Jump to content

molej

Modelarz
  • Content Count

    22
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Wrocław
  • Imię
    Macek
  1. Skok śmigła to odległość (teoretyczna) jaką wykona śmigło na jeden obrót. W przypadku śmigła 13x7 skok ten wynosi 7 cali = 17,78 cm. Przy piaście +2,5° skok śmigła się zwiększy. Jednakże do skoku śmigła wyrażonego w jednostce długości nie można dodać wartości kątowej - tak jak napisał to dwa posty wyżej MLITEK.
  2. molej

    LDS nowosc

    Tak, oczywiście. Miałem na myśle zębatki niszczone momentem. Same zęby niszczone są siłą zginającą (pojedynczy ząb przenosi obciążenie momentem całego koła) - co z resztą napisałeś. Z tak merytorycznymi argumentami trudno prowadzić jakąkolwiek sensowną dyskusję bez marnowania czasu.. Nic dodać, nic ująć.
  3. molej

    LDS nowosc

    To nie że może ale i służy. Tyle że określamy moment (siła x ramię) jaki działa na serwo. Jeśli chemy określić siłę jaka "działa na serwo" to tylko w takim przypadku: Taki przypadek nastąpi gdy serwo obróci się o 90° i i na zębatki działa tylko siła (bez momentu) - nie spowoduje zerwania zębów tylko ścięcie zębatki na orczyku. Przepraszam za czepialstwo ale dla mnie jest to bardzo istotne. To nie zabawa liczbami tylko, w mojej opinii, podstawy które winny być oczywiste dla każdego modelarza (nie tylko "budującego"). "Śmiecię w temacie" tylko po to, aby każdy młody adept modelarstwa zakodował te informacje. Przy zmianie długości dźwigni zmieniają się siły, ale moment który obciąża silnik będzie taki sam. Prosty przykład: Wymiary w cm. Po prawej serwo, po lewej lotka. Fioletowy to popychacz. W pierwszym przypadku działamy na lotkę siłą zewnętrzną 10 [N] Czterokrotnie krótsze ramię na lotce da 4x większą siłę (zwykła dźwignia). Te 40 [N] przenoszone przez popychacz na orczyk serwa powoduje przeciwdziałanie serwa (momentem) w kierunku przeciwnym o wartości 40 [N] * 2,5 [cm] = 100 [N*cm]. Teraz, jeśłi wydłużymy dźwignie dwa razy, oczywiście siły na niech będą dwukrotnie niższe ale moment na serwie to dalej 20 [N] * 5 [cm] = 100 [N*cm] Nie siła, tylko moment. Oczywiście zgodzę się, że im większa siła na ramieniu tym gorzej dla zębatek bo powstaje na nich większy moment - nie siła (chyba że w przypadku który opisałem powyżej). Także większe obciążenie serw nie może być spowodowane krókimi dźwigniami (z założenia samej długości). Pozdrawiam, Macek!
  4. molej

    LDS nowosc

    Ale krótka dźwignia jest przy serwie jak i przy lotce/klapie. Siła w cięgnie będzie oczywiście większa przy krótkiej dźwignie ale moment przekazywany na serwo będzię taki sam (dlatego charakterystyka serw podaje wartość momentu [kg] a nie siłę [kg] - chyba że stare serwa suwakowe). Im dłuższa dźwignia na sterze i serwie tym mniejsza podatność steru na luzy w połączeniach/trybach. Zapewnę więc, obciążenie serw spowodowane jest dużą sztywnością przy nie równoległej pracy mechanizmu (oś-oś).
  5. molej

