Jump to content

Wykorzystanie aparatury z Art-tech P-51 Mustang 35Mhz


302_Osh

Recommended Posts

Witam!

Posiadam Konika z Art-Tech. Kilka dzwonków, lata wyśmienicie, ucze się.

Mam ochote na zbudowanie czegoś swojego, stąd pytanie:

 

Czy istnieje możliwość wykorzystania aparatury z tego modelu, do innego modelu? Co konkretnie musiałbym zakupić?

Myślę o RWD-5 by Skazoo, ale z lotkami.

 

 

 

Osh

Link to comment
Share on other sites

Rozumiem, że nie ma opcji kupienia drugiego odbiornika? Jak to jest, bo do końca nie wiem, jedna aparatura=jeden odbiornik?

 

Mustang lata świetnie, ale jest kiepski w odrestaurowywaniu po dzwonkach. Druga sprawa, że wolałbym coś zbudować swojego, łatwiej dobudowac graty, skoro sie to samemu robiło.

 

Nie wiem, czy jest sens sie zagłebiać i rozbebeszać tego konika, czy po prostu kupić Turnigy 9x V2 i robić do tego model.

Link to comment
Share on other sites

Cieżko powiedzieć, czy mam cos takiego, musiałbym rozebrać model. Wydaje mi sie, ze nie, że odbiornik wygladał tak jak ten :

 

http://www.nitrotek.pl/czesci-i-akcesoria/czesci-do-samolotow/elektronika/odbiornik-at-2-4.html

 

Generalnie, z tego co sie doczytałem, wynika, że powinienm jednak myślec o 2,4Ghz, 35mhz to slepa uliczka trochę.

 

Jednakże, jezeli poszedłbym drogą kupna drugiego odbiornika, jak to jest z tymi kwarcami? Czy przy zakupie odbiornika dostanę kwarc do nadajnika? Nie bardzo rozumiem, jak to działa. Wyobrażam sobie to tak, ze odbiornik ma kwarc, ktory musi pasować do kwarcu w nadajniku. Skąd wziac kwarc do nadajnika i miec pewność, ze pasuje do odbiornika? Wybaczcie, może to durne pytanie, ale nie do końca wiem, o co chodzi.

Link to comment
Share on other sites

Z kwarcami to jest tak :

pasmo modelarskie 35mhz jest podzielone na kanały. Kwarce są przypisane do danego nr kanału. Jeśli nabędziesz kwarc do odbiornika np. na kanał 68 to w nadajniku też musi być 68. Dlatego kilka nadajników może pracować jednocześnie nie zkłócąjac się wzajemnie.Oczywiście pod warunkiem,że każdy z nich będzie miał kwarce na inny kanał. Na kwarcach jest oznakowanie informujące o numerze kanału. Zasadą jest,że kwarc nadajnika i odbiornika musi stanowić parę. Najlepiej stosować pary kwarców takiej firmy jak aparatura.Ma się wtedy większą pewność,że z zasięgiem nic sie nie pogorszy.

35mhz ślepa uliczka ? Na temat czy lepsze 2,4 czy 35 było już parę tematów na forum. Z mojego doświadczenia wynika, że jedno i drugie ma swoje zalety i wady. 2,4 stało sie modne gdyż jest wygodniejsze.Jeśli chodzi o zasięg to 35 ma większy,a zakłócić można i jedno i drugie. Szczególnie na lotniskach w pobliżu dużych miast,gdzie bardzo dużo działa rzeczy na 2,4 Ghz strach latać.Sprawdzone.Przy dużym zagęszczeniu internetów i innych wi-fi zasięg Futaby wynosi 50 kroków a Spectrum 30.Nie wspomnę o modelarzach,którzy olewając bezpieczeństwo i prawo montują dopały w nadajnikach i sieją na parę kilometrów mając gdzieś czy coś spadnie czy nie. W ogromnej wiekszości przypadków 35mhz może zakłócić tylko inny modelarz mający ten sam kanał. Jest to pasmo wyłącznie modelarskie i zakłócenia od innych żródeł są bardzo rzadkie.Ważne aby radio mieć dobre i w miarę najpewniejsze.Taka jest moja prawda i jestem ciekaw czy ktoś napisze inną tą najprawdziwszą.

Link to comment
Share on other sites

Model mojego nadajnika: EFLY-100, kwarc 35.100MHz, numer z tylnej naklejki: 0601044

 

Podsumowując rozważania o kwarcach (dzięki wielkie za dokładne wytłumaczenie) najprościej byłoby kupić odbiornik + 2 kwarce u producenta nadajnika. Tak?

