Jump to content

Brygada RR (Rakietowe raczkowanie)


n6210
 Share

Recommended Posts

Próba zachowania dla potomnych filmów o moich mikro-rakietowych początkach z 2008 roku (a to jest chyba najlepsze do tego miejsce, jakie znam).
 
Od pierwszych totalnie nieudanych prób sklecenia czegokolwiek po pierwsze drobne sukcesy.
 
Założenia:
- zbudować demonstracyjną wyrzutnię mikropocisków rakietowych,
- wszystko ma być DIY,
- ma być tanio lub ostatecznie baaardzo tanio,
- ma być proste i łatwe w masowej "produkcji" w domu,
- ma być efektownie
 
Jeżeli nikomu to nie będzie przeszkadzało to będę uzupełniał ten temat o kolejne filmy, a w osobnym wątku może jakieś plany i fotki.
 
Oglądanie na własną odpowiedzialność. Można się śmiać do woli - na zdrowie :)
Jakość... wiem, wiem ale taka była dla mnie dostępna w 2008 roku, a kamerzysta był z łapanki :).

 

EDIT:

Zapomniałem o najważniejszym: NIE RÓBCIE TEGO W DOMU :)

 

Gotowa lista:

http://www.youtube.com/playlist?list=PLCGoyA77NXGLD69z8JvgGWijCi7Uo4nia

 

lub poszczególne filmy:

 

RT8

 

RT7

 

RT6


 

RT5
https://www.youtube.com/watch?v=CrULIDGfvZg

 

RT4

 

RT3

 

RT2

 

RT1


 

Edit:

Do odpalenia moich silników i mikro-rakiet skonstruowałem prosty i tani zapłonnik.

 

Druty emaliowane o średnicy ok. 0.2 - 0.3mm (lub kynar) i 0.10 - 0.15mm oraz szpilka.

Duży łepek ułatwia nawijanie. Drut na zdjęciu to 0.22mm i 0.12mm

post-564-0-44253000-1398889431.jpg

 

Materiały:

post-564-0-08463200-1398889412.jpg

 

Na szpilkę nawijamy spiralki z cieńszego drutu - po 5-7 zwojów zależnie od napięcia jakim będziemy zasilali zapłonnik.

Przy 12V nie ma aż takiego znaczenia więc lepiej nawinąć więcej np 8-10 zwojów.

Generalnie chodzi o to, żeby spiralka nie spaliła się za szybko :)

post-564-0-22143800-1398889444.jpg

 

Pobielamy końcówki - tam gdzie będzie zasilanie z krokodylków trzeba pobielić ciut więcej by je wygodnie podłączyć.

Pobielanie jest bardzo proste. Końcówkę drut starczy umieścić na chwilę w większej kropli cyny z dużą ilością topnika.

post-564-0-52693400-1398889463.jpg

 

Od strony spiralki starczy pobielić ~1 - 1.5mm:

post-564-0-87410500-1398889479.jpg

 

Spiralka częściowo przylutowana do końcówki:

post-564-0-89190700-1398889495.jpg

 

W pełni przylutowane spiralki:

post-564-0-01981400-1398889524.jpg

 

Wersja z kynarem:

post-564-0-91748900-1398889540.jpg

 

Ukształtowane zapłonniki przygotowane do zalania masą zapalającą:

post-564-0-00309100-1398889552.jpg

 

Jak wyżej tylko pokazane w całości:

post-564-0-75252900-1398889558.jpg

 

Masa zapalająca, to w tym wypadku zmielone na proszek główki zapałek, wymieszane z odrobiną płynnego kleju (do papieru). Po dokładnym wymieszaniu i lekkim podsuszeniu, powstaje z tego plastyczna masa, którą łatwo nałożyć i uformować w pożądany kształt.

 

Gotowe zapłonniki z nałożoną masą zapalającą:

post-564-0-57520600-1399472847.jpg post-564-0-98765500-1399472873.jpg

 

Klej, którego użyłem do masy zapalającej (ale też do klejenia korpusów silników):

post-564-0-63466000-1399493904.jpg

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Kilka dodatków czyli mikro-wyrzutnia i elektronika do niej.

 

Nowa, uniwersalna wyrzutnia:

post-564-0-46761400-1399491220.jpg post-564-0-48813700-1399491229_thumb.jpg

 

Skleciłem też elektronikę do sekwencyjnego odpalania mikro-pocisków lub mikro-rakiet.

Wykorzystałem starą płytkę z innego projektu. Po dodaniu ATtiny13 można obsłużyć 4 rakiet wystrzeliwanych sekwencyjnie jedna po drugiej (lub 8 wystrzeliwane po 2 równolegle). Może być przydatne gdy chcemy wystrzelić rakietkę z dwoma lub więcej silnikami.

