Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. zbjanik Opublikowano Czwartek o 22:23 Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Opublikowano Czwartek o 22:23 Mija 100 lat od kiedy Jerzy Drzewiecki zaczął pracę nad projektem JD-2, samolocikiem niepozornym, ale ważnym w naszej historii. JD-2 stanowił bowiem zapowiedź, preludium do tego co nastąpiło wkrótce: rodziny samolotów oznaczonych trzema literami RWD. W 1929 roku, pojawiła się wersja poprawiona JD-2 bis, a przedmiotowy egzemplarz z rejestracją SP-ADP zamówił inż. Witold Rychter- znany pilot i automobilista. Postać barwna i ciekawa, świadek i uczestnik tego burzliwego okresu w historii polskiego lotnictwa. Kto się interesuje lataniem i historią, a nie czytał jeszcze jego "Skrzydlatych wspomnień", gdzie Adepci autor poświęcił osobny rozdział, koniecznie powinien tą zaległość nadrobić- to kopalnia wiedzy o tych czasach. Moja Adepcia będzie, a powoli już jest, depronowcem. Rozpiętość 1800 mm, napęd 3S, waga w pobliżu 2 kg. Na teraz jest to 1850 gram, ale jeszcze bez serw, odbiornika, z nie całkiem zabudowanym przodem kadłuba, z za małymi, tymczasowymi, kołami od CSS-a 13, bez zastrzałów itd. Kadłub jest jeszcze nie oklejony papierem, skrzydła już tak, ale jeszcze czeka je malowanie. Kadłub i żebra skrzydeł są z rumuńskiego styroduru pozostałego po budowie przybudówki domu, który drutem pociąłem na płyty 6,5 mm. Jest on miększy od tych aktualnie dostępnych w hipermarketach, ale po oklejeniu natronem na lakier wodny do podłóg jest całkiem OK. Skrzydła i stateczniki natomiast są z białego depronu 3 mm. W skrzydłach są po trzy sosnowe listewki 4x 3 mm, a także coś ala keson, ale wewnętrzny, zakryty depronem. Keson tworzą odcinki od żebra-do żebra, wycięte drutem ze styroduru. Nie ma listwy w krawędzi natarcia ani spływu. Natarcie ma jedynie dodany podwójny pasek papieru pod warstwę ostatecznego papierowego pokrycia. Zawiasy ze starych zapasów dyskietek komputerowych. Napędy sterów wysokości i kierunku będą linkowe, jak w oryginale. Oczywiście będzie i załoga- dwa popiersia pilotów, to konieczność w takim kabriolecie. Skrzydła są mocowane dwoma gumkami pionowo rozciągniętymi w kabinie. Podwozie będzie amortyzowane jak w oryginale- czyli też gumkami, a system był wzorowany na rozwiązaniach z pierwszej wojny, jak w SE-5a, czy innych myśliwcach. 13
Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. zbjanik Opublikowano Niedziela o 23:10 Autor Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Opublikowano Niedziela o 23:10 W przypadku Adepci proces budowy odbiega od normy jeśli idzie o kolejność. Zazwyczaj jest tak, że elementów modelu przybywa aż staje się kompletny, na koniec malowanie, detale itd. Tu etap malowania pojawił się wcześniej, i to różnie dla różnych elementów. Pierwsze były oba stateczniki (chodziło mi o sprawdzenie wyważenia, choć prowizorycznie, więc potrzebna była ich realna waga), teraz skrzydła już są pomalowane, a tym czasem kadłub ma zaległości konstrukcyjne. W każdym razie sprawa idzie do przodu, a skrzydłom jeszcze brakuje znaków rejestracji na górnej powierzchni- może jutro się uda- wszystko przygotowane,a dziś biel nie całkiem wyschła, mogłoby nastąpić oderwanie farby przy odklejaniu szablonów liter. Skrzydła malowałem farbą akrylową, rozcieńczoną wodą, posługując się wałkiem. Podwozie funkcjonalnie OK, trzeba jeszcze oprofilować golenie, bo te druciki cieniutkie- nie mają wyglądu. 5
mirolek Opublikowano wczoraj o 12:45 Opublikowano wczoraj o 12:45 Trzymam kciuki za sukces projektu 👍 Po lekturze o której wspomniałeś na początku wątku , Adepcia powstała kilka late temu w Krakowie .... Modeł miał spory problem ze statecznością poprzeczną, co widać nawet na filmie. Moim zdaniem to efekt zbyt malej powierzchnia stateczników. Model ma stosunkowo krotki kadłub w proporcji do skrzydła i mimo wzniosu przy makietowo wykonanym ogonie stwarzał duże problemy w locie. Z tego co pamiętam drugi lot po naprawie (juz niezarejestrowany) okazał się ostatnim :( Mam nadzieję, że Twoja konstrukcja nie powieli tego błędu i będzie cudnie latać .... 11 listopada się zbliża, polskie skrzydła w górę ms 3
