-
Postów
4 564 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
52
Ostatnia wygrana RomanJ4 w dniu 31 Grudnia 2025
Użytkownicy przyznają RomanJ4 punkty reputacji!
Reputacja
1 162 ExcellentO RomanJ4
- Urodziny 12.07.1961
Informacje o profilu
-
Płeć
Mężczyzna
-
Skąd
Skępe
-
Zainteresowania
mechanika, obróbka metali, majsterkowanie
-
Imię
Roman
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
-
https://diqn32j8nouaz.cloudfront.net/raf_gunner_training_skeet.mp4
-
- 1
-
-
A nie będzie wciągać pyłu z pod piły do środka, który będzie szybko zalepiać silnik? Może lepiej tłoczyć by się pył tam nie dostawał, można też dać filtr na wejściu wentylatora, lub rurę ssącą poza obszaru zapylenia...
-
Pijany Inspektor Urzedu Lotnictwa Cywilnego Rozbil Nowy Szybowiec Diana 4!
RomanJ4 odpowiedział(a) na Andrzej Klos temat w Kraksa
No tak, wajchlował i wajchlował sterami, a szybowiec nic nie słuchał i leżał... ot, krnąbrna maszyna... -
Dłuższe sanki jaskółki to zawsze większa sztywność niż krótsze, o ile zbytnio nie upośledzą długości ruchu roboczego w osi pionowej...
-
Tak, to typowe rozwiązanie w małych frezarkach - obracana na czopie(405) sanek(402) kolumny(401) tarcza korpusu głowicy z 2-4 śrubami zaciskowymi(403, w zależności od konstrukcji) Daje to możliwość pochylania narzędzia względem powierzchni stołu pod kątem i dokładnego tramowania. W fabrycznych konstrukcjach jak na rys. powyżej zazwyczaj sanki mają pierścieniowy rowek teowy na łby śrub zaciskowych, co pozwalałoby na obrót głowicy nawet o 360°, ale z powodu obsługi pokręteł i oleju w skrzyni przekładniowej głowicy jest on ograniczony do zazwyczaj 45° od pionu. W Twojej propozycji z braku rowka teowego w sankach powiększone łukowo otwory na śruby w tarczy głowicy pozwolą na dużo mniejszy zakres obrotu od pionu, ale może to wystarczy.. Najważniejsze by taki przegub gwarantował zachowanie dużej sztywności, bo to we frezarkach bardzo ważne.
-
Prawda, ale się jechało... i to było najwaźniejsze...
-
Ha, największą karą wtedy było jak ojciec na lód(czarny od ludzi) nie puścił... "Smolenie" zastępowało się wyciętym z dechy kijem albo nawet lagą z lasu, a jak kto miał prawdziwe hokejówki to był królem lodowiska(wielu jeździło na "przykręcanych", albo w ogóle bez) A dzisiaj... multimedia skutecznie zatrzymały dzieciaki w domu. (i często chuchający przewrażliwieni rodzice "żeby się nie dziecko zgrzało"). Mój znajomy który ma dzieci w wieku wczesnoszkolnym chciał im zrobić frajdę zabawy na dworze kiedy spadły te obfite opady śniegu. Nie wiedziały jak się za to zabrać, i w ogóle były mało zainteresowane... A myśmy wtedy w "bandy" się zbierali, zamki i igloo budowali w których potem były zacięte bitwy na śnieżki, a każda większa górka była oblegana przez saneczkarzy do ciemnej nocy. A jak kto nie miał swoich to jeździł "na koguta"z kolegą. Wracał potem człowiek do domu mokry jak kaczak... Ech...
-
Pytanie teoretyczne - brałeś pod uwagę jak będziesz tramował oś wrzeciona prostopadle do płaszczyzny stołu po wspawaniu tulei(gdyby nieco ściągnęło), np przez lekki obrót wokół osi korpusu głowicy na śrubach mocujących go do pionowej kolumny?
-
Stosuje się też wibracyjne odpuszczanie naprężeń, http://www.e-spawalnik.pl/?odprezanie-wibracyjne,121 https://www.attelectro.pl/wibrowanie.html?gad_source=1&gad_campaignid=22848002761&gclid=EAIaIQobChMI_Yafq9CdkgMV00SRBR1qMzYiEAAYASAAEgLou_D_BwE https://wibropol.eu/?gad_source=1&gad_campaignid=22546851353&gclid=EAIaIQobChMI_Yafq9CdkgMV00SRBR1qMzYiEAAYAiAAEgJ_qvD_BwE amatorsko gdybyś to po spawaniu wrzucił np na stół wibracyjny do pustaków (bo innego blisko i tanio nie znajdziesz) na jakieś 1/2 -1h... Nie można w tym układzie co prawda modulować ani dobrać częstotliwości rezonansowej która najlepiej usuwa naprężenia, ale spróbować nie zaszkodzi..
-
Typowe frezowanie w odróżnieniu od typowego toczenia charakteryzuje się przerywanym skrawaniem(ostrze freza wchodzi i wychodzi z materiału) co skutkuje mniejszymi lub większymi drganiami. Przeważnie drgania te przy niezbyt dużych frezach tłumi duża masa i sztywność samej obrabiarki(dlatego ich masa ma znaczenie), ale w naszych małych amatorskich maszynach często nie jest już tak różowo. Takie połączenie samymi(sześcioma) śrubami jakie proponujesz może być pod ich wpływem niezbyt z czasem stabilne, drgania mogą luzować śruby(długość gwintowanego otworu w tulei w którą będzie wkręcona śruba nie będzie przecież zbyt duża, więc i samohamowność gwintu będzie niezbyt duża), poza tym śruby musiały by mieć część walcową dopasowaną do średnicy otworu w korpusie by nie "pływały" w otworach. To znacznie wzmocniłoby taką konstrukcję, ale z każdym zamontowaniem trzeba regulować luz łożysk. Alternatywą byłoby przyspawanie na dole tulei wrzecionowej(od strony narzędzia) pierścienia z otworami na śruby, który byłby przykręcany od spodu do korpusu frezarki. Wtedy można by wyciągać (do dołu) kompletną tuleję wraz z wrzecionem bez wykręcania dekla. Przy takiej grubości blach i umiejętnym spawaniu niekoniecznie.
-
Nie wiem czy już było, ale warto obejrzeć...
-
https://diqn32j8nouaz.cloudfront.net/wings_over_dallas_b17_collision.mp4 ........................................ Kolizja w Radomiu https://diqn32j8nouaz.cloudfront.net/radom_airshow_colission.mp4
-
- 1
-
