Jump to content

PIPER L-4H made by Z. Rusinek, Kraków


MareX

Recommended Posts

Udało mi się dzisiaj trochę posiedzieć przy modelu i z grubą przesadą mógłbym powiedzieć, że kadłub jest już zrobiony i można by silnik odpalać. Tak to sobie wygląda na chwilę obecną, a tę "grubą przesadę" sami zobaczycie:

d1.jpg

Dorobione wreszcie śrubeczki M2,5 , którymi przykręcona jest maska. Widać też w świetle flesza różnicę koloru maski i folii, ale gołym okiem ta różnica jest prawie niewidoczna.

d2.jpg

Widoczek z góry, wklejony już wlew paliwa ze sprytnym wskaźnikiem tegoż w postaci bagnetu pływającego na jakimś korku po powierzchni benzyny.

d3.jpg

Podwozie już na swoim miejscu, jak również prądnica napędzana śmigiełkiem. Ten wylot spalin muszę przedłużyć taką samą rurką silikonową, ale w tym celu potrzebuję kawałeczka /3 cm/ rurki, np. aluminiowej o fi zewn. 10 mm i trzeba będzie gdzieś tego poszukać.

d4.jpg

Tutaj te niezbyt koliste klapki wzierników, ale na szybki rzut okiem są dobrą "emitacją", jak zwykł był mawiać jeden z oficerów naszego SW.

d5.jpg

Spód kadłuba z innymi klapkami, tu rewizje przewodów hamulcowych.

 

d6.jpg

Zawieszenie tylnego kółka i mocowanie linek stabilizujących usterzenie, po którą to linkę musiałem dzisiaj rano udać się do sklepu "rybackiego", gdzie nabyłem drogą kupna 7 metrów takiej zielonej stalki na szczupaka. Reszta będzie na przyszłość, np. do czekającego w swej kolejce "hitlerowca"...

d7.jpg

Jeszcze go raz od spodu, gdzie widać brak ciągłości w malowaniu, ale "generalnie" /jak mówi ma córcia w co drugim zdaniu/ jest "wspaniale", chociaż niektórzy mówią, że wspaniale to już było... Jutro zaczynam myśleć nad skrzydełkami. :D

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 94
  • Created
  • Last Reply

Znowu kilka popołudni posiedziałem nad drobiazgami, ale wreszcie też i prawie skończyłem remont tego modelu.

Poskładałem go w całość, wytaszczyłem na świeże powietrze i postawiłem na trawce:

e1-1.jpg

Pan Pilot już w kabinie, ale jeszcze nie na stałe, gdyż dopiero wiosną mam zamiar zabrać się za regulacje serw i docieranie silnika. Mój Piper w innych ujęciach:

e2-1.jpg

e3-1.jpg

I od tyłu, gdzie jednak widać różnicę w kolorze folii i użytej przeze mnie farby :

e4-1.jpg

Po "wywietrzeniu" modelu, zrobiłem dla niego miejsce u powały, sporządziłem wieszadło ze sznureczka i model powiesiłem. Tak też sobie wisi:

e5-1.jpg

W gronie innych modeli chyba mu raźno i do wiosny przewisi sobie w spokoju:

e6-1.jpg

e7-1.jpg

e8-1.jpg

I to by na razie było, wiosną jeszcze pomaluję mu na górnej powierzchni płatów takie zielone plamy maskujące i wtedy powiem: finito. Teraz zabierał się będę za Jungmastera, ale o tym w innym temacie. :D

Link to comment
Share on other sites

Zaraz będzie że czepiam się szczegółów ale czy te cyfry na stateczniku pionowym nie miały koloru wchodzącego bardziej w pomarańcz ? Podziwiam tak piękną robotę, mam nadzieje że też skończę niedługo swojego piperka :roll: Porównując zdjęcia z 1 strony do tych teraz zastanawiam się ile kosztowało Cię to pracy :shock:

Link to comment
Share on other sites

Piękna robota i od razu przypomina mi się "nasz" aeroklubowy Piperek - zielony z numerami SP-MAM. Tylko chciałem zwrócić uwagę co do pozycji pilota, wydaje mi się że jak jest sam w kabinie to siedzi z tyłu. Z przodu siedzi pasażer, uczeń pilot lub miejsce jest puste. Spytaj córkę , ona powinna pamiętać Piperka Marka Masalskiego....