    LDS nowosc

    Dlaczego? Czy to ze względu na ciasne pasowania?
  6. Ja swoją skrzynię robię jako ramkę z listewek sosnowych. Wzmocnienia sklejokowe a pokrycie - tkanina (możliwe że będzie cellonowania) Tak wygląda wstępna rama skrzyni: Po dodaniu styrodurowych ograniczników: Dodatkowo w skrzyni przewidziane miejsce na pakiety. Elementy rozmieszczone tak aby środek masy był w środku skrzyni: Szybko okazało się że potrzebne są dodakowe wzmocnienia dla zwiększenia sztywności skrzynki: Dokleiłem wzocneinia pod materiał ze sklejki "owocówki" i pokryłem na razie wieko materiałem: Całą relację można zobaczyć na forum Aero Design Works pod tym linkiem http://forum.aerodesignworks.eu/viewtopic.php?f=18&t=1228 Serdecznie zapraszam
  7. Świetny motor Tylko cena (~10 000 €) jest lekko zaporowa
  8. Pomijając już złe założenia - to jeśli weźmiemy pręt (jako belkę) podpartą (właściwie) na końcach o długości 1 [m] i położymy na środku prawie 8 [kg] i ona ugnie się tylko o 1 [mm] - to pytanie - jaka jest średnica tego stalowego pręta? Tu nie trzeba być inżynierem aby wyobrazić sobie że np.5 [mm] pręt ugnie się duuużo więcej. Jaką więc średnicę pręta przyjąłeś? Ano takiego którego moment bezwładności J wynosi 8,06 [cm^4] czyli ma średnicę prawie 36![mm]. Aby nie było niedomówień, poniżej schemat takiego obciążenia: Późniejsze wypowiedzi: Z nimi też ciężko się zgodzić gdyż wg Niezgodzińskich wzór na strzałkę ugięcia jest zupełnie inny: No chyba że mam złe książki. Nawet te 4 [kg] o których piszesz, na 1 [m] pręcie o średnicy standardowego bowdena (nawet stalowego) są jak dla mnie abstrakcyjne (myślę że nie tylko dla mnie) Reasumując, nie żywię urazy do nikogo ale jeśli już umieszczamy "nasze wyliczenia", sprawdźmy to dwukrotnie i zastanówmy się nad ich sensem. Czytają to również bardzo młodzi ludzie których niepotrzebnie wprowadzamy w błąd "naszymi" obliczeniami. Jeśli nie jesteśmy czegoś pewni - lepiej tego w ogóle nie pisać niż napisać cokolwiek. A jeśli zdecydujemy się już na opublikowanie wyliczeń, zróbmy to jak należy - opisując i wyjaśniając zamiast ogólnikowo napisać kilka założeń, wzorów i niech sobie policzy ktoś jak chce (a może nikt nie policzy to można wyliczyć cokolwiek co mi pasuje - no niestety nie). Tak wg mnie powinno być "po modelarsku".
  9. Co rozumiesz przez pojęcie "zginanie poprzeczne"? Jeśli chodzi o zginanie wzdłuż osi podłużnej kadłuba - to nie jest to właściwa definicja. Dodatkowo w tej "kratownicy" nie ma żeber - są rozpórki. Z ciekawością śledziłem wszystkie wypowiedzi, te mądrzejsze i te mniej, te wnoszące coś do dyskusji oraz zwykłe bicie piany aż zdecydowałem się zabrać głos w dyskusji. Chciałby zwrócić uwagę na cel wypowiadania się - powinna to być merytoryczna dyskusja, podpierana powodami danej konstruktywnej krytyki lub sposobów rozwiązań danego zagadnienia. Moim zdaniem odpowiedzi na zasadzie "nie jest to dobrze bo mi się nie podoba" bardziej pasują na forum plastyków (oczywiście bez urazy dla Nich) i powinny być usuwane - jako takie które nic nie wnoszą. Każdy modelarz (nie mylić z "lataczem") podczas konstruowania/budowania napotyka wiele "problemów" konstrukcyjnych z którymi musi się zmierzyć. Nie ma tylko jednej słusznej drogi projektowania a wybrane rozwiązania powodowane są nie tylko względami wytrzymałościowymi ale również technologią, zasobami materiałowymi i sprzętowymi, upodobaniami... Wiadomo że końcowy efekt zależy od wielu czynników a jego wynik ma zadowalać konstruktora. Także weźmy proszę powyższe pod uwagę przed wpisywaniem czegokolwiek. Wracając do tematu usterzenia - sam inaczej bym je zaprojektował ale czy to znaczy że Dragon_X zrobił to od razu źle? Oczywiście że nie. Aby