Jump to content

zbjanik

Modelarz
  • Content Count

    1,015
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    17

zbjanik last won the day on October 16

zbjanik had the most liked content!

Community Reputation

158 Excellent

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    opolskie
  • Zainteresowania
    RC, aviation-art
  • Imię
    Zbyszek

Recent Profile Visitors

707 profile views
  1. Zrobiłem kiedyś model Breakfast z podkładów (skrzydła) i styroduru (kadłub i stateczniki), który w przeważającej części okleiłem taśmą aluminiową do kominków. Wyszło fajnie, model się dobrze prezentował i pięknie błyszczał w słońcu- może Robercie pamiętasz frazę: " kroi błękit". W czasie eksploatacji zaczęła jednak ujawniać się postępująca wada: pianka jest elastyczna, sprężysta, czyli się naciąga, ale wraca do poprzedniego rozmiaru. Folia jest mniej podatna na wydłużenie, więc przesuwa się na kleju, który przecież jest cały czas aktywny- nie wysycha. Po ustaniu naprężenia pianka ma znów początkowy, mniejszy wymiar z naklejoną teraz już z nadmiarem długości folią. Zaczynają się więc tworzyć takie siatki, pajęczynki na powierzchni tej przedtem nieskazitelnie metalowej powierzchni, takiej jak na wyścigowym Mustangu w Rhino. Na początku myślałem, że to mikro pęknięcia całej struktury, ale po próbie wyszło, że pianka jest cała i nienaruszona, defekt jest tylko na folii. Może ja tym modelem dużo latałem i stąd to szybko narastało, tak, że w końcu z kadłuba zerwałem to aluminium. Ale odklejanie było bardzo wkurzające, bo klej był z tego wszystkiego najlepszy i folia schodziła w mikro kawałkach. Skrzydła zaś zrobiłem całkiem nowe, z coroplastu. Jeśli to stosować, to na jakimś mniej sprężystym podłożu, ewentualnie leciutkim modelu, który się w locie nie ugina.
  2. Obiecane wcześniej fotki radełka do dziurkowania coroplastu. "Made by" nasz forumowy kolega Marcin.
  3. Kilka klejów: głównie Soudal 66A, ten wściekleręcebrudzący i spieniający się. Klei dobrze, ale wymaga dla maksymalnej wytrzymałości gęstego dziurkowania powłoki coroplastu. Stosuję do tego malutkie radełko- kółko z szpiczastymi, promieniście umieszczonymi ostrymi drucikami. Wieczorem zrobię zdjęcie tego dyskretnego narzędzia do lekkich tortur. Soudalem kleiłem kadłub, czyli jego naroża, wklejałem sklejkowe wręgi, podłużnice wzmacniające w newralgicznych miejscach itd., zawsze pamiętając o tym perforowaniu, żeby klej ekspandował przez dziurki do wnętrza struktury tworzywa. Ale już do klejenia żeber ze styroduru i dźwigara w skrzydłach używałem zwykłego, taniego polimeru (Rapid). tu też trzeba dziurkować, wtedy raz że klej wcieka w te otworki, lepiej trzyma, ale i ma szansę wyschnąć, sklejenie dwu dużych płaskich części z coroplastu polimerem wysychałoby tygodniami. Model ten powstaje długo, 3 lata. W tym czasie przekonałem się do kleju na gorąco. Był to proces stopniowy, po drodze powstał nawet inny dwupłatowiec- Blues, którego skleiłem wyłącznie tym hot glue. Gdybym CSSa budował dopiero teraz, pewnie ten właśnie klej by dominował. Mocną jego zaletą jest czynnik czasu, podobnie jak w cjanopanach (aha- cjanopan i coroplast daja umiarkowany sukces- trzyma się, ale raczej słabo). Żeby zamknąć listę: wspomniany cjanopan wszędzie tam gdzie używałem nici do wiązania (wsporniki, stójki, popychacze do serw wewnątrz kadłuba), oraz żywica dwuskładnikowa (Rapid i jakaś z Lidla) na połączenia węzłów- typu wręga- stójka skrzydła, wręga goleń podwozia itp. Klejąc kadłub, robię to tak: smaruję tym Soudalem, dociskam mocuję szpilkami itd. ale zaraz na zewnątrz spoiny naklejam taśmę izolacyjną w kolorze tworzywa. Klej pęcznieje do wewnątrz, także do wnętrza coroplastu, ale nie na zewnątrz. Taki więc np. róg kadłuba tworzy taśma. To samo krawędzie skrzydeł- natarcia, spływu i końcówki.