Link to comment
Share on other sites

esceta dobrze pisze

Następną sprawą po zakłóceniach jest czas odzyskania połączenia. W 2,4 GHz jest na tyle długi, że może zacząć się ziemia, w 35MHz praktycznie od razu po ustaniu zakłóceń odzyskujesz kontrolę na modelem.

 

To co jeszcze mi się w 2,4 nie podoba to to, że piloci przestali ze sobą rozmawiać na jednym lotnisku. Każdy przychodzi i lata sam sobie bo się nie zakłócają. W przypadku 35MHz zawsze łatwiej nawiązać nowe znajomości :)

 

Kupujesz kompatybilny odbiornik i komplet kwarcy (nadawczy i odbiorczy - nie są wymienne)

Odbiorniki są z pojedynczą i podwójną przemianą (taki też musisz kupić kwarc odbiorczy)

 

Przez to, że coraz mniej osób lata na 35MHz to też coraz rzadziej zdarza się, że dwóch pilotów w jednej okolicy lata na tym samym kanale.

Link to comment
Share on other sites

35,100 to jest kanał 70. Możesz kupić odbiornik z kwarcem odbiorczym na ten kanał.Nie będzie trzeba zmieniać w nadajniku kanału. Możesz mieć dużo odbiorników na ten sam kanał i nie zmieniać kwarcu w nadajniku. Rzeczywiście kwarc odbiorczy jest w odbiorniku a nadawczy w nadajniku i nie można ich zamieniać( Dzięki Adam )

Nadajnik EFLY-100 to nie jest sprzęt rozwojowy. Ma tylko 4 kanały, zasię na ziemi koło 300m oraz brak możliwości miksowania i ustawiania D/R czy Expo. Dodatkowo pracuje w systemie PPM . Jeśli masz środki i poważniej myślisz o modelarstwie to lepiej kupić coś lepszego gdyż moim zdaniem Twoje radio nadaje sie tylko do symulatora.

Szybkość działania i logowania po utracie sygnału jest różna w zależności od producenta. Ja latam na Futabie i 2,4 jest szybsze od 35. Praktycznie powtórne logowanie na 2,4 odbywa się natychmiast a na 35 trza czekać koło 0,5 sekundy.Nie wiem jak jest z innymi radiami gdyż nie używałem.

Link to comment
Share on other sites

Robertus ma rację z tym mikserem- jest. Mam taką aparaturę (albo podobną) z Wing Dragona już czwarty sezon. Faktem jest, że na początku, zaraz po upłynięciu gwarancji oczywiście, padł odbiornik. Zamówiłem nowy w nitroteku i już od tej pory nie narzekam. Oczywiście rozglądam się za czymś nowym, ale na razie używam jej w piperowatym górnopłacie z depronu własnej konstrukcji. Ostatnio zmieniłem serwo, ale twarde ladowanie to moja była wina, nie aparatury. Latam dość dużo, ale spokojnie, w tym sezonie to już pewnie przekroczyłem 15 h nalotu. Jak chodzi o zasięg, to np. dzisiaj poleciałem na wysokość tak, że już trochę strach mnie wziął, bo ocena położenia zaczęła szwankować- no więc pewnie z 200-250 m (rozpiętość 1240 mm)- u mnie przynajmniej barierą jest raczej widoczność i kontrola wzrokowa, niż zasięg radia. Tak było także kiedy latałem wcześniej większymi modelami- szybowcami na termice. Oczywiście zasięg jest ważny, ale nie demonizowałbym przy mniejszych modelach- wcześniej braknie czego innego. Szykuję się do nabycia czegoś poważniejszego, ale na pewno nie pozbędę się tej prostej, taniej i jak się okazuje dość niezawodnej aparatury. Wszystko zależy czego komu potrzeba i co go zadowala.

Link to comment
Share on other sites

Masz rację.Wszystko zależy czego komu potrzeba i co go zadowala, ale Bartosz zaczyna i trza wytłumaczyć co i jak. Chyba przyznasz,że jego radio nie umożliwia rozwoju pasji latania modelami.Nie sądzę, że zdecydowałbyś się włożyć Swoje podobne radio do ciut większego modelu spalinowego. Kanałów zabraknie a modulacja PPM to proszenie się o kłopoty. Nadajnik który umożliwia zaprogramowanie miksów,D/R,expo oraz wytrymowanie i wyregulowanie modelu ułatwia uprawianie tego hobby. Im większe możliwości nadajnika tym łatwiej i szybciej. Ja zaczynałem od Piłota i Ruma produkcji ZSRR i myślałem,że są super i wystarczające. Czas i rozwój technologii trochę zmienił moje poglądy. Nadal twierdzę z całym szacunkiem,że tego typu radia najlepiej stosować do symulatorów a aparaturę trzeba kupować najlepszą na jaką można sobie pozwolić.Tego zdania nie zmienia fakt istnienia ukrytego miksu motylka i delty.