zbjanik Opublikowano wczoraj o 13:45 Autor Opublikowano wczoraj o 13:45 No tak, pamiętam ten film, a było jeszcze jedno podejście kolegi Wieśka mieszkającego w Anglii- też nie do końca chyba udane. W moim przypadku liczę, że jednak że się uda, bo model większy, do tego chyba wyjdzie lekki. Zachowałem proporcje oryginału, bo u mnie Spitfire to Spitfire, Wilga to Wilga- nie mogę się zmusić do kompromisów typu zwiększone ramię, czy powiększony statecznik. Najwyżej nie będzie latał, albo może będzie trudny w pilotażu. Ale z drugiej strony, tak patrząc tylko okiem, bez obliczeń- Adepcia nie ma jakichś katastrofalnych proporcji, są kształty o wiele bardziej kontrowersyjne, choćby jakieś I-16 i w sumie latają. Czyli mam dalej tzw. "optymizm przed oblotowy". 😁 1
stan_m Opublikowano wczoraj o 13:51 Opublikowano wczoraj o 13:51 Inż. Paweł Stanisław Prauss tak wspominał „Adepcię”. „Drugim obrońcą JD-2 był Wicio Rychter, który kupił sobie takiż samolot, od liter rejestracji (SP-ADP) „Adepcią" zwany. Po paru latach, już jako pilot z licencją, dostąpiłem zaszczytu, że Wicio zaprosił mnie i pozwolił samodzielnie przelecieć się na „Adepci”. I wtedy dopiero zrozumiałem duszę tej bestii. Był to samolot szalenie przyjemny, łatwy do lądowania, ale niebywale niebezpieczny dla młodych pilotów, jako ,że był prawie zupełnie niestateczny, a mając sterowanie bardzo czułe i delikatne, nie pozwalał nawet na chwilę na puszczenie sterów. I wtedy przyszło mi do głowy, że Tolo Trzetrzewiński w ostatniej chwili życia poprawiał okulary albo pokazywał coś swemu pasażerowi i to wystarczyło, że stracił panowanie nad samolotem.” Polskie samoloty z międzywojnia miały wiele niedostatków albo wręcz błędów konstrukcyjnych czego dzisiejsi niektórzy entuzjaści polskiego lotnictwa nie chcą przyjąć do wiadomości. 2
Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. zbjanik Opublikowano wczoraj o 15:54 Autor Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Opublikowano wczoraj o 15:54 Od początku mam świadomość że JD-2 to nie był wzór doskonałości, ale wybór już dokonany, założenia przyjęte, w tym i to o generalnym zachowaniu proporcji. Model w fazie dobrze zaawansowanej budowy, pozostaje więc konsekwentnie zdążać do celu, oblot zweryfikuje moje wysiłki. Ale nawet z tej cytowanej opinii inż. Praussa wynika, że samolot miał też swoje jasne strony. Zastosowałem grubszy profil niż w oryginale, obciążenie powinno być ok. 40 g/dm2, zastosuję też na początek przynajmniej, niewielkie wychylenia powierzchni sterowych. 7
Andrzej Klos Opublikowano wczoraj o 20:33 Opublikowano wczoraj o 20:33 6 godzin temu, zbjanik napisał: No tak, pamiętam ten film, a było jeszcze jedno podejście kolegi Wieśka mieszkającego w Anglii- też nie do końca chyba udane. W moim przypadku liczę, że jednak że się uda, bo model większy, do tego chyba wyjdzie lekki. Zachowałem proporcje oryginału, bo u mnie Spitfire to Spitfire, Wilga to Wilga- nie mogę się zmusić do kompromisów typu zwiększone ramię, czy powiększony statecznik. Najwyżej nie będzie latał, albo może będzie trudny w pilotażu. Ale z drugiej strony, tak patrząc tylko okiem, bez obliczeń- Adepcia nie ma jakichś katastrofalnych proporcji, są kształty o wiele bardziej kontrowersyjne, choćby jakieś I-16 i w sumie latają. Czyli mam dalej tzw. "optymizm przed oblotowy". 😁 Czyli raczej wolisz rozbic model niz nieco np powiekszyc stateczniki?🙃
zbjanik Opublikowano 23 godziny temu Autor Opublikowano 23 godziny temu Rozbić nie chcę, aż takim masochistą to nie jestem, ale koniecznie spróbować czy jednak może będzie dało się latać. Może się mylę, ale coś mi mówi, że ta zła sława jest trochę przesadzona. Weź już powyżej przywołanego Spitfire, jego modele. Są oczywiście modele takie pełnokrwiste, duże, szybkie i ciężkie (ciężkie w moim rozumieniu), które dobrze latają- ale nie o nie mi chodzi, a o piankowce. Niektóre są wiernie odwzorowane co do kształtu, czyli skrzydło z wąskie na końcach, piętnastoprocentowa powierzchnia poziomego, no wiadomo, Spitfire. I co? Latają! Adepcia ma prostokątne skrzydła, stateczność podłużną zbadałem metodą powierzchniową podaną przez Ciebie, wynik był pozytywny. Poprzecznie- no to właśnie trzeba zbadać w realu. No i jeszcze jeden, nie aerodynamiczny (a może jednak?) argument: ładny samolot dobrze lata. Mnie się Adepcia podoba, czyli powinna mi dobrze latać🤣.
Andrzej Klos Opublikowano 22 godziny temu Opublikowano 22 godziny temu OK, to jest Twoj model i Twoja praca... 1
mirolek Opublikowano 14 godzin temu Opublikowano 14 godzin temu Cytat ładny samolot dobrze lata. Znam to powiedzenie i naprawdę trzymam kciuki za sukces .... ale o gustach się podobno nie dyskutuje 😉 Mam nadzieję, że małe obciążenie pow. nośnej będzie tu kluczowe i Twój model będzie spokojniejszy w locie. ms 1
Rekomendowane odpowiedzi