rozstrzygnąć kwestię czy lepsze trójkątne rozpórki czy nie i być tego pewnym - należy wykonać obliczenia. Inaczej pewni nie będziemy. Do obliczeń przyjmuję tylko statecznik bez steru . Proporcje wzięte z rysunków (wariant I -po lewej). Dodatkowo drugi - z innym ułożeniem rozpórek (wariant II). Tak one wyglądają: Warunki brzegowe to - utwierdzenie dolnej belki do kadłuba, obciążenie - na końcu statecznika. Oś z - pionowa do rysunku: Przyjąłem do obliczeń elementy proporcjonalnej grubości (do rysunków Dragon_X) - zewnętrzne profile 6x6 [mm] a rozpórki 6x4 [mm] - dłuższą krawędzią w kierunku osi z. Wyniki obliczeń: Siła w kierunku osi y - jeśli wariant I wytrzymuje 100% obciążenia (do zniszczenia) - to wariant II już tylko 94% tej siły. W kierunku osi x - jest to odpowiednio 90 i 82% tej siły. Przemieszczenia są praktycznie takie same. Jeśli weźmiemy pod uwagę obciążenie w 3 osiach (w każdej osi tą samą siłą) to wariant II jest w stanie wytrzymać o 3% większe obciążenie. Trochę zamotałem ale jak to możliwe że wariant I ma większą wytrzymałość od drugiego z trójkątnymi rozpórkami (płaszczyzna xy)? Osobiście obstawiałem II wariant. Jeśli bliżej przyjrzymy się układowi - widać że całość zbudowana jest na trójkącie i niejako już tworzy mocną "podstawę". Jeśli weźmiemy pod uwagę że długość rozpórek w wariancie II jest dłuższa o ≈19% (masa) to widać, że równoległe rozpórki już takie złe nie są... Z powyższego widać że jeśli mamy już robić trójkątne wykratowanie - sens ma to jedynie przy sterze kierunku choć i on posiada na dole "trójkąt"... Wracając do pierwszego cytatu kolegi TeBe: "...żebra w kratownicy musiałyby mieć dużo większa grubość. Porównywalną z grubością natarcia. Samo wykratowanie trójkątne cienkimi żebrami nijakiej sztywności poprzecznej nie doda." I znowu pytanie - na jakiej podstawie wysuwasz takie wnioski? Nie wiem o jaki kierunek do końca chodzi ("zginanie poprzeczne") ale w płaszczyźnie xy i modelu obciążenia jak wyżej, naprężenia w rozpórkach jest znikome (~20% największej wartości). Jeśli weźmiemy pod uwagę siłę działająca w osi z - jest to samo ponieważ tylko "natarcie" i "spływ" zamocowane są do podstawy. I to one tutaj "pracują" - to chyba oczywiste. A nie rozpórki! Wnioski te podparte są obliczeniami ale już na pierwszy rzut oka powinny być właściwe. Zwłaszcza dla kogoś kto posiada "inżynierskie serce"... Zdaję sobie sprawę że moje wnioski opieram na przyjętych warunkach brzegowych - takie wybrałem do rozpatrzenia. Myślę że kilkudniowa analiza i obliczenia statecznika pionowego to będzie lekka przesada i nie są one potrzebne. Raz jeszcze zwracam uwagę - na forum pomagajmy innym w budowie argumentując propozycje naszych rozwiązań - nie narzucając je jako jedyne słuszne.
  10. Czy ster kierunku malowany był jak reszta modelu? Na niektórych zdjęciach jego odcień jest inny, np. na tym: Dopóki testy na ziemii - to faktycznie "drobne rzeczy". Pamiętajmy jednak że to model latający! W powietrzu - możliwe że to już nie będą drobnostki. Wyobraźmy sobie niski nawrót przed lądowaniem i odkręca się popychacz serwa gazu... Jeśli nawrót robimy nad wodą (tylko) - wyjdzie jeszcze gorzej... A jeśli pękanie gumka mocująca pakiet zasilający i wypnie się wtyczka/przewód, akurat w momencie przejścia do lotu poziomego na dużej wysokości i "dużym gazie" a w dodatku w kierunku zabudowań w oddali - nie będie miło. Jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę wielkość modelu - możliwe skutki mogą być bardzo dokuczliwe... Miejmy na uwadze takie niuanse / "drobnostki". Oczywiście z dobrem dla wszystkich Dobrze mówisz że "lepiej wszystko sprawdzić trzy razy " PS. Gratulacje z budowy i wyboru Naszej konstrukcji
  11. molej

