Skocz do zawartości

zbjanik

Modelarz
  • Postów

    1 599
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    49

Treść opublikowana przez zbjanik

  1. Najlepiej samemu sobie odpowiedzieć na takie pytanie. Jeśli posiadana aparatura cię jakoś blokuje, czegoś jej brak, to zmieniaj. Jeśli nie, to po co zmieniać?
  2. Poboczny trochę wątek odnośnie Paypala- po ostatnim przypadku już nic tą drogą nie kupię, zalecam wszystkim powściągliwość. Chodziło o wachlarz, taki tradycyjny do ochłody- żona sobie znalazła pasujący, ale aż w Japonii, przez etsy. Wachlarz przysłali, jest bardzo fajny, taki jak miał być- czyli OK. I to nie była pierwsza płatność, wcześniej nie było problemu. Po kilku tygodniach bank z żubrem wysłał mi esemesa, że blokują mi kartę. W oddziale potwierdzili że to nie fake, system wyłapał jakaś moją transakcję albo w USA albo Kanadzie i próbę jakiegoś pishingu czy czegoś takiego, analiza wskazała, że to wspomniana transakcja była powodem. Już mam nową kartę, nic mi nie ukradli, ale trza uważać, nie iść tą drogą.
  3. OK, poszukam takiej plecionki, dzięki! Co do korków, to i owszem, intensywnie przećwiczone, także podczas szukania optymalnego położenia SC. Przećwiczona też ostra ucieczka z komina- "na bombę", prawie pionowo w dół, z bardzo delikatnym wyprowadzeniem do poziomu, a potem serii pętli. Udało się, ale gwizd był głośny, najważniejsze że nic się nie połamało. Ale na wszelki wypadek jednak na stateczniku podałem numer telefonu, jakby co...Przy okazji link do filmiku z prób wyrzutu atlatlem, uprasza się o wyrozumiałość jak chodzi o zastosowany model 😊.
  4. Przedstawiam swój nowy model, rozpiętość 171 cm, waga 560 gram, kierunek, wysokość, bez hamulców, więc nie ma tego "S". Rdzenie skrzydła sprezentował mi kolega Rob-Roy, - Józek- jeszcze raz dzięki! Profil AG36, w centropłacie dwie listewki sosnowe 4x2 sosna (nad sobą), w uchach (uszach?) tylko od dołu węgiel fi 2, ale krótszy niż ich długość. Pokrycie papier Natron (ten w prążki) na lakier do podłóg. Stateczniki ze styroduru pokryte cieńszy papierem niż skrzydła. Stery porusza żyłka wędkarska- są tylko ciągnione w jedną stronę, ruch w drugą zapewnia gumka (kierunek), sprężysty drucik- wysokość. Taki system wymusił wykonanie innego niż normalnie sposobu trymowania zgrubnego (tego w modelu, nie mówię o trymerach nadajnika)- serwa są w podłużnych prowadnicach, właściwie jednej wspólnej, osadzone na przesuwnej blaszce fiksowanej śrubką M3. Działa pierwszorzędnie, a używać trzeba raczej często, szczególnie jak temperatura się zmienia. Tył kadłuba z trzeciego i czwartego segmentu wędki zakupionej w Action (niebieska, ok. 30 zł). Silnik od jakiegoś starego Pioniera, śmigło też archaiczne, lekko dużawe, ale składane, spisuje się świetnie. Jest to model do "mikrotermiki parterowej". A nazwa? Atlatl to prehistoryczny wynalazek, może rówieśnik bumeranga- kawałek patyka z haczykiem na końcu, taki przedłużacz przedramienia, służący do wzmacniania siły wyrzutu włóczni, czy dzidy. Dawno to za mną chodzi, żeby go użyć do modeli. Poczyniłem nawet próby z prowizorycznym, dość topornym modelem- i to działa! Prezentowany RESik miał być następnym modelem do tych prób, ale szkoda mi go, jest za delikatny i za duży na ten etap. Ale ciąg dalszy nastąpi!
