W paśmie 2,4G pracuje dużo urządzeń jako że pasmo jest prawie 'otwarte' dla każdego (inni piloci, WiFi - nie tylko domowe sieci ale i przesyłane na większe odległości przy pomocy mocniejszych nadajników, przesyłanie sygnałów video itd). Wiele odbiorników jest robiona tak, że przy wzmacniaczu antenowym jest zamontowany układ automatycznej reg. wzmocnienia (np. Graupner) i jak sie wpadnie w taką silna wiązkę zakłóceń to odbiornik może zbaranieć. Np dlatego jest informacja żeby nie używać pulpitów w odległości mniejszej niż 1m od odbiornika przy ustawieniach, bindowaniu itp. ponieważ za silny sygnał przesterowuje tor wejściowy odbiornika.
Ustawienie anteny w nadajniku względem tego co jest w modelu też jest istotne. Ważne aby nie 'celować' antena w model. Jak również z doświadczeń wyszło, że położenie anteny nadajnika powinno odpowiadać położeniu anten w modelu - czyli to są poziomo to i tam muszą być poziomo.
Również spotkałem sie z informacją że kilka osób latało na zboczu i pojawiały sie zakłócenia. Informacja jaką uzyskali od supportu producenta była taka aby piloci byli w odległości nie mniejszej niż 5m od siebie.
Więc widać że...nie jest to ideał, szczególnie w pobliżu rozbudowanej infrastruktury teletechnicznej (czyli w miastach) i możliwe ze przy sporej liczbie aktywnych pulpitów. I nie dotyczy to pomyłki przy bindowaniu nadajnika do odbiornika tylko zakłócania pasma silnymi sygnałami. W pulpitach Graupnera można szybko podglądnąć jaki jest silny (lub słaby) sygnał z odbiornika i jakie są zakłócenia w paśmie. Nie wiem jak w przypadku innych aparatur.
No i na przykładzie widać że może warto robić range test przed każdym startem.