Skocz do zawartości

AndrzejC

Modelarz
  • Postów

    2 392
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    19

Ostatnia wygrana AndrzejC w dniu 27 Stycznia 2024

Użytkownicy przyznają AndrzejC punkty reputacji!

Reputacja

459 Excellent

O AndrzejC

  • Urodziny 26.03.1956

Kontakt

  • WWW
    http://WWW. fsr.wroclaw.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Wrocław
  • Imię
    Andrzej

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. AndrzejC

    Zagadka.

    Wielka mi nowina... W latach kiedy jeździło się na wakacje z namiotem malutkim plecakiem i żelazną racją żywnościową, czyli u mnie koniec lat 60-tych i początek lat 70-tych ubiegłego wieku, nie było takich wynalazków jak miniaturowe kuchenki gazowe spienione karimaty i inne późniejsze zdobycze cywilizacji... Puszka po konserwie najpierw była magazynem żywnościowym, później równocześnie garnkiem i kuchenką, ale trzeba było do tego dwóch puszek Moim zdaniem największym wynalazkiem w tamtych czasach był wyrób pod nazwą " paliwo turystyczne". To był genialny wyrób to były takie białe pastylki które po zapaleniu zapalniczką ( bo od zapałki nie bardzo chciały się palić") paliły się dość długo i można było na pięciu do ośmiu szt, ugotować obiadek dla dwóch osób pod warunkiem,że wiatru nie było... Miałem wtedy taką książeczkę pod tytułem "SAKWA WŁÓCZYKIJA" autora nie pamiętam. Myślę,e teraz ta publikacja mogłaby być pomocna dla żołnierzy na froncie. Ale co te wychuchane dzisiejsze młodziaki mogą o tym wiedzieć...Nawet jk który w głuszę pojedzie to ma autko klimatyzowane i ani z zimna, ani z gorąca się nie pochoruje. A jakby co to sobie pojedzie do najbliższej Żabki, czy innej Biedronki i sobie hot doga kupi. Duch w narodzie zginął już bardzo dawno. A.C.
  2. Światełka będziesz musiał sobie zamontować obowiązkowo, bo za parę dni nowe przepisy wchodzą. I dzwonek jak nie masz. Ja bym pomyślał o ubezpieczeniu. Ja mam w pakiecie w PZU od jazdy na rowerze i i od modelarstwa.. Nigdy ni miałem potrzeby korzystać, ale jak mi w łazience spłuczka zaczęła przeciekać, to specjalnie sprawdziłem ich skuteczność. Fakt, byli bardzo szybko w tym samym dniu i zrobili co do nich należało. Nie wiem jakby było ze zdarzeniem na rowerze, ale moim zdaniem takie OC warto mieć. A.C.
  3. Ja używam roweru do codziennego transportu w firmie (oczywiście przewożę takie rzeczy, które da się przewieźć rowerem) np Karton papieru do ksero, zgrzewkę wody a czasem dwie, zakupy z marketu itp... Wg mnie boczne torby nie sprawdzają się bo nie wszystko da się do nich włożyć. Niepraktyczne są. Moim zdaniem popartym codzienną trzyletnią pracą, najlepszy jest koszyk metalowy solidnie przytwierdzony do do bagażnika. Grube trytki w większej ilości spełniają zadanie i jak trzeba, wystarczy obcinaczka do drucików i koszyka nie ma. Noszę się z zamiarem zakupu przyczepki do mojego roweru... Czy ktoś z tu obecnych ma w tym temacie jakieś doświadczenia? I niech Kolega Swift o bezpieczeństwie nie zapomina. PORZĄDNY KASK ZAWSZE na głowie musi być. Jednego razu jeden ślepak we mnie wjechał 50 m od momentu kiedy wsiadłem na rower tylko na chwilę... Nie znamy ani dnia, ani godziny. Na szczęście kask pozwolił, żebym guza na łbie nie miał, albo czegoś jeszcze gorszego. I nie taki za 20 zł z Lidla, czy innego syfu, tylko porządny za duże pieniądze. Bo łeb mamy tylko jeden🙂I na tym oszczędzać moim zdaniem nie należy. A.C.
