-
Postów
1 625 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
50
Treść opublikowana przez zbjanik
-
OLD FOGEY według Flite Test, ale większy i z koroplastu
zbjanik opublikował(a) temat w Parkflyer, slowflyer,shockflyer
Oryginał to prosty depronowiec dla początkujących, plan i instrukcję budowy na filmie można znaleźć na portalu Flite Test. Tam ma niecały metr rozpiętości, napęd 2S, kierunek i wysokość. Moja wersja jest o 30% większa- rozpiętość 1260 mm, ma też zmieniony profil skrzydła, które ma niebagatelną cięciwę: 365 mm. Oryginał ma profil "dwupłaszczyznowy", czyli płyta skrzydła jest nacięta wzdłuż rozpiętości i lekko zagięta, dzięki czemu płat jest wypukły, nie płaski. Ja zastosowałem "jednopłaszczyznowy", ale zagięty po krzywej, dzięki czemu od góry wygląda całkiem jak jakieś "normalne" skrzydło, ale gorzej od dołu, bo tam pustka i wklęsłość, zapewniona przez kilka depronowych żeber. W sumie jakby bardziej zgodnie z aerodynamiką, ale i tak opór skrzydła jest niemały. Kadłub z dwu części z koroplastu: jedna zasadnicza- boki i dół razem, oraz druga- pokrywa tyłu od góry, inaczej niż w oryginale- tam tego dekla całkiem brak. Stateczniki oczywiście z koroplastu, z wzmocnieniami z szaszłykowych bambusów. Stery nieodcięte, wycięta tylko jedna strona tworzywa wzdłuż krawędzi obrotu- darmowe i nic nie ważące zawiasy. Napęd sterów drut biegnący w wybranej komórce koroplastu- czyli bowdeny za półdarmo. Skrzydło i podwozie mocowane gumkami- starodawny sposób: lekko, łatwe w obsłudze i elastyczne w razie co. Stylowe owiewki kół z butelek po wodzie mineralnej Żywiec, bo dają grubsze tworzywo niż konkurencja (wiadomo kto😊). Kopyta nie musiałem robić- mam je jeszcze z czasów budowy VINCI. Owiewki oprócz "owiewania", stanowią też zabezpieczenie kół przed spadaniem, innego nie ma. Wręga silnikowa ze sklejki 4 mm niesie już drugi silnik- pierwszy wybór okazał się nieco za słaby, kolejny ma 400 W i nie ma nadmiaru mocy. Tytułem eksperymentu chcę jeszcze pokryć folią dolną powierzchnię skrzydła, żeby uzyskać "normalny", płasko-wypukły profil, ale to później. Na razie oswajamy się z sobą- udało mi się prawie zniwelować poprzeczne oscylacje tego przestatecznego modelu- raz przez drastyczne ograniczenie zakresu steru kierunku, dwa- przez dużo bardziej przednie położenie SC niż w oryginale i trzy- przez własną powściągliwość jak chodzi o ruchy drążkiem- kierunkowo jest bowiem niezmiernie czuły. Natomiast ster wysokości co do reakcji nie odbiega od innych modeli. No i to na razie tyle o Fogeyu, aha słowo Fogey oznacza "stary piernik", mnie nasunęło się jeszcze swojskie "pierdoła", albo nieco nowocześniej- "dziaders". Niech będzie tak czy tak, ale jak to mówią: "mi się podoba"! Tu link film z lotu numer trzy, kiedy jeszcze występował wspomniany efekt samoczynnego "wingover" i ze starym, głośnym silnikiem: -
Michał- no coś fajnego! Jak duży jest ten "szybol"? Ile waży i itd...
-
Witam! Jadąc od trasy Opole- Strzelce, wjeżdżasz do Kosorowic i skręcasz na Kamień Śl. Po kilkuset metrach, po prawej stronie skręcasz w prawo (zaraz za polem z kukurydzą- jeśli jeszcze nie ścięli).
-
Efekt żyroskopowy a falowanie.
zbjanik odpowiedział(a) na RomanJ4 temat w Statki , okręty, okręty podwodne , żaglowce
Czyli że w samolocie śmigło też tak działa? -
Decathlon - Naprawa uszkodzonego modelu przez początkującego
zbjanik odpowiedział(a) na Krystiano12 temat w Od czego zacząć??