  4. Jacku- jak piszesz- część niebieskiej powierzchni jest z niebieskiego coroplastu, natomiast malowane potraktowałem zwykłym sprayem, chyba "Color spray", czy jakoś tak (sprawdzę). Nie stosowałem żadnego podkładu, a jedynie leciutko przetarłem papierem ściernym 800 i zdaje się 1200. Dotyczy to dolnych partii boków kadłuba, który jest z białego tworzywa. To zmatowienie jednak jest raczej częściowe, bo coroplast nie jest płaski, więc siłą rzeczy przeciera się to co bardziej wystaje, wgłębienia mniej. Ale tak praktycznie, to lakier się w sumie trzyma, myślałem, że będzie z tym gorzej. Siłę przylegania porównałbym do aluminium, do prawdziwych samolotów- najpierw jest "nówka", potem gdzieniegdzie następuje jakiś odprysk, czy zadrapanie, taki prawdziwy "weathering", więc może to nie przeszkadzać w życiu, czytaj- lataniu codziennym. W Marabucie, z żółtego tworzywa zastosowałem lakier czarny i trochę czerwonego- po intensywnej, kilkuletniej eksploatacji wygląda trochę jak prawdziwy Gawron przed remontem... ma lekki sznyt weterana, a nie eksponatu z ekspozycji
  5. Dwie fotki z "takielunkiem". Będą jeszcze napędy górnych lotek i kilka drobiazgów. Ostatnie te wszystkie prace, to dodawanie oporników- elementów dających opór aerodynamiczny, no ale nie może być tylko samej siły nośnej- opór musi być. Zwłaszcza w dwupłatowcu!
  6. Postępują prace wykończeniowe. Pojawił się reflektor, silnik ma kompletny karter, nieco bardziej wydatny niż prawdziwy MD-11, ale jak pisałem na początku- nie jest to dokładna makieta tego silnika, za to całkiem schował się silnik elektryczny. Zmieniłem wydech dwu dolnych cylindrów na bliższy oryginałowi. Piloci zyskali też możliwość bezpiecznej komunikacji przy wsiadaniu i wysiadaniu z samolotu- charakterystyczne dla Pociaka vel. Papaja (tak też był czasem nazywany) bieżniki z równoległych listewek, z małymi stopniami zabezpieczającymi przed poślizgiem. Są też dysze Venturiego (drukowane przez kolegę Marcina), tablice przyrządów, będą jeszcze skrzydłowe światła pozycyjne, zatrzaski mocowania elementów kadłuba itp., czyli coraz bardziej drobiazgi. Na zdjęciach robionych w dzień nie ma jeszcze cięgien, pojawiły się dopiero wieczorem, jest już cała druciarnia, na podwoziu, skrzydłach i w komorze centropłata. Trochę bliżej przy tym do lutnictwa- naciąg na wydawany dźwięk. W czasie sesji zdjęciowej odwiedził nas zupełnie dobrowolnie latający brat mniejszy, przed nadchodzącym snem zimowym- kolorystycznie pasowało wszystko do siebie.
  7. Michał- rewelacja! Jak na takie maleństwo, lata bardzo wolno, świetny widok.
  8. Nie, no dobra, rozbroiłeś mnie. Fajna ta fotka, nawet wzruszająca, robot by tego nie zrobił.Pozdrawiam Cię!