Do tej pory do jednego wyjścia podłączałem zapłonnik, a do równoległego LED sygnalizujący jego zadziałanie ale bynajmniej nie z obawy o wytrzymałość elektroniki. :) Maksymalne obciążenie jednego wyjścia to ponad 10A prądu ciągłego (napięcie max. ~30V) więc podłączenie właściwie dowolnego zapłonnika + sygnalizacji również nie stanowi problemu.

Wygląda niepozornie ale sprawuje się całkiem dobrze. Jest na tyle lekkie (6g), że można to zabrać również na pokład prawie każdej maszyny latającej.

post-564-0-70390000-1399491246.jpg

 

Edit

Zrobił się z tego dość duży "artykuł" i powoli ciężko to ogarnąć, więc kontynuacja będzie w kolejnych postach :)

Link to comment
Share on other sites

Nie rozczarowałeś ;), obstawiałem karmelka  :D.

Pirotechniką zajmowałem się, zanim przesiadłem się na modelarstwo. kilka dni temu postanowiłem, że jeśli mój SE5a przeżyje zawody ESA w sobotę, to zamontuję mu dwie wyrzutnie rakiet pod skrzydłami. Planuję zrobić jeszcze mniejsze rakiety, karmelka raczej nie zastosuję, ponieważ nie uda się wykonać kanału (o ile zostanę przy planowanym rozmiarze). Najprawdopodobniej po weekendzie będę testował jak spisze się tzw. "świszczała". 

Link to comment
Share on other sites

@Masło - w sumie to ja nie zajmuję się pirotechniką :) Moje rakietki, a właściwie mikropociski rakietowe mają wewnętrzną średnicę 6 lub 8 mm. Eksperymentuję też z mniejszymi ale trudniej się robi korpusy :)

Moje rakiety mają maksymalną wewnętrzna średnicę 10-12mm. Załączę kilka fotek (jak tylko zrobię) moim ostatnim eksperymentalnym tworom. Niestety moja stara kamera/aparat ma zepsute USB i nie mogę z niej nic ściągnąć :(

Muszę robić od nowa "dokumentację" smartfonem póki nie kupię jakiejś nowej :)

 

Możecie mi powiedzieć jak wykonać ten karmelek ?? Czytałem i Tu i Tam każdy ma inne proporcje i inne sposoby wytwarzania.

Zgadza się jest wiele metod, ja robię najprościej jak się da choć czasami stosuję też paliwko "utwardzane" na spirytusie salicylowym.

Mój przepis jest następujący:

- do zrobienia karmelka używam małej patelni teflonowej i kuchenki elektrycznej 1x1.5kW

- składniki (wagowo) to cukier puder (35%), saletra potasowa KNO3 (64%), tlenek żelaza Fe2O3 (1%).

- saletrę dodatkowo rozdrabniam w porcelanowym moździeżu

 

Wsypuję na patelnię cukier dobrze zmieszany z saletrą i powoli podgrzewam, aż cukier się roztopi, często (lub prawie ciągle) mieszając.

Dodaję tlenek żelaza i wciąż dokładnie mieszam. Plastyczną masę roluję w takie jakby wałki i upycham w korpusie formując szybko kanał.

Wymaga to wprawy i kilku prób ale dość szybko się udaje :)

 

Jeżeli z jakiegoś powodu nie chcę robić karmelka, to wsypuję porcje dobrze zmielonego i wymieszanego paliwka do korpusu zalewając każdą porcję spirytusem (ja używam salicylowego i strzykawki z igłą dużej średnicy). Paliwko powinno być dobrze wilgotne ale nie "pływać" :)

Po ubiciu go  najlepiej jak się da (żeby pozbyć się powietrza i niejednorodności) formuję kanał. Tak wykonane korpusy wkładam do swojego rodzaju "piekarnika" zrobionego ze wspomnianej kuchenki elektrycznej i garnka z przykrywką (wyłożonego folią aluminiową). Wygrzewam kilka godzin w temperaturze ok. 150*C. Powstaje twarda masa paliwowa całkiem dobrze się spisująca przy niezbyt długich silnikach.

 

Narzędzia (moździerz i silikonowa łopatka - jedni i drugie kupione w Ikea):

post-564-0-75114600-1399742883.jpg

 

Jeżeli to istotne mogę dodać fotkę kuchenki :)

Edited by n6210
Link to comment
Share on other sites

W zasadzie dla mnie jest wystarczająco długo plastyczny :) Bardziej chodziło mi o to, że ktoś kto ma z tym styczność pierwszy raz może mieć problem.

 

Edit:

Żeby nie było... ja tu nie występuję broń panie jako ekspert, a jedynie dokumentuję swoje doświadczenia, więc każda rada czy wskazówka jest mile widziana :)

Link to comment
Share on other sites

Moja rada, była bardziej kierowana do Patryka, początkującemu przydaje się trochę więcej czasu  ;).

John, takie rakietki/pociski to też część pirotechniki  :lol:.

Zagaduję, kanał wykonujesz patyczkiem do szaszłyków?

