Jump to content

zbjanik

Modelarz
  • Content Count

    1,043
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    18

zbjanik last won the day on November 8 2020

zbjanik had the most liked content!

Community Reputation

186 Excellent

About zbjanik

  • Birthday 08/26/1955

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    opolskie
  • Zainteresowania
    RC, aviation-art
  • Imię
    Zbyszek

Recent Profile Visitors

828 profile views
  1. Rozpoczynam relację z budowy nowego modelu- jest to coroplastowa wersja fun-slow-flyera Skyboy. Oryginał jest oferowany przez firmę Stevens, jako zestaw typu "puzzle". Jego rozpiętość to ok. 1200 mm, waga ok. 1000 g. Mój Coro Skyboy będzie nieco większy: rozpiętość 1352 mm. Samolocik jest takim zabawnym pastiszem wyścigowców złotej ery rodzaju GeeBee, ma trochę z I-16, ale też, szczególnie w rzucie pionowym, jest jak szkolny akrobat na uwięzi, z ogromnym statecznikiem, jego krótkim ramieniem, ale i dużym (aż 10 st.) wychyleniem silnika (aż chciałoby się powiedzieć: na zewnątrz kręgu). No brak tylko wystających agrafek do linek w lewym skrzydle i profil nie symetryczny, tylko CRD płaski Clark. Parę fotek oryginału oraz link wątku na rcgroups: https://www.rcgroups.com/forums/showthread.php?1317942-Stevens-Aero-Skyboy/page8 Kadłub i statecznik poziomy jest z coroplastu 3 mm, reszta z 2-milimetrowego. Parę fotek z aktualnego stanu (dwie sesje po 3-4 godziny). Waga tego co zrobione- 320 g.
  2. W sumie to całkiem zgadzam się z Andrzejem, dodam od siebie, że przez parę ładnych lat pracując w Niemczech poznałem parę lotnisk modelarskich i kolegów specjalizujących się w dużych szybowcach, poznałem też rodzinę Bruckmanów, choć to Austriacy, ale też myślą podobnie (zestawy dużych modeli Foki, Muchy i chyba jeszcze innych naszych typów). Znam też Heiko Baumgartnera, producenta Bocianów, Puchaczy, chciał nawet zakupić Zefira-2, ale prawdziwego dla siebie. To ludzie obeznani w temacie szybownictwa, prawdziwego , jak i modeli. Bardzo często mówili mi: macie fajne szybowce: Muchy, Foki, Zefiry, Piraty, Bociany itd- jako fachowcy doceniali ich bezsprzeczne walory. Dużo też mieli ich makiet- mnie zawsze oczywiście serce pikało mocniej na widok pięciometrowej standardki, czy Foki, że wspomnę też o Wildze z 13-to konnym silnikiem, która je pięknie holowała, albo tej mniejszej, od Frisha, ale też znakomitej. To wszystko jest pochodna tego co działo się w dużym lotnictwie: mieliśmy dobre, ładne szybowce- były ich modele. Kiedy po drewnie zaczęły wchodzić laminaty epoksydowe, to jeszcze było jako tako (Jantary), ale straciliśmy dobrą pozycję przy wejściu węgla, czołówka zaczęła nam odlatywać, że tak to skrótowo ujmę. Jedyny wyłom stanowią: Fox, Swift i Diana. Ktoś jest w stanie policzyć ile modeli Foxa można kupić- moim zdaniem to bardzo popularny model, choć nabywca pewnie rzadko wie, że wzorzec jest polski. Jest ich masa-dużych i małych, piankowych, z napędem, bez. A jest tak, bo ten typ, mam na myśli oryginał, jest od paru lat niekwestionowanym liderem w swojej kategorii. Czyli- jest wzór, są modele. Ale jak przejechać się po niemieckich aeroklubach, to wciąż jest tam dużo szybowców SZD w użyciu i są lubiane nie tylko za to, że są- to po prostu dobre konstrukcje, szczególnie w landach wschodnich, bo w NRD to był ich podstawowy sprzęt. Ale też nie ma co się dziwić, że ciągnie ich do swoich tych wszystkich ASK, ASW itd. Jeszcze zdanie na temat budowanych u nas Focke Wulfów i innych Me: raz, jest to odreagowanie po czasach, kiedy model z krzyżem byłby na lotnisku jakąś potwarzą i obelgą, no grzechem (sam chciałem zbudować FW-190, ale z powodu tych "moralno-patriotycznych" wątpliwości jednak zrezygnowałem, choć teraz już myślałbym pewnie inaczej)- to taki może coraz bardziej historyczny, dotyczący starszych modelarzy powód. Drugi jest ważniejszy i chyba decydujący: bo to obiekty popularne, ogólnie buduje się ich dużo. Trochę jak z celebrytami: znany, popularny, więc wszędzie go pełno a przez to jego popularność dalej rośnie i prze to jest bardziej znany. Na koniec: dobrze, że jest nasze Oldgliders, bo wcześniej zagranica oferowała nasze typy, teraz wreszcie i my sami. Oldgliders powinien być odznaczony za promowanie dziedzictwa polskich szybowców.
  3. zbjanik

