Jump to content

RyżyKoń

Modelarz
  • Content Count

    159
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

RyżyKoń last won the day on July 24

RyżyKoń had the most liked content!

Community Reputation

78 Excellent

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Włocławek
  • Zainteresowania
    Stare smochody , wędkarstwo , modelarstwo
  • Imię
    Marek

Recent Profile Visitors

715 profile views
  1. Koniec pracy, dalej już tylko oblot. Z trudnością zmieściłem się w regulaminie ESA, samolot ma rozpiętość 82 cm, długość kadłuba 65 cm, kabina pilotów 32 cm długości, gotowy do lotu waży 446 gram. Jak będzie latał i czy w ogóle wkrótce zobaczymy. Ciekawy model bardzo nietypowy wart wykonania. Dziękuję za wpisy. Marek
  2. Andrzej, Twój wpis jest trochę niesprawiedliwy. Są tacy ludzie do których i ja należę, którzy nie maja takiej wiedzy jak Jarek i doświadczenia w pilotażu jak Mirek. To znaczy, że nie powinniśmy zajmować się modelarstwem? Uważam, że jeżeli coś sprawia komuś przyjemność, a jego zamiłowania nie szkodzą innym, to niech to robi, mając czy nie mając wiedzy teoretycznej. Piszesz o metodzie prób i błędów, że to jest be. Zobacz proszę "Zabawy z wiatrem na zboczu..." Koledzy mają dużą wiedzę w zakresie aerodynamiki, zjawisk pogodowych itp. a ciągle poprawiają, nastawiają swoje szybowce metoda prób i błędów. Nie powie mi ktoś, że Jurek /cZyNo/ Laco, czy Janek nie maja wiedzy teoretycznej, a jednak i oni metodą prób i błędów usprawniają swoje szybowce i liczą się w zawodach na świecie, a to znaczy że i ta metoda również zdaje egzamin. Andrzeju, nie każdy grający dla przyjemności w piłkę nożną będzie Lewandowskim, ale wszyscy grający posiadając większe lub mniejsze zdolności robią to z pasją, bawiąc się przy tym doskonale. Bawmy się naszym hobby, bo to jest najważniejsze. Pozdrawiam M
  3. Nie Jarek, to ja nie zrozumiałem. Faktycznie, nie do końca przemyślałem ten wariant. Zostawiłem nie doklejoną kabinę przyszpilkowaną i w dwóch miejscach przyklejoną kroplą kleju /celem regulacji/. Nie bardzo potrafię dokonać tych obliczeń. Sugerowałem się tym zdaniem 'DIT: Oś podłużna powinna być w połowie rozpiętości skrzydła i SC na tej osi - tak dobieramy odległości osi kadłuba silnika i osi kabiny od osi podłużnej samolotu, aby nie mieć problemów opisanych poniżej. Upraszczając wszystko, ponieważ połowa skrzydła wychodzi 1,5 cm /patrząc z przodu samolotu/ od lewej strony krawędzi kadłuba w lewo , a nie mogąc ruszyć kadłub /przyklejony na stałe/ postanowiłem przesuwać kabinę bliżej lub dalej kadłuba. Brak umiejętności liczenia tego przypadku spowodował taki "numer". Faktycznie, Jarku to nie ma nic wspólnego z Twoimi propozycjami. Sorki. Nawaliłem, ale nadal jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy. Zobaczymy jak poleci B&V 141 i czy w ogóle poleci. Pozdrawiam marek
  4. Jarek. Po przeczytaniu Twoich wpisów, powiem szczerze zatkało mnie jak mało wiem na temat samolotu i w ogóle na temat konstrukcji i problemów z niesymetrycznymi wynalazkami. Człowiek uczy się do końca życia i jestem bardzo zadowolony z tego, że mogę choć w małym stopniu poznać problemy związane z ulotnieniem tak dziwnych samolotów. Nie będę zawracał Ci głowy i podawał wymiary mojego Kombata, tylko zastosuje to o czym piszesz. Moja wizja na ten samolot była taka jak Mirka. Oś silnika stanowi wyznacznik, a dodane kilka gram ołowiu rozwiązuje wszystkie problemy. Dziękuję Jarek za pomoc i obiecuje zastosować Twój sposób rozwiązania jako pierwszy, ale też nie mogę nie sprawdzić mojej i Mirka propozycji odnośnie rozwiązania problemu osi podłużnej. Z obu prób będą oczywiście filmiki. Wracając do B&V 141, wszystko już posklejane, samolocik gotowy do malowania. Powiem Wam szczerze jest to rzeczywiście dziwadło. Pozdrawiam M
