Jump to content

RyżyKoń

Modelarz
  • Content Count

    114
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

RyżyKoń last won the day on April 11 2020

RyżyKoń had the most liked content!

Community Reputation

49 Excellent

About RyżyKoń

  • Birthday 04/30/1954

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Włocławek
  • Zainteresowania
    Stare smochody , wędkarstwo , modelarstwo
  • Imię
    Marek

Recent Profile Visitors

466 profile views
  1. Northrop XP-56 "Black Bullet", chyba kombat. Mirek /mirolek / twierdzi, że każdy samolot może być kombatem, jeżeli tylko spełnia wszystkie wymagania regulaminu ESA. To niezaprzeczalny fakt. Bardzo podoba mi się to, że w WWII 1:12 zaczęło dziać się coś nowego, nowatorskiego. Mirek buduje tanie kombaty z "byle czego" -czytaj poliwęglanu i to w jakim tempie, a jego "C3603" świetnie lata i walczy. Przemek i jego drukarka produkują niesamowite samoloty i za jakiś czas to jego "drukowanki" zapewne będą stanowiły większość wśród latających modeli . Wielki szacun Przemek. Obaj oni wytyczają nowe kierunki dla WWII 1:12. A ESA? Może i w ESA trzeba szukać innych rozwiązań. Innych samolotów szybszych, zwrotniejszych, a przez to bardziej skutecznych. Dlatego chciałbym przedstawić Wam kilka takich alternatywnych modeli. Moim pierwszym faworytem był-była "M.39B Libellula" piękna inaczej, dwusilnikowa maszyna. Niestety nie dogadaliśmy się z Markiem. Szkoda, bo fantastycznie prezentowała by się na niebie. Szukając innych ciekawych rozwiązań natrafiłem na niezwykły samolot XP-56 o bardzo kontrowersyjnym wyglądzie, a przez to inny niż wszystkie dotąd latające kombaty. Poprosiłem Marka o taki model- zgodził się. Fajnie, bo to naprawdę bardzo obiecujący samolot. XP-56 to kolejna modernizacja maszyn XP-54 i XP-55. Ciekawostką jest to, że XP-55 prezentowany był na naszym forum w 2012r , a wykonał go i oblatał Sebastian z Krakowa. Wydawało się, że to bardzo obiecujący model kombata i nie wiem dlaczego tak się stało, że ten samolot oraz model poszedł w zapomnienie. Podobny typ samolotu powstał również w Japonii, też równie oryginalny i fantastycznie wglądający " KYUSHU J7W". Może kiedyś Marek da się namówić i wypali taki model. Wracając do XP-56. Powstał on na przełomie zmierzchu konstrukcji śmigłowych i pojawiających się napędów odrzutowych. Prawdopodobnie dlatego nie był modernizowany. Czy był super samolotem? Raczej prototypem myśliwca przechwytującego w ilości 3 szt. Wszyscy konstruktorzy początku lat 40 -tych szukali nowych rozwiązań poprzez zastosowanie alternatywnych koncepcji aerodynamicznych. Kroplowy kadłub, dwa przeciwbieżne współosiowe śmigła i inne dodatki miały nadać XP-56 niesamowitą zwrotność i szybkość, a że uzbrojenie było naprawdę potężne, samolot ten miał stać się przebojowym myśliwcem. Pierwszy prototyp został oblatany w kwietniu 1943 roku. Może ten model choć nazywa się "Black Bullet" na zawodach będzie jako "Black Horse" roku 2021. Bardzo bym tego chciał. Pianki wypalone przez Marka wyglądają tak: Zapowiada się ciekawy model. Pozdrawiam Marek
  2. "CA-12 Boomerang", rozpiętość 85 cm, długość 57 cm waga do lotu 436 gram. Na oblot niestety muszę poczekać- to już drugi model bez oblotu, ale da się to naprawić po 17 stycznia. Zdjęcia nie oddają właściwego koloru modelu. Brak światła dziennego. I w innym oświetleniu. Od kwietnia do chwili obecnej udało mi się zrobić 10 modeli ESA, a właściwie EPA -niby to samo, a jednak nie to samo. Wszystkie wyszły z pracowni Marka Rokowskiego i jeżeli w ramach " Kochajmy Kombaty" udało mi się zainteresować, zachęcić kogoś do wykonania takiego modelu i latania razem z nami goniąc za tasiemką, to jest to o co mi chodziło. Patrząc na to co dzieje się dookoła mniemam, iż przyszłość kombatów należy do Przemka i jego drukarki i jeżeli materiał do druku będzie bardziej elastyczny, odporny na