Jump to content

Lekki motoszybowiec


wapniak
 Share

Recommended Posts

Witam.

Postanowiłem zbudować lekki motoszybowiec na łagodne warunki, taki, żeby powozić się po niebie , majestatycznie i powoli.

Chcę też wypróbować zastosowanie rurek węglowych na dźwigary i natarcie.

Do skrzydła na fotce ( na razie prawe, za tydzień będzie zapewne i lewe) na dźwigar użyłem rurki 10x0,5(centropłat) i 8x0,5.

Natarcie rurka 4x0,5, dźwigarek pomocniczy 3x0,5 mm

Połówka skrzydła ma 137 cm rozpiętości i powierzchnię 26,75 dm2. Waży w stanie jak na zdjęciu 85 g.

Lotka rozpiętości 75 cm, wydaje się mało sztywna.

Żebra z balsy 1,5 mm, średnia. Lepsza byłaby chyba twarda, ale takiej akurat nie miałem.

No i fotki:

 

post-5038-0-70759200-1397235345_thumb.jpg

post-5038-0-62926700-1397235361_thumb.jpg

post-5038-0-48209500-1397235376_thumb.jpg

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 45
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Szkoda, że lotkę wyciąłeś tak na środku skrzydła, a nie bliżej końcówki, gdzie ma większą skuteczność, mogłaby być mniejsza wtedy i skuteczniejsza ;)

Nie za duża średnica rurki na natarciu? Pasuje do profilu?

Projekt ciekawy więc kibicuję :)

Link to comment
Share on other sites

Hmmm, jeśli lotka jest za mało sztywna - a widzę, że napęd robisz niesymetrycznie, na końcówce lotki - to ja bym ją zeszlifował od dołu o 1mm i pokryłbym balsą jedynką.

Link to comment
Share on other sites

Żebra co prawda są cięte wg AG35-6-7, ale skrzydła będą pokryte folią, więc trudno tu mówić o profilu, dałem więc  rurkę na natarciu najgrubszą jaka się mieściła.

Końcówka skrzydła miała być krótsza i mieć eliptyczny obrys.Stąd taki rozmiar lotki. Ale jak to zacząłem robić, to przestała mi się podobać i zrobiłem tak jak jest.

Zresztą lotka i tak pewnie głównie będzie robiła za hamulec do lądowania.

Tak to jest, jak się robi coś bez planów. ;)

 

Z usztywnieniem lotki dobry pomysł, tak zrobię.

 

I jeszcze cięciwy skrzydła:

przy kadłubie 225 mm, początek lotki 220 mm, koniec lotki 190 mm, koncówka 140 mm.

Link to comment
Share on other sites

Wystarczy zrobić wykrzyżowanie aby usztywnic lotkę. Oklejanie balsą doda tylko masy w niekorzystym miejscu.

 

Jeżeli lotki mają służyć tylko do hamowania to lepiej było zrobić zamiast nich klapy. Większa skuteczność jako hamulec.

Link to comment
Share on other sites

Hmm, nigdy nie robiłem lotek z konstrukcją geodetyczną i nie mam doświadczenia, na ile to je usztywnia.

Będzie trzeba zrobić kolejny eksperyment...

 

Owinąłem rowingiem i zażywicuję rurki dźwigarów, żeby im przypadkiem nie chciało się rozwarstwić przy obciążeniach.

Zrobiłem to na 4 wewnętrznych przestrzeniach międzyżebrowych i jednym na końcu , tam gdzie się zaczyna rurka 8 mm.

Jak to robić , żeby nie uświerknąć przy okazji:

 

Na rurkę nałożyć kroplę CA,  przyłożyć koniec rowingu ( kawałek ok 40 cm wyciągnięty z tkaniny 600 g/m2, bo taki miałem pod ręką)  i docisnąć poprzez kawałek folii.

Folia , żeby do palca się nie przykleiło.

Po dwóch- trzech sekundach klej się utwardzi i można oderwać folię. Zostanie pięknie przyklejony rowing.

To samo po owinięciu na drugim końcu rurki, kropelka CA, na to rowing i docisk przez folię. Naddatki rowingu obcinamy nożyczkami .

Po tym wystarczy to pomalować żywicą i reszta zrobi się sama.

A tak to wygląda:

 

Edit:

Rowing pomalowany E 53, sam się przesycił. 

Ostatnie zdjęcie.

