Tak, robiłem nakrętki Tr12x2LH(lewe) w brązie dla jednego z naszych kolegów z forum,
i muszę ostrzec, ze ze względu na bardzo długi nakrój takich gwintowników(skrawa wiele zębów na raz),
opory skrawania są bardzo duże już przy 12-tce (widać wielkość pokrętła przy którym i tak trzeba użyć znacznej siły), a wraz ze wzrostem średnicy i powiększającym się przekrojem wrębu zwoju(x3) opory będą jeszcze proporcjonalnie większe, zwłaszcza w ciągliwych metalach. Nie znaczy to, że się nie da nimi naciąć, nie, nie, po to w końcu są, tylko trzeba często, np co pół obrotu łamać wiór(cofać) by opory skrawania możliwie minimalizować.
To ręcznie, a jeśli nacinać maszynowo w tokarce, to musi być mocna i sztywna maszyna z minimalnymi obrotami rzędu 40-80/min i dużą uwagą by nie ukręcić gwintownika.(zwłaszcza 12-tki mającej cieńszy od 14-tki rdzeń). a najlepiej byłoby naciąć zgrubnie nożem, a gwintownikiem kalibrować.
Z narzynkami z kolei, ze względu na krótki nakrój a duży wiór, jest trudność z prostopadłym wprowadzaniem narzynki na materiał, więc najlepiej robić to w tokarce z konika za pomocą "lufki",
A jeżeli już ręcznie, to najlepiej przed gwintowanym odcinkiem zatoczyć trzpień prowadzący o średnicy rdzenia gwintu na który wejdzie narzynka bez nacinania gwintu. Po nagwintowaniu można go obciąć.
Na pewno kiedyś mogą się przydać jak każde inne narzędzie jeśli zajmujesz się(hobbystycznie) też wiórotwórstwem...
I oczywiście obfite smarowanie, np Tereborem* lub ostatecznie olejem lnianym(ten z czasem zasycha na kamień, więc trzeba go wymywać)
* - https://allegro.pl/oferta/olej-do-gwintowania-plyn-preparat-terebor-250-ml-wiercenia-17719475348