  5. Mirek, sztywność SW to jest najmniejszy problem. Wykonałem go naprawdę solidnie, a jeszcze podpora zrobi swoje. Martwi mnie, a właściwie zastanawiam się czy ten jednostronny ster wysokości po zaciągnięciu nie zadziała jak lotka i nie spowoduje skręcenie zamiast poderwanie w górę. No, ale przecież Niemieccy konstruktorzy musieli to przewidzieć i ten model latał. Zobaczymy może nie będzie z tym problemu. Jarek, dziękuje za fajny materiał wart przeczytania , polecam wszystkim którzy chcą budować niesymetryczne samolociki. Wracając do B&V 141. Kabina pilotów nastręczyła mi wiele trudności i opóźniła znacznie budowę modelu. Nie udało mi się wypalić całej z jednej butelki, musiałem podzielić ją na trzy elementy. Ostatecznie zamiast ująć trochę wagi przybyło jej 11 gram czyli całość po pomalowaniu waży 28 co nie jest dobrym prognostykiem na dalszą budowę, a i sam wygląd też ma wiele do życzenia pod względem estetycznym. Należało raczej zostawić ja w poprzednim stanie tylko pomalowaną, no ale stało się. B&V 141 jest centropłatem. Kadłub to walec o średnicy 6 cm, skrzydło w środku, tam naprawdę trudno umieścić elektronikę. Ten model to EPA i jeżeli można gdzieś umieścić baterię, to jedynie tuż za silnikiem. Wydrążyłem w kadłubie dwa miejsca na baterię + regulator, oraz odbiornik. Niestety, aby zmieścić baterię muszę wyciąć część przednią skrzydła, aż do prętów węglowych. Czy osłabi to konstrukcje ? raczej nie, zobaczymy. Teraz tylko poskładać i koniec, a swoją drogą co Ci Niemcy wstawili jako przeciwwagę dla tej kabiny na drugim końcu skrzydła? Ja muszę dołożyć tam 16 gram ołowiu, aby to wszystko wyważyć w osi. Pozdrawiam M
  6. O kilku lat z zaciekawieniem śledzę to co proponuje nam "Grzechu 113 ". Zawsze mnie zaskakuje swoimi pomysłami i realizacją niebanalnie interesujących projektów, które w przeciwieństwie do niektórych ich wzorców świetnie latają. Biorąc przykład z Grzegorza chciałbym Wam przedstawić kilka również ciekawych / według mnie / samolotów. Może wybrane przeze mnie samoloty nie są tak niesamowite jak proponowane przez Grzegorza niemniej chyba warte przypomnienia. Zbieram KOMBATY mam ich 21 modeli, ale brakuje mi wśród nich kilku takich "dziwnych " perełek. Pierwszy to B&V 141. " Beiwagenflugzeug" - samolot z przyczepką boczną, tak nazwali go sami Niemcy, gdy w 1937 r. odbył się jego pierwszy lot. Niesamowicie niesymetryczny samolot. W internecie odszukałem jeszcze kilka fotografii tego samolotu w różnych wariantach, ale nie mogę potwierdzić ich autentyczności. Zaciekawił mnie ten samolot poprzez swoja inność, ale również z zupełnie banalnego powodu, mianowicie chciałbym zobaczyć jak on będzie kręcił "beczki". Ponieważ Marek /wiadomo który/ jest otwarty na takie dziwne projekty, pianki przyszły dość szybko pięknie wycięte . Mam wiele niejasności, wątpliwości, ale również dużo zadowolenia, przecież takiego modelu nie mam w moim hangarze, a trudności przy budowie jeszcze bardziej zachęcają do tego, aby go ulotnić. Już teraz wiem, że wojownik to z niego nie będzie, ale jeżeli zmieszczę się w wyznaczonym regulaminie ESA i poleci to będzie coś. Budowę rozpocznę od najbardziej charakterystycznego elementu samolotu - kabiny pilotów. Po wstępnym "oskrobaniu" kabiny, całość waży 17 gram, może wykonując oszklenie zyskam kilka gram na wadze. M.