  5. Najlepsza i najlżejsza jest wersja wykonana z butelki PET po wodzie czy coli. Jedyna uciążliwość to wykonanie solidnego kopyta, ja robię z klocka drewnianego, ewentualnie sklejonego z kilku desek jeśli nie mam odpowiedniego wymiaru. Robisz pozytyw z leciutkim, powiedzmy 0,5-1 mm naddatkiem na wymiarach poprzecznych czołowej wręgi, ale i dłuższy o co najmniej grubość wręgi. Z tyłu trzeba zrobić jakieś solidne mocowanie, a i z przodu, gdzie będzie umieszczony gwint butelki, a później kołpak śmigła, też się przyda unieruchomienie. Butelka powinna być oczywiście większa od klocka, ale tylko trochę, żeby tego kurczenia i grzania nie było za dużo. Opalarką nagrzewamy najpierw to co jest puste, za kopytem, żeby obkurczony tył dawał opór temu co się potem dzieje na kopycie. Trzeba trochę poćwiczyć, dojść o wprawy, ale materiał jest tani, choć ostatnio nieco podrożał o kaucję (i słusznie!). Jak już masz dobry rezultat, odcinasz za kopytem i gwint z przodu i pozostaje jej zamocowanie do wręgi- ja stosuję cztery małe wkręty, takie jak załączają do mocowania serw. Można jeszcze wcześniej sprajem pomalować- najlepiej od wewnątrz- farba się nie będzie łuszczyć i odpadać.
  6. Przez internet, ale sama Compensa się odezwała z ofertą bo mijał termin poprzedniej polisy, więc to kontynuacja. Ale od pierwszego razu- zawsze internet.
  7. Ja właśnie przedłużyłem w Compensie, poniżej 150 zł, na pięć modeli (no formalnie dronów), tylko PL, EU nie przewiduję, na 350 tys.
  8. Też i tak robię, ale jak chodzi o nowe modele z depronu i styroduru, może dałoby radę na twardszy styropian. W opisanych wyżej przypadkach chodziło o regenerację pacjenta w trudnym stanie i tylko przodu kadłuba, z materiału bardziej elastycznego- EPP.
  9. Najpierw nasmarowałem powierzchnię samym klejem, potem na boku rozsmarowywałem klej na tym trykocie i potem nanosiłem na kadłub. Konieczne rękawiczki bo przez dwa tygodnie ręce będą okropnie wyglądać. Ale dobry rezultat można osiągnąć postępując w ten sam sposób, ale wykorzystując klej jakiś wikolopodobny, leciutko tylko rozcieńczony wodą. Efekt jest właściwie taki sam, ale mniej zapachu i klej da się zmyć po robocie. Tak że w sumie polecam bardziej ten drugi wariant.
  10. No to może być jakiś zakamuflowany "downsizing". Dodali czegoś cięższego, płynnego, żeby waga była ta sama, ale to wpływa na słabsze "pieniactwo". Znam takie zabiegi, spotykałem się z tym co rusz w czasie pracy zawodowej- teraz już tylko jako emeryt. Jakość i cena to subtelna gra wielu czynników- jak już nam się ustaliło na jako takim poziomie, to zaraz dział zakupów surowców przysyłał nowe propozycje do surowców prób i tak to wiecznie trwało- "co by tu jeszcze...". Argument że najlepiej jak jest dobrze to nie psuć jak groch o ścianę.
  11. Raczej będzie to trudne, bo pieni się, owszem, ale to nie jest pianka montażowa- tego "puszenia się" jest zdecydowanie mniej. Czasem rzeczywiście stosuję go do wypełniania jakichś ubytków czy wgnieceń, ale tak bardziej kosmetycznie. Natomiast kiedyś zreanimowałem cały przód Pioniera, bo był mocno zdeformowany po serii kretów i napraw. Ale zastosowałem Soudala i na to materiał z koszulki trykotowej (chodziło o coś elastycznego, nie dającego fałd przy naciąganiu). Powstał taki laminat że hej. Trzyma do dziś i ma się dobrze.
  12. zbjanik

