Jump to content

Wytrzymałość szybowców dlg


marcin83
 Share

Recommended Posts

Witam.

jakie macie doświadczenia z wytrzymałością swoich modeli. Chodzi mi konkretnie o wytrzymałość powierzchni sterowych, lotki, kierunek i wysokość. Czy w miejscach zawiasów robią się jakieś pęknięcia lub ubytki. Nie chodzi mi o wytrzymałość np.po lądowaniu w złym terenie( uszkodzenie) modelu. Jak się zachowują skrzydła jak pracują w locie czy są jakieś pęknięcia żywicy?

Pozdrawiam Marcin

 

Link to comment
Share on other sites

Mój nie pęka. Wersja koło 300g.
Najwięcej uszkodzeń jest przy lądowaniach/transporcie/nieumiejętnym łapaniu modelu przy lądowaniu.

Jak masz model ultra lekki to chyba logiczne jest, że na czymś trzeba oszczędzić i przebieg takiego modelu przy umiejętnym lataniu i tak będzie krótszy.

Link to comment
Share on other sites

Kiedyś odkupiłem mocno używany dlg tzn po przejściach. I tak jak pisze przedmówca najwięcej szkody wyrządziłem mu w transporcie i przenoszeniu (modelarnia) - niestety. 

O lądowaniu nie piszę bo to kwestia indywidualnych zdolności :).

Teraz mam to bardziej opanowane.

Link to comment
Share on other sites

Z odwaga badz jej brakiem to raczej nie ma nic wspolnego. Predzej z brakiem u projektanta danego modelu pewnego zasobu i formacji w dziedzinie konstruowania modeli.

 

Projektujac model samodzielnie mozna (i powinno sie) wielkosci obciazen powierzchni sterowych (wyzej byla mowa konkretnie o zawiasach) obliczac i zaleznie od tego dobierac pasujaca wielkosc oraz ilosc zawiaskow. Wowczas pekanie badz inne uszkodzenia w miejscach mocowania zawiaskow nie maja prawa zaistniec. Natomiast elementy konstrukcyjne, jak na przyklad dzwigary, powinno sie bezwarunkowo policzyc na zginanie, dobierajac przekroj elementow stosownie do obciazen plata i to niezaleznie od tego, czy chodzi o szybowiec (szczegolnie w szybowcach ze wzgledu na czesto niewielka grubosc profilu i spore wydluzenie plata, dzwigary podlegaja zwykle dosyc wysokim obciazeniom zginajacym), model rekreacyjny, czy tez silnikowego akrobata.

 

Owszem, niektorzy konstruktorzy kieruja sie wylacznie zebranymi na przestrzeni lat wartosciami empirycznymi lub porownawczymi dla scisle okreslonej kategorii modeli stosujac od dziesiatek lat wyprobowane rozwiazanie standardowe i to funkcjonuje bez zarzutu tak dlugo, dopoki warunki brzegowe konstruowanego modelu (wielkosc, masa, predkosc...) nie ulegna wyraznym zmianom.

 

Natomiast by obliczone wartosci obciazen przelozyc na konkretne dzialania konstrukcyjne potrzeba jeszcze odrobine, nazwijmy to, konstruktorskiego zrozumienia i dokladnie w tym czesto tkwi problem, co uwidacznia sie w takich czy innych uszkodzeniach modelu podczas uzytkowania. A pisze to dlatego, ze w sieci krazy wiele mitow na temat warunkow pracy elementow konstrukcyjnych modeli (na naszym forum spotkalem sie juz z twierdzeniem, ze pojedynczy dzwigar plata mialby pracowac na skrecanie).

 

Jesli podczas zgodnego z przeznaczeniem uzytkowania modelu zaczynaja pojawiac sie pekniecia badz inne uszkodzenia struktury oznacza to, ze dany model zostal najprawdopodobniej niewlasciwie zaprojektowany lub skonstruowany. Innej mozliwosci nie widze, ale to nie ma oznaczac, ze tego typu anomalie sa automatycznie przekladalne na inne modele. Dlatego jezeli juz dyskutowac o nich, to nie ogolnie, a jedynie w odniesieniu do konkretnych modeli. A tutaj takiego odniesienia brak, wiec miarodajnych odpowiedzi tez bedzie brakowalo.

Link to comment
Share on other sites

43 minuty temu, mr.jaro napisał:

(...)A pisze to dlatego, ze w sieci krazy wiele mitow na temat warunkow pracy elementow konstrukcyjnych modeli (na naszym forum spotkalem sie juz z twierdzeniem, ze pojedynczy dzwigar plata mialby pracowac na skrecanie).

(...)

 Ależ dźwigar w płacie samolotu lub szybowca pracuje na skręcanie jak najbardziej! Żeby się o tym przekonać należy umowny dźwigar w postaci deseczki balsowej gr. 1,5mm, dł 1000mm chwycić za jeden koniec i obrócić się energicznie wokół własnej osi. Łatwo będzie zobaczyć "skręt" deseczki prawie w każdym momencie eksperymentu. Dźwigar jest elementem płata samolotu, który podlega zawsze działaniom sił skręcających generowanych np. przez drgania samowzbudne ale dla małych prędkości siły te są bardzo małe lub zerowe. Samolot RWD-6 Żwirki i Wigury rozbił się  właśnie na skutek działania sił skręcających (nierozpoznanych wtedy jeszcze) bo płat był podparty jednym tylko zastrzałem. Pozostały egzemplarz wyposażono w podwójny zastrzał, który usztywnił skrzydło w zakresie działania sił skręcających w tym i ich dźwigara (  RWD-6bis) .

Link to comment
Share on other sites

22 godziny temu, stan_m napisał:

 Ależ dźwigar w płacie samolotu lub szybowca pracuje na skręcanie jak najbardziej! Żeby się o tym przekonać należy umowny dźwigar w postaci deseczki balsowej gr. 1,5mm, dł 1000mm chwycić za jeden koniec i obrócić się energicznie wokół własnej osi. Łatwo będzie zobaczyć "skręt" deseczki prawie w każdym momencie eksperymentu. Dźwigar jest elementem płata samolotu, który podlega zawsze działaniom sił skręcających generowanych np. przez drgania samowzbudne ale dla małych prędkości siły te są bardzo małe lub zerowe. Samolot RWD-6 Żwirki i Wigury rozbił się  właśnie na skutek działania sił skręcających (nierozpoznanych wtedy jeszcze) bo płat był podparty jednym tylko zastrzałem. Pozostały egzemplarz wyposażono w podwójny zastrzał, który usztywnił skrzydło w zakresie działania sił skręcających w tym i ich dźwigara (  RWD-6bis) .

 

Nie do konca tak. Deseczka balsowa sama w sobie to niewlasciwy przyklad. Doprecyzuje wiec troche. Konstrukcja plata (mowie o konstrukcjach tradycyjnych, gdyz w nowoczesnych konstrukcjach elektroniczne metody obliczen pozwalaja na dokladna symulacje odksztalcen i ich uwzglednienie w obliczeniach wytrzymalosciowych) sama w sobie powinna stanowic strukture na tyle odporna na skrecanie, by mozliwie dalekoidaco (w idealnym przypadku calkowicie) wyeliminowac obciazenia skrecajace w samym dzwigarze. Jesli konstrukcja plata w wyniku skrecania ulega uszkodzeniu, mamy do czynienia z powaznym bledem konstrukcyjnym. Dzwigar w konstrukcjach jednodzwigarowych powinien przenosic glownie (w idealnym przypadku wylacznie) obciazenia zginajace, gdyz do przenoszenia obciazen skrecajacych znajduje sie on w najbardziej niekorzystnym miejscu z mozliwych - w poblizu osi obojetnej przekroju plata, ktory to wlasnie z tej przyczyny jako calosc powinien pracowac na skrecanie. Dlatego plat powinien byc tak skonstruowany, by sily skrecajace w calosci lub w pewnym przyblizeniu w wielkosci istotnej dla wytrzymalosci calego plata zostaly przenoszone przez poszycie lub keson. A piszac poszycie mam na mysli takze poszycie "miekkie", gdyz takze takowe jest w stanie przejac obciazenia skrecajace, ktore to przeklada sie w tym wypadku na sily rozciagajace w kierunkach ukosnych (zawsze po przekatnej) pomiedzy krawedziami pojedynczych pol znajdujacych sie pomiedzy zeberkami. W platach niektorych samolotow z poszyciem "miekkim" stosowano pomiedzy zebrami rowniez dodatkowe ciegna "na krzyz", ktorych zadaniem bylo nie tylko usztywnienie plata w kierunku rownoleglym do kierunku lotu, ale takze wlasnie przejecie nadwyzki sil rozciagajacych pochodzacych od skrecania, ktorych nie bylo w stanie w calosci przejac poszycie "miekkie" i robiono tak po to, by sily skrecajace nie byly przekazywane na dzwigar.

 

Owszem, dokladne wyliczenie obciazen skrecajacych w placie nie jest latwe ze wzgledu na sama forme geometryczna konstrukcji, dlatego (szczegolnie w konstrukcjach wczesnych) nawet pomimo szczegolnych zabiegow konstrukcyjnych majacych na celu wyeliminowanie przekazywania sil skrecajacych na dzwigar moglo sie zdarzac, ze ten ostatni bywal poddany skrecaniu. Ale tutaj nalezaloby raczej mowic o niedoskonalosciach wczesnych metod obliczania, zastepowaniu ich wlasnie pewnymi (wystarczajacymi badz nie - patrz przyklad RWD-6) dzialaniami konstrukcyjnymi i z uwagi na owczesnie utrudnione metody obliczen (dzisiaj robi sie to za pomoca FEM, wiec wyniki obliczen sa nieporownanie dokladniejsze) nie zawsze dajacymi sie uniknac bledami konstrukcyjnymi.

 

Zasada jest prosta: obciazenie dzwigara (dzwigarow) skrecaniem jest zawsze dalekoidoco niekorzystne i nalezy go unikac. Dotyczy to nota bene nie tylko dzwigarow, ale takze wielu innych konstrukcji, gdyz znana zasada konstruktorska mowi, ze najlepsza metoda rozwiazania problemu jest niedopuiszczenie do jego powstania.

 

W "czysto" zaprojektowanych konstrukcjach wystepujace w placie obciazenia skrecajace powinny byc przejmowane przez poszycie (nawet "miekkie") oraz dodatkowe elementy konstrukcyjne, a nie przez dzwigary. Natomiast wystepujace w placie obciazenia skrecajace powinny przekladac sie na dzwigary jedynie jako para przeciwnie skierowanych wektorow sil zginajacych (konstrukcje dwudzwigarowe) lub w konstrukcjach jednodzwigarowych analogicznie jako para wektorow sil na "kolkach ustalajacych" (lub rozwiazaniach rownorzednych) u nasady skrzydel przy kadlubie.

 

Jeszcze slowo na temat wytrzymalosci na skrecanie poszyc "miekkich". Juz to gdzies pisalem, ale powtorze. Proponuje zbudowac model szkieletu skrzydla z jednym dzwigarem, zamocowac go jednostronnie (to nic innego, jak zwykla belka wspornikowa) i sprawdzic wytrzymalosc na skrecanie. Taka konstrukcja okaze sie stosunkowo wiotka. Potem pokryc go na przyklad papierem japonskim, zaimpregnowac i ponownie prawdzic jego wytrzymalosc na skrecanie. Po pokryciu wytrzymalosc na skrecanie bedzie duzo wieksza.

 

I zeby nie bylo - powyzsze w telegraficznym skrocie. Robienie wykladow z dziedziny mechaniki technicznej pozostawiam profesorom wyzszych uczelni. A kogo temat bardziej zainteresuje, zawsze moze tez siegnac po literature fachowa.

Link to comment
Share on other sites

Ok. Temat zamykam. Chciałem tylko wiedzieć co się dzieje z Waszymi modelami i tyle. Nie potrzebuje wykładów z dziedziny fizyki czy czegoś tam. Jestem prostym chopem. Czytaj że zrozumieniem pytanie.

2 godziny temu, Marek:D napisał:

Mój nie pęka. Wersja koło 300g.
Najwięcej uszkodzeń jest przy lądowaniach/transporcie/nieumiejętnym łapaniu modelu przy lądowaniu.

Jak masz model ultra lekki to chyba logiczne jest, że na czymś trzeba oszczędzić i przebieg takiego modelu przy umiejętnym lataniu i tak będzie krótszy.

Dzięki i o to mi chodziło.

2 godziny temu, young napisał:

Kiedyś odkupiłem mocno używany dlg tzn po przejściach. I tak jak pisze przedmówca najwięcej szkody wyrządziłem mu w transporcie i przenoszeniu (modelarnia) - niestety. 

O lądowaniu nie piszę bo to kwestia indywidualnych zdolności :).

Teraz mam to bardziej opanowane.

No i wszystko w temacie. Dziękuję. 

Link to comment
Share on other sites

49 minut temu, marcin83 napisał:

Chciałem tylko wiedzieć co się dzieje z Waszymi modelami i tyle.

 

To moze chociaz napisalbys, co sie dzieje z Twoim modelem? Z Twoich postow to nie wynika a zakladam, ze zadales pytanie nie bez przyczyny.

 

49 minut temu, marcin83 napisał:

Jestem prostym chopem. Czytaj że zrozumieniem pytanie.

 

Istnieja dziedziny, w ktorych kazdy z nas staje sie kims w rodzaju "prostego chlopa". Problem jednak w tym, ze z Twojego pytania, a szczegolnie ogolnie brzmiacego tematu tego watku "Wytrzymałość szybowców dlg" nawet po bardzo uwaznym przeczytaniu nie da sie wyciagnac sensownych wnioskow - patrz wyzej.

No, chyba, ze o jaka bzdurna ankiete w stylu "czyj wrobelek ma jedna nozke bardziej" chodzilo.

 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Marcin odpowiadając na twoje pytanie, jak model jest wykonany poprawnie i jest to pełnoprawne DLG to z powierzchniami sterowymi nic się nie dzieje jak i z skrzydłem w trakcie lotu. Jak robiłem dawniej modele dla siebie to zdarzały się uszkodzenia ale wynikały one z błędów technologicznych np zawias ze złej tkaniny co odrazu się przecierała albo za bardzo odsączone poszycie, które nie przykleiło się do rdzenia.

Biorąc pod uwagę ostatnie parę lat, to tak  jak poprzednicy najwięcej uszkodzeń zaliczyłem przy kolizji z framugami i drzwiami.

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.