Chyba trzeba zrobić skłon silnika w celu uniknięcia tego zadzierania. Podkładki pod górne śruby mocowania. Natomiast pakiet to mogłeś przesilić i spuchł. Wsadź go na dwie godzinki do zamrażarki, a potem naładuj. No i nie przeciążaj- po starcie od razu mniej gazu. Ale dobrze że model cały i lata. -
RWD-10 2,5m
zbjanik odpowiedział(a) na Patryk Sokol temat w Konwersje spalin na elektryki i elektryczne "giganty"
No właśnie- chodzi mi o coś takiego: lecisz np. na lekkim wznoszeniu, dużym gazie, i w tej konfiguracji drąg na siebie i pełny kierunek. Wykrut kopany- jak mówią Hiszpanie, czyli dynamiczny korek, nie tylko pionowo w dół. Jak jest nadmiar mocy, to można nawet w pionie do góry. -
RWD-10 2,5m
zbjanik odpowiedział(a) na Patryk Sokol temat w Konwersje spalin na elektryki i elektryczne "giganty"
Fajnie lata, realistycznie. Jeszcze można dodać więcej figur autorotacyjnych jak szybka beczka w różnych położeniach. Dziesiątka była dobra w tym zakresie. -
Chodzi mi o to, że kolejne wpisy w tym wątku też są częścią burzy w mediach. Burzy, na którą narzekamy że jest, ale dobrowolnie ją kontynuujemy. Wiem, że my nie dziennikarze- ale przecież jednak jesteśmy w mediach jak by nie było... No i taki miałem być konsekwentny, a znowu piszę.
-
Arek- może się obrazisz. Ale skoro uważasz, że ten watek jest zbytnio eksploatowany, ciągnięty na siłę (chyba faktycznie tak jest), to już nie dokładaj się do tego kolejnymi wpisami. Ja ze swojej strony w każdym razie się wyłączam, także z czytania kolejnych wpisów, jeśli będą.
-
Grzegorz- a co to za model? Fajny!
-
Całym sercem za lataniem, ale nie lubię pokazów. Zaraz mi się przypomniał Marek Szufa, potem Jeł, chyba ro temu- podobny przebieg...
-
Decathlon - Naprawa uszkodzonego modelu przez początkującego
zbjanik odpowiedział(a) na Krystiano12 temat w Od czego zacząć??
Najprościej, to udać się do sklepu z art. sportowymi, albo i zwykłej Biedronki (ale tu czasami) są takie klocki z pianki- napisane że do ćwiczeń yogi. Mają fajne kolory, jakiś błękit, róż- ale to nic, można na końcu pomalować matowym czarnym sprayem np. Potem dobieramy rurkę metalową o fi wewn. pod zakładany drut podwozia, oraz wycinamy z blachy (ja robię to z 0,6 mm- dla dekarzy) dwie piasty. Piankę przewiercamy mniejszym fi niż ma rurka, na rurkę przepchaną przez piankę zakładamy piasty. Ta rurka musi mieć nieduży nadmiar długości w stosunku do zakładanej szerokości piasty na roznitowanie jej, rozszerzenie zapewniające ściśnięcie blaszanych krążków na piance. Do tej operacji używam dwu punktaków- jeden pionowo zamocowany w imadle, potem nasze koło, z drugiej strony drugi punktak. Potem obróbka wiertarką pilnikiem, czy papierem ściernym, można nawet uzyskać podłużne rowki bieżnika jak się chce. Kruk na zdjęciu ma koła tak zrobione, a czarna farba już lekko starta, pokazuje niebieski kolor pianki. Wiadomo- do większego modelu można by wykonać przynajmniej to łożyskowanie porządniej, nawet przy użyciu tokarki, ale tak też można. -
Decathlon - Naprawa uszkodzonego modelu przez początkującego
zbjanik odpowiedział(a) na Krystiano12 temat w Od czego zacząć??
Czy chcesz samemu zrobić koła? Jeśli tak to potwierdź, mogę podać swoją metodę. -
eCalc Problem z zapisywaniem (saving) projektu
zbjanik odpowiedział(a) na Andrzej Klos temat w Aerodynamika
Ja policzyłem to co mi było potrzebne, czyli położenie SC - ważny był dla mnie tylko wynik końcowy. -
eCalc Problem z zapisywaniem (saving) projektu
zbjanik odpowiedział(a) na Andrzej Klos temat w Aerodynamika
Andrzej- też tak miałem. Zrobiłem na końcu zrzut ekranu i tyle... -
Tak, topola 0,6. Zamówiony w https://serwisdrzewny.pl/ . Mają jeszcze inne gatunki, np. olchę, ale też różne egzotyczne. Za ok. 100 zł dostajesz zwój pasków o długości 3m, a szerokość chyba 120 mm. Jakość niezła, choć nie idealny- ale jak to z drewnem, trzeba trochę powybierać. I jeszcze taka obserwacja: moim zdaniem sezonować jak najkrócej, bo wysychanie powoduje jednak wypaczanie, fornir traci formę rozwijalnej płaszczyzny w niektórych miejscach. Czyli zakupić i zużyć. Odnośnie natomiast klejenia: uważam, że stara zasada "im mniej kleju tym lepiej" tu akurat nie obowiązuje. Za cienko- będą niesklejone miejsca. Stosowałem dwie warstwy- na rdzeń i na fornir równocześnie, tak po kilka dziesiątych dziesiątek mm, rozprowadzając kartą do bankomatu. W uzyskaniu warstwy nakładanego kleju pomaga, tu kolejne odejście od zasad, nie szlifowanie forniru przed klejeniem, co dobrze wychowany modelarz pewnie by zrobił. Leciutko kosmata powierzchnia właśnie pomaga uzyskać odpowiednią warstwę kleju, a docisk wszystko załatwi.