    Orlik Kfm 1,6 m

    Śpieszę donieść, że Orlik lata, i to nawet całkiem fajnie! Trzeba było ustąpić z paru zamiarów, pomysłów zbyt ambitnych, ale w sumie chyba warto. Spoilery jako organy sterujące kierunkiem- nie sprawdziły się, nie działały, niezależnie od zastosowanej wielkości i kąta wychylenia, więc pojawił się niechciany statecznik pionowy se sterem kierunku. Wieżyczka składana z napędem- tu może zrezygnowałem przedwcześnie, może do tego kiedyś wrócę. A było tak: żeby jakoś zacząć zrobiłem wieżyczkę stałą, prowizoryczną, mającą przetestować umiejscowienie i kąt osi ciągu. Nawet dało się z tym latać, ale pojawił się problem z silnikiem, albo raczej z regulatorem- tak przynajmniej myślałem. Model dawał sygnały że chce latać, jest dość stateczny i sterowny przynajmniej kierunkowo, ale następowały przerwy w działaniu silnika, nieregularne, trudne, jak to bywa w takich przypadkach do ustalenia co do przyczyny. Nadto ster wysokości zbyt skuteczny, a po sekundowym wyłączeniu silnika trzeba było reagować jednak tą wysokością, silnik się włączał i występowały różne hocki klocki i niekontrolowane akrobacje. Za dużo zmiennych, postanowiłem to więc uprościć: przeniosłem silnik na nos modelu, zmniejszyłem wychylenia steru do ledwo widocznych w położeniu max. Ale przełomem okazało się odkrycie, że to odbiornik szwankuje, chyba coś z anteną, traci zasięg po prostu. Ale mamy to już za sobą, Orlik lata, jest stateczny, wygląda nieźle na niebie- będą z tego orła ludzie😊. W trakcie dochodzenia do właściwych wychyleń wysokości wykonana została spektakularna beczka szybka na parterowym pułapie, widoczna w 48-ej sekundzie filmu. Piszę o tym tak bezosobowo, bo ja nie zamierzałem, ale z drugiej strony kto tu jest pilotem- no weźmy to po połowie z Orlikiem, poleciał bowiem dalej bez uszczerbku...
  13. Przemek- jeśli da się w nich zaprogramować hamulec, to chętnie je przygarnę. Ostatnio miałem w kilku różnych reglach problem z tym, może po prostu nie miewają wszystkie takiej opcji?
  14. Robert- jeśli ten wstęp przed filmem jest twój, to jest tak samo genialny jak sam model. Pisujesz coś jeszcze oprócz tego? bo widzę, że mógłbyś, potencjał jest! No a M-15 po prostu palce lizać, pomalować, wytrymować i super! W tym samym momencie też robiłem próby orzełka- ale nie szło mi tak dobrze jak tobie, ale jest nadzieja- na silniku lata bardzo fajnie, gorzej z przejściem do lotu szybowego. Belfegor jest unikalny, niesamowity i dobrze lata- gratulacje!
  15. W swoim Bleriocie zastosowałem dratwę, taką klasyczną, szewską. Starałem się ją możliwie naciągniętą powiązać w każdym węźle kratownicy, ale to nie do końca da się zrobić- była lekko luźna. Ale pomógł cellon, też taki klasyczny, miałem go wtedy jeszcze. Zadziałał jak na japonkę- sznurek się pięknie naprężył. Podłużnice kadłuba były z balsy 8x8, nie z sosny, ale kadłub był bardzo sztywny i wytrzymały.
  16. A może wtedy robi beczkę szybką, autorotacyjną?
  17. Fajna jest ta "mechanizacja zastrzałów".
  18. Piotr- też mam te plany Papy Shiera i wiem, że obrys statecznika pionowego właśnie taki tam jest. Pytanie, czy rzeczywiście czeska wersja miała, może raczej jeśli już- miewała, taki obrys. Normalnie to jednak było trochę inaczej, prawda?
  19. To jeszcze dla poszerzenia wiedzy w tym temacie: https://www.airplanesandrockets.com/airplanes/flexwings-may-june-1963-american-modeler.htm
  20. zbjanik