    Pirat

    Artur- robisz je jeszcze? Ile za taki zestaw i skrótowo coś o napędzie (silnik, pakiet) dla wersji moto.
  4. zbjanik

    BMS do wkretarki

    Przemek- ale co to ten BMS?
  5. Zenon- no nieeee! Bardzo Cię proszę, nie idźmy w demagogię. My tu jednak o twórczym, czasem tylko rozrywkowym, ale jednak hobby, nie o zabijaniu- broń służy do zabijania. Odrzucam wszelkie argumenty sprowadzające się na końcu, że jest po to, żeby sobie cichutko tylko leżała, bo wtedy właściciel będzie się czuł dowartościowany, bezpieczniejszy itd. A przy tym aktualnym niskim współczynniku taki jest biedny i nieswój! To że jankesi mają taki relikt z czasów eksterminacji Indian, to tylko ich kłopot. Ludzie- halooo: mamy XXI wiek!
  6. Henryk- super sprawa! Piękne połączenie: krawiectwo RC?. Bardzo jestem ciekaw rezultatu w powietrzu. W razie jakiej kraksy na pewno czeka cię mniej klejenia niż zwykle!
  7. Pytanie do Czarka- rozumiem powody które kierują formułującymi przepisy jak chodzi o stowarzyszenia. To jest rozsądne, uzasadnione, ale czy możesz wskazać jak to mocno ma być powiązane z miejscem, w sensie jak najbardziej geograficznym, z lokalizacją danego stowarzyszenia. Czy jeśli zdecyduję się na akces do stowarzyszenia, powiedzmy w mieście mojej młodości- Gliwicach, to czy będę sobie mógł swobodnie (w poszanowaniu oczywiście wszystkich szczegółowych przepisów i jeśli kategoria by tego wymagała, zameldowania w drone-radar czy innej pansie itd.) latać u siebie za płotem na wsi, dajmy na to w opolskim? Inaczej mówiąc: stowarzyszenie raciborskie- loty tylko na lotnisku modelarskim w Raciborzu, gliwickie- tylko lotnisko aeroklubu, tylko i wyłącznie, czy przynależność wystarcza i daje "eksterytorialność"? Jeśli byłoby to związane ściśle z miejscem, to musiałbym założyć jednoosobowe Stowarzyszenie Modelarskie w Bukowie ?, czyli mojej wiosce.
  8. Czarek- mniejsza o samo to słowo, choć Piotr powyżej mnie tu mocno wsparł- dzięki! Chodziło mi o przyczynę, tu wybaczcie koledzy latający dronami, a powodem było samo pojawienie się, a jeszcze bardziej upowszechnienie w nadmiarze, tychże obiektów. Świat, publika, decydenci, w swej powierzchowności i płytkości, braku uwagi i rzetelności, nie zauważyli różnicy między modelem a dronem. Ale stało się i jest to nie do odwrócenia. Niedługo obok tego helikoptera LPR-u, pojawią się pierwsze pojazdy z ludźmi, taksówki- drony. W powietrzu pojawią się też "quadowcy", tacy jak dzisiaj na czterokołowcach- łowcy adrenaliny i łamacze wszelkich przepisów. Zresztą nazwa quad już funkcjonuje i w powietrzu i na ziemi- tak przypadkiem. Po prostu możliwość unoszenia się w powietrzu nagle bardzo się upowszechniła i robi się coraz ciaśniej- musimy się nim podzielić, choć nas nie pytano czy chcemy...
  9. Zenon, Czarek- Panowie! Pozwólcie, że z racji dużego stażu (prościej- stary już jestem, też zaczynałem życiowa przygodę z lataniem i modelami w zamierzchłej przeszłości) powiem Wam: czuję jak Wy, rozumiem Was, ale uważam, że nie ma co walczyć z tymi przepisami. Modelarze, ci prawdziwi (budujący modele, ale też tylko kupujący- świadomi, nie przypadkowi) generalnie chyba w całym tzw. cywilizowanym świecie zaczynają mieć z przepisami problem. Jestem np. członkiem dwu forów nazwijmy to- amerykańskich- mają to samo. Niestety, obostrzenia, ograniczenia wejdą w życie, modelarze ich nie powstrzymają, nie mamy takiej siły, choć za nami stoją racje: dokonania, doświadczenie, ale pojawia się znienacka coś takiego jak dron dostępny w każdej Biedronce i po ptokach...Oczywiście macie prawo do buntu, niezgody, możecie to wyrażać w naszym forum, ale raczej nie będzie sukcesu- nie pojawi się jakiś oświecony urzędnik, który to wszystko przeczyta, pomyśli i powie- przecież oni mają rację! nie możemy zmarnować tego dorobku, tylu życiowych pasji, tego całego przemysłu produkującego balsę, silniki itd. Osobiście zamiast do upadłego kontestować te faktycznie niezbyt szczęśliwie formułowane przepisy (razi mnie choćby ich język, wszystko co lata jest dronem- niedługo pod definicję podciągną też ptaki- są przecież autonomiczne...), skupiam się na tym, żeby tak się w to jednak wpasować, żeby móc dalej latać- to jest dla mnie najważniejsze. Poczytajcie o Red Flag Act- to też był idiotyczny przepis (autorzy chyba także mieli dobre intencje). Przepis szybko upadł, jednak jego idea w postaci dalszych, coraz bardziej szczegółowych obostrzeń znajdziecie w Kodeksie Drogowym. Szkoda czasu i energii- nie zatrzymamy tego. Ja tam uważam, że lepiej latać niż kontestować.
  10. Razem z rejestracją, aż do wyniku końcowego zajęło mi mniej niż godzinę. Wynik: zdałem.
  11. zbjanik

