Jump to content

Falcon evo vs Starling w locie ?


latacz
 Share

Recommended Posts

Witam.

Ten sam producent -modele bardzo podobne:  rozpiętość ta sama, profil też l, oba laminaty... -inne "grubości" kadłubów -i inne ich proporcje...

Starling kadłub smukły z długim nosem i minimalnie krótszy za za krawędzią spływu.

Falcon -wyraźnie grubszy kadłub z dość krótkim nosem i minimalnie  dłuższy za skrzydłem - stateczniki 2cm dalej od płata.

 

Jak to się przekłada na zachowanie w locie ?   czym w praktyce różni się pilotowanie?   latam obecnie 2 m rozpiętości fornirowiec art hobby -na który z tych laminatów lepiej / łatwiej przejść z fornirowca ?

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 41
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Guest Jerzy Markiton

Poza tym, że skrzydło Starlinga jest dzielone na 3 części a Falcona na 2 i tym, że Falcon z uwagi na pojemniejszy kadłub jest trochę bardziej uniwersalny jeśli chodzi o wyposażenie (napęd) - NICZYM !

A przynajmniej - ja nie odczułem !

Podejrzewam, że kadłub Falcona powstał na zamówienie chwili - żeby zmieściły się ogniwa Li-Fe, które w tamtym czasie zaczynały robić się modne i chwilowo były lepsze niż dostępne w tym czasie Li-Pol-e...... Z czasem okazało się, że Li-Fe wcale nie są tak dobre jak w zapowiedziach marketingowców; Li-Pol-e zrobiły kilka kroków do przodu - a kadłub Falcona pozostał.... 

Z uwagi na nadmiar stateczności jednego i drugiego - różnicy 2cm nie odczułem... Ale to może wynikać ze zbyt przedniego Ś.C. Teoretycznie, przy identycznych statecznikach, 2cm kadłuba powinno pozwolić na bardziej tylny Ś.C. a co za tym idzie - odrobinę mniejszy kąt natarcia.  Praktycznie - nie doszedłem w swoich eksperymentach tak daleko.

Osobiście - najbardziej podoba mi się Starling z kadłubem szybowca. Jest najbardziej smukły. Ale silnik do niego - to maksimum 28mm !  Z resztą wyposażenia - już nie ma problemu. I na tym kadłubie jest wzorowany najnowszy produkt p. Leszka: DIM. Wszystkie 3 - godne polecenia. Latają świetnie !

post-186-0-51962600-1504822175_thumb.jpg

post-186-0-33359300-1504822402_thumb.jpg

1 zdjęcie to DIM a drugie - Starling z wąskim kadłubem. Do Starlinga "elektro" oprócz wyposażenia mieści się jeszcze 0,5 kg czereśni, do Falcona - 1 kg......

Odnośnie 3 pytania - najłatwiej (najtaniej), jako "przejściówki" użyć właśnie - DIM-a ! Z uwagi na bardziej kompaktową konstrukcję. W locie - wszystkie są nie do "zabicia". Ale podczas brutalnego lądowania ( a zawsze się takie zdażą !} - najbardziej odporny jest właśnie DIM !

- Jurek

Link to comment
Share on other sites

Jurku niby tak ale Dim jest mniejszy.  Osobiście brałbym Starlinga z wąskim kadłubem. Różnicy w locie nie odczułem (falconem latałem ale mało). Różnicy w lataniu miedzy fornirem a laminatem jako takiej nie będzie. Trzeba pilnować tylko prędkości lotu i lądowania.

Link to comment
Share on other sites

Guest Jerzy Markiton

Zgoda - jest mniejszy (1,6m), ale przez to bardziej kompaktowy i odporniejszy na "szramy"....

Odczułem różnicę - nic nie ujmując modelom K. Jasińskiego. W dynamice lotu - najbardziej ! Ale modele Arthobby są do czego innego projektowane mimo takiego samego lub zbliżonego profilu. 

- Jurek

Link to comment
Share on other sites

Wg mojego stanu wiedzy (z przed okolo 2-3 lat) Starling nie jest juz produkowany w ogóle - zostaje rynek wtórny. Jeżeli jest inaczej to fajnie. 

Zgadzam sie z Jurkiem, Szpak jest ładniejszy "smuklejszy"

Link to comment
Share on other sites

dziękuję za opinię   -chodzi mi tylko jak latają i czym się różnią w locie w wymaganiach pilotażu  -bo jak mówią diabeł tkwi w szczegółach.

 

Odnośnie zakupów -temat mi obojętny -mam już oba modele praktycznie uzbrojone -chodzi mi tylko którym startować najpierw po fornirowcu -przeskok na który jest mniej ryzykowny.

 

   Kiedyś latałem dużo i dość dobrze -potem miałem kilka lat przerwy -teraz od około 3 lat odzyskuje umiejętności -jednak brak czasu więc latam dość okazjonalnie i troszkę wprawy brakuje. 