  4. I błotniki sobie jakieś zamontuj, bo po pierwszej jeździe po mokrej drodze żona Cię ukatrupi za to,że będzie miała duże niezaplanowane pranie. I bagażnik, bo sam plecaczek to za mało. A.C.
  5. ST na razie sobie spokojnie czeka. a w międzyczasie zostałem poproszony o przez znajomego z Anglii o posprzątanie w starym "zapyziałym" totalnie silniku WEBRA 20 (3,5 cm). Dawno tak zaniedbanego silnika nie widziałem. Wydawało się,że już nic z niego nie będzie, a tu proszę... Silnik dał się odnowić ... Rozebrałem go na części (nie bez trudności),wszystko porządnie umyłem, odnowiłem i teraz to zupełnie inny motorek jest. Oczywiście wymieniłem łożyska, wszystkie gumki i uszczelkę z tyłu. Gaźnik wyregulowałem i wszystko złożyłem w całość i teraz jest jak nowy i nawet porządne sprężanie ma i jeszcze długo popracuje. silnik jest już w drodze do GB, a właściciel ni może się go doczekać. A tak swoją drogą to taka nWEBRA to idealny motor do napędy łódki FSR STANDARD. Jakby ktoś z kolegów Miał taką WEBRĘ w wersji wodnej, i ABC to chętnie zostanę jej nowym właścicielem.🙂 A.C.
  6. I już. Kolego Pawle. Kolega wg mnie najpierw zajrzy sobie do środka tego silnika, niech go nawet popsuje, bo i tak straty dużej nie będzie, później nauczy się obsługi takiego silniczka, bo samo nalanie benzynki i pociągniecie za szarpankę, raczej nie wystarczy. Nie wystarczą też umiejętności rodzinne w zakresie stolarstwa, bo latające samoloty i inne modele, to jednak zupełnie inna branża jest. Ja Kolegi zniechęcać absolutnie nie zamierzam, ale po 50-ciu latach widzę siebie... Kolego znajdź sobie jakiś mały motorek i nie benzynowy, naucz się jego obsługi, następnie zbuduj sobie jakiś modelik, i wcale nie musi to być samolocik ( moim zdaniem łodka będzie lepsza, bo do dobrej łódki potrzeba popracować też nad silnikiem. I wtedy możemy pogadać. A teraz to niestety jałowa dyskusja jest. Jakby co, to możemy pogadać, ale nie tu. Bo to wg mnie jest ślepa uliczka. Kontakt jest. A.C.
  7. Koledzy sobie pojadą do Norwegii i tam zatankują. Ale nie jeden raz, wystarczy dwa... I Koledzy będą wiedzieć z autopsji jak nas rżną na paliwach.. orleny, bp i inne mafie. Onego czasu mój Fiat Doblo w dieslu na tamtejszym paliwie stał się innym autem. Jakby bardziej "wyścigowym. Już nigdy później tak dobrze nie jechał. I tyle. A.C.
  8. Koledzy, spokojnie... To nie jest ani pierwszy, ani ostatni nowy Forumowicz, który sobie coś wymarzył w temacie silników i modelarstwa w ogóle. Przez lata różni tu bywali... I co? Słuch zaginął. Więc Kolego Pawle Autorze tego wątku napisz z grubsza kim jesteś, ile lat masz i co w tej naszej branży zbudowałeś, obojętnie co by to nie było. I wszystko będzie jasne. Ja też Ci chętnie pomogę, ale trzeba ustalić zakres i poziom tej pomocy. bo skoro tu napisałeś, to chyba tej pomocy oczekujesz i na jakim poziomie. A.C.
  9. Chcę zakończyć ten remoncik dość szybko, ale nie "po łebkach" I po rozłożeniu schody się zaczęły. Regenerację zacząłem od umycia w myjce. Normalnie wystarczy jeden, dwa cykle po 10 minut. Ten potrzebował więcej, bo brudny był. Wyczyściłem i odnowiłem wszystkie detale oprócz tych zewnętrznych, ale to później... Wg mojej oceny ten motorek musiał mieć kontakt z wodą kiedyś, bo te wżery widoczne na jęciach nie wzięły się z powietrza. Ja takich wżerów rdzy na tulei i na wale a nawet na łożysku nigdy nie widziałem w silniczku lotniczym. W "wodnych" się oczywiście zdarzało... W sumie silnik mało używany co widać po denku tłoka, a wygląd ma taki, jakby go ktoś na chwilę w kwasie zanurzył. Ten silniczek jest powoli przywracany dożycia, zwłaszcza jeżeli chodzi o łożysko tylne. Poświęciłem mu dużo czasu i chyba będzie działało bez zarzutu,bo jest totalnie nietypowe. c.d.n. A.C.
