jacekplacek Opublikowano 12 godzin temu Opublikowano 12 godzin temu Na początku był problem z tym że szybowce na górce mimo dobrego wiatru jednak ciągle opadały. Teraz po opanowaniu tego problemu, pojawił sie nowy dokladnie odwrotny szybowce potrafią w czasie lotu niepotrzebnie wznieść sie za wysoko. Chwilowo pomijam dodatkową kwestię szybkości ladowania, żeby nie rozpatrywać za dużo na raz i nie zamazywać głównego tematu.
Andrzej68IX Opublikowano 12 godzin temu Opublikowano 12 godzin temu Hej, Jak lataliśmy w Pogrzebieniu na tym zboczu gdzie odbywały się zawody Magnesów F1E to nasze szybowce zboczowe potrafiły wznieść się w górę na żaglu na kilkaset metrów prawie traciliśmy je z oczu. I o to chodziło- wznosiłeś się na kilkaset metrów tam można było poszaleć i znowu wrócić nad zbocze i nabierać wysokości. Nie wiem dlaczego chodzi Ci o to aby latać lotem koszącym nad samym zboczem - trochę niebezpieczne jak dla początkujących
zbjanik Opublikowano 11 godzin temu Opublikowano 11 godzin temu Jacku- czyli wszedłeś w kolejny obszar jak chodzi o latanie😀. Podobnie jest z lataniem na termice- są dwa dylematy: pierwszy jak znaleźć noszenie, a drugi, jak już znalazłeś- jak z niego wyjść cało i nie stracić modelu. To pewne uproszczenie, skrót, ale o to właśnie chodzi, po to się to tak na prawdę robi, esencja szybownictwa w naszej, mniejszej skali. Właśnie buduję drugie, nowe skrzydła do Atlatla, lekkiego motoszybowca- pierwsze są połamane. Połamały się po ucieczce z komina, którą wytrzymały pomimo bardzo lekkiej konstrukcji, ale nie wytrzymały pionowego wjechania w ziemię na dużej prędkości. Miękkie, zaorane pole nie uszkodziło nawet łopatek śmigła, tylko ucierpiał płat. Model ten nie miał hamulca, stosowałem więc ucieczki spiralą lub kontrolowanym nurkowaniem. Do tego feralnego lotu, który odbył się 13-ego z resztą, zawsze się udawało. Zawiodła druciana sprężynka wychylająca ster wysokości w kierunku "góra"- okazała się pierwszy raz za słaba (napęd jest żyłką, serwo ciągnie tylko w dół). Więc te nowe skrzydełka będą już miały hamulec. Wszystko zależy jak wysoko będziesz latał nad zboczem, Andrzej post wyżej dobrze to opisał. Jak blisko, nisko- to bez hamulców da radę, byle model był odporny na szybkość, a jak wyżej, to byłyby wskazane.
jacekplacek Opublikowano 8 godzin temu Autor Opublikowano 8 godzin temu 3 godziny temu, zbjanik napisał: Więc te nowe skrzydełka będą już miały hamulec A jakie hamulce zrobisz ?
zbjanik Opublikowano 2 godziny temu Opublikowano 2 godziny temu To będzie typowe rozwiązanie jakie się stosuje w RESach- prostokątna klapka leżąca (lepiej jak nieco zagłębiona w profil, żeby z nim jej górna powierzchnia licowała), zawias z taśmy klejącej na długim boku od strony krawędzi natarcia. Napęd serwem leżącym, umieszczonym w obrysie profilu, pod hamulcem. Dźwigienka serwa po prostu unosi klapkę i to wszystko. W Atlatlu o którym wcześniej pisałem, że hamulec zrobię, będzie jedna taka klapka symetrycznie oczywiście umieszczona nad kadłubem- piszę o tym, bo nie mam zdjęcia z hamulcem pojedynczym- dopiero go zrobię. Zamieszczam natomiast zdjęcie z innego modelu o nazwie Kudos, który ma hamulce podwójne, ale tak samo zrobione. To duży model, 3,6 m rozpiętości, dałem więc dwa. Próby pokazały, że są mega skuteczne i jeden by spokojnie wystarczył. Same klapki zrobiłem z blachy aluminiowej o grubości 0,6 mm, a zawias stanowi taśma przezroczysta, taka zwykła biurowa. Na pierwszym zdjęciu hamulce pod wpływem grawitacji "odklapnęły" do przodu, nie mają bowiem stałego połączenia z serwami, tylko sobie na nich leżą. Wiem, że raczej powinny mieć, podobno podciśnienie nad skrzydłem mogłoby je samo podnieść. W takcie latania jednak się to w żadnej sytuacji nie zdarzyło, więc jakoś mi się z tym nie spieszy...
Ares Opublikowano 44 minuty temu Opublikowano 44 minuty temu Najskuteczniejszym rodzajem hamulca jest konfiguracja tzw. buterfly. Klapy w dół lotki lekko w górę i do tego kompensacja sterem wysokości w dół. Niczego lepszego do tej pory nie wymyślono.
Rekomendowane odpowiedzi