            -i nie wiem który z laminatów lepiej zaraz po fornirowcu. Docelowo przećwiczę i porównam oba -jednak od czegoś muszę zacząć -i fajnie, żeby to przejście było łagodniejsze... żeby zacząć modelem który mniej mnie zaskoczy.

 

ze względu na rozmiar kadłuba i wyposażenie starling będzie pewnie troszkę lżejszy może ze 200 może 300gram -czy w tych modelach jakoś wyraźnie przekłada się to własności w locie ? 

fornirowcach 300g różnicy wagi mocno zmieniało zachowanie w locie . jak w laminatach ?

 

starling z silnikiem Mega Acn 16/30/3CE   z pakietem 3s i smigłem 12x6,5"

-oraz falcon z Hyperion zs3020-10  pakiet 4s smigło 10x6"

Link to comment
Share on other sites

Ja po piankowych modelach przesiadłem się na Falcona Evo. Nie powiem był to jakościowy przeskok. Pierwszego Falcona ubiłem podchodząc do lądowania. Niestety nie utrzymałem w skręcie odpowiedniej prędkości i się zwalił na skrzydło.

Ogólnie miałem bodaj ze 4 albo 5 Falconów i świetnie mi się nimi latało. To jest model, który jest modelem uniwersalnym i daje radę w termice oraz można go trochę pogonić. Niestety Falcon ma pewne ograniczenie, nie poleci szybciej niż może. Czyli można go rozpędzić do pewnej prędkości a potem nie wiem co byś robił i tak nie poleci szybciej. Dobalastowany niestety zaklaskał skrzydłami :) Nie mniej bardzo polecam. Kabina na tyle przestronna, że idzie wszystko wsadzić bez problemu. 

Dużo wybacza, jak wpadnie w korek to wystarczy puścić drążki i Falcon po 1,5 zwitce leci już prosto, oczywiści pod warunkiem, że będzie miejsce.  :D

Link to comment
Share on other sites

Falcon / Starling - a jak jest z przeciągnięciem  -z prędkością minimalną w zakręcie?  bardzo trzeba pilnować prędkości przy podejściu do lądowania?

 

 2 metrowego fornirowca 1200g wagi (stara velvia z dorobionym napędem)  praktycznie nie da się przeciągnąć przypadkiem -trzeba się postarać.   ten fornir lata w spokojnym  powietrzu 50km/h  -przy wietrze i pogonieniu 100 km/h (dane z GPS) przy lądowaniu na lotkohamulcach chyba sporo wolniej niż te 50 -i stabilnie trzyma się powietrza. Nigdy nie zwalił mi się na skrzydło. Nawet jak metr nad ziemią zakręty robiłem...

 

Choć z podobnymi  fornirowcami 2 m rozpiętości obciążonymi do 1450g (większy pakiet) zwałki w zakręcie się zdarzały... te 250g wagi czyniły znaczną różnicę...

Link to comment
Share on other sites

Najszybszy ponoć był ze świńskim ryjkiem swego czasu :D :D :D


Falcon / Starling - a jak jest z przeciągnięciem  -z prędkością minimalną w zakręcie?  bardzo trzeba pilnować prędkości przy podejściu do lądowania?

 

 2 metrowego fornirowca 1200g wagi (stara velvia z dorobionym napędem)  praktycznie nie da się przeciągnąć przypadkiem -trzeba się postarać.   ten fornir lata w spokojnym  powietrzu 50km/h  -przy wietrze i pogonieniu 100 km/h (dane z GPS) przy lądowaniu na lotkohamulcach chyba sporo wolniej niż te 50 -i stabilnie trzyma się powietrza. Nigdy nie zwalił mi się na skrzydło. Nawet jak metr nad ziemią zakręty robiłem...

 

Choć z podobnymi  fornirowcami 2 m rozpiętości obciążonymi do 1450g (większy pakiet) zwałki w zakręcie się zdarzały... te 250g wagi czyniły znaczną różnicę...

Będziesz musiał bardzo się starać zeby go zwalić.

Link to comment
Share on other sites

Poleci szybciej. Dużo szybciej. Jak sie zmniejszy kąty.

Tak to prawda. Wiem że podkładkę trzeba było dać pod skrzydła i wówczas był dużo szybszy. Ja nie dawałem i latał zawsze tak samo szybko.

 

Co do lądowania i prędkości to po drugim już będziesz go wyczuwał. Na pewno na wysokości 1m nad lotniskiem musi mieć prędkość. :)

Link to comment
Share on other sites

Co do lądowania i prędkości to po drugim już będziesz go wyczuwał. Na pewno na wysokości 1m nad lotniskiem musi mieć prędkość. :)

ta.... po drugim lądowaniu będę wyczuwał... wolałbym nie rozwalić przy pierwszym...

