AndrzejC
Modelarz-
Postów
2 406 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
19
Treść opublikowana przez AndrzejC
-
Odpaliłem dzisiaj ten motorek bez problemu choć na skróty za pomocą rozrusznika... Silnik pali na zawołanie, choć po tych swoich przejściach zbyt mocny nie jest.Paliwo bez nitra. Tylko metylak i rycynka, Jak odpalałem sąsiedzi się zainteresowali... Zwłaszcza mój sąsiad i wielki fan Teodor lat dziewięć🙂 W tym momencie otrzymał większą dozę wiedzy o mechanice niż mu ta jego cała "nowoczesna" szkoła da przez cały jego pobyt w tej jego szkole... Sam raz odpalił... I to dzieciakowi już zostanie w pamięci na całe życie. Jak znajdę sposób, żeby filmik tu umieścić bezpośrednio to zamieszczę. Silniczek Super Tigre został przywrócony do życia. I o to chodziło. Dla tak dużego silnika jak nawet ten szrocikowy ST to jednak ten mój stół jest troszkę za mały. Po odpaleniu ten silnik chciał odfrunąć z moją "hamownią"🙂. Zdjęcia będą... A.C.
-
tym co powyeżej jeszcze sobie popiszemy.. Ja mam pytanie techniczne: Czy ktoś z Kolegów rozbierał ten tłumik od ST? W tym moim nowym tłumiku, który dostałem razem z nowiutkim silnikiem G 61 tłumik jest po coś "zabezpieczony" nitem zrywalnym. Pytanie: w jakim celu? Stary tłumik, który znalazłem u siebie w skrzynkach z różnościami silnikowymi ma tylko otworek i resztkę nita latającą i dzwoniącą w środku tłumika. Ktoś kiedyś usunął ten nit, ale tylko to co dało się wyjąć. A mnie wkurza, że oś w tym tłumiku dzwoni. Co prawda nic to nie przeszkadza bo nie ma którędy wylecieć szkody narobić, ale wkurza.🙂 Silnik osadzony solidnie na podstawie w postaci stołu dla majsterkowiców. Wstępnie odpalony na podlewce prychał, ale dał głos i to bez rozrusznika było, Z z palca... W sumie to nie problem będzie jutro hulał. Bo dziś przy niedzieli walnięty do imentu sąsiad pier..nięty ekolog spod 16-tki policjantów by na mnie nasłał. Ponawiam moje pytania. A.C.
-
I tu w w tych waszych postach postaw kłania się kompletny brak doświadczenia w temacie łódek szybkich. W tym temacie nie całkiem chodzi o taki opór jaki opisuje Kol. Stanisław. Panowie muszą wiedzieć o tej podstawowej rzeczy, że pędnikiem tutaj jest śruba napędowa całkowicie zanurzona w wodzie. I mi właśnie chodzi o taki opór jaki stawia woda pracującej śrubie, choć tarcie kadłuba i opory powietrza oczywiście także są brane poważnie pod uwagę. Panowie nawet sprawy sobie nie zdają jak może zmieniać się szybkość łodzi na wodzie po zmianie wymianie śruby na inną niby taką samą, a tylko większą o 0,1, 0,2 mm. To wiedzą ci, co pływają wyczynowo... A poza tym mogę się założyć że, "jakieś tam CMB" nawet o trzykrotnie mniejszej pojemności jest o niebo mocniejsze od tego danego ST 75. Widzę, kompletny brak zrozumienia dla tego tematu🙂 Będę musiał chyba naświetlić temat w moim trochę ostatnio zaniedbanym temacie o FSRach. A.C.
