Jump to content

Parkdżety trzy


Recommended Posts

A oto i rzeczona trójca:
 
VCg60SU.jpg
 
Na początku lipca byłem (jak i pół Polski południowej ;)) uziemiony w związku z sesją Unesco. Jako, że po dwóch latach intensywnej eksploatacji mojemu Migowi 29 z wolna się resurs kończył, a ja natrafiłem na fajne, darmowe plany Paka Fa, to go wziąłem i popełniłem.
Po tygodniu Pak był gotów, budowa poszła szybko i sprawnie - więc postanowiłem do pary zrobić F-117 (którą już kiedyś miałem, ale mi się "wylatała" - czego mocno żałowałem, bo podoba mi się jak ten model w powietrzu wygląda).
A ponieważ "Boh trojcu lubit" - jako trzeciego zrobiłem Miga 35.
I w ten sposób w ciągu miesiąca w moim hangarze wylądowały trzy parkjety.
Przy okazji poćwiczyłem sobie malowanie aerografem dużych powierzchni i poeksperymentowałem z różnymi metodami zabezpieczania piankolotów.
 
Trochę więcej o każdym z nich:
 
Pak Fa
(właściwie to Mig Fa bo tak został nazwany przez autorów planow)
Darmowe plany dostępne są tu: 
http://www.migsrus.com/mig-fa-stealth-free.html
 
Tak mi ta bestyja wyszła:
 
B8dqtd5.jpg
 
IND1oyy.jpg
 
aw2wiz0.jpg
 
Lata tak:

 

https://www.youtube.com/watch?v=WQ3IKDZak84

 

Niestety było dziś dosyć wietrznie, i o ile w "normalnym" locie sobie ten parkjet całkiem nieźle radzi z całkiem sporym wiatrem (podejrzewam, że 5-6 m/s duło), to o poszaleniu sobie w high alpha, czy niższych przelotach można było zapomnieć.

Niestety kamerzysta też się nie spisał i mu ta zwinna maszyna cały czas z kadru uciekała. Trza będzie pomyśleć o jakiejś kamerze naczapkowej i samemu loty nagrywać... (ale z drugiej strony przydała by mi się lepsza, dwukanałowa ładowarka... echhhh te wybory... ;))

 

 

Mig 35

Darmowe plany dostępne są tu: http://www.migsrus.com/mig-35a-free.html

 

Migacz (przebrany za "Egiptyjczyka" ;)) wyszedł mi tak:

 

YbV6dIf.jpg

 

0JANqYT.jpg

 

IKShMoC.jpg

 

A lata tak:

 

https://www.youtube.com/watch?v=ognoPQl7R6k

 

(Uwagi do filmu te same, co przy Paku, warto jedynie zaznaczyć, że wiało coraz mocniej)

 

Plany Paka i Miga polecam każdemu, kto chciałby popełnić parkjeta.

Szybko i niewielkim wysiłkiem można zrobić fajnie wyglądający i rewelacyjnie latający model.

Widać, że przed publikacją planów autorzy spędzili wiele, wiele godzin na lotnisku testując swoje konstrukcje, bo modele latają świetnie, "trzymają się powietrza" i mimo, że potrafią naprawdę szybko zapinkalać po niebie, to ma się nad nimi cały czas pełną kontrolę.

Dosyć powiedzieć, że zrobione, wyważone (to jest bardzo istotne) i ustawione według planów nie wymagały żadnej korekty trymerami podczas dziewiczych lotów (no ok - Pak wymagał kilku kliknięć na wysokości, ale tylko dlatego, że beczki wychodziły trochę rozlazłe ;))

 

 

F-117a

Model jest zrobiony z planów RcPowers .

Stealth fighter wyszedł tak:

 

jl7UXhl.jpg

 

V6VIxDj.jpg

 

gBf5Xvn.jpg

 

Widać, że zdecydowałem się na takie trochę "redneckowe" malowanie, ale zrobiłem to z pełną premedytacją, bo w poprzednio popełnionej F-117 był spory problem z ustaleniem pozycji modelu w powietrzu.

Z flagą na brzuchu tego problemu nie ma (pojawia się nowy - za każdym razem gdy model odwraca się spodem, ma się ochotę położyć rękę na sercu i zacząć śpiewać "Gwiaździsty sztandar" :D).

 

Lata tak:

 

https://www.youtube.com/watch?v=S37BvkXrAF4

 

Uwagi do filmu - takie jak do poprzednich ;)

No i podczas lotu zaczęło wiać naprawdę solidnie, a F-117 ze względu na swój kształt zachowuje się na wietrze jak żagiel...

Tak, że więcej było walki z wiatrem, niż beztroskiego latania.

 

 

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

No mam nadzieję, że nie widzisz go na stosiedemnastce bo mógłbym przysiąc, że go tam nie robiłem ;)

A serio - KFm4 jest idealny do parkjetów; prosty do zrobienia, na tyle nośny, że fajnie latają na małym gazie, a jednocześnie generuje na tyle mało oporów, że pozostają "popinkalaczami".

Jedyny problem to ustalenie właściwego ŚC (zwłaszcza jak się modyfikuje jakiegoś "płaszczaka" na profil KFm), ale na to też jest patent.

Jest to taki parkjetowy odpowiednik "dive test" stosowanego w szybowcach: na 50% przepustnicy ustawia się model na wznoszenie pod kątem 30-50o, po czym zamyka przepustnicę i obserwuje, w jaki sposób model  przechodzi do lotu ślizgowego. Jeżeli ŚC jest ustawiony właściwie - to jest to łagodny łuk, a sam ślizg odbywa się pod niewielkim kątem.

 

Natomiast co do twórczości własnej - no to, że tak powiem "akt twórczy" jest w trakcie ;)

Co z tego wyjdzie, się zobaczy późną jesienią, gdy owoc tego aktu zacznę składać do kupy.. (ale to będzie zupełnie inna bajka niż parkjet).

 

Ale faktem jest, że w przyszłym sezonie (abo za dwa), chciałbym wejść w temat EDFów i między innymi dlatego eksperymentowałem teraz ze sposobami zabezpieczania pianki.

 

Może kogoś zainteresuje jakie są wyniki owych eksperymentów.

 

Testowane były:

 

1) Folia od Marka Rokowskiego (czyli poligraficzna folia do bindowania)

W moich parkjetach okleiłem nią skrzydła (od natarcia do końca stopnia KFm), Stateczniki i wszystkie powierzchnie sterowe, w F-117 oklejony został cały spód modelu i skrzydła.

Wydawało się, że będzie to zwycięzca, bo waży tyle co nic, w miarę łatwo się nią okleja i całkiem nieźle zabezpiecza model.

Ale okazuje się, że oprócz standardowych foliowych bolączek (fałdki i "bombelki"), ma jeszcze inne minusy.

Paradoksalnie - jest zbyt cienka, przez co ciężko ją dociąć przy oklejaniu krawędzi (zwłaszcza, gdy się już aktywuje klej - wtedy łatwiej się rwie niż tnie), i przy robieniu zakładek do momentu pomalowania nie wiadomo, czy w danym miejscu zakładka ładnie się przykleiła, czy też trzyma ją w miejscu elektrostatyka.

No i minus największy:  żadna farba nie chce się jej trzymać (no oki - prawie żadna, z testowanych przeze mnie jedynie Gunze serii H wykazywały jako taką przyczepność do tej folii, ale też bez szału)

Tzn. - pomalować "na okrągło" jednolitym kolorem, a i owszem, można, ale o maskowaniu trzeba zapomnieć. Bo nawet mimo dokładnego odtłuszczenia powierzchni, stosowania dobrych taśm i folii maskujących - przy zdejmowaniu maskowania wystarczy jeden nieostrożny ruch i farba odłazi całymi płatami...

Trochę pomaga jeśli przed oderwaniem przejedzie się taśmę maskującą żelazkiem nastawionym na 100o, ale też nie daje to całkowitej gwarancji, że farba zostanie na folii ;)

No i to niestety dyskwalifikuję tę folię dla mnie...

 

2) Folia reklamowa (Oracal)

W parkjetach zostało nią oklejone "podwozie" - tzn. spody gondoli silników.

Ten sposób zabezpieczenia zastosowywałem już w Migu -29 i przez dwa lata lądowań w terenie mało przyjaznym nic złego ani z samą folią, ani z pianką nią zabezpieczoną się nie podziało.

Tym razem przy oklejaniu zamiast do nagrzewania zamiast suszarki do włosów zastosowałem żelazko modelarskie i oklejanie poszło bardzo fajnie, folia ładnie zespoliła się z pianką (nawet aż za bardzo, bo wylazły wszystkie niedoróbki w  przygotowaniu powierzchni ;)), trzeba tylko uważać na dwie rzeczy:

- ustawić niską temperaturę (max 100o),

- przykładać żelazko i dociskać (na obłościach - przetaczać), a nie przesuwać, bo inaczej folia zacznie się ciągnąć i powstaną brzydkie fałdy, których się nie da usunąć.

Niestety Oracal trochę se waży (gramatury zaczynają się od 100 g/m2), tak, że oklejanie całego modelu raczej odpada.

 

3) Papier japoński + akrylowo - poliuretanowy lakier do parkietów (czyli EzeKote w wersji budżetowej ;))

Zabezpieczyłem w ten sposób dzioby i spody kadłubów. Sposób stosowania - standardowy: gruntująca warstwa lakieru, szlifowanie,  japonka kładziona na lakier, szlifowanie, finalna warstwa lakieru, szlifowanie.

No trochę roboty z tym jest, ale według mnie jest to najlepsza metoda zabezpieczania pianek.

Można nawet pójść nieco na skróty i po prostu pomalować lakierem zaszpachlowany i przeszlifowany depron (zrobiłem tak na owiewkach kabin) - i w miejscach mniej narażonych na "urazy" jest to moim zdaniem całkowicie wystarczające.

A razem z japonką jest już całkiem pancernie - modele latają już od miesiąca trochę lądowań było, nic złego się w miejscach zabepieczonych w ten sposób nie podziało.

Trzeba tylko uważać na wagę - na warsztacie miałem tylko grubą japonkę, która sama w sobie trochę waży, sporo lakieru przy oklejaniu wypija, a potem jeszcze sporo lakieru idzie, żeby znikły wszystkie "zakładki" (bo samym szlifowaniem się ich do końca nie zlikwiduje). No i przy Migu trochę za bardzo na dziobie zaszalałem z wagą i musiałem dociążyć ogon 10g balastem, żeby wyważyć.

Ale przy  przy cienkiej bibule powinno być ok. Czy faktycznie - okaże się zimą, gdy cały model będę w te sposób oklejał.

 

Jeszcze  jeden patent, na który wpadłem przy budowie tych modeli:

Często się zdarza tak, że trzeba uzupełnić jakieś ubytki w piance. No i problem jest, jakim klejem wklejać te doklejki, tak żeby później dało się spoinę bez śladu wyszlifować.

Rozwiązaniem jest szybki (5,10 minutowy) klej epoksydowy (ja używam 10 minutowego, czeskiego,  z Satrii - i jestem z niego bardzo zadowolony, jak zresztą ze wszystkich żywic z tej firmy, polecam każdemu), 

Smarujemy doklejkę cienką (to słowo klucz ;)) warstwą żwywicy, czekamy 2-3 minuty żeby żywica zaczęła żelować, wklejamy element na miejsce, dociskamy i po kolejnych  kilku minutach można się brać za szlifowanie. 

 

Uf... to by było na tyle w tym przydługim poście;)

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.