    Komuno wróć

    Mirek- jak? Przecież już jest tak dobrze, że lepiej nie może!
  12. Andrzej- zgadzam się z tym co napisałeś. Jak ktoś chce, to może mieć drogo, ale wcale nie musi i dalej będzie modelarzem- to kwestia wyboru. Byłeś w tym roku na urlopie? Tak. A gdzie? Cały czas na działce, było super! A ty? Ja też byłem- na Seszelach, też było fajnie. Obaj byli, obaj sobie chwalą.
  13. Ja szukam taniości od dawna, choć nie jest ona celem samym w sobie. Po pierwsze- buduję od podstaw, nie kupuję zestawów, kitów itd. Dalej- szukam alternatyw dla drogich materiałów, buduję z surowców ogólnodostępnych, materiałów budowlanych : styropian, styrodur, folie, taśmy budowlane, czy jakieś artykułu ogrodnicze typu patyczki bambusowe itd. Ostatnie 5 modeli jest wykonanych głównie z coroplastu, sklejki owocówki, patyczków do szaszłyków i storczyków, taśmy izolacyjnej itp. Wyposażenie (napęd, sterowanie, pakiety) oczywiście kupowane, ale robię nawet "swoje" bowdeny, koła, dźwignie sterów. Wiem, że to nie jest droga dla każdego, wymaga więcej czasu, modele nie będą nigdy wyczynowe, ale to jest mój sposób na modelarstwo. I nie chodzi tu wyłącznie o pieniądze, choć oczywiście trochę też, ale o bardziej o swobodę, kreatywność, niepowtarzalność konstrukcji- ale to już zależy co komu pasuje.
  14. Karol- dobrze zrobiłeś ufając planom. Nie wdając się na razie w głębsze szczegóły, chodzi o zniwelowanie wpływu momentów od wirującego śmigła (to odchylenie w bok, żeby model leciał prosto, nie skręcał sam od siebie), oraz podobnej korekty momentów od sił ale dla płaszczyzny pionowej (np.model może zadzierać lub opuszczać nos po dodaniu gazu). Z pewnością w miarę wchodzenia dalej w praktykę natkniesz się na opisy i wyjaśnienia tych zjawisk- nie są trudne do zrozumienia- ale na teraz tyle. Powodzenia w budowie i lataniu!
  15. Ja go znalazłem w tym wątku: https://www.rcgroups.com/forums/showthread.php?3725727-Molded-Depron
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.