Jump to content

Recommended Posts

   Zbliżający się szybkimi krokami Nowy Rok 2016 , to jak zawsze nowe plany, nowe postanowienia. Jednym z moich przyszłorocznych planów jest chęć zbudowania kolejnego modelu pływającego. Pracuję nad nim już troszeczkę czasu, ale teraz jest dobry moment żeby podzielić się projektem.

   Dwie relacje kolegów z tego forum miały istotny wpływ na podjęcie decyzji o rozpoczęciu prac nad kolejną jednostką. Przemek zbudował z zestawu piękny jacht „Joshua” a Grzegorz z Jarkiem śliczny „boiler”. Na wodzie oprócz tych wszystkich kevlarów, carbonów i mylarów jest jeszcze coś innego, coś co trudno opisać, ale warto tego poszukać. Brakuje mi doświadczenia w modelarstwie szkutniczym, to dopiero początek mojej przygody z tą fascynującą dziedziną modelarstwa. Jeden zbudowany i opływany jako tako model (MINI 650.01), drugie MINI w budowie. To niewiele, ale będę próbował. Jestem zwolennikiem budowania własnych konstrukcji, to najszybszy i najlepszy sposób na poznawanie konstrukcji, projektowania, technologii i praw rządzących modelami. Niepowodzenia uczą, może boleśnie ale szybko i skutecznie. Nigdy nie budowałem modeli z zestawów, nawet podczas kursu instruktorów modelarstwa, gdy musiałem jako pracę egzaminacyjną wykonać model popularnej Jaskółki, to co powstało na pewno nie było Jaskółką, ale za to całkiem nieźle latało, zdecydowanie lepiej od oryginału.

   Doświadczenie zdobyte przy budowie MINI ułatwiło ogarnięcie projektu. Kilka szkiców na kartkach papieru, jakieś przemyślenia, pierwsze szacunkowe obliczenia. Początkowo myślałem o wykorzystaniu kształtu Dragona, ale linie tego pięknego jachtu, które wpadły mi w ręce okazały się dobre do publikacji w książce, ale nie do zbudowania modelu. Po mozolnej próbie przeniesienia kształtu z rysunku do przestrzeni komputera, wymiękłem. Zapadła decyzja o stworzeniu własnego projektu. To początek historii tego jachtu, jachtu „El Draco”. Klasyczne linie kadłuba, nawisy, linie wzorowane (ale tylko wzorowane) na kilku jachtach min. Gloriana, New York 32, wspomniany już Dragon.

   Model jacht żaglowego w przeciwieństwie do modeli lotniczych porusza się na styku dwóch bardzo różniących się ośrodków. Na dokładkę styk tych dwóch ośrodków nie jest stały, faluje interferując z falą wytwarzaną przez poruszajacy się i przechylający się jacht. Koszmar obliczeniowy. O obliczeniach będzie trochę później.

 

Na początek wstępne założenia projektowe:

 

długość Lc : 1000 (mm)

długość linii Lw : 700

szerokość B: 200

szerokość wodnicy Bw: 180

zanurzenie: 150

wyporność: 3000-3500 (cm^3)

balast: 1500 g

pow. żagli : 40 dm^2

 

   Przy takich kształtach kadłuba nietaktem byłoby wykonanie go z innego materiału niż drewno. Podobnie drzewca. Chcę zachować naturalny kolor surowca, no może troszeczkę podbarwiony.

Mam nadzieję, że się uda i po kilku, może kilkunastu miesiącach zaliczę kolejne wodowanie.

El_Draco_01.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Po niewielkich modyfikacjach linii - zmniejszyłem pochylenie tylnicy, czas na ulubiony ciąg dalszy. I tu mam spory dylemat. Praktycznie prawie każda relacja na tym forum to relacja z budowy. Nie wiem czy warto, czy nie będzie to zbyt nudne, przedstawienie samego procesu projektowania. Oczywiście w przypadku modelu jest to proces mocno uproszczony, nie ma potrzeby przeprowadzania wielu analiz, które wręcz są niezbędne w przypadku dużych jachtów. Na razie zdecydowałem się na zbyt duże niezanudzanie.

Zmiana nachylenia tylnicy została podyktowana uproszczeniem napędu steru.

„El Draco” nie jest jachtem regatowym, najprawdopodobniej nigdy nie będzie rywalizował na wodzie . To raczej próba zaprojektowania i zbudowania w moim odczuciu ciekawego modelu. Jednocześnie może być zachętą do kolejnych eksperymentów i nie tylko moich. To jedna z przyczyn dla których będę publikował praktycznie pełną dokumentację projektu. Do zastosowań niekomercyjnych, każdy może ją wykorzystać. Rysunki cały czas żyją, zmieniają się. Na razie ciąg dalszy linii konstrukcyjnych (tu chyba już nic nie będę zmieniał) i plan ożaglowania, tym razem w wersji z fokiem na bomie. Jedno z klasycznych rozwiązań modelarskich. Wcześniej w poście o MINI 65 pokazałem rysunek ożaglowania w wersji docelowej czyli z fokiem na sztagu i dwoma szotