Ogon nie zrobisz mu Rudlickiego? 1
zbjanik Opublikowano 28 Marca Autor Opublikowano 28 Marca Na razie mam na płasko, ale to jest oczywiście do łatwej zamiany jakby co. Zobaczę jak wyjdzie pierwsze parę lotów. Jaskółka numer 1 miała wznios, ugięcie płata i była przestateczniona kierunkowo, lotki mało skuteczne, tu jest dość podobny układ. Pomogło jej dodanie stat. pionowego, ale i tak zakręcać tym modelem było dość trudno. Jeśli okaże się, że pomysł ze spoilerami będzie nietrafiony, to rzeczywiście można najpierw zrobić ogon na V, a jeśli i to zawiedzie, to statecznik pionowy. Ale zachęcam do takich modeli, fajnie jest mieć swojego ptaka, który lata gdzie sam chcesz, no przeważnie😊.
zbjanik Opublikowano Sobota o 21:19 Autor Opublikowano Sobota o 21:19 Śpieszę donieść, że Orlik lata, i to nawet całkiem fajnie! Trzeba było ustąpić z paru zamiarów, pomysłów zbyt ambitnych, ale w sumie chyba warto. Spoilery jako organy sterujące kierunkiem- nie sprawdziły się, nie działały, niezależnie od zastosowanej wielkości i kąta wychylenia, więc pojawił się niechciany statecznik pionowy se sterem kierunku. Wieżyczka składana z napędem- tu może zrezygnowałem przedwcześnie, może do tego kiedyś wrócę. A było tak: żeby jakoś zacząć zrobiłem wieżyczkę stałą, prowizoryczną, mającą przetestować umiejscowienie i kąt osi ciągu. Nawet dało się z tym latać, ale pojawił się problem z silnikiem, albo raczej z regulatorem- tak przynajmniej myślałem. Model dawał sygnały że chce latać, jest dość stateczny i sterowny przynajmniej kierunkowo, ale następowały przerwy w działaniu silnika, nieregularne, trudne, jak to bywa w takich przypadkach do ustalenia co do przyczyny. Nadto ster wysokości zbyt skuteczny, a po sekundowym wyłączeniu silnika trzeba było reagować jednak tą wysokością, silnik się włączał i występowały różne hocki klocki i niekontrolowane akrobacje. Za dużo zmiennych, postanowiłem to więc uprościć: przeniosłem silnik na nos modelu, zmniejszyłem wychylenia steru do ledwo widocznych w położeniu max. Ale przełomem okazało się odkrycie, że to odbiornik szwankuje, chyba coś z anteną, traci zasięg po prostu. Ale mamy to już za sobą, Orlik lata, jest stateczny, wygląda nieźle na niebie- będą z tego orła ludzie😊. W trakcie dochodzenia do właściwych wychyleń wysokości wykonana została spektakularna beczka szybka na parterowym pułapie, widoczna w 48-ej sekundzie filmu. Piszę o tym tak bezosobowo, bo ja nie zamierzałem, ale z drugiej strony kto tu jest pilotem- no weźmy to po połowie z Orlikiem, poleciał bowiem dalej bez uszczerbku... 3 1
Rekomendowane odpowiedzi