 

laminatowy model pilotowałem ostatnio ponad 15 lat temu...   i był znacząco inny...    1metrowe  latające skrzydło.   Tak więc pilnie się wczytuję we wszystko co piszecie  o specyfice lotu falcona i starlinga.   I o różnicach względem fornirowców...

lepiej wiedzieć czego się spodziewać.

Link to comment
Share on other sites

Tak to prawda. Wiem że podkładkę trzeba było dać pod skrzydła i wówczas był dużo szybszy. Ja nie dawałem i latał zawsze tak samo szybko.

 

Co do lądowania i prędkości to po drugim już będziesz go wyczuwał. Na pewno na wysokości 1m nad lotniskiem musi mieć prędkość.

Podkładki to za mało. Stateczniki trzeba przestawić

Najszybszy ponoć był ze świńskim ryjkiem swego czasu :D :D :D

On był tylko obrzydliwie brzydki. Na pewno nie szybki...

lepiej wiedzieć czego się spodziewać.

niczego. Model lata bezproblemowo. i tyle. Jak sie nie umie to wszystko sie rozwali

Link to comment
Share on other sites

Daj mu najmniejszą możliwą baterię w celu najmniejszej wagi oczywiscie jesli sie da wyważyć i poszedł..Nie ma róznicy czy sklejka czy laminat a nawet ten drugi bym powiedział łatwiejszy w pilotażu bo doskonalszy..to tylko głowa cie blokuje..



. Model lata bezproblemowo. i tyle. Jak sie nie umie to wszystko sie rozwali

Od pocieszył..

Link to comment
Share on other sites

ta.... po drugim lądowaniu będę wyczuwał... wolałbym nie rozwalić przy pierwszym...

No nie panikuj. :)  Za pierwszym razem daj samemu modelowi wylądować. Puść go niech sam wyląduje i wówczas zobaczysz.

Wybierz tylko miejsce dość przestronne żeby model mógł swobodnie sobie wylądować.

To jest model, który do lotu będzie miał około 2200g więc musi mieć prędkość. Twoje 1400g forniry na pewno będą lądować zdecydowanie wolniej. Nie mniej Falcon ląduje absolutnie bezproblemowo. Włączasz BF i sobie lądujesz. Oczywistą oczywistością jest, że nie możesz go zatrzymać podczas lądowania na wysokości. Przy zakręcie do podejścia trzeba lecieć po prostu stosunkowo szybko a na prostej dać wylądować na BF. A jak szybko w zakręcie sprawdzisz sobie na wysokości. Polataj i zobacz przy jakiej prędkości zwali się na skrzydło. Jak będziesz na 80-100m i się zwali to bez problemu sobie model poradzi jak mu nie będziesz przeszkadzał.

Na pewno wyczujesz go.

Link to comment
Share on other sites

kiedyś dawno latałem 1 metrowym laminatowym bezogonowcem -i dawałem radę... 

 

     teraz nie panikuję -raczej podchodzę - "z ostrożnym szacunkiem"  -wiem, że po kilkuletniej przerwie w lataniu się cofnąłem  - -a obecnie latam niestety dość okazjonalnie -braku czasu nie przeskoczę...   -to niestety dość marny trening.

 

  -przejście na laminat - wiadomo dość drastyczna zmiana szybkości lotu  -moje forniry ważą 1100 -1200g więc jeszcze wolniej podchodzą do lądowania...  totalnie nie wyobrażam sobie jak falcon podchodzi do lądowania...  problematyczny jest ten pierwszy raz... potem to pójdzie.

 

miejsce do latania mam duże -łąka około 400m długości -obok pas ziemny 100metrów  -i w każdą stronę około  kilometr pustych pól...

Link to comment
Share on other sites

Przy takich warunkach to nie ma co się obawiać. Stań sobie w połowie łąki i zacznij lądować jakieś 50m od siebie. Jak model przeleci to najwyżej pójdziesz sobie po niego drugie 50m :)

Z tą prędkością to oczywiście bez przesady model nie może świszczeć przy lądowaniu. Na pewno będzie szybciej niż Twoje forniry, ale nie ma co się tym przejmować za bardzo.

A z lataniem to tak jak z jazdą na rowerze, jak raz się nauczysz to to zostaje, tylko kwestia odświeżenia. 

 

W takich warunkach to antonovem można ładować. A jak masz obawy daj doswiadczonemu koledze zrobić ten pierwszy oblot.

Moim zdaniem jest to jedna z lepszych propozycji.

 

Kup model uzbrój go i podjedź do kogoś kto lata laminatami. W Łodzi na pewno znajdziesz kogoś, do Warszawy tez odległość rozsądna i też na pewno kogoś znajdziesz.

Ten pierwszy raz ktoś poleci a Ty zobaczysz jak szybko lub jak wolno (bo wyobraźnia czasami płata figle) trzeba podchodzić.

Do Wrocka trochę daleko bo chętnie bym Cie zaprosił i pomógł w oblocie.

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.