-
Postów
473 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez mazur
-
Znalazłem w internecie - łezka w oku się kręci. Znalezione w sieci długie ale fajne ci przed 40 zrozumieją ... My, urodzeni w latach 70 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych, "Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominamy z nostalgią lata 80. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy). Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki. Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem. Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo – jak zwykle. Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą już do niej wracać. Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć. Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a Milicja zajmowała się sprawami dorosłych. Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka. W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce. Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka. Za to potem robił nam bańki mydlane z dymem fajki w środku. Fajnie się dym później rozchodził po podłodze jak bańka pękła. Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo. Do szkoły chodziliśmy półtora kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie (za 3 błędy nie zdawało się matury z polaka). Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot. Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również. Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie i poręcze w bloku. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii. Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł. W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jak się poskarżyłeś mamie na nauczyciela to jeszcze w łeb dostałeś. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością. Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie, koledzy ze starszej klasy, pani na świetlicy albo woźna jak już świetlica była zamknięta. Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrotcie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu. A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!"
-
Witam. Prawdopodobnie po wymianie płytki (tej na której wlutowuje się opornik do symulatora) i wgraniu ponownie oprogramowania przestał częściowo działać trymer wysokości.To znaczy część trymera do korekty w górę działa natomiast do trymu w dół milczy. Ciekawe jest to, że rolę trymera przejął przycisk MENU. Przy naciskaniu przycisku MENU trymer idzie w dół. Już się do tego przyzwyczaiłem tyle, że przy wchodzeniu do trybu MENU przestawia się trymer wysokości i muszę tego pilnować pamiętając o korekcie w górę.
-
Witam. Dotychczas korzystałem tylko ze sklepu hobbykinga.. Przypadkowo trafiłem na http://www.banggood.com/Wholesale-RC-Airplane-Parts-c-2085-0-0-0-36-0-price-0-0_page2.html gdzie ceny są przystępne a wysyłka często za darmo. Parokrotnie korzystałem z tego sklepu. Towar jest jak w opisie, czas przesyłki tak jak u naszego zaprzyjaźnionego chińczyka. Następny sklep to http://www.aliexpress.com/ . Niestety zapłata za towar kartą. Być może coś się zmieniło bo od czasu gdy chciałem dokonać zakupu minęło ok. pół roku. Następny sklep http://www.infinity-hobby.com/main/product_info.php?products_id=10884 Na pewno takich sklepów jest więcej. Może inni koledzy znaleźli inne więc pomyślałem o wymianie doświadczeń z innymi sklepami.
-
Oklepany temat, ale z nowej strony. Turnigy 9x trener-uczeń
mazur odpowiedział(a) na Łukasz1 temat w Aparatury RC
Wita. Szukam manuala w którym miejscu wlutować opornik w Apce 9XR. Niestety T9XR w środku wygląda inaczej niż T9X. -
Czy w er9x też trzeba wlutowywać opornik do korzystania z symulatora? Tak jak w t9X?
-
Już OK. Mimo, że numer jest koloru szarego i nie przekierowywuje do firmy pocztowej jest jednak możliwość śledzenia. Po zapytaniu HK podali adres firmy pocztowej która transportuje radyjko. Można śledzić. Paczka jest już w Polsce. 2 maja powinna być w moich łapkach. Ulżyło mi.
-
Ta sam opcja wysyłki co u ciebie. Nawet się dziwiłem bo cena wysyłki powinna być wyższa ok 23 - 27 $. Numer przesyłki wyświetlany na szaro. Kliknięcie na numer przesyłki nie kieruje w stronę przewoźnika. Brak opcji śledzenia. Szare numery wyświetlają mi się tam gdzie w przesyłkach wybierałem opcję nie rejestrowaną. To samo mam przy wysyłce z nadajnikiem.
-
Witam. Ostatnio robiłem zakupy w Hk i nie było możliwości wyboru sposobu wysyłki. W ten sposób kupiłem nadajnik Turnigy z przesyłką nie rejestrowaną. Martwi mnie zwłaszcza ten nadajnik. Nie ma możliwości śledzenia bo przesyłka nie rejestrowana. Nie wiem też co będzie gdy przesyłka zaginie, jakie są wtedy możliwości reklamacji. Innym razem były to lekkie i nie wielkie przedmioty i też nie było wyboru przesyłki chociaż tym razem przesyłka była rejestrowana. Ostatnio próbowałem zakupu modelu o wadze 1700 gram. Za przesyłkę HK zażądało aż 53$. Czy nastąpiły jakieś zmiany w wysyłkach?
-
Witam. Od jakich słów pochodzi nazwa RC? R to radio a C ...
-
Witam. Do tej pory nowych nie formowałem teraz się zastanawiam czy nie grzeszyłem.
-
Ładuj tak jak koledzy wcześniej proponowali z tym, że ja proponuję naładowanie tej celi do ok. 3,5 Volta ze względu na to, że wartość naładowania celi po odłączeniu szybko spada i zanim podłączysz do normalnego ładowania wartość spadnie poniżej 3 Volt i ładowarka będzie krzyczała, że za niskie napięcie. Ładując troszkę więcej masz czas na normalne podłączenie całego pakietu. Jak tak ratowałem pakiet do nadajnika. Co prawda ratowałem w ten sposób wszystkie 3 cele ładują do ok, 3,5 volta na celę a potem szybko przerzucałem ładowarkę z NiMH na Lipol.
-
http://www.wykop.pl/ramka/1902334/t-34-76-od-podstaw-i-do-tego-z-kartonu/
-
Witam. Jednemu z naszych kolegów spłonął w garażu samochód wraz z modelami i wszelkimi narzędziami do budowy modeli. Artykuł na stronie http://bartoszyce.ne...-czy-podpalenie Ostatnie zdjęcie z poprzedniego dnia przed pożarem Nie jesteśmy w stanie pokryć strat finansowych bo są ogromne. Postanowiliśmy mu pomóc przynajmniej psychicznie fundując z naszych składek model (już złożony MX-2 przez jednego z kolegów), aparatura, ładowarka i pakiet zostaną wkrótce zakupione. W związku z tym, że został pozbawiony wszelkich narzędzi co jest podstawą modelarstwa występuję z prośbą do kolegów modelarzy o pomoc w postaci drobnych narzędzi typu, pilniki, wkrętaki, noże, pincety,piłki do cięcia ,skrawki balsy, wszystko co może być przydatne przy budowie modeli. Po prostu narzędzia których ktoś przestał używać, które zostały zastąpione nowszymi czy też się dublują, wszystko co w Waszym warsztacie jest zbędne. Dla osób chcących pomóc podam adres do wysyłki, telefon na PW.
-
Klemy są czyste trzpienie od akumulatora posmarowane wazeliną techniczną a słabo łączą tzw. "szelki" - kable przyłączeniowe od awaryjnego zasilania. Pewnie chińskie, cienkie przewody, cienkie zaciski udające, że są z miedzi a faktycznie są cienko powleczone miedzią - sprawdziłem pilnikiem. Cena 10 zł za komplet mówi że miedzi to tam nie wiele. Chytrość mnie zgubiła Póki co mam już gdzie doładowywać bezpośrednio w samochodzie. Zakup nowego akumulatora bliżej lata - portfel nie z gumy
-
Ok.Już wiem że podłączanie lipola będzie błędem. Bliżej wiosny sprawię sobie nowy akumulator. Temat do zamknięcia.
-
Jak doładuję to mam przez parę dni spokój. Poza tym próbowałem niestety nie wypaliło. Prawdopodobnie "szelki" z uchwytami są kiepskiej jakości , za słabe sprężyny w zaciskach (kupione za 10 zł w POLO markecie).
-
Witam. W samochodzie mam sfatygowany akumulator, który muszę od czasu do czasu doładować. Nowy zakupię dopiero latem. Aku doładowuję poza samochodem, na ten czas wkładam akumulator zastępczy który też jest w podobnym stanie. Problem w tym, że gdy samochód zostaje pozbawiony zasilania komputer się wyzerowuje i potem przez pewien czas silnik chodzi jak stary diesel. Na czas zamiany chciałbym podtrzymać zasilanie z lipola 2200 mAh. Na czas podmiany akumulatorów lipol będzie podpięty przez ok. 20 -30 sekund równolegle z jednym z akumulatorów. Pytanie: Czy w ten sposób nie zniszczę sobie lipola.
-
Problem rozwiązany. Coś się dzieje z gniazdem balancera 3S. Po wpięciu wtyczki do gniazda 6S można spokojnie ładować.
-
Witam. Ładowarka po upływie ok. 8 m-cy się zbuntowała tzn. W trybie CHARGE po wpakowaniu 5 mA zaniża prąd ładowania do zera a potem komunikat FULL mimo, że na akumulatorze 3S jest dopiero ok. 11V. W trybie BALANCE jest trochę inaczej. Przez chwilę ładuje zadanym prądem potem stopniowo zaniża do zera następnie wraca do zadanego poziomu ładowania i tak co chwilę zmiana. ładowanie trwa w nieskończoność. Nie wiem czy ładuje do końca bo to nie moja ładowarka ale z tego co wiem wyłącza się po 2 godz. bo mija zadany czas ładowania. Ustawienia tnie zostały zmienione tzn.11,1V (3S) Podejrzewam, że coś z oprogramowaniem ale co?
-
Wybrałem allegro i zapłaciłem prowizję. Problem w tym, że nigdzie nie jest napisane ile powinien wynieść koszt wysyłki choćby jakieś widełki OD - DO. Przybliżone koszty wysyłki? Załóżmy, że mieszkam na odludziu muszę dojechać 20 - 40 km do oddziału poczty. Co wtedy. Kto mi zwróci koszty dowiezienia? Mnie nie chodzi ile wynoszą właściwe koszty ale brak konkretów w regulaminie na który powołało się allegro. Jeżeli coś przeoczyłem w regulaminie to przepraszam.
-
Zgadza się. Chciałem ich orżnąć na prowizji tak jak oni mnie rżną. Od kwoty 290 zł wzięli sobie 24 zł. Prawie 10%. Przy takiej ilość i transakcji nie źle sobie żyją. Allegrowiczów nie chciałem oszukać na dole opisu lojalnie dodałem ( pogrubionym czerwonym tekstem), że cena wysyłki jest bardzo wysoka i proszę o skalkulowanie zakupu przed licytacją. Ciekawi mnie tylko czy jest to precyzyjnie określone w regulaminie tak jak wysokość prowizji bo określenie że wysokość kosztu przesyłki powinna - " Prosimy pamiętać, że koszt wysyłki powinien obejmować jedynie rzeczywistą cenę za dostarczenie towaru bezpośrednio z poczty do adresata" Jest to dość luźne określenie,nie precyzyjne i chciałbym się tylko trochę z nimi podroczyć Podejrzewam, że regulamin w tej kwestii jest nie precyzyjny i prawnik można podważyć ich ustalenia Oczywiście nie będę z nimi dłużej drążył tego tematu ale chodzi mi tylko o problem prawny.
-
Witam. Wkurzyłem się, że allegro bierze tak wysokie prowizje i wystawiłem silnik za 1 zł za to opłatę za wysyłkę wystawiłem aż 70 zł. Wszystko to po to, żeby uniknąć wysokiej prowizji. Wiem, że przegięłem z tą wysokością opłaty ale czy jest coś w regulaminie na temat wysokości opłat za przesyłki? Poniżej tekst od allegro. Usunęliśmy z Allegro transakcje: SILNIK XXXXXXXXXXXXXXXXX ponieważ ustanowione w opisie koszty przesyłki były zawyżone. Prosimy pamiętać, że koszt wysyłki powinien obejmować jedynie rzeczywistą cenę za dostarczenie towaru bezpośrednio z poczty do adresata, w zależności od aktualnie obowiązujących cenników firm pocztowych i kurierskich. Odbiór osobisty musi być darmowy. Podczas wystawiania kolejnych transakcji prosimy o zwrócenie uwagi na to, czy opis przedmiotu jest zgodny z zasadami Regulaminu Allegro. Ponowne naruszenie zasad może spowodować usunięcie transakcji lub nawet blokadę konta. Opłaty za wystawienie usuniętych transakcji zostały zwrócone proporcjonalnie do czasu, w którym były widoczne w Serwisie. Usunięte transakcje znajdują się w zakładce "sprzedane" lub "niesprzedane". Allegro nie przywraca usuniętych transakcji.
-
Turnigy 9X. Ustawienie alarmu rozładowania akumulatora.
mazur odpowiedział(a) na mazur temat w Aparatury RC
Kiedy w maju padł mi akumulator pytałem na forum własnie o ten sam co proponujesz http://pfmrc.eu/inde...__1#entry440220 ale nikt mi konkretnie nie odpowiedział. Ponownie kupiłem Lipo 2550 do tego znacznie droższy od Fe. Tym razem miałem szczęście, jakoś nie padł do końca. Trochę się zaokrąglił ale dał się podnieść nawet cele trzymają równo. -
Zajrzyj do swojej poczty.
-
Tak jak pisał Major ok. 50 zł z przesyłką Na Ebayu za granicą kupujesz tak samo jak w Polsce. Potrzebuje jedynie konta Paypal. Jeżeli jeżeli nie masz załóż https://www.paypal.c...ity/buy-offebay - wszystko po polsku. Warto, przyda się przy innych zagranicznych transakcjach. Przeglądarka Google Chrome tłumaczy na bieżąco.
