Jump to content

heli a smary


Piotrek_SGM

Recommended Posts

Im więcej kraks i wymiany części, tym bardziej heli "suchy".

 

Czy i jakich smarów używacie:

1) między metalową zębatką silnika a zębatką główną z tworzywa?

2) na częściach metalowych (łożyska, tarcza, itp)

3) na napędzie paska ogonowego.

 

Po wstępnym rozejrzeniu się na allegro, wydaje mi się że do 1) byłby dobry jakiś smar silikonowy, do 2) np. "rowerowy" smar do łożysk. Co do 3) to wydaje mi się, że smarowanie tylko spowoduje problemy związane z odkładaniem brudu.

 

proszę o wypowidzi :)

Link to comment
Share on other sites

Witam!

 

1) Na przekładni głównej nie używam smaru - złapieCi trochę kurzu i zamiast środka smarującego będziesz miał pastę do polerowania :lol: . Zadbaj tylko o usuwanie kurzu i piachu z przekładni.

2) Stosuję tylko łożyska obustronnie zakryte - one nie wymagają smarowania. Jak coś się dzieje niedobrego to wymieniam łożysko. Tarczy nie smaruję. Ewentualnie można dać kroplę oliwki do maszyn precyzyjnych na wał główny w miejscu, gdzie ślizga się tarcza.

3) Także nie stosuję. Można dać trochę oliwki na ślizgacz. Nie polecam WD40 - gęstnieje. Moim zdaniem ślizgać też korzystniej jest wymyć z kurzu i pyłu po lotach i wytrzeć do sucha.

 

Latam Leptonem i Freyą 90 (Hirobo).

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za odpowiedzi.

 

1) sobie daruję, Grabcio mnie przekonał,

2) kupiłem jakiś smar w rowerowym na bazie wazeliny "Zefal Greasing Veseline Extra fine ligh weight tube oil" , 13zł za pojemniczek 100ml z fajnym dozownikiem,

3) na razie też odpuszczę - jakoś marnie widzę wydłubywanie piachu z paska.

Link to comment
Share on other sites

Nie będziesz musiał wydłubywać z paska piachu bo się nie przykleja

 

Aha... no to muszę jednak spróbować. A fabrycznie smarują pasek? (kupiłem używany heli więc nie wiem jak to było, ale po zakupie pasek był suchutki).

 

A właśnie - trochę nie na temat - po czym wiadomo, że pasek do wymiany? Na oko zjechany? Czy przeskakuje? Bo mój heli zaliczył 2x destrukcję ogona a paska nie zmieniałem...

Link to comment
Share on other sites

Ząbki po krecie mu wypadają czasami :mrgreen: -uważnie obejrzeć proponuję . Krawędzie się strzępią ale to raczej wada jakościowa.

(zdarzało się latać z dwoma trzema brakującymi ząbkami ale to prowokowanie podziemnych żyjątek )

Link to comment
Share on other sites

Guest miszczu
Krawędzie się strzępią ale to raczej wada jakościowa.

 

Nie wiem czy jakościowa ale wiem że wada :mrgreen:

Mam jeden pasek ktory ma jakby odtsające "nitki" po bokach. Poprzedni właśiciel helika odradził mi latania na nim jak i inni koledzy więc wyrzuciłem. A co do smarów to osobiście nie używam.

Ewentualnie jeśli latałem jak kropiło albo wilgotno bardzo było to mam jakiś specyfik z Castoramy podobny do WD 40 lecz nie gęstniejący(taki coż smarująco-wypyachające wodę). Psikam nim po metalowych częściach, po głowicy itp. Jak znajdę w szufaldach to mogę podać nazwe :P

Link to comment
Share on other sites

A ja jestem inny i używam. Ale nie jakieś WD40, tylko smary przeznaczone dla helików i odpowiednio nadające się do nich.

I nie jest to mójj wymysł, tylko topowi piloci też tak robią. Pewnie, w Belcie czy podobnych nie ma takiej potrzeby, ale jak już się katuje model w ostrzejszym lataniu, mechanizmy po prostu szybko się zużywają niesmarowane. Poza tym ciszej pracują.

 

Do smarowania nie można stosować czegoś, co akurat trafia nam się w sklepie, albo mało kosztuje.

Wiele olejów jest produkowana z pochodnych ropy. A te z kolei powodują puchnięcie plastiku.

Neutralne są smary silikonowe. Do elementów szybkoobrotowych stosuję taki smar firmy Robbe, nr 5532. Zdziwiłem się, jak ucichła główna przekładnia, bo to ona najbardziej hałasuje.

8914a6dd0e3697a0med.jpg

do napędu ogona i flybara używam polecany Robbe olej syntetyczny nr 5530, który nadaje się do elementów metalowych i plastikowych. Ma wygodny igłowy aplikator, a ew. nadmiar wycieram patyczkami do uszu.

 

A co do kurzu i syfów - jeżeli chcę latać bezawaryjnie najbardziej skomplikowanym mechanicznie latadłem, muszę robić regularne przeglądy i czyszczenia. Tylko ignorant wyda kilka tys. złociszy i oleje temat. Poza tym, to też duża przyjemność natury modelarskiej, podłubać ;)

 

A model odwdzięcza się cichą i bezawaryjną pracą.