  9. Arku- na pewno zetknąłeś się przy okazji logowania do różnych witryn, czy usług internetowych z takim miejscem, gdzie pada pytanie, prośba: "udowodnij, że nie jesteś robotem". Możesz wykonać jakiś gest, ruch, coś co by wyszło na przeciw takiej prośbie? Przebieg twoich wątków, zawsze zmierza w miarę przybywania ilości postów w tym samym kierunku, jakby tym rządził jakiś, no OK, to trzeba przyznać, dobrze zaprogramowany algorytm. Ja sobie tak właśnie, nieudolnie i po swojemu wyobrażam testy jakiejś sztucznej inteligencji: na temat, jakaś określona pula fachowych pojęć ale potem już tylko w kółko to samo i to samo (ale to faza testowa, jeszce nie wszystko jest zadowalająco, na pewno się z tym kiedyś uporają). To co, zrobisz coś, jakąś dowcipną fotkę, coś głupiego, ale ludzkiego... postaraj się! Filmy typu poradnik mnie nie przekonują- mowię od razu, możesz być tam wygenerowany!, no i od nich się właśnie wszystko zaczyna. Dobra, przepraszam Cie, chyba poszedłem za daleko, ale wiem, że jako człowiek masz poczucie humoru, bo gdybyś był robotem, to...kurcze, znowu po napisałem! Sorry
  10. Arek- litości! Czyli Cessną łatwiej się lata niż twoim, czy każdym innym modelem, ale Jumbojetem jeszcze łatwiej, no bo ta nerwowość na sterach maleje....
  11. Piotrze- z dużym zainteresowaniem śledzę powstawanie 11-ki. Powodów jest kilka, wszystkie z natury sentymentalne. Po pierwsze, kleiłem kiedyś, w zamierzchłych czasach tą akurat wycinankę (wychowałem się na MM) i był to piękny, dobrze zaprojektowany, choć prosty model. Drugi powód jest taki: moje zaszłości z MM poszły dalej niż tylko klejenie- projektowałem okładki, oraz całe numery, czyli wycinanki też. Był to Zlin 42 i PZL 106 Kruk. Jakiś czas temu naszło mnie, żeby zrobić to co Ty teraz- powiększyć wycinankę Kruka i wykonać go z depronu, z tym, żeTwoja realizacja idzie koncepcyjnie dalej- idea tego druku jest genialna. Czy mógłbyś mi wskazać jak podejść do tego druku- jak to skanować, na czym, gdzie wydrukować, czy są ograniczenia wielkości formatu itd. Kruk w oryginale ma 14,8 m rozpiętości- najlepiej żeby mój model też był 1:10- czy tak się da?, jeśli nie, to chociaż żeby miał z 1200-1300 mm rozpiętości. Kruk ma takie proporcje, że raczej poleci, nie mam większych wątpliwości, w każdym razie niż te, które są zawsze przy każdym nowym modelu.
  12. Aha, OK, rozumiem, że nie chcesz niczego nowego do tego dołożyć, a jedynie wspominasz o sprawie. Myślałem że pojawiły się jakieś nowe okoliczności...No ale poza wszystkim- to rzeczywiście fajny szybowiec, a Bociany nie będą wieczne.
  13. Grzegorz- rozwiń trochę myśl o tej dylatacji wieku załogantów.
  14. Moim zdaniem jednak Arek- przeciągnąłeś. Przyczyną samego przeciągnięcia mogla być faktycznie turbulencja, ale generalnie zerwało strugi. Model z małym obciążeniem, nadmiar mocy, więc go zdołałeś wyrwać. Te wychylenia sterów w stopklatkach nie są miarodajne, wszystko trwało moment, jak w szybkiej beczce, która jest de facto korkiem, tylko poziomo., czy nawet w górę. Nota bene "fick roll is forbiden"- tak było w instrukcji Spitfira
  15. Lucjan- przyłączam się do pochwał i gratulacji. Z filmu i komentarza wynika, że udało Ci się odtworzyć i "ciało i ducha" Messerschmitta. Ciało to wygląd, jak zawsze super u Ciebie, a ten duch to jego zachowanie w locie. Są wśród nas lepsi znawcy tematu, ale przypomnę, że ten typ miał masę zalet, i jak wszystko, również wady- był wredny przy starcie i przy lądowaniu, szczególnie dla niedoświadczonych, stare wygi jak zawsze poradzą sobie ze wszystkim. W przypadku modelu, według mnie to, że jakoś odzwierciedla, zachowuje cechy pierwowzoru, jest jego dużą zaletą. Do Bartka: a może FW 190, Mustang też w tej konkurencji nie byłby ostatni, czy rosyjskie Jaki, nawet Japończycy nie są u Lucjana bez szans... Osobiście obstawiam Focke Wulfa.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.