Link to comment
Share on other sites

Z kanałem to nie zgadłeś tym razem - robię go starym wałem poprzecznym od helikoptera Eco 8 (w silnikach)

lub drutem 2 mm - coś jak szprycha rowerowa - w mikropociskach :)

 

Wał był już 2 razy prostowany i za trzecim razem nie wyszło to za dobrze, bo to część hartowana.

Jako, że jestem skąp....eee znaczy oszczędny, a wał kosztował parę euro to szkoda było wyrzucać.

W końcu jest taki piękny i gładki... w sam raz do robienia kanałów się nadał :)

Starczy go olejem musnąć i nic się nie klei, nie przywiera - dobra szlachetna stal produkcji Chińskiej Republiki Ludowej.

Link to comment
Share on other sites

Jakbyś miał coś, czym można zrobić kanał o przekroju gwiazdy to zachęcam do testów.  ;) Paliwo będzie się krócej spalać, ale będzie mocniejszy "kopniak" na początku.  :)

Link to comment
Share on other sites

próbowałem kilka razy i niestety skończyło sie to "pirotechnicznie" - raz wyrwaniem dyszy (jest na którymś z filmików), a po jej wzmocnieniu klasycznym CATO :)

 

Ze swojego doświadczenia polecam zapłon paliwka od strony zatyczki (czyli jakby od końca). Korpusy sie tak nie przepalaja jak przy spalaniu czołowym lub przy zapłonie od strony dyszy.

Link to comment
Share on other sites

Nowe mini-obiekty eksperymentalne.

Prawie gotowe, grzecznie czekają na kolejne testy.

 

post-564-0-39055200-1400012350.jpg

 

PS

Są takie urodziwe bo zrobione z materiałów odpadowych :)

 

Link to comment
Share on other sites

Stara wyrzutnia śmieciowa po remoncie - dostała m.in. nową blachę do przekierowania gazów wylotowych.

Tym razem ją przylutowałem :). Poprzednio była blacha aluminiowa ale się przepalała. Teraz mam nadzieję, że będzie lepiej.

 

Skład wyrzutni:

- puszka po orzeszkach (koniecznie solonych),

- cztery blachy z poczty InPost (kiedyś dawali do przesyłek),

- drut stalowy 2mm,

- zacisk z kostki elektrycznej,

- trochę dobrej taśmy klejącej,

- klej na gorąco.

 

post-564-0-56240600-1400090694.jpgpost-564-0-73160500-1400090687.jpg

Link to comment
Share on other sites

Zestaw korpusów przygotowanych do napełnienia:

post-564-0-86354200-1400345702.jpgpost-564-0-62633800-1400345711.jpg

Jest tego tyle, bo testuję różne konstrukcje.

 

 

Stary nadajnik i zintegrowany odbiornik od helikoptera WALKERA został przystosowany do (zdalnego) odpalania pojedynczych rakiet. Chciałem kiedyś sprzedać ale nie było chętnych, a szkoda wyrzucać sprawny sprzęt :)

 

W nadajniku przerobiłem kanał "gazu" tak by naciśnięcie przycisku - tego w prawym górnym rogu nadajnika - podawało pełną moc na regulator. Jest też zabezpieczenie w postaci przełącznika po prawej. Bez jego przełączenia nic złego się nie stanie gdyby przycisk został przypadkowo naciśnięty, choć nie jest to łatwe, bo działa on dość "twardo". Dodatkowo aktywowany jest piszczyk oznaczający odpalenie. MOSFET użyty w odbiorniku daje radę z prądem nawet 15A przy ~7-12V więc nadaje się idealnie. Do tego wszystko jest ładnie fabrycznie "owtyczkowane", zintegrowane i prawie gotowe do użycia. Zestaw działa bezproblemowo, choć nadajnik mógłby być mniejszy bo jest czasami trochę nieporęczny :)

 

post-564-0-58557700-1400345719.jpgpost-564-0-19028600-1400345742.jpg

Link to comment
Share on other sites

Zapalniki z drutu oporowego mógłbyś zasilać mniejszym napięciem. A pomysł z elementem zaplonowym na główce zapalnika świetny! Kombinuje coś podobnego tylko że latające. A rakiety oryginalne Whistling, tylko zamiast kija jakieś rasowe stateczniki.

Link to comment
Share on other sites

Tak ale drut chromoniklowy się kiepsko lutuje :) Zapłonniki z samego drutu oporowego też czasami użytkuję jednak wolę te jednorazówki :)

W sumie to bez problemu jestem zrobić zapłonnik odpalający z napięcia choćby 1.2V jak potrzeba, byle tylko zasilanie miało odpowiednią wydajność prądową - tylko w sumie po co, jak bateryjki używane do zasilania mają zwykle 2/3S przy LiPo :)

 

W zasadzie można by pomyśleć nad tym, żeby odpalać mikrociski np. z takiego Avatara :)

Wtedy zapłonnik na 2-3V by miał zastosowanie.

https://www.youtube.com/watch?v=4Pyf7VEw8AY

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.