  10. Nadszedł czas rozłożenia tego silniczka. Zapyziały w środku i nie konserwowany był od lat. Trochę poniszczony przez tzw "kowalstwo" poprzedniego użytkownika ale nie beznadziejnie i do odratowania, co wykażę później. Trzeba będzie troszkę odnowić niektóre detale nawet na tokarce... W naszym silnikowym fachu nie ma nic gorszego niż modelarski kowal... Przód rozłożyłem za pomocą sprytnego ściągacza do klem całkowicie bezboleśnie. Uważam,że to jest bardzo przydatne urządzenie do naszych celów. Na dzień dobry sprawdziłem łożyska... Wydawało się, że tu problemu nie będzie. Chciałem zaszaleć i włożyć jakieś z wyższej półki i np z plastikowym koszykiem itp. A tu kicha. O ile z przednim mniejszym problemu nie ma, tak z tylnym już tak. NIE MA i nie występuje. I owszem gdzieś tam są takie ( symbol Y172Z) ale u nas nie ma. Zregeneruję to stare bo i tak silnik pójdzie na półkę choć nie wykluczam odpalenia go po remoncie. Jak na razie wszystko jest brudne i troszkę zardzewiałe w niektórych miejscach, choć to nie jest silnik łódkowy. C.D.N. A.C.
  11. Czyszczenie modeli to wg mnie to bardzo wana sprawa, o silnikach nawet nie wspomnę, zwłaszcza modeli i silników spalinowych, Dla mnie GURU odnośnie czystości był Genadij Kalistratow nomen omen z ZSSR pochodził i dzięki niemu min Mistrzem Europy kiedyś zostałem... Wtedy byliśmy blisko skumplowani i oglądałem Jego łódki tuż po wyścigu... Imaginują sobie Koledzy: Wyścig spalinowego silnika w łódce FSR trwa 30 minut i w tych Jego łódkach było tylko trochę wody na dnie, ale ZERO olejowego "syfu"... Dążę do tego poziomu od lat i nie do końca mi się to udaje, ale cały czas próbuję🙂 Ale można ten modelarski bród troszkę zwalczyć Techniką i chemią. 1) Sprężone powietrze, 2) odpowiednie urządzonka 3) nieagresywna chemia, choć w bardzo skrajnych przypadkach nieco bardziej agresywna, ale na 100% żadne kwasy solne, czy inne... Tak, czy inaczej w utrzymywaniu czystości w naszych łódkach i samolocikach mogą pomóc takie butelki jak na zdjęciu. Tej niebieskiej używam od lat. Jest napełniana płynem doczyszczenia hamulców i myje nasze łodki i silniki już od długiego czasu, drugą dostałem w prezencie od kumpla z Niemiec i jeszcze nie użyłem Można do takiej butelki wlać wszystko, nawet wodę i będzie czyścić. Dla nas IDEALNE ROZWIĄZANIE. Mam to sprawdzone. Jak coś, to proszę pytać
  12. Dzięki za poradę, ale nie skorzystam. Mam przykre doświadczenia z młodości i później, więc nie użyję. Odrdzewiacza też raczej nie. Najpierw po prostu rozgrzałem śrubki i zrobiłem próbę z różnymi olejami. Rzepakowym, rycynowym i mineralnym. Różnicy większej nie było. Wszystkie śrubki po ostudzeniu miały kolor brunatny. W sumie lepszy od tego co było, ale to nie to. Następnie zebrałem mechanicznie nożem na tokarce wierzchnią warstwę z główek i powtórzyłem operację. Efekt trochę lepszy. Najlepszy z olejem mineralnym czyli Hipolem ( uwaga! nie czernić w pomieszczeniu zamkniętym, bo ten olej potwornie śmierdzi.). Nie czerniłem śrubek w całości bo zależy mi na efekcie optycznym. Jest zadowalający i do przyjęcia. Szczegóły na zdjęciu. A.C.
  13. Ok. ale ja nie widziałem, żeby broń była cynkowana albo kadmowana. I to oksydowanie to też raczej chyba do gołej stali się odnosi. A.C.
