Jump to content

Ares

Modelarz
  • Content Count

    400
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Ares last won the day on June 14

Ares had the most liked content!

Community Reputation

106 Excellent

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Przecław
  • Imię
    Arek

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Myślę,że najlepiej zostawić tak jak jest. Profile laminarne wymagają dużej gładkości powierzchni i jak napisałeś słusznie: ostrej krawędzi spływu. Skrzydło które widać (chyba od Herona?) nie wiadomo jaki ma profil (MPX nie podaje ) więc trudno go w jakiś logiczny sposób modyfikować. Nawet jak zaostrzysz spływ to trudno będzie doprowadzić powierzchnię płata do gładkości . Myślę,że szkoda roboty i czasu. Lataj jak jest , Heron ogólnie to bardzo dobry model.Ale jest szybki, raczej na wiatr i mocniejszą termikę. Pamiętaj ,że piankowy model to zawsze kompromis pomiędzy osiągami , ceną i prostotą konstrukcji. Lepszy płat to już trzeba robić styro+balsa lub techniką VB ( worek próżniowy).Tam można zrobić spływ prawie jak żyletka
  2. Piotrze , ja polecam akumulatory NiMh firmy Enelop. Naprawdę szkoda pieniędzy i czasu na poszukiwania czegoś innego. Te akumulatory są niezawodne i są pozbawione efektu pamięci ,mają również bardzo małe samorozładowanie. Stosuję je od kilku lat w dwóch nadajnikach.Zero problemów. Polecam. Oczywiście najlepiej kupić jak największej pojemności . Gwarantuję ,że będziesz zadowolony. Jeśli nie czujesz się na siłach polutować sobie pakiet z ogniw lepiej zleć to jakiemuś fachowcowi . Dość łatwo przegrzać i uszkodzić akumulator podczas takiej operacji.
  3. Właśnie tego się obawiam ,że po takim czasie w środku może być sporo rdzy. Szkoda ,że mój wujek nie zakonserwował silnika jak już przestał używać motocyka. No ale zobaczymy.Jak słusznie napisałeś to kwestia szczęścia. Zależy mi na jak największej niezawodności sprzętu bo lubię dalsze wyjazdy ( raczej sporadycznie jeżdżę w" koło komina") a dalsza podróż nie do końca sprawdzonym motorem to trochę ryzyko.Często łączę wycieczki motocyklowe z wypadem na lotnisko:mam wtedy dwie przyjemności w jeden dzieńale i kilometrów się wtedy trochę nawija ( mam około 70km na najbliższsze lotnisko)więc chcę pewną maszynę. Oczywiście nie będę wymieniał tego co będzie dobre ale myślę Kuba ,że masz rację : sprawdzić warto wszystko. Jeśli chodzi o uszczelniacze to z pewnością wszysko jest "twarde", gumy podnóżków itp. też są zajechane .W złym stanie jest też kanapa i amortyzatory z tyłu. Także trochę roboty będzie. Dziękuję za rzeczowy post i informacje. Pisane w pośpiechu , dlatego tak głupi błąd. Zaraz edytuję post. A ,że dobry bieżnik się przydaje to ja wiem: żartowałem sobie tylko.
  4. No jasne to pójdzie nowe w pierwszej kolejności.Planuję również obowiązkowo zapłon CDI: z tego co się dowiedziałem jest to wspaniała sprawa do wski (zresztą nie tylko ) Oczywiście wujek od którego kupuję tą wsk obejrzał okiem fachowca te stare i zajechane opony i ......stwierdził ,że są jak nowe i można jeździć "Nie ma sensu wymieniać"......rzekł Także jak napisałem wcześniej wolę dobrze sprawdzić motocykl ponieważ nawet w okresie jak jeździł nie był zbyt prawidłowo serwisowany . Z tym pruciem całego silnika to może rzeczywiście trochę przesadziłem : zobaczymy zresztą , jak zacznę coś działać będę wrzucał foty tak więc dzięki Kuba za zaoferowaną pomoc. Moje zainteresowanie mechaniką ma również oprócz zabawy cel praktyczny: Mam już moto klasy 125. Jeśli nauczę się ogarniać silnik wski to potem będę mógł się uczyć serwisowania trudniejszych silników.Przyda mi się to przy ewentualnych naprawach mojej 125tki.( zawsze to pewniej i taniej niż wozić po warsztatach nie mając gwarancji jak naprawa została przeprowadzona.) Czego jak czego ale silnika trochę się obawiam bo nie mam doświadczenia w takich pracach .No ale od czegoś trzeba zacząć: moja taktyka to małe kroki: powoli bez pośpiechu z Waszą pomocą oraz książek myślę,że jako tako sobie poradzę. W sumie trudno teraz znaleźć prostszy silnik ( i w ogóle motocykl) do nauki . Ale pracę zacznę najwcześniej na jesień: teraz korzystam z pogody i latam kiedy tylko mogę a jak mam więcej czasu to jeżdżę moto , oraz czasem wpadam na aeroklubowe lotnisko pogadać z kolegami oraz popatrzeć na samoloty. Tak więc wsk będzie na jesień-zimę . Ja wymieniam dopiero jak dętki wychodzą na zewnątrz Bieżnik? A po co to komu ? Trza oszczędzać