Przy okazji wypełniłem szparkę w miejscu łączenia  rurek, uprzednio końcówki były zatkane kawałkami EPP.

post-5038-0-23284200-1397469785_thumb.jpg

post-5038-0-47312100-1397469801_thumb.jpg

post-5038-0-74345400-1397469815_thumb.jpg

post-5038-0-67514400-1397469830_thumb.jpg

post-5038-0-87821100-1397481973_thumb.jpg

Link to comment
Share on other sites

Szkoda, ze tej rurki na odcinku, gdzie bedzie bagnet plus jakies dalsze 2 przestrzenie miedzyzebrowe - przed wklejeniem nie wzmocniles paroma warstwami cienkiej tkaniny szklanej. Takie wzmocnienie rowingiem szklanym niczego nie daje poza waga. A jezeli bagnet bedzie sie konczyl tam, gdzie konczy sie wzmocnienie z rowingu, to jest to miejsce najbardziej narazone na pekniecie i zlozenie skrzydla podczas ostrzejszego latania.

Link to comment
Share on other sites

. Takie wzmocnienie rowingiem szklanym niczego nie daje poza waga. 

 

 

Dla jasności, to taka rurka:

http://www.modelemax.pl/product_info.php?cPath=1_52_60&products_id=1605

 

a nie taka:

http://www.hobbyking.com/hobbyking/store/__52426__8_x_6_x_750mm_Carbon_Fibre_Tube_3K_Plain_Weave_Matt_Finish.html

 

I ta użyta przeze mnie rurka MUSI być owinięta, aby można było włożyć w nią bagnet. Inaczej rozwarstwi się pod własnym ciężarem, no może troszkę przesadziłem, ale tylko troszkę.

Link to comment
Share on other sites

Kesonów nie będzie.

Chodzi mi o proste rozwiązania.

Klasyczny układ z dźwigarem pasowym z wypełnieniem na pewno wyjdzie lżejszy, przy podobnej wytrzymałości, ale sam dźwigar to jeszcze nie wszystko.

Trzeba jakoś jeszcze te dość spore jednak skrzydła połączyć. Doszłyby pochwy na bagnet no i konieczny byłby keson, bo wytrzymałość na skręcanie byłaby określona tylko pokryciem skrzydła.

A to nie gwarantuje skrzydła pozbawionego zwichrowań. 

Niewielki jest sens wypełnienia dźwigara pianką, bo tu trzeba zapewnić wytrzymałość takiej rurki na działanie siły działającej po promieniu na zewnątrz rurki.Ta wytrzymałość jest uwarunkowana wytrzymałością żywicy na rozciąganie. A ta właśnie jest wielokrotnie mniejsza od wytrzymałości węgla ( jak 4000 do 70).

Zrób prosty eksperyment :

włóż do rurki kawałek pręta metalowego albo wiertło okrągłym końcem i to wygnij. Będziesz zaskoczony jak łatwo rurka ulegnie zniszczeniu.

Dlatego trzeba ją "dozbroić" z zewnątrz.

 

Na temat odporności na skręcanie dźwigara rurkowego napiszę za kilka dni, prowadzę w tym kierunku prosty eksperyment.

Jednak już dziś muszę stwierdzić, że lepiej i łatwiej byłoby użyć rurki zwijane z tkaniny.

Na przykład takie:

http://www.hobbyking...att_Finish.html

Link to comment
Share on other sites

Guest Jerzy Markiton

I masz Krzysztofie całkowicie rację ! Z jednym małym "ale" - te dźwigary, które widziałeś na zawodach F1E, to były rurki z tkaniny. Z samego rovingu węglowego - są bez sensu. Bardziej na zasadzie: miało być z węgla i lekko - to jest; o wytrzymałość - lepiej nie pytać. Ale w niektórych, lekkich i powolnych modelach - wytrzymują

Często stosuje się połączenie rovingu z tkaniną. Ale taki dźwigar stosuje się w modelach (F1E) do super lekkich warunków, bardziej na zasadzie: to też wytrzyma a nie chce mi się zrobić tego porządnie, lub zdecydowanie częściej: to jest wyraźnie tańsze (takie skrzydło). Jedynym "za" takiego rozwiązania jest prostota technologiczna. W niektórych śmiesznych modelikach też to stosuję. Ostatnio - w SAL-ym.

Pozdrawiam - Jurek

Link to comment
Share on other sites

Guest Jerzy Markiton

Rurka z tkaniny - owijka zbędna.