  14. Rzuciłem hasło wśród znajomych i kolegów w internetach i niedawno był odzew. Gaźnik do tego motorka przyszedł z Włoch, choć do czyszczenia i niekompletny bez iglicy. Oczywiście poradziłem sobie z tym bez problemu🙂 Mniej więcej pasuje iglica od ruskiego METEORa 2,5. Trzeba nad tym popracować, ale pasuje... W tym moim motorku jeszcze nie rozbieranym widać to o czym pisałem od dawna: NIE UŻYWAĆ oleju przekładniowego "after run" do konserwacji naszych silników. Na zdjęciu widać po kolorze wału, że poprzedni właściciel nie wiem, czy specjalnie, czy psim swędem zostawił tłok w górnym położeniu co widać na zdjęciu. I DOBRZE, bo jakby było inaczej, to czop I w sumie cały wał byłby do wymiany. Oprócz gaźnika dotarł do mnie cały nowy nowy ST 61 Od kumupla z branży z Europy🙂 Odnośnie śrubek: objechałem na E-rowerku cały Wrocław w poszukiwaniu czarnych śrubek na płaski śrubokręt takich jak w tym ST... Nie ma. Są czarne imbusy bo teraz standard , i owszem, ale takich nie ma Są, ale błyszczące cynkowane, albo kadmowane. Ale tonie do końca to, o co mi chodzi... Ja bym jednak chciał czarne. Kiedyś za komuny problemu nie było, rozgrzewało się śrubki wrzucało do oleju, albo do sproszkowanego krowiego rogu i czarne były.. A teraz chyba foliopisem będę musiał sobie te śrubki pomalować. Ktoś ma sposób na czernienie śrubek tych nowoczesnych? Ten mój motorek na razie jest w jednym kawałku, ale może coś jeszcze może z niego wyjść....😀 A.C.
  15. A z jakiego powodu? Się chyba Kolega naczytał różnych opinii fachowców różnych... Kolego Pawle, ja używam "elektryków" od ponad dwóch sezonów i trochę doświadczeń zdobyłem w tym temacie (jak myślę). Jesteśmy mniej więcej w jednym wieku i jako starsi panowie nie potrzebujemy już jakichś wyczynowych leciutkich rowerów za nie wiadomo jakie pieniądze. Moje doświadczenia są takie. Rower kupiony ma być w renomowanym sklepie najlepiej niedaleko od miejsca zamieszkania. Rower ma być nowy i złożony w salonie. I ma mieć gwarancję sprzedawcy napęd centralny, czy tylny nie jest ważny, bo my emeryci mamy się się na rowerku tylko spokojnie przemieszczać, a nie pobijać rekordy. Ciężar roweru nie jest aż tak ważny, bo każdy rower ma wspomaganie prowadzenia pod górkę. Przenoszenie roweru po paru schodach da się rozwiązać bez większych problemów niezależnie od ciężaru roweru ( znam to z autopsji). Jak już Kolega zostanie szczęśliwym posiadaczem elektryka to będzie wiedział o czym tu piszę. Moim zdaniem cięższy rower jest bardziej stabilny od lekkiego co dla "dziadka" jest bardzo ważne pod względem bezpieczeństwa na drodze. Ci co po górach i bezdrożach...Będą pewnie twierdzili, że jest inaczej, ale ja po paru "akcjach" na drodze wiem swoje. Jeszcze zasięg, czyli jak daleko dojedziesz i wrócisz na prądzie. W naszym emerytalnym wieku potrzebny jest zasięg mniej więcej 20 km jedną stronę (jak się nauczysz optymalnej jazdy),to dalej. Dalej i tak nie pojedziesz. Też to wiem z doświadczenia, bo dalej jeżdżą koledzy, którzy lubią mieć kilometry w nogach o czym jest temat na tym forum. Z takim zasięgiem bez problemu ogarniam cały Wrocław, bo dla mnie mój rower jest teraz podstawowym środkiem przemieszczania się załatwiania codziennych spraw Mógłbym jeszcze wiele napisać w tym temacie, ale jedno wiem: NIE KUPUJ w Internetach, bo chytry dwa razy traci. IDŹ Kolego Pawle i nie kombinuj KUP SOBIE SZTUKĘ NÓWKĘ w salonie ( może być ROMET) I będziesz zadowolony. I cenę negocjuj bo oni tam jak zobaczą prawdziwego klienta to są bardzo skłonni do negocjacji. A.C.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.