RMa Opublikowano 5 godzin temu Autor Opublikowano 5 godzin temu Miał być oblot w tym roku, jednak doszedłem do wniosku, że bez kabiny mija się to z celem. Zatem wróciłem do zabaw z kopytem w wolnych chwilach i tu mam dla was przestrogę. Dobrałem do paczki jakąś szpachlę natryskową za grosze, ale praca z nią nie warta jest waszego czasu i nerwów. Dodam, że warstwy nakładane zgodnie z kartą produktu, porządnie odtłuszczone, "lakier" również kompatybilny i niestety nie jest to mój jednostkowy przypadek z tą szpachlą. Kolor lubię kłaść między warstwy, żeby widzieć ewentualne miejsca do wypełnienia. Teraz wracam do sprawdzonych materiałów i ratowania tego kopyta.
Rekomendowane odpowiedzi