Link to comment
Share on other sites

Marcinie! Możemy mówić jedynie o godzinach mojej pracy przy remoncie tego modelu. Jego autorem, wykonawcą i zdobywcą należnch nagród jest Pan Zbigniew Rusinek, któremu ja w bardzo niski pas sie kłaniam. W moje ręce ten model wpadł zupełnie przypadkowo, przebywszy bardzo okrężną drogę z K-wa do K-wa i gdyby nie ten przypadek , nigdy bym go nie dostał.

Darku! Czy zauważyłeś to "malutkie radyjko" za Panem Pilotem? To ono, niejako, wymuszało pozycje pilota "z pierwszej kabiny"... Tranzystory chyba już wtedy wynaleziono, ale radyjko było na pokaźnych lampach, a wersja aeroplanu służyła obserwacji pola walki.

Aeroplan Pana Masalskiego jest chyba wersją zupełnie cywilną, ponoć sprowadzoną ze Szwecji, figuruje jako tapeta na moim monitorze i wiele szczegółów tam weryfikowałem, daleko nie szukając, bo też i ta wersja wiele od wojskowej nie odbiegała. Będę miał przyjemność , kiedy ten model stanie na Żarze obok samolotu Pana A.Nowaka, który został "wyliterowany" w oparciu o tenże mój modelik.

I tak na koniec. Ta "MAMA" wcale nie jest waszym samolotem, chociaż u Was hangaruje. Jest to własność MLP w Krakowie, udostępniona w użytkowanie AW. Prawda? :D

Link to comment
Share on other sites

Nie wiedziałem , że w tej wersji radyjko zajmowało miejsce pilota. Człowiek się uczy całe życie. :wink: Co do własności i umów użyczenia większości samolotów AW nie wypowiadam się bo nie wnikałem w tą materię. Ale wiem , że wielokrotnie musiałem taszczyć tego MAMA za ogon z hangaru szybowcowego przy porannym wyhangarowywaniu sprzętu. Piper Masala faktycznie sprowadzony został ze Szwecji ale wcześniej w jego posiadaniu był egzemplarz wypisz wymaluj jak Twoja makieta, który niestety bardzo smutno skończył.

Link to comment
Share on other sites

Tak Darku, znam doładnie temat poprzednika "żółtasa"i wiem, jak Pan M. to przeżył. Być może właśnie dlatego mój Piperek, wyżej prezentowany, jest właśnie moim modelem. Przypadek, samo życie, zrządzenie losu... Ponoć wszystko jest w gwiazdach zapisane. :wink: Mam nadzieję, że ten model będzie latał doskonale, na miarę mistrzowską, a ja będę miał wielką frajdę oglądając go w powietrzu.

Link to comment
Share on other sites

Marek, a tych wzierników nie chcesz poprawiać żeby miały ładniejsze wyoblenia rantów ?? Mógł bym poświęcić chwile czasu i zrobić stempelek na tokarce, którą to nie omal mi pomagałeś zakupić :D

Link to comment
Share on other sites

Wielkie dzięki Motylku za oferowaną pomoc. Prostsze rozwiązanie stempelka proponował mi Heniu S. w postaci monety o odpowiednim fi, pożyczonej od bardzo mu bliskiego kolekcjonera tychże. Nasza pięciozłotówka byłą niestety o 2 mm za mała. A tak "łogólnie" mówiąc, to wzierniki są bo są i niestety są , jakie są, a ja nigdy nie miałem ambicji i aspiracji żeby stawać w jakieś zawodnicze szranki, jeździć po zawodach, zupełnie zbytecznie się stresować i w sumie tracić czas i pieniądze. Będę miał moc frajdy i satysfakcji, kiedy ten model, po prawie 20-tu latach znowu poleci i będzie latał tak, jak na niegdysiejszy zawodniczy model przystało. Hawk! :D

Link to comment
Share on other sites

Zagięcie tego rantu nawet tak małymi obcęgami dało efekt niezbyt kolistego kołe, ale nie sądzę, aby było to widać na modelu

 

tak do tego nawiązywałem, ale skoro nie chcesz zmieniać to może następnym razem ci pomogę :D telefon w chyba jeszcze masz więc dzwoń jak w dym :D

Link to comment
Share on other sites

Policzyłem "w rozumie" i oczywiście się pomyliłem. Model nie latał od conajmniej 25 lat !