  5. Ano swędzą. Żebyś wiedział. Ja czytam ze zrozumieniem. Po prostu trudno mi uwierzyć aby po tylu latach nic w środku silnikowi nie było: nie wiem nie znam się po prostu piszę o swoich odczuciach. Ten motocykl rzeczywiście stał ponad 15 lat nieużywany, wcześniej trochę jeżdził ale właściciel raczej miał niewielkie pojęcie o mechanice więc zbyt poprawnie nie był serwisowany. Za dużo i tak sam nie rozgrzebię bo to mój pierwszy silnik który będę serwisował. Więc trzeba pomału i ostrożnie. Z tego co wiem to łożyska w tamtych czasach były niezbyt dobrej jakości więc silnik silnikiem ale jak pisał Kuba w kołach trzeba wymienić bez względu na stan oryginalnych. Zreszą będę się radził na forum bo coś zepsuć można szybko.
  6. Co innego miałem na myśli : ja chcę tym motorkiem jeździć i to na dalsze trasy więc musi być pewny i silnik myślę że trzeba dokładnie wszystko po kolei sprawdzić. Nie zadowoli mnie tylko samo to że silnik da się uruchomić. Musi być niezawodny. Ale oczywiście wezmę pod uwagę Twoje sugestie.
  7. No tak, silnik to trzeba koniecznie zrobić bo z tego co się dowiedziałem raczej nie był solidnie serwisowany. A taka patyna to pewnie ma swój urok.... No może i warto zostawić tak jak jest. Renowacje zawsze zrobić.
  8. W sumie racja ale ja stary modelarz chciałbym mieć wszystko na tip top. Choć chromy i ocynk kosztuje. Fajnie by było gdyby się prezentowała jak nowa. Z pewnością stan techniczny jest najważniejszy i od tego zacznę. Ogólnie mam fajną 125tkę więc mam czym jeździć także nie tracąc sezonu mogę sobie spokojnie grzebać przy wsk. Zobaczymy jak to będzie, pierwsze co muszą zorganizować sobie miejsce pracy.
  9. Jeszcze zimą obiecałem ,że jak wychaczę WSKę od wujka to się pochwalę.Pierwsze oględziny wypadły pomyślnie , dzisiaj byłem obejrzeć sprzęt. Stan kompletny tylko bak nieoryginalny ale wujek ma gdzieś właściwy także spoko. Przebieg około 7000 tyś km. Rok produkcji 1978. Myślę,że aby to wszystko miało ręce i nogi trzeba by robić remont od podstaw razem z malowaniem, szkiełkowaniem silnika oraz oczywiście kapitalnym jego remontem. Chciałbym eksploatować motocykl tak zwyczajnie ,móc wybrać się w trasę np. 100km bez obawy awarii. Nie będzie to moto na wystawę albo do patrzenia a typowo do jeżdżenia. Kilka fotek:
  10. Sloty z pewnością pomagają ale nie umniejsza to w żaden sposób umiejętnością pilota Bardzo ładne lądowania i najważniejsze ,że ćwiczysz lądowanie bo to dość często zaniedbywany manewr pomimo ,że jest najtrudniejszy i najważniejszy w całym lataniu. Ja często widzę jak modelarze wykonują 2 lub 3 loty przez cały dzień i w powietrzu widać ,że dość dobrze sobie radzą ale lądowania to już ledwo ledwo .Mimo to nie ćwiczą. Tak więc gratuluję prawidłowego podejścia do tematu.
  11. Bardzo ładne "stanowisko". I do latania i do serwisu modeli no i do spania . Super. Wracając do ładowania to ja i tak nie ładuję na raz kilku pakietów bo po locie akumulator musi ostygnąć i dopiero po dłuższej chwili ładuję. A idąc na loty wszystko co można ładuję w domu. Jak to wylatam na polu to wtedy ładowanie w warunkach polowych. Do samolotu mam 3 szt. 3s 3600. Na każdej baterii robię 2 loty. Po wylataniu tych baterii zaczynam ładowanie pojedynczo od akumulatora który był używany pierwszy danego dnia (jest już wystudzony) itd. Powiem szczerze ,że nie widzę narazie potrzeby dokupowania pakietów . Dziennie robię około 6 