-
Paweł- na pewno Jurek ma w tej dziedzinie większą praktykę, jak zrobisz jak sugeruje będzie OK. Natomiast w Kudosie jest to zrobione prościej, dokładnie jak w zadanym przez Ciebie pytaniu: tylko fornir do forniru, bez żadnych kombinacji i dodatków. Rdzenie były bardzo dokładnie wycięte jak chodzi o krawędzie natarcia i spływu, a o spływie tu akurat mówimy. Po sklejeniu pierwszego segmentu akurat się trafił piknik w Kosorowicach i tak jak pisałem na wstępie, omówiliśmy sprawę z Patrykiem. Miałem zamiar nieco podszlifować, ścienić krawędź spływu, z grubości 1,2 mm (dwie grubości forniru), ale Patryk zwrócił uwagę, że profile AG 35-36 mają z założenia właśnie grubsze, "niezerowe" spływy. Pewnie w przypadkach innych profili lepiej zrobić tak jak opisuje Jurek. Ale w moim przypadku, czyli w Kudosie, wygląda że faktycznie to działa- to są oczywiście tylko na razie odczucia wstępne- jest doskonałość, model się niesie i niesie.
-
Przedstawiam swoją ostatnią konstrukcję- jest to KUDOS. Wygląda jak modele RES, aerodynamicznie jest wzorowany na modelu RESt autorstwa naszego kolegi Patryka, ale jest powiększony do 150%, co daje rozpiętość 3,6 m. Udało mi się spotkać z Patrykiem w Kosorowicach, gdzie pogadaliśmy na ten i inne jeszcze tematy. Ta konsultacja miała duży sens i pomogła w paru sprawach dotyczących KUDOSA, a może i innych, przyszłych modeli- dzięki Partyk!. Skrzydło ma cechy geometryczne RESta, ale profil AG36 (RESt ma "tajne", zastrzeżone przez ART- hobby profile). Rdzenie wycięte przez Marka Rokowskiego ze styroduru, pokrycie z forniru 0,6 mm na Soudal 66A. Ogólnie bez dźwigarów, jedynie w centropłacie sosnowa listwa 5x5, z powodu naruszenia ciągłości pokrycia wgłębieniami pod hamulce. Natarcie tworzy listwa balsowa ucięta z deski 5mm, doklejona do ofornirowanych wcześniej części. Balsę po opiłowaniu okleiłem paskiem natronu na lakier wodny do parkietów, w celu nadania większej twardości i odporności na uszkodzenia.. Licencję na ten lakier z kolei otrzymałem od innego kolegi z forum- Józefa vel Rob-Roy'a- również jemu dziękuję. Segmenty zewnętrzne połączone na stałe, wsuwane potem na bagnety stalowe łącząc się z centropłatem. Przód kadłuba w postaci skrzynki ze sklejki "owocówki" wzmocnionej w narożach patyczkami bambusowymi fi 5 do storczyków. Tył kadłuba z dwu segmentów od wędki zakupionej w Action. Stateczniki ze styroduru, opiłowane z płaskiej płyty, bibułka na podłogowy lakier. Mają drewniane dźwigarki w krawędziach zagięć- pod zawiasy. Napęd sterów: serwa standard, bowdeny z rurki plastikowej i drutu spawalniczego. Kabinka- styrodur z papierem na lakier. Model ten więc w dużym zakresie jest też piankowcem, jeżeli tak na to patrzeć. Silnik Turnigy D3536 1000kV, śmigło 10,5x6. Waga do lotu 2540 gram, co przy powierzchni pod 80 dm2, daje obciążenie ok. 31 g/dm2. Jak model lata? jest OK jak na ten etap, czyli oblot i jeszcze dwa loty dzisiaj szczęśliwie, a to najważniejsze. Trochę trzeba poeksperymentować z wychyleniami sterów, SC itd. Szczególnie kierunek jest skuteczny. Po latach latania z lotkami mogłoby ich brakować, ale na szczęście mam bieżący trening modelem OTTO, gdzie też stery są tylko na prawym drążku. Hamulce są skuteczne, ale większe wychylenie powoduje moment pochylający do przodu, nurkowanie. I tu pytanie do wytrawnych RES-owców: czy też tak macie? Czy drogą jest kompensacja jak w przypadku klap? Będę wdzięczny za uwagi. Film z lotu nr 2, zaraz po oblocie:
-
Czapla to faktycznie był super szybowiec do nauki latania. Nie miała oczywiście niesamowitych osiągów, ale była przyjazna dla uczniów w sensie takim, że dało się ją opanować w niedługim czasie, a to pierwsze, niewielkie przecież doświadczenie wystarczało do pilotażu choćby Bociana. Bocian był szybowcem wtedy już nie wyczynowym (a kiedyś nim był), a takim powiedzmy treningowym. Po kilku lotach na Bocianie z instruktorem, solo było już na jednomiejscowej Musze 100 i 100A. Wrażenia po moim pierwszym locie na Boćku były takie: twardsze stery i "kurcze- jak on płasko szybuje!". Czapla miała bardzo dobrą amortyzację kółka- ważna rzecz w szczególnie w przypadku już samodzielnych, nie zawsze perfekcyjnych lotów. No i jeszcze jedno- na Czapli wykonywaliśmy trzy razy tyle lotów do samodzielności, w porównaniu do podstawówki na Bocianie. To nic, że krótszych- pisało się zawsze 4 minuty, ale to oznaczało trzy razy więcej lądowań- najważniejszego elementu każdego lotu.
-
Papier normalny, taki mój standard, to zwykły do drukarek, albo z jakichś instrukcji do mebli (większy format). Bibuła to bibuła zwykła, kolorowa, taka dekoracyjna. Swoją kupiłem w sklepie TEDI, zestaw kilku kolorów za parę złotych. Od biedy kolor bibuły może zostać jako ostateczny, jeśli zależy nam na wadze, a estetycznie jest akceptowalny w koncepcji modelu- można już nie malować żadną farbą. To jest na przykład dobre zastosowanie do stateczników- tu przeważnie waga ma znaczenie krytyczne, w każdym razie istotne. Załączam dwie fotki moich modeli w tej technologii: Jaskółka pokryta papierem normalnym, z instrukcji mebla z IKEi, oraz modelu KUDOS (jeszcze nie gotowy, będzie o nim relacja)- tu stateczniki są z dość twardego depronu, a powierzchnia pokryta bibułką, a to ze względu na dość wyśrubowane wymagania co do położenia SC, a kadłub dość długi.
-
Ja to w takich razach stosuję lakier wodny do podłóg i papier, a jak mi szczególnie zależy na wadze to bibułę, Owszem, nieco waży, ale też wzmacnia strukturę, mocno utwardza powierzchnię. No i to można malować już czym tylko się chce.
-
No tak, to jest różnica. Ale po prawdzie, jak już wyjdziesz na swoją prostą, czyli będziesz umiał latać, zdobędziesz doświadczenie i orientację w którą stronę chcesz iść dalej (jaka właściwie najbardziej leży Ci kategoria modeli itd.), wyłoni się i tak pytanie typu "jaka teraz aparatura". To normalna, typowa droga każdego. Do tego czasu moim zdaniem wystarczy nawet te 6 kanałów. Bardziej istotne jest natomiast, jak szybkie robi się postępy, czy nastąpi to po sezonie, czy po kilku, bo jeśli pozostaniesz w RC na dłużej- takie pytanie sam sobie zadasz. Ale bywa, że ta pierwsza aparatura niektórym starcza na długo.
-
To to samo, jedynie co wyłapałem z różnic, to pojemność akumulatora. Pierwszy ma 2200 mAh, drugi 1800, ale nawet na tej mniejszej ubaw po pachy, wystarczy zwłaszcza w fazie nauki latania.
-
Ja znam- to ja sam. Odstawiłem model po locie do garażu, wyjąłem następny, włączyłem i było OK, ale tylko do próby silnika. Ten poprzedni, zahangarowany model wystartował ze stolika, spadł na podłogę i połamał sobie śmigło i narobił hałasu. Jak się chce, to można😊. Od tego czasu rygorystycznie przestrzegam rozłączania i wyciągania aku z modelu.