Jak dotrę silniczek, to i od kopa paluchem powinien chodzić. Toż to oryginalny OS w Ameryce pozyskany i cieszący sie dobrą opinią. Myślę, że będzie dobrze i da swobodnie radę ciągnąć ten model, który chyba ponad 6 kg sobie waży. Pierwotnie latał na jakimś 2T chyba Tigerze 10 cm.

Tego mało kolistego rantu na wziernkach wcale tak nie widać i kto nie wie, z 2-3m zapewne nigdy tego nie zauważy. Zresztą kto to będzie oglądał? Na Żarze postawię go daleko od siatki i spoko... :wink:

Link to comment
Share on other sites

  • 9 months later...

I w tym temacie długo się nic nie działo, ale już to zmieniam. W międzyczasie udało mi się kupić od naszego forumowego Kolegi Huberta, taki sam silnik 4T 15 cm3, jaki pierwotnie w postaci "Magnum" miałem zamiar użyć w tym Piperku. Wiązało się to z docieraniem, a od Huberta mam już dotarty silnik, więc tamten nowy zostanie do innego modelu. Ten używany silnik tak długo leżał, że aż się "zależał". Rozebrałem go na części, nast. moczyłem w "dykcie" aż go rozruszałem , przesmarowałem neutralnym olejkiem i skręciłem w całość. Założyłem do modelu i wczoraj wreszcie po wielu próbach i kręceniu udało się nam ten silnik uruchomić. Okazało się, że chociaż dobrze chodził, to z wielkim oporem obracała się przepustnica gaźnika, aż wreszcie całkiem przestała się obracać. Tego elementu nie myłem i widać tam też zaległ stary olej. A jaki mimo czyszczenia był w środku ten silnik brudny , widać na fotce obrazującej to , co wyciekło z niego po kilkuminutowej pracy:

 

s1.jpg

 

Czarny syf . Usytuowanie wydechu tuż nad skrzynką startową dało też fajny efekt gromadzenia się dymu w tejże, co po otwarciu skrzynki tak wyglądało:

 

s2.jpg

 

Dzisiaj zamierzam rozebrać gaźnik i porządnie go wyczyścić. No i znowu silnik odpalić i wyregulować. A później się zobaczy...

Link to comment
Share on other sites

Marku, trzymam kciuki za powodzenie w regulacji, bo u mnie silnik się sprawował idealnie.

Później faktycznie "troszkę" leżał, bo definitywnie przeszedłem na elektryczność :lol:

 

PS

Zawsze paliłem go rozrusznikiem, a paliwo Modeltechnics Castor Straight (rycynka) mieszane na oko 1:1 z Modeltechnics Sport (syntetyk i ciut nitro).

 

Edit

Kurcze, na nim w sumie uczyłem się latać:

Próbki zabawy w funfly

Link to comment
Share on other sites

Hubercie i inni Koledzy takoż!

Rozebrałem dzisiaj gaźnik, wymyłem, szmateczką przeczyściłem i ponownie złożyłem. W efekcie okazało sie, że "gimbus" dociskający dźwignię /to tak na cześć najsłynniejszego Ministra Oświaty. który wprost z Ameryki, wraz z totalną reformą oświaty, zafundował polskim dzieciakom "gimbusy", które, tak jak w Ameryce, miały dowozić dzieci do szkół wprost spod domów, a później tam je odstawiać/ jest wyrobiony i kluczyk się w nim swobodnie obraca. Wymieniłem "gimbusa" i po sprawie. Na ponowne odpalanie i regulację motorek musi jeszcze, niestety, troche poczekać... Będzie chodził jak się patrzy i maszynkę swobodnie w niebo pociągnie. :D

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.