do 8 lotów i to jest dla mnie optimum. Do motoszybowców moje sztandarowe pakiety to od lat 3s 2200mAh . Tutaj to w ogóle problemu nie ma bo korzystając z termiki nie zawsze nawet zabieram na lotnisko ładowarkę. Ale po fotce widzę ,żę Ty Ryszardzie latasz dosć intensywnie i nocujesz na lotnisku tak więc źródło prądu musisz mieć pewne i o dużej pojemności. Tu nie ma o czym mówić :akumulator Pb przy tej pojemności to trzeba by na przyczepce ciągać za autem albo dwóch silnych chłopów do noszenia tegoZresztą jeśli jest możliwość to trzeba korzystać z nowych osiągnięć techniki. Również planuję zrobienie sobie nieco podobnej "stacji ładowania" ale oczywiście będzie to żródło mniejszej pojemności , ponieważ latam często na przygodnych lądowiskach i autem nie zawsze da się wjechać na pole wzlotów: przydałby się jakiś akumulator zintegrowany w walizeczce z ładowarką aby móc wziąć to w rękę i z modelem na własnych nogach dojść na miejsce startu.Nie będzie to rzecz jasna tak zaawansowane urządzenie jak Twoje ale idea podobna.
  12. No tak. Po wartościach pojemności o jakich piszesz wnioskuję że latasz bardzo dużymi elektrykami. W mojej sytuacji nie ma problemu gdyż największe pakiety jakich używam to 3s 3600mAh.Do tak małych pojemności akumulator "matka" nie musi być duży w związku z tym u mnie nie istnieje problem ciężaru. Natomiast, na pewnym etapie życia nie warto dźwigać i z pewnością inwestycja się zwróci a i plecy "zaoszczędzisz". Projekt sam w sobie jest ciekawy i nawet podczas eksploatacji można sobie poeksperymentować.
  13. Witek, nie wiem nigdy nie próbowałem latać z antenami w niekorzystnym ułożeniu .Lepiej nie ryzykować ale skoro masz doświadczenia z różnymi radiami to spoko może Kolega trafił na jakiś wadliwy egzemplarz. Mnie się też wydaje ,że to bardzo mało jak na lotnicze radio.
  14. Błażej wybacz ,że pytam o tak trywialną rzecz ale: czy antena w odb. była dokładnie zgodnie z instrukcją poprowadzona/wyprowadzona? Pisałeś ,że jesteś elektronikiem więc wiesz zapewne ,że to bardzo ważne.Nie znam tego radia ale w instrukcji mojej Sanwy jest ostrzeżenie tłustym drukiem ,żeby dokładnie poprowadzić anteny ( sanwa ma 2szt.) i to nawet są podane kąty "wąsów "względem siebie. Zwróć uwagę na materiał z jakiego wykonany jest kadłub: może jest trochę węgla?może blisko anteny są np.metalowe bowdeny? Jest również zasada: antena bez względu na położenie modelu musi "widzieć "nadajnik czyli jeśli np.jest schowana w kadłubie a model leci poziomo "na ciebie" metalowy silnik ekranuje fale.Jeśli piszą 200-250m na ziemi to w powietrzu powinno być przynajmniej 2 razy tyle. Pomimo ,że radio tanie. Aha , odb. lepiej umieścić z dala od regulatora, im dalej tym lepiej : antena z dala od przewodów serw . Czasami w wąskim kadłubie elektroszybowca mamy "napchane " wszystko razem: wiem jak to jest ,łatwo przeoczyć .Być może to dla Ciebie jest oczywiste , piszę to profilaktycznie na podstawie własnych doświadczeń może się przyda.Jeśli to o czym piszę sprawdziłeś to spoko przyczyna leży gdzie indziej. Jeszcze jedna sprawa gdzie latasz: jeśli z nadajnikiem stoisz np.w pobliżu metalowego ogrodzenia podobno możę to mieć wpływ na zasięg. Proponuję spróbuj proszę sprawdzić wpierw najprostrze rzeczy (chyba że już to zrobiłeś) i potem można myśleć dalej. Pozdrawiam i powodzenia.
  15. Fajne i ciekawe ale......jak dla mnie to bardzo drogie rozwiązanie. No ale jeśli kogoś stać to spoko. Wnioskuje ,że dużo latasz elektrykami i to chyba dużymi więc z pewnością elektrownia się przyda. Ja ładuję pakiety z 12V Pb z auta a na wyjeździe zawsze jakieś gniazdko się trafi ( tylko mój priorytet to jest aby było jak najtaniej ) Tak sobie myślę czy nie oszczędniej by było kupić mały agregat prądotwórczy? Czy chciałeś mieć "czyste źródło energii"? Urządzenie ciekawe i wykonane z wysoką kulturą techniczną. Gratuluję i pozdrawiam
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.