Link to comment
Share on other sites

Gmeracz - rozsadnie prawisz, a prawda jak zwykle pewnie gdzieś po środku (zależy komu? do czego? itp).

 

(dla zainteresowanych- widzę, że mają te smary w rcskorpion)

 

Zachęcam innych do wypowiedzi 8)

Link to comment
Share on other sites

Guest miszczu
Podaj, podaj, na pewno ktoś skorzysta

nie mogą znaleźć aczkolwiek napewno jest to smar silikonowy jak mówi kolega Gmeracz.

Niestety jutro jadę na zawody i potem kilka dni wakacji ale jak tylko znajdę to podam nazwę. Tym bardziej że do rekreacyjnego latania jest to smar i dość tani i łatwo dostępny.

Link to comment
Share on other sites

powodują puchnięcie plastiku.

Jakiego?

Poilacetali,PA 11 czy PA66 z których robi się topowe śmigłowce ropopchodne nie ruszają ,natomiast właśnie w tańszych modelach jak np Belt spotyka się elementy z ABS-u czy innych kopolimerów na bazie polistyrenu i właśnie te nie są odporne na większość rozpuszczalników.

Nie zawsze więc dedykowany przez sprzedawców towar jest jedynym właściwym.

Przykładem może być klej CA .Dlaczego kupujesz go sklepie modelarskim po 6-7 zł zamiast kupić go w Weurcie po 125 zł za takie samo opakowanie .W środku dostajesz ten sam Sico-met 8400.

A co do kurzu i syfów - jeżeli chcę latać bezawaryjnie najbardziej skomplikowanym mechanicznie latadłem, muszę robić regularne przeglądy i czyszczenia.

Tu masz rację i to jest prawdziwy powód stosowania dobrych olei.

Link to comment
Share on other sites

Poilacetali,PA 11 czy PA66 z których robi się topowe śmigłowce ropopchodne nie ruszają ,natomiast właśnie w tańszych modelach jak np Belt spotyka się elementy z ABS-u czy innych kopolimerów na bazie polistyrenu i właśnie te nie są odporne na większość rozpuszczalników.

 

No tak, miałem na myśli tworzywa wykonane w technologiach polimeryzacyjnych, bo polikondensacyjne są już po reakcji nieodwracalnej. Ale założę się, że taka technologiczno-materiałowa dysputa dla wielu młodych tu ludzi jest całkowicie niezrozumiała, więc uprościłem temat.

 

Aby nie być tak off-topic uzupełnię wątek brudzenia się "mokrego" modelu.

W pobliżu mieszkania mam niedużą łąkę-park, gdzie trawa bywa dość wysoka. Po każdym lataniu muszę myć śmigło ogonowe, bo zamiast białe, jest zielone.

I owszem, ogólnie model jest w pyle z trawy, ale żeby smarowanie jakoś drastycznie pogarszało ten stan, to nie stwierdziłem.

 

Za to mam zgrabny pędzelek, którym po dniu latania w parę minut oczyszczam model.

Popychaczy i kulek nie smaruję, ale w trakcie regulacji porządnie je pougniatałem (plastiki oczywiście, nie kulki). W ten sposób nie mam luzów, a snapy chodzą praktycznie bez oporów.

Link to comment
Share on other sites

No tak, miałem na myśli tworzywa wykonane w technologiach polimeryzacyjnych, bo polikondensacyjne są już po reakcji nieodwracalnej. Ale założę się, że taka technologiczno-materiałowa dysputa dla wielu młodych tu ludzi jest całkowicie niezrozumiała, więc uprościłem temat.

 

Tłumaczcie Panowie młodym, tłumaczcie :)

 

Z niby prostego mojego pytania zrobił się ciekawy temat, chętnie się czegoś więcej dowiemy.

Link to comment
Share on other sites

latam jakiś tam czas i nigdy nie smarowałem swego heli , po 4 latach jak nowy :) .

Ale fakt faktem jest to spalinka a kto taki posiada to wie że one same się smarują :)

po lotach wręcz trzeba wycierać z oleju .

może jednego tu nikt nie poruszył a mianowicie łożyska jednokierunkowego , są różne opinie .

jedni mówią by smarować co jakiś czas drudzy że nie ma potrzeby wystarczy to co w fabryce posmarowane i ma starczyć . Zapewne ma tu znaczenie jakości samego heli . Ja osobiście nie lazłem tam nigdy i sprawuje się ok . Wspomniano coś na temat smarowania pasków , z tych co znam a latają dość intensywnie i ostro nikomu do głowy nie przyszło by coś takiego robić . Dobrej jakości pasek prawidłowo naciągnięty wytrzyma sporo lat , ja bynajmniej nigdy nie miałem problemu z paskiem . Sprawa jeszcze wash-out że niby tam kropelkę oleju dać , sądzę że więcej szkody narobi niż pomoże - dlaczego ? ano dlatego że gdzie by się nie latało to zawsze jest jakiś kurz i z olejkiem jak tu ktoś wspomniał zrobi ładna pastę ścierną , a po drugie ten element jaki heli marki by nie był ta część nie jest droga , ja wymieniłem po 2 latach na nowy i nic tam nie smaruje .

Moja rada unikać kurzu ,i po każdym locie pędzelek szmatka i czyścimy .

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.