krety i kraksy, to z drukarki będą schodziły super samolociki może już pomalowane. No, ale do tego, to jeszcze trochę czasu upłynie, a na razie nadal będziemy latali modelami z epp-e . Polemizując z Przemkiem "..... Biorąc pod uwagę że na sezon i tak musisz zrobić 6-8 modeli to przy druku jest to prosta i czysta robota." Jasne, 6-8 modeli, ja robię 2 i to zupełnie wystarczy, bo je naprawiam i latam dalej może i jeszcze następny sezon. Twoje "szklane" modele - te rozbite- niestety są następnym trudno rozkładalnym produktem zaśmiecającym Ziemię. Nie chce wyglądać na altruistę, ale czy rzeczywiście trzeba co roku 6-8 modeli ............ Mam nadzieje, że w nowym roku zobaczymy się wreszcie na zawodach!!!! Pozdrawiam Wszystkich. marek
  3. Rozpocząłem od trzyczęściowego kadłuba. Zrobiłem "chrapy" w masce silnika, dołożyłem silnik , przykleiłem rdzeń do kadłuba. Kabina bardzo oryginalna, zachodziła konieczność zrobienia jej przed połączeniem w całość. W międzyczasie zrobiłem podwozie. Skrzydło i statecznik poziomy bez problemów złożone /zawsze tak jest/. Skleiłem skrzydło z kadłubem i dokleiłem atrapy podwozia /osłony kół/. CA-12 Bumerang miał piękne przejście kadłub-skrzydło. Zrobiłem to również. Przykleiłem statecznik poziomy, pionowy, rurę wydechową, podłączyłem serwa z popychaczami. Pokrywę umożliwiającą dojście do elektroniki zamocowałem na stare magnesy od silników i tylko malowanie pozostało. Mam 17 sztuk samolocików, które spełniają wszystkie warunki regulaminu ESA, oraz 2 które są za ciężkie. Wszystkie latają mając różne charakterki. Fakt, że wśród nich mam swoje ulubione i najczęściej nimi walczę, ale wszystkie sprawiają mi ogromną frajdę, wszak każdy jest inny i co tu mówić nigdzie indziej nie spotykany. Czy to koniec? czy będą następne ? Nie wiem . Jest tyle niespotykanych, pięknych samolotów........ Tak, to jest niesamowite, że ten człowiek, mowa o Marku Rokowskim jest tak oddany modelarstwu, a rozmawia się z nim jak z kolegą modelarzem, który jest otwarty na Twoje pomysły i propozycje. Rzadko spotyka się ludzi tak utożsamiających się ze swoim hobby. Macie jakiś pomysł skontaktujcie się z Markiem. Warto. Pozdrawiam Marek.
  4. Ostatniego samolotu z serii "Kochajmy Kombaty" poszukałem w bardzo egzotycznym miejscu, zarówno pod względem etnicznym jak i tradycji lotniczych. Byłem zaskoczony gdy dowiedziałem się, że ten myśliwiec został całkowicie zaprojektowany i zbudowany w Australii. Zbudowano go modernizując lekki bombowiec "WIrraway", co w języku Aborygenów znaczy "Wyzwanie". Powstał bardzo piękny samolot- w kategorii piękna lotniczego- o niespotykanym obrysie skrzydeł. Dolnopłat, bardzo dobrze uzbrojony i opancerzony "CA-12 Boomerang", no bo jak mógł się nazywać australijski samolot wyprodukowany na tym kontynencie. Nie był to super myśliwiec, był za to bardzo zwrotnym, doskonałym w pilotażu , dobrze opancerzonym myśliwcem i tylko słaby silnik /mała prędkość/ nie dawał mu szans w porównaniu do P-40 WARHAWY czy Spitfire V. Dlatego Australia zdecydowała się, aby jej siły powietrzne w przeważającej części reprezentowały w/w samoloty. Jednak "Bumerang" miał też swój triumfalny powrót do walk jakie toczyły się podczas wojny na Pacyfiku, gdzie z racji swojego uzbrojenia i opancerzenia doskonale nadawał się do wspierania szturmów piechoty na pozycje japońskich wojsk. Nie widziałem, aby ktoś latał "Bumerangiem" jako kombatem, a ponieważ rzadko acz czasami widuje się "CA-12 Bumerang" na pokazach lotniczych weteranów, więc poprosiłem Marka o taki model. Marek przysłał pianki o słusznej wadze i wyglądzie. Ponieważ jest to dolnopłat więc będzie łatwy w budowie w związku z czym, raczej będzie to fotograficzny skrót działań niż relacja z budowy. Chciałbym zwrócić Wam uwagę na podwozie tego samolotu, które po schowaniu wystawało poza obrys skrzydeł. Które też jest jedyne w swoim rodzaju. "CA-12 Bumerang" był - jest chyba samolotem o najkrótszym kadłubie 7,8m , a Marek uchwycił wspaniale proporcje, więc mam nadzieję, że również będzie zwrotny jako model. Pozdrawiam . Marek