    Wspomnienia

    Ja bym to jeszcze uogólnił- na początku prawie wszyscy byli od nas starsi. W miarę upływu czasu to się jakoś uśredniało, byliśmy w coraz bardziej dojrzali, aż teraz mam odczucie, że wszyscy, no większość i to coraz większa, jest młodsza. Czyli my, ja, stoimy w tym samym miejscu, tylko reszta obok nas młodnieje. Tu powinien być jakiś emotikon, ale nie mogę jakoś żadnego wybrać...
  21. Puzzle zdecydowanie lepsze niż poprzedni domek- elementy się same z sobą łączą bez dodatkowych części, które tylko dodają ciężaru. Nie chciałem tego pisać w poprzednim poście, ale z zadowoleniem widzę że myślisz😊! A myślenie ma przyszłość, ale ma też teraźniejszość!
  22. zbjanik

    Orlik Kfm 1,6 m

    Na razie mam na płasko, ale to jest oczywiście do łatwej zamiany jakby co. Zobaczę jak wyjdzie pierwsze parę lotów. Jaskółka numer 1 miała wznios, ugięcie płata i była przestateczniona kierunkowo, lotki mało skuteczne, tu jest dość podobny układ. Pomogło jej dodanie stat. pionowego, ale i tak zakręcać tym modelem było dość trudno. Jeśli okaże się, że pomysł ze spoilerami będzie nietrafiony, to rzeczywiście można najpierw zrobić ogon na V, a jeśli i to zawiedzie, to statecznik pionowy. Ale zachęcam do takich modeli, fajnie jest mieć swojego ptaka, który lata gdzie sam chcesz, no przeważnie😊.
  23. zbjanik

    Orlik Kfm 1,6 m

    Powstaje kolejny model ptakopodobny- coś ala bielik, myszołów. Jakby miał być całkiem bielikiem, musiałby być większy- ok. 2 m rozpiętości. Mój ma 1,6 m bez 2-3 cm, więc bliżej tych mniejszych drapieżników. Skrzydło z koroplastu, profil Kfm-2, czyli jeden "schodek". Dźwigar z okrągłego bambusa fi 5mm naklejonego na pionową ściankę z depronu dla nadania grubości. Depronowe żeberka, krawędź natarcia też depron, zaokrąglony i oklejony papierem na lakier do podłóg. Końce skrzydeł w formie orlich wingletów, oddzielnych piór z koroplastu z kształtującym je drutem pochodzącym z sylwestrowych zimnych ogni- wyżarzonym, więc łatwym do formowania. Kadłub z klocka styroduru wydrążonego gorącym drutem, uzupełniony bambusowymi wzmocnieniami wbitymi wzdłuż ścianek. Oklejony papierem gazetowym, właściwie "tygodnikowym", więc grubszym nieco. Napęd będzie na wieżyczce obrotowej, wstającej po dodaniu gazu. Sterowanie dość eksperymentalne, zobaczymy czy się sprawdzi: brak lotek i steru kierunku- zamiast nich spoilery na górnej powierzchni płata, bliżej końców. Ster wysokości można powiedzieć- klasycznie, jak w moich poprzednich "ptakach" (cudzysłów, bo gdzie im tam do niedościgłej matki natury...), Mewy w dwóch wersjach i Jaskółki- też w dwóch wersjach. Jakby Orlik stwarzał problemy i nie słuchał sterów, dodam lotki i czego najbardziej bym nie chciał- statecznik pionowy ze sterem kierunku. Na teraz, bez wyposażenia model waży lekko ponad 600 gram, wydaje się, że kilogram i oby nie więcej, jest w zasięgu. Jak już będzie latał, to oczywiście dostanie jakiś kamuflaż- teraz jest naturalnych barwach zastosowanych surowców. Dzisiaj dostał dziób, bardzo prototypowy- z żółtej gąbki do mycia naczyń ( z recyklingu). Korzystając z silnego wiatru starałem się dzisiaj zobaczyć czy chciałby pokazać jak dogada się z ruchomym powietrzem- wygląda ze może będą się wzajemnie tolerować.
  24. Nie wiem czy link zadziała- gość zrobił coś podobnego, choć mniejsza i uboższa choćby o podwozie wersja i mu lata. To żeby umilić czekanie na oblot 😊 https://www.facebook.com/reel/1659094488671915
  25. I o to chodzi, że TO JEST BŁĄD popełniony na początku, wynikły z dyletanctwa i nikłej wiedzy stanowiących to prawo.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.