Do lekkiego modelu - dźwigar klasyczny, dwuteownik + keson z tkaniny węglowej. Jeśli profil turbulencyjny - pokrycie szorstkie, typu: celonowany Vlies. Jeśli laminarny - wydaje mi się, że zdecydowanie lepsze efekty osiągniesz na VB z klasycznym, dwuteowym dźwigarem. Masz dostęp do węglowego kesonu - połączyć te technologie. Jeśli wytrzymałość dźwigara nie jest krytyczna - 2 pasy węgla i tak będą lepsze (i znacząco lżejsze) niż rurka z rovingu. Tak, jak robi się to w modelach DLG.

 

- Jurek

Link to comment
Share on other sites

Guest Jerzy Markiton

Jak dotychczas - tylko to oglądałem na modelach. Czesi to bardzo chwalą. Dopiero będę krył 1-szy model tym materiałem. Kupiłem w Horejsi.cz Z pewnością są tu ludzie, którzy na tym zęby zjedli. Jest to tkanina (?), właściwie nie tkanina, materiał syntetyczny, termokurczliwy, przykleja się też cellonem do konstrukcji, potem napręża termicznie i stabilizuje (włącznie z zatkaniem mikropor) cellonem. Całe moje doświadczenie - to kilka artykułów w RCRevue i luźne rozmowy z chłopakami w Czechach.
Na szorstkie pokrycie - idealny jest Icarex. Kupowałem w Mixmodel 2. Niemożliwie wytrzymały ! Próba przebicia palcem miedzy żeberkami skończyła się złamanym palcem i dołkiem w pokryciu, który zniknął pod żelazkiem. Tym materiałem zrobiliśmy kilka modeli szybowców 2m na profilu Naca 4409. Latały genialnie, wielokrotnie sprawdziły się na zawodach F3J/M. Niestety, Icarex, wprawdzie już barwiony, jest cięższy od Vlies-u, no i znacznie droższy.
Vlies raczej przypomina syntetyczny papier ? Chociaż technologicznie bardziej zbliżony do tego "amerykańskiego cudu" - flizeliny syntetycznej (Skyloft), tyle, że jakościowo znacznie lepszy i cieńszy.

- Jurek

Link to comment
Share on other sites

Guest Jerzy Markiton

Pogadaj z Michałem z Mixmodel czy Skorpio-Polska. Kiedyś zdaje się miał, ew. może sprowadzi.

Mam, ale nie aż tyle. Wziąłem 1 rolkę na próbę.

- Jurek

Link to comment
Share on other sites

Vlies jest dostępny w mixmodel.

Jest to papier poliestrowy, występuje też pod taką nazwą np. wśród Ukraińskich modelarzy.

Co do krycia, najlepiej sprawdza się kapon, ponieważ nitrocelon "naciąga" poszycie, kapon nie ma takiej tentencji.

Rozkładamy kawałek vliesu na skrzydle, trzeba w miarę równo go ułożyć, bo nie naciąga się dużo, więc dużych fałdek nie zlikwidujemy, smarujemy po każdym żeberku, spływie, natarciu etc. Widać jak ładnie przesiąka i gdzie nie jest dociśnięty do żeberka. Potem żelazko, tak do ok. 120*, bo powyżej tej temp pory w materiale robią się po prostu większe. Potem 2-3 krotnie warstwa kaponu.

To tyle co wiem z własnego doświadczenia z tym materiałem, co do ikareksu procedura bardzo podobna, z tym że ikareks lepiej się naciąga pod żelazkiem.

Swoje skrzydła do f1a mam z góry pokryte właśnie vliesem, a z dołu ikareks ;)

Link to comment
Share on other sites

Słuszna uwaga. Tak, ikareks na balsalocku lub butaprenie (rozcienczonym np toulenem), ja smarowałem żeberka właśnie rozrzedzonym butaprenem, i potem za pomocą żelazka przykleja się już ikareks, nie dopisałem tego, a z tym że procedura podobna miałem na myśli już samo caponowanie pokrycia, czyli te 2-3 warstwy lakieru.

Link to comment
Share on other sites

Guest Jerzy Markiton

Kiedyś od Słowaków kupiłem "specjalny" lakier bezbarwny do Vlies-u, Icarex-u. Dostałem go w butelce od szampana i nie wiem, co to było. Służył właśnie do zatykania porów w Icarax-ie. Wystarczyły 2-3 warstwy. Dość słabo naprężał natomiast nieźle wypełniał pory i zostawał taki półmatowy. Chociaż - jedwabisty, byłoby lepszym określeniem. Capon z wypełniaczem zostawiał nam jednak białawe smugi.

- Jurek

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.