-
W sumie nie o tym było, ale ok. Jak mawiał mój najlepszy w życiu Przyjaciel ŚP " Masz rację, ale nie masz racji"😊 Z tymi prędkościami ni do końca rację masz... Prześledź historię rekordów prędkości w samolocikach i łódkach, to to i owszem samolociki szybsze są. Lecz nawet w moich obszarach działania Nasze łódki szybsze są Na wodzie od wielu samolocików w powietrzu. I zapamiętajcie sobie Koledzy Latacze: OPÓR WODY JEST OK WIĘKSZY OD POWIETRZA OK 800 RAZY... I dlatego ja nigdy na naszych zawodach nie widziałem takiego ST(jaki by on nie był) w jakiejś łodce. Bo te ST w całości za słabe są...I dlatego te silniczki raczej "popularne"są tylko. A poza tym. Chciałbym widzieć takiego ST po sezonie na na naszych zawodach.... 🤪 Niech popracuje tak jak nasze motory ze 4-8 godzin (skromnie)przez sezon na najwyższych obrotach w skrajnie ekstremalnych warunkach to wtedy pogadamy. Jutro odpalę tego mojego " szrocika". A.C.
-
😀No więc " z całym szacunkiem" ja te ST traktuję troszkę jako silniczki "popularne, żeby nie powiedzieć zabawkowe...(bez obrazy, oczywiście) W tym przypadku nie potrzeba dyskusji na amerykańskich forach. Tu trzeba popatrzyć racjonalnie Ja nie potrzebuję doświadczenia w użytkowaniu silników ST bo to najzwyklejsze popularne silniczki są. Jak tylko wgłębiłem się w temat mojego ST stwierdziłem ,że mocowanie tego olbrzymiego tłumika to jakaś porażka jest, A jak dostałem nowy motorek ST to już w ogóle... Producent kazał zastosować na wydechu uszczelkę z klingerytu. A po co?! I to jest pierwszy błąd , bo tam ta miękka uszczelka prędzej czy później zostanie wydmuchana bo nie ma inaczej. A jak już jej nie będzie to co się stanie? Cała ta masa tłumikowa zacznie "latać" I co nastąpi? Układ się po prostu odleci. Co do wysuwania całego ciężkiego ponad miarę tłumika, jest prościutki sposób na to: Wystarczy wywiercić otworek w odpowiednim miejscu, nagwintować, wkręcić ostrego "robaczka M3 i po problemie. Ale jednak Chińczyk, choć mądry tego nie zobaczył... I do tego nie potrzeba amerykańskich fachowców. Wystarczy trzeźwe techniczne spojrzenie na problem. "Hamownia" skończona, ale okazuje się, że odpowiedniego zbiornika muszę poszukać. c.d.n.... A.C.
-
Bez żartów...A ta "celowość" jaki cel ma? Za ciężki tłumik w locie, czy innej pracy silnika ma po prostu odlecieć? Bo akurat w np samolociku większej wartości się urwie? To ja tego nie przyjmuję. te małe śrubki specjalnie zostały zastosowane po to, zeby się urywały i żeby kasa była i żeby nieuki na całym świecie ( zwłaszcza w USA) nowe motorki zamawiali. Rynek jest olbrzymi, choć coraz mniejszy, jeżeli chodzi o spaliniaki... Elektryki świat dominują. Jak na razie...Moim zdaniem do czasu. A na ten czas "hamownię w drewnie wycinam. c.d.n. A.C.
-
Łatwo powiedzieć. Ale jak co do czego to zaczynają się schody. Okazało się,że Chińczyk wymyślił sobie nietypowe śrubki do mocowania kolektora. Moim zdaniem głupi pomysł, bo zastosowany gwint M 3,5 i średnice tych śrubek do tak dużego silnika są za słabe. Ale skoro Chińczyk tak chciał to ma. W sumie nie chcę rozwiercać otworów w karterze i kolektorze, bo to moim zdaniem niedopuszczalna ingerencja byłaby, więc dotoczyłem odpowiednie śruby M 3,5 dokupiłem odpowiednie nakrętki i teraz można to złożyć do kupy. Mam co prawda oryginalne śrubki od tego nowego ST, ale to nie są imbusy i jakieś takie słabiutkie mi się wydają, więc zastosuję te, które wytoczyłem. Szczegóły dla czytających na zdjęciu. c.d.n... A.C.