  5. Jestem pod wrażeniem. Szczerze podziwiam i gratuluje. Może rzeczywiście modelarstwo zmierza w kierunku "drukowanek", a sklejka i balsa to przeżytek. Piękny model, pięknie lata i super się prezentuje. Chapeau bas. Marek
  6. Dziękuję Mirek za miły wpis. Jest jeszcze tyle pięknych i zapomnianych samolotów, które warto przywrócić do "drugiego życia" choćby jako kombaty, a ponieważ kiedyś napisałeś, że "każdy samolot można zrobić jako kombat", to jest jeszcze dużo do roboty. Chociaż w jednym przypadku Marek nie chciał się zgodzić na wycięcie modelu jako kombat, mówił iż taki model, to On może wyciąć co najwyżej w wielkości 180-200 cm . Poprosiłem Marka o wycięcie takiego cudaka i jeżeli to zrobi to będzie niezła frajda.... Wracając do SAAB 17.Charakteryzuje go piękna długa kabina i co tu dużo mówić, jeżeli zagraciłoby sią ją widoczną elektroniką, trochę straciłby na uroku. Udało mi się tego uniknąć. Mało miejsca zmusiło mnie do zrobienia nad serwem steru wysokości półki, na której umieściłem odbiornik zaś regulator płasko na skrzydle, a bateria skosem do silnika. Cały uzbrojony z zamkniętą kabinką /nie widać elektroniki/ prezentuje się tak. Wymiary mojego kombata to: rozpiętość 85 cm, długość 56 cm, waga 372 GRAMY !!!!!! bez bomb i podwozia .Nareszcie zszedłem z 400 gram ! Muszę Wam szczerze powiedzieć, że w rzeczywistości SAAB 17 jest ładniejszy jak na zdjęciach. Niestety na oblot musimy poczekać, ale samolocik jest doskonale wyważony i zapewne nie będzie kłopotu z jego ulotnieniem. Pozdrawiam . Polecam. Marek
  7. Wspominałem, kabina w SAAB 17 jest bardzo długa, dlatego postanowiłem zrobić ją w dwóch częściach. Mniejsza na stałe przymocowana do kadłuba, a większa będzie zdejmowana celem dotarcia do baterii i elektroniki. Gdybym zrobił ją w jednym kawałku, przy zdejmowaniu z powodu swojej długości i wiotkości mogłaby się uszkodzić. Zrobiłem odlew gipsowy, a potem już z górki i w efekcie. Jak gips sechł miałem trochę czasu i zrobiłem podwozie, oraz karabin tylnego strzelca-obserwatora. Wykorzystałem magnesy ze starego silnika i zrobiłem mocowanie kabiny oraz zamontowałem karabin w miejscu stałej części owiewki kabiny. Wykończyłem kabinę/okleiłem/, dokleiłem statecznik pionowy i ponieważ wszystko zrobione pozostaje tylko malowanie bombowca nurkującego SAAB 17 Pozdrawiam M
  8. SAAB 17 w wersji kombat to model rdzeniowy EPA. Marek wycina perfekcyjnie elementy kadłuba nie mówiąc o skrzydłach. Zaczynam od silnika i jego obudowy, bo prawdopodobnie zmuszony będę umieścić baterię tuż za nim. Średniopłat oprócz tego, że ładnie wygląda niestety ma mało miejsca na rozmieszczenie elektroniki, albo od spodu skrzydła, albo nad. Wybrałem wersję z elektroniką na skrzydle i przykleiłem spodni rdzeń do kadłuba, eliminując górny cylinder Po przyklejeniu silnika i zamocowaniu bowdena do serwa steru wysokości, oraz wykonaniu wszystkich czynności przy skrzydle i stateczniku poziomym, zmuszony byłem odciąć część kadłuba celem wklejenia skrzydła. Model ma krótki kadłub serwo steru wysokości umieściłem w otworze /dziurze/ na skrzydle. Teraz przyszła kolej na wypalenie miejsca na baterie , którą umieściłem tak jak planowałem na natarciu skrzydła, skosem w dół do wręgi silnika. Przykleiłem boki kadłuba, niestety nadal mało miejsca na elektronikę, którą będzie widać przez kabinę pilotów. Bardzo długa kabina zmusiła mnie do wklejenia węgli od spodu kadłuba i nad skrzydłem. Nadało to niesamowitą sztywność całości. Niestety, aby ruszyć dalej z pracą muszę wykonać niesamowicie długa kabinę pilotów, aby wszystko z sobą połączyć. Wykonanie formy i schnięcie gipsu trochę potrwa. Pozdrawiam. Marek