    M-48 "Kumak"

    Jeśli masz pręt kwadratowy 10x10 [mm] nawet ze stali zwykłej o granicy plastyczności Re=235 MPa (np. S235J2G3 wg PN-EN 10025) i potrafisz go zgiąć w 1,7 [m] szybowcu - to na pewno nie jest on z takiej stali. Przy powyższych założeniach i masie szybowca = 1,5 [kg] trzeba by osiągnąć ponad 20g żeby zgiąć bagnet. Piszesz że to stal hartowania (S235 nie da się hartować) - tylko nie podajesz gatunku. Stale do ulepszania cieplnego i hartowania mają dużo wyższe Re (popularna 40H ma np. 780 MPa). Załóżmy że nasz teoretyczny bagnet jest 2 razy "mocniejszy" - daje nam to już przeciążenia rzędu 40g. W moim przekonaniu wartość ta w tak "małym i wolnym" modelu wydaje się trudną do osiągnięcia...
  12. W górnej części kadłuba promień zaokrąglenia jest najmniejszy (duża krzywizna) - stąd ciężko Ci było układać szerokie pasma. Na bokach, gdzie krzywizna jest mała spokojnie możesz dać 15 mm szerokości a nawet pokusić się o nieco szersze. Zaoszczędzi Ci to pracy.
  13. Jaką folią oklejałeś skrzydła? Jak dobrałeś lakier na kadłub pod kolor? Możesz podać nr-y/nazwy foli/farby jeśli takie są?
  14. Dzięki wielkie Jeszcze pytanie - jaka będzie różnica między stosowaniem mylaru a PCW (przy tej samej grubości)? Różnica będzie w sposobie układania się na wyobleniach (np. końcówki) czy w otrzymanej powierzchni?
  15. Rafale - jeśli pod pojęciem "normalne pokrycie" masz na myśli te 2 warstwy tkaniny, to czy nie lepiej od razu zrobić w taki sposób: Jeśli na natarcie jedna warstwa wystarczy to po prostu na górę i dół dołożyć jeszcze po jednej tak aby zaczynały się od natarcia - mniej cięcia tkanin. I wtedy, jak pisałeś, do worka. Czy są jakieś minusy takiej metody? Oczywiście przez ostre krawędzie miałem na myśli krawędź z bardzo małym promieniem zaokrąglenia. Czarku - jest to dobra opcja i nie ma problemu z koniecznością wyrównywania listwy np. przy zbieżnym profilu... Folię z dziurkami używam aby usunąć nadmiar żywicy oraz oczywiście powietrze. Chociaż żywicy za dużo nie odsącza się więc można by to odpuścić. Jednak jeśli użyłbym sztywnego mylaru to nie pokryję tak krawędzi natarcia. Laminowanie w technice podciśnienia wykonałem dopiero dwa razy więc doświadczenia nie mam żadnego... Zastosowałem ręczniki papierowe (2 warstwy), mata odsączająca/odsysająca dopiero przyjdzie (gramatura 200 [g/m2]) ale z tego co piszesz, jeśli dobrze zrozumiałem, lepiej nie użyję jej. Po głębszej kontroli zauważyłem, że powierzchnia laminatu nie jest całkiem równa - jest pełno malutkich dołków (tak jakby faktura ręcznika). Czyli pozostaje użycie folii mylarowej / PCV. Która będzie lepsza i jakiej grubości (gdzieś wyczytałem że 0,25 lub 0,35 [mm])? Robić to na raz czy najpierw laminować krawędź natarcia (z klejem wg opisu Rafała) a dopiero po utwardzeniu na górę i dół z pomocą mylaru / PCV resztę tkanin? Czy jeszcze inaczej?
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.