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście. Zawsze kupuje się najlepsze to na co nas stać. Ja zaczynałem od Wind Dragona a na pudełkowej aparaturze latałem jeszcze kilka miesięcy temu na su-26, mig-25, bielikiem, ultimate. Miałem dwa odbiorniki i tak je przekładałem, ale znudziło mnie to ciągłe przekładanie, trymowanie, pamiętanie o reversach. Regulacji d/r i exp nie było, trzeba było delikatnie operować drążkami a mniejsze wychylenia realizować wiekszymi dźwigienkami na powierzchniach sterowych. Teraz mam T9X i ma to wszystko w pamięci, to dużo ułatwia.

Wracając do postawionego pytania. Da się jeszcze trochę poużywać tą aparaturę, problemem może być jedynie dostanie odbiornika.

Link to comment
Share on other sites

zbjanik to chyba tyko ja trafiłem na jakąś felerną... nie minął nawet sezon a o mały włos z mojego Wing Dragona mało co by zostało... Podczas lotu straciłem całkowicie kontrole nad modelem, właśnie wtedy kiedy robiłem kolejne koło. Szczęście, że latałem w nieco rolniczej aglomeracji (za domem :D ) i model dostojnie obniżając lot wylądował w zbożu. Kiedy spojrzałem na aparaturę zauważyłem, że żółta dioda świeci tak jakby "słabo"...no nic myślę, pewnie baterię. Więc hop do sklepu po nowy komplet. Gdy znów wystartowałem jakież było moje zdziwienie, gdy doszło do podobnej sytuacji, jednak tym razem lądowanie było nieco twardsze. Chcąc nie chcąc przerzuciłem się z Art-Techowej 2,4 GHz na 35 MHz tej samej firmy i nie narzekam jak do tej pory. Smutne jest tylko to, że tamta była jeszcze w okresie gwarancyjnym, i mimo odesłania do serwisu wczoraj powróciła do mnie z opisem iż "nie ma żadnych wad a jej działanie wynika ze zużycia". Tyle, że wykonałem nią może ze trzy loty... Teraz chyba nadszedł czas na coś lepszego, ale znów budżet piszczy... :P

Link to comment
Share on other sites

Krzysiek- fakycznie pechowo. Ale tak bywa czasami, a na pewno o wieleczęściej w przypadku wyrobów o niższym standardzie- a tu nie ma co gadać- tak właśnie jest. Na temat samolotu Wing (d?)- ciągle mi się to myli, napisano już nie mało. Moja historia z nim jest taka, że zajeździłem swój egzemplarz do końca- nie zmarnował się. Ale na początku, od razu, ponieważ nie cierpię krawędzi spływu o grubości 6mm (taka sama jak w praedziwym Boeingu 737) w takim małym, ani żadnym modelu, dokleiłem listewki balsowe. Dodatkowo też, wkleiłem dźwigar ze sklejki 1,0 ustawiony pionowo o długości 60% rozpiętości. Jego wysokość była na pełną grubość profilu., bo skrzydło było wiotkie i giętkie jak w jakim szybowcu, zresztą komuś się złamało- krok był słuszny. W sumie jako kostrukcja o przeznaczeniu: kupić, poskładać przy urzyciu śrubokręta co najwyżej i latać- kwalifikuję go na powiedzmy 4.

Co do miejsca do latania, to ja mam też tak, że lotnisko mam za płotem, ale pas startowy własciwie to już na podwórku

post-3566-0-75006200-1348216104_thumb.jpg

Link to comment
Share on other sites

Dziękiuję za podpowiedzi.

Wniosek, jaki mi sie nasuwa, jest taki, że prostota mojej aparatury plus trudność zdobycia drugiego odbiornika z kwarcem na kanale 70 pasującego do niej, trochę ją jednak dyskwalifikuje. Wiele osób na tym forum poleca Turnigy 9x V2, dostępnośc odbiorników do niej chyba nie stanowi większego problemu. To chyba ma najwiecej sensu, przynajmniej na poziomie, na którym teraz jestem. Chyba, że ktoś jest w stanie mi podać, gdzie nabędę odbiornki z kwarcem na moim kanale, szukam własnie w necie, ale czarno to widzę.

 

Polatałem wczoraj Konikiem, kazdemu, kto go kiedykolwiek kupi, polecam wzmocnienie komory silnika włóknem i żywicą, środek cięzkości przesuwa się 3 mm do przodu, ale to nie ma znaczenia w tym modelu. Ogromne śmigło Mustanga uciągnie to bez problemu, a przy krecie nie trzeba dorabiac całego przodu i kupować łoża silnika. Sam model pierwsza klasa, low passy przy prędkości 80km/h to jest cos.

Link to comment
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.