  7. Nie stało się nic, tylko zadziałał hamulec uprzednio nastawiony. Tak dokładnie, to był mój pierwszy zakupiony regulator z ustawionym hamulcem przez producenta. Wszystkie moje kombaty latają mając śmigła założone na prop saver co nie powoduje uszkodzeń silników. Jasne, że co innego model o rozpiętości 1.2m , chociaż chyba i tam można takowe zainstalować. Pozdrawiam. m
  8. Załączam foto-video dokumentację z oblotu Reggiane Re.2000 Falco. ?
  9. Popieram zdecydowanie to co napisał Jarek. To nie jest makieta lub rekonstrukcja, dlaczego takie coś jest na stateczniku pionowym?!!!! Zwłaszcza w naszej Polsce. Marek
  10. XP-56 Black Bullet wreszcie poleciał. Muszę przyznać, że nie było łatwo. Pierwsze dwa starty o mało nie skończyły. się katastrofą. Bezpieczne usytuowanie CG bliżej przodu, mała prędkość startowa i niedobrane właściwie wychylenia sterów spowodowały trudności z poderwaniem samolotu ku górze. Pierwszy upadek zgodnie z oczekiwaniami zakończył się urwaniem "płetwy" pod kadłubem. Drugi start pokazał, konieczność silnego podniesienia lotek do góry. Po tej korekcie model się ustabilizował i przyjął cechy latającego skrzydła. Właściwie to trzeba by poeksperymentować z cofaniem CG i opuszczaniem lotek w celu znalezienia optimum. Spowoduje to jednak zwiększenie wymaganej prędkości startowej i do lądowania jak również prędkości w locie. Kłopoty ze startem mogą powrócić. Są też obiektywne trudności w pilotażu modelu. To małe i ciemne skrzydełko trzeba uważnie obserwować w locie. Już w niewielkiej odległości w oczach masz tylko dłuższą lub krótszą kreskę i tracisz orientację w którą stronę, na jakim przechyle i jak szybko model się porusza. Zaliczyliśmy upadek przy nawrocie właśnie z tego powodu. Ogólnie, model jest ciekawy ale wymagający. Pewnie byłoby łatwiej gdyby był większy, startował i lądował na kołach i miał efektywniejszy napęd (więcej "poweru" przy starcie). Ale jest cały, lata, a ja uczę się "latającego skrzydła". ... i jeszcze filmik ...
  11. Reggiane Re.2000 Falco- rozpiętość 85 cm, kadłub 56 cm, gotowy do lotu waży 395-414 gram zależy od baterii/. Jest podobny do CA-12"Bumeranga" ze względu na wielkość. Jest lżejszy, a zasadnicza różnica to ukształtowanie skrzydła. Będzie się działo przy oblocie, na szczęście jest dużo miejsca na regulację środka ciężkości za pomocą baterii. Model wygląda ciekawie i prawdopodobnie jest to oryginalne malowanie, tyle tylko, że nie koniecznie będzie dobrze widoczny na tle nieba. Zobaczymy jak ten model poradzi sobie w powietrzu. Pozdrawiam. Marek
  12. Heinkel He-70 został oblatany tego samego dnia co Corsair, a więc przy silnym wietrze 5-6m/s dlatego nie do końca mogę ocenić jego możliwości. Wydaje się być szybki ale trzeba uważać przy skrętach przy małych prędkościach. Może to wiatr go dusił a może coś trzeba poprawić. Myślę, że będzie dobrym wojownikiem.
  13. Zupełnie niepotrzebnie, ale z rozpędu wkleiłem pręty węglowe w kadłub. Usunąłem nadmiar pianki, będzie dużo miejsca na elektronikę i regulację środka ciężkości za pomocą baterii, dołożyłem silnik. Skrzydła bardzo szerokie, całość prezentuje się obiecująco. Dołożyłem łączenie skrzydło-kadłub i jeszcze tylko kabinka i malowanie. Model będzie trochę "damski", ale nie mogę dyskutować z moim doradcą kolorystycznym, /wnuczka lat 8/ która jednoznacznie określiła w jakim kolorze musi być ten samolocik. Mirek, Tadeusz prawdopodobnie latał Macchi Falgore MC.202. zewnętrzne bardzo podobny do Re.2001, ale różniące się silnikami, choć zasadnicza różnica w profilu i obrysie skrzydeł. Kadłubami były podobne. Patrząc na model obawiam się oblotu, samolocik jest jeszcze krótszy niż "Bumerang". Zapowiada się jeszcze jeden nerwowy kombat na niebie. Zobaczymy. Krzysztof. Nie pomyślałem o tym, ......... "No i zepsułeś najlepszy myśliwiec na świecie i zrobiłeś mniejszego brata Thunderbolta "...... sorki, ale może uda mi się zrobić najlepszego kombata na świecie/ oczywiście to żart /. Pozdrawiam. Marek