  9. Jeżeli nie zrobisz skłonu, a moc silników jest znaczna, czeka Cię dużo problemów ze stabilnością modelu. Będzie zadzierał, dziwnie skręcał, a korekcja sterem wysokości niewiele przyniesie. Doświadczyłem tego. Super model się zapowiada, a powiedz proszę, podwozie będzie chowane? Pozdrawiam. Marek
  10. Przedostatni samolot z serii "Kochajmy Kombaty", to SAAB 17. Podczas II Wojny Światowej Szwecja miała bardzo ciekawe myśliwce, rzadko o nich się słyszy. FFVS-J22, był bardzo zwrotny, szybki, dobrze uzbrojony, oraz SAAB - 21dzięki któremu mamy katapultowany fotel pilota. Jednak mnie zauroczył bombowiec nurkujący SAAB 17, który nie posiadał wspaniałych walorów technicznych, za to był pięknym samolotem o niespotykanym podwoziu. To właśnie zwróciło moją uwagę, a ponieważ w obcinaniu tasiemek nic nie stoi na przeszkodzie , aby myśliwiec walczył z bombowcem, więc dlaczego nie. Saab 17 ma bardzo charakterystyczną kabinę, prawie 3/4 długości kadłuba. W latach 1930-40 był to chyba powszechny trend, bo i Mitsubisihi Ki 30 Vultee YA 19 jak nasz PZL 23 Karaś oraz kilka innych takie "szklarnie " posiadały. Marek zaskoczony był moim wyborem, ale jak zwykle stanął na wysokości i wypalił bardzo ładne pianki, o przyzwoitej wadze. Saab 17 jest średniopłatem, będzie kłopot z umieszczeniem baterii i elektroniki. Szczęściem jest duża /wysoka/ kabinka więc część tam można zapakować. Samolot zapowiada się ciekawie. Pozdrawiam Marek
  11. Super wygląda, a pomalowany będzie jak makieta. Brawo, ale zadaje sobie pytanie, czy to jest właściwy kierunek w kombarach. Wygląda bardzo delikatnie - krucho, szkoda go do walki. Niemniej, wyszedł naprawdę super model. M
  12. Poleciał bez problemów i lata dobrze. Poniżej zdjęcia z lotniska i filmik. I jeszcze filmik, dostępny na YT na kanale "combaciarnia":
  13. Maciek, dołączam się do pytania Łukasza i napisz proszę coś na temat tego modelu. Niesamowity, widziałem podobne modele o rozpiętości 3m .Super latały. M
  14. Brawo Kuba! Mamy Cię!! Nie zrażaj się początkami, fajnie, że lubisz szybkość, bo w kambatach o to chodzi. Ciężki na ogon, może da się uregulować cofnięciem baterii i będzie ok. Acha, a sprawdziłeś skłon silnika ? Gdy Halifax miał - właściwie nie miał skłonu latał bardzo podobnie .Fajnie, że dołączyłeś do nas , a modelik zacnie wykonany. Brawo TY. Pozdrawiam. Marek
  15. Mirek, zawsze Twoje uwagi biorę w ciemno i zawsze się do nich stosuje /nigdy na tym źle nie wyszedłem/, gdzie mi tam do do Twoich umiejętności pilotażowych i doświadczenia w budowie "wojowników". Niemniej jednak, chciałbym trochę polemizować ze stwierdzeniem Fakt umieszczenia baterii za silnikiem wydawał mi się trafny / zwłaszcza w przypadku tego modelu/ . Silnik przymocowany do grubej czterocentymetrowej ścianki, do której dokładnie przylega z drugiej strony bateria /wkładana na wcisk /opierająca się na natarciu skrzydła, całość wzmocniona węglami dochodzącymi do wręgi silnikowej, daje solidne wzmocnienie/ jeżeli oczywiście nie będzie kreta centralnie pionowego/ i zabezpiecza należycie całość. Nie upieram się, ale zobaczymy w praniu. Przyznam, że chciałem zastosować Twój pomysł z "C3603" z ciągnącym sterem wysokości, ale wygrała chęć ukrycia serwa /dałem silne z metalowymi zębatkami/ i estetyka. Ciekawa bardzo jest propozycja umieszczenia serwa w SK , może to jest, będzie fajne rozwiązanie. Mirek jeszcze raz sorki, zobaczymy może obaj mamy rację . F4F niesamowity samolot. Wydawało mi się, że Duflug D-3802 jest najbardziej kolorowym kombatem w mojej kolekcji. Myliłem się "WILDCAT" jest najbardziej rzucającym się w oczy samolotem. Ma rozpiętość 85 cm, długość 60cm, waga 421 gram. Okazuje się, że nie potrafię zbudować kombata do 400 gram. Chociaż to jest EPA wiec może jest Ok. F4F Wildcat wygląda tak: No to teraz trochę ładnej pogody i oblot M
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.