-
Silniczek ST 75 w zasadzie naprawiłem, a przynajmniej odnowiłem Na początku idea była taka, żeby lekko odświeżyć, dodać podstaweczkę, tabliczkę z informacją dla spadkobierców co to jest i ile jest warte i postawić na półkę jak wiele innych. Ten motor jednak odpalę. Z racji tego, e od poprzedniego właściciela dostałem motor bez gaźnika, rzuciłem hasło do internetów i przyszedł gaźnik z Włoch, choć nie do tego silnika i dodatkowo nowiutki kompletny ST w pudełku. Z tym poradziłem sobie, co widać na zdjęciu. Pytałem na początku czy ktoś z tu obecnych nie posiada odpowiedniego tłumika do tego motorka. Okazuje się, że nie musiałem pytać bo w moich skrzyniach z różnymi częściami od dawna taki tłumik miałem. I się teraz przyda. Teraz mam nawet dwa, w tym jeden sztuka nówka z pudełka. Śmigło APC za radą Kol. Pawła zakupiłem ( bo no takiego nie miałem) i po złożeniu całości trzeba było użyć podkładek cieniutkich dystansowych, bo luzy olbrzymie dużego łożyska trzeba było wyeliminować i parę innych delikatnych czynności poczynić. Teraz ten motor jest gotowy do odpalenia. Dorobię jeszcze do niego "hamownię". zamontuję odpowiedni zbiornik i będzie hulał, Nie wiem jak się filmiki wrzuca, na forum, ale jakiś sposób znajdę, bo sam jestem ciekaw, czy ten szrocik odpali. A.C.
-
I owszem, żywot łożysk jest znikomy, bo muszą przenosić moce o których się konstruktorom tych łożysk nawet nie śniło. Od jakiegoś czasu zacząłem "kolekcjonować" łożyska wyjęte z moich silników, przekładni i wałów napędowych. I uzbierało się tego całkiem sporo. Od bardzo długiego czasu nie rozleciał mi się żaden silnik w naszych łódkach wyścigowych. A zużyte łożyska, patrząc realnie są podstawową przyczyną awarii silników wyczynowych. Więc wyszło mi,że profilaktyczna wymiana łożysk w silnikach będzie tańsza niż naprawa awarii całego silnika... Z resztą wszyscy najlepsi "wyczynowcy"w FSRach czynią tak od lat. Porządne łożyska nie są już aż tak drogie, żeby ich sobie nie kupić. W końcu "wyczyn" kosztować musi bo liczy się wynik na zawodach! Co innego częsta wymiana łożysk na wałach w łódce. Tu chodzi o to, żeby straty na oporach w przenoszeniu mocy na śrubę napędową były jak najmniejsze. I takie łożyska wymieniam bardzo często. Czasami przed każdymi zawodami, bo na treningu widać od razu,że któreś łożysko jest lekko popsute. Tak, czy inaczej niedługo nazbiera mi się słoik po ogórkach pełny zużytych łożysk (jak dla mnie)różnych rozmiarów. A przy okazji obok słoika widać "pięknie" rozwarty korbowód jakiegoś wyczynowego silnika 3,5 cm. Ciekawostka taka i przykład na to jakie moce panują w tych naszych spalinowych motorkach. A.C.
-
ST trochę sobie poleżał na półce, ale wrócił do łask. I Będzie nadal regenerowany. Także pozdrawiam🙂 Otóż nie o końca się z Kolegą zgadzam. Bo jak dobrze się przyjrzeć to tak tuleja, jak i tłok w górnym położeniu w sumie nie jest tak bardzo uszkodzony. i po złożeniu będzie w miarę dobrze pracował. Wiem bo mam te części w rękach i widzę😊 I owszem ten silnik swoje najlepsze lata ma za sobą, ale po złożeniu jeszcze popracuje. Skupiłem się na wycięciu nowych uszczelek papierowych w karterze. Fabryki jeżeli stosują takie uszczelki używają do tego specjalnych wykrojników. Ja to robię prościej. Na tokarce wytaczam sobie z wałka "wykrojnik" do średnicy wewnętrznej karteru. Nie musi być super twardy bo na dwie uszczelki wystarczy nawet dobry dural. Otwór wyciskam na mojej prasie dentystycznej. Można to wykonać w imadle bez problemu. Materiałem jest pozostałość po folii której na co dzień używam do wycinania reklam na ploterze w mojej firmie. Reszta to już żaden problem. Po skręceniu wystarczy porządny sklalpelek i mamy idealną uszczelkę. A ten ST będzie już niedługo złożony i noszę się z zamiarem odpalenia go. Jakie śmigło Koledzy proponują, żeby zastosować? A.C.
-
Koledzy, żeby jasność była. OCZYWIŚCIE należy zdejmować osłonki z łożysk przy wymianie 9eby póniej na mnie nie było...) Ja na ten problem patrzę inaczej. Mi chodzi o to,żeby z moich silników wyciągnąć wszystko co można. Po to kombinuję ze wszystkim co można... W moich silnikach w zasadzie fabryczny jest tylko karter tylne denko i głowica wodna🙂 Reszta to kombinacje pomysłów najlepszych zawodników w naszej dyscyplinie wyścigowych łódek FSR. Jestem z tym jak na razie na bieżąco. Ate dziurki w osłonie łożyska o których napisał Kol.Grzesiek nie stanowią o szkodliwej przestrzeni. Tu chodzi o to, żeby nadmiar paliwa niespalonego i wytrąconego oleju także wyfrunął z silnika jak najszybciej bo szkodzi i opory czyni . Mamy teraz w temacie łożysk także olbrzymi postęp, i te łożyska, to nie to samo, co kiedyś. I ja tylko nadal piszę tylko o moich silnikach... A.C
-
To raz. Ciekawi mnie dlaczego tak się stało. A dwa W sumie nie wiem jak to się mogło stać,żeby wymieniając łożyska karter się rozleciał. Czterosuwy rządzą się zupełnie innymi prawami ni te nasze prymitywne dwusuwy. I pewnie dlatego silniczek się rozleciał jakiemuś koledze. Bo tu pełna zgoda. W tym motorku łożyska powinny być odkryte bezwzględnie. Grzesiek, Kumplu... Zaczynasz dobrze gadać🙂 A.C.
-
A ja dziękuję Koledze Konradowi,że mi nawet o tym nie wiedząc, oczy otworzył🙂 Grzesiek, ale, ani nie musisz... Ja sam się sobie dziwię,że nie wpadłem na ten pomysł już dawno temu. Zmniejszenie komory korbowej w znaczący sposób na 100% przyśpieszy nasze motorki i na pewno ich nie popsuje. Wpadłem na pewien pomysł, ale najpierw go wypróbuję. Jestem w trakcie przygotowywania jednej małej łódki spalinowej na MS w M-kach i spróbuję go zastosować. A swoją drogą wszystko w nadmiarze jest szkodliwe. Wódka, papierochy, kobity i tłuszcz oraz olej zwłaszcza🙂 (coś o tym wiem) i w przypadku naszych silniczków nadmiar i oleju i dopalaczy w postaci nitrometanu jest szkodliwy i wcale nie podnosi osiągów w tych naszych motorkach. Grzesiek przypatrz się dokładnie temu filmikowi i wyciągnij właściwe nioski... W końcu "wyczynowiec" jesteś, może były, ale zawsze🙂. Wszystko widać bardzo dokładnie, tylko trzeba chcieć zobaczyć. A.C.
-
Jak się tak dobrze zastanowić, to niezdejmowanie zaślepek z większego łożyska wcale nie jest takie głupie, a wręcz przeciwnie. Będę się musiał przyjrzeć temu bliżej, zwłaszcza,że olej w paliwie wg mnie w nadmiernej ilości jest czynnikiem hamującym silnik podczas pracy i stwarza opory wewnętrzne. Było już o tym i było pokazywane, ale jeszcze raz, na tym filmiku wyraźnie widać że wytrącony z paliwa olej hamuje pracę silnika, a na tym korbowodzie plastikowym widać dokładnie, gdzie trzeba "liznąć" prawdziwy korbowód, żeby zmniejszyć opory i w ogóle warto się przypatrzyć jak te nasze silniczki działają...
-
Wielka mi nowina... W latach kiedy jeździło się na wakacje z namiotem malutkim plecakiem i żelazną racją żywnościową, czyli u mnie koniec lat 60-tych i początek lat 70-tych ubiegłego wieku, nie było takich wynalazków jak miniaturowe kuchenki gazowe spienione karimaty i inne późniejsze zdobycze cywilizacji... Puszka po konserwie najpierw była magazynem żywnościowym, później równocześnie garnkiem i kuchenką, ale trzeba było do tego dwóch puszek Moim zdaniem największym wynalazkiem w tamtych czasach był wyrób pod nazwą " paliwo turystyczne". To był genialny wyrób to były takie białe pastylki które po zapaleniu zapalniczką ( bo od zapałki nie bardzo chciały się palić") paliły się dość długo i można było na pięciu do ośmiu szt, ugotować obiadek dla dwóch osób pod warunkiem,że wiatru nie było... Miałem wtedy taką książeczkę pod tytułem "SAKWA WŁÓCZYKIJA" autora nie pamiętam. Myślę,e teraz ta publikacja mogłaby być pomocna dla żołnierzy na froncie. Ale co te wychuchane dzisiejsze młodziaki mogą o tym wiedzieć...Nawet jk który w głuszę pojedzie to ma autko klimatyzowane i ani z zimna, ani z gorąca się nie pochoruje. A jakby co to sobie pojedzie do najbliższej Żabki, czy innej Biedronki i sobie hot doga kupi. Duch w narodzie zginął już bardzo dawno. A.C.
-
Światełka będziesz musiał sobie zamontować obowiązkowo, bo za parę dni nowe przepisy wchodzą. I dzwonek jak nie masz. Ja bym pomyślał o ubezpieczeniu. Ja mam w pakiecie w PZU od jazdy na rowerze i i od modelarstwa.. Nigdy ni miałem potrzeby korzystać, ale jak mi w łazience spłuczka zaczęła przeciekać, to specjalnie sprawdziłem ich skuteczność. Fakt, byli bardzo szybko w tym samym dniu i zrobili co do nich należało. Nie wiem jakby było ze zdarzeniem na rowerze, ale moim zdaniem takie OC warto mieć. A.C.
-
Ja używam roweru do codziennego transportu w firmie (oczywiście przewożę takie rzeczy, które da się przewieźć rowerem) np Karton papieru do ksero, zgrzewkę wody a czasem dwie, zakupy z marketu itp... Wg mnie boczne torby nie sprawdzają się bo nie wszystko da się do nich włożyć. Niepraktyczne są. Moim zdaniem popartym codzienną trzyletnią pracą, najlepszy jest koszyk metalowy solidnie przytwierdzony do do bagażnika. Grube trytki w większej ilości spełniają zadanie i jak trzeba, wystarczy obcinaczka do drucików i koszyka nie ma. Noszę się z zamiarem zakupu przyczepki do mojego roweru... Czy ktoś z tu obecnych ma w tym temacie jakieś doświadczenia? I niech Kolega Swift o bezpieczeństwie nie zapomina. PORZĄDNY KASK ZAWSZE na głowie musi być. Jednego razu jeden ślepak we mnie wjechał 50 m od momentu kiedy wsiadłem na rower tylko na chwilę... Nie znamy ani dnia, ani godziny. Na szczęście kask pozwolił, żebym guza na łbie nie miał, albo czegoś jeszcze gorszego. I nie taki za 20 zł z Lidla, czy innego syfu, tylko porządny za duże pieniądze. Bo łeb mamy tylko jeden🙂I na tym oszczędzać moim zdaniem nie należy. A.C.
-
I błotniki sobie jakieś zamontuj, bo po pierwszej jeździe po mokrej drodze żona Cię ukatrupi za to,że będzie miała duże niezaplanowane pranie. I bagażnik, bo sam plecaczek to za mało. A.C.
-
ST na razie sobie spokojnie czeka. a w międzyczasie zostałem poproszony o przez znajomego z Anglii o posprzątanie w starym "zapyziałym" totalnie silniku WEBRA 20 (3,5 cm). Dawno tak zaniedbanego silnika nie widziałem. Wydawało się,że już nic z niego nie będzie, a tu proszę... Silnik dał się odnowić ... Rozebrałem go na części (nie bez trudności),wszystko porządnie umyłem, odnowiłem i teraz to zupełnie inny motorek jest. Oczywiście wymieniłem łożyska, wszystkie gumki i uszczelkę z tyłu. Gaźnik wyregulowałem i wszystko złożyłem w całość i teraz jest jak nowy i nawet porządne sprężanie ma i jeszcze długo popracuje. silnik jest już w drodze do GB, a właściciel ni może się go doczekać. A tak swoją drogą to taka nWEBRA to idealny motor do napędy łódki FSR STANDARD. Jakby ktoś z kolegów Miał taką WEBRĘ w wersji wodnej, i ABC to chętnie zostanę jej nowym właścicielem.🙂 A.C.
-
I już. Kolego Pawle. Kolega wg mnie najpierw zajrzy sobie do środka tego silnika, niech go nawet popsuje, bo i tak straty dużej nie będzie, później nauczy się obsługi takiego silniczka, bo samo nalanie benzynki i pociągniecie za szarpankę, raczej nie wystarczy. Nie wystarczą też umiejętności rodzinne w zakresie stolarstwa, bo latające samoloty i inne modele, to jednak zupełnie inna branża jest. Ja Kolegi zniechęcać absolutnie nie zamierzam, ale po 50-ciu latach widzę siebie... Kolego znajdź sobie jakiś mały motorek i nie benzynowy, naucz się jego obsługi, następnie zbuduj sobie jakiś modelik, i wcale nie musi to być samolocik ( moim zdaniem łodka będzie lepsza, bo do dobrej łódki potrzeba popracować też nad silnikiem. I wtedy możemy pogadać. A teraz to niestety jałowa dyskusja jest. Jakby co, to możemy pogadać, ale nie tu. Bo to wg mnie jest ślepa uliczka. Kontakt jest. A.C.
-
Koledzy sobie pojadą do Norwegii i tam zatankują. Ale nie jeden raz, wystarczy dwa... I Koledzy będą wiedzieć z autopsji jak nas rżną na paliwach.. orleny, bp i inne mafie. Onego czasu mój Fiat Doblo w dieslu na tamtejszym paliwie stał się innym autem. Jakby bardziej "wyścigowym. Już nigdy później tak dobrze nie jechał. I tyle. A.C.
-
Koledzy, spokojnie... To nie jest ani pierwszy, ani ostatni nowy Forumowicz, który sobie coś wymarzył w temacie silników i modelarstwa w ogóle. Przez lata różni tu bywali... I co? Słuch zaginął. Więc Kolego Pawle Autorze tego wątku napisz z grubsza kim jesteś, ile lat masz i co w tej naszej branży zbudowałeś, obojętnie co by to nie było. I wszystko będzie jasne. Ja też Ci chętnie pomogę, ale trzeba ustalić zakres i poziom tej pomocy. bo skoro tu napisałeś, to chyba tej pomocy oczekujesz i na jakim poziomie. A.C.
-
Chcę zakończyć ten remoncik dość szybko, ale nie "po łebkach" I po rozłożeniu schody się zaczęły. Regenerację zacząłem od umycia w myjce. Normalnie wystarczy jeden, dwa cykle po 10 minut. Ten potrzebował więcej, bo brudny był. Wyczyściłem i odnowiłem wszystkie detale oprócz tych zewnętrznych, ale to później... Wg mojej oceny ten motorek musiał mieć kontakt z wodą kiedyś, bo te wżery widoczne na jęciach nie wzięły się z powietrza. Ja takich wżerów rdzy na tulei i na wale a nawet na łożysku nigdy nie widziałem w silniczku lotniczym. W "wodnych" się oczywiście zdarzało... W sumie silnik mało używany co widać po denku tłoka, a wygląd ma taki, jakby go ktoś na chwilę w kwasie zanurzył. Ten silniczek jest powoli przywracany dożycia, zwłaszcza jeżeli chodzi o łożysko tylne. Poświęciłem mu dużo czasu i chyba będzie działało bez zarzutu,bo jest totalnie nietypowe. c.d.n. A.C.
-
Nadszedł czas rozłożenia tego silniczka. Zapyziały w środku i nie konserwowany był od lat. Trochę poniszczony przez tzw "kowalstwo" poprzedniego użytkownika ale nie beznadziejnie i do odratowania, co wykażę później. Trzeba będzie troszkę odnowić niektóre detale nawet na tokarce... W naszym silnikowym fachu nie ma nic gorszego niż modelarski kowal... Przód rozłożyłem za pomocą sprytnego ściągacza do klem całkowicie bezboleśnie. Uważam,że to jest bardzo przydatne urządzenie do naszych celów. Na dzień dobry sprawdziłem łożyska... Wydawało się, że tu problemu nie będzie. Chciałem zaszaleć i włożyć jakieś z wyższej półki i np z plastikowym koszykiem itp. A tu kicha. O ile z przednim mniejszym problemu nie ma, tak z tylnym już tak. NIE MA i nie występuje. I owszem gdzieś tam są takie ( symbol Y172Z) ale u nas nie ma. Zregeneruję to stare bo i tak silnik pójdzie na półkę choć nie wykluczam odpalenia go po remoncie. Jak na razie wszystko jest brudne i troszkę zardzewiałe w niektórych miejscach, choć to nie jest silnik łódkowy. C.D.N. A.C.
-
Czyszczenie modeli. To też ważny temat.
AndrzejC odpowiedział(a) na kaczma2 temat w Statki , okręty, okręty podwodne , żaglowce
Czyszczenie modeli to wg mnie to bardzo wana sprawa, o silnikach nawet nie wspomnę, zwłaszcza modeli i silników spalinowych, Dla mnie GURU odnośnie czystości był Genadij Kalistratow nomen omen z ZSSR pochodził i dzięki niemu min Mistrzem Europy kiedyś zostałem... Wtedy byliśmy blisko skumplowani i oglądałem Jego łódki tuż po wyścigu... Imaginują sobie Koledzy: Wyścig spalinowego silnika w łódce FSR trwa 30 minut i w tych Jego łódkach było tylko trochę wody na dnie, ale ZERO olejowego "syfu"... Dążę do tego poziomu od lat i nie do końca mi się to udaje, ale cały czas próbuję🙂 Ale można ten modelarski bród troszkę zwalczyć Techniką i chemią. 1) Sprężone powietrze, 2) odpowiednie urządzonka 3) nieagresywna chemia, choć w bardzo skrajnych przypadkach nieco bardziej agresywna, ale na 100% żadne kwasy solne, czy inne... Tak, czy inaczej w utrzymywaniu czystości w naszych łódkach i samolocikach mogą pomóc takie butelki jak na zdjęciu. Tej niebieskiej używam od lat. Jest napełniana płynem doczyszczenia hamulców i myje nasze łodki i silniki już od długiego czasu, drugą dostałem w prezencie od kumpla z Niemiec i jeszcze nie użyłem Można do takiej butelki wlać wszystko, nawet wodę i będzie czyścić. Dla nas IDEALNE ROZWIĄZANIE. Mam to sprawdzone. Jak coś, to proszę pytać