  14. Corsair poleciał. W powietrzu wygląda nieźle. Na trawie też. Całość nieco szpeci pomarańczowe śmigło. Ponownie przekonałem się, że malowanie jest trafione. Trudno jest mówić o udanym oblocie przy wietrze 5-6 m/s. Przy takim wietrze oblot stał się lataniem w trudnych warunkach. Korsarz ładnie prezentuje się w powietrzu, poprawnie lata wręcz dostojnie. Potrafi szybować i jest szybki. Przy tak dużym wietrze w zakrętach-nawrotach był dociskany mocno przez wiatr /szerokie skrzydło/ przez co pogłębiał skręt. Trzeba było uważać szczególnie na małych wysokościach. Moja ocena : jako combat do walki nadaje się średnio, to jest moja subiektywna ocena po locie w złych warunkach pogodowych. Popracuję nad ustawieniami i polatam gdy się uspokoi. Z filmu musiałem wyciąć dźwięk, bo lataliśmy w towarzystwie motocyklistów ćwiczących w poniedziałki akrobacje na naszym pasie startowym. Ryk silników zagłuszył nie tylko nasze elektryki ale i nasze komentarze.
  15. Zobaczyłem takie zdjęcia, zaciekawił mnie samolot startujący, jak ze skoczni narciarskiej. Okazało się, że to Reggiane Re 2000 Falco /na polski "Jastrząb"/ włoski myśliwiec rozpoczynający całą serię samolotów Re. 2000, 2001,2,3,4,5,6. dość okazała seria tego samego typu myśliwca. Ciekawostką jest to, że produkcje tych samolotów zaprzestano jeszcze przed kapitulacją Włoch /03.09.1943r/, a jeden egzemplarz Re 2005 - "Sagittario" / Strzelec/ jakimś cudem trafił po wojnie do USA, gdzie po wnikliwych badaniach stwierdzono, że był to najlepszy myśliwiec II Wojny Światowej ????!! Moim faworytem - zdecydowanie lepszym pod każdym względem- jest FW - TA 152 H, no, ale ja nie jestem fachowcem. Może kiedyś Marek da się namówić na wypalenie pianek tego myśliwca. Odnośnie Re. 2005 wyczytałem również, że jeden dywizjon tych samolotów od końca 1944r stacjonował pod Berlinem, jako ochrona powietrzna stolicy i doskonale sobie radził z samolotami sojuszników, zwłaszcza na małych wysokościach. Niestety, a może na szczęście było ich za mało i nie miało to wpływu w ostatecznym rozrachunku. Czyli seria tych myśliwców zasługuje na ich popularyzacje-przypomnienie. Wszystko to spowodowało, że poprosiłem Marka o wypalenie dla mnie pianek Falco. Chyba trafiłem w upodobanie Marka, bo pianki przyszły bardzo szybko jak na prototyp. Tylko, że.........jak będziecie umawiali się z Markiem, to dokładnie określcie o co Wam chodzi. Poprosiłem o "Falco" nie mówiąc którego "Falco" chciałbym mieć. Marek wypalił piękne pianki, ale "Falco II" słusznie rozumując, że chodzi mi o ostatni model tego "Jastrzebia" a mnie chodziło o Rr. 2000 Falco, tak sobie wymarzyłem. Praktycznie te dwie wersje różnią się tylko silnikiem, choć parametrami technicznymi silniki te specjalnie od siebie nie odstają. Wymiary kadłuba i skrzydeł również są podobne więc -SORKI MAREK - realizując swoje marzenie odciąłem przód kadłuba, ze ścinek epp-e dokleiłem brakujący kawałek, obrobiłem trochę i tak mogę spokojnie budować mojego Re.2000 Waga pianek jest obiecująca, więc będzie fajny samolocik. To dolnopłat, szybko będzie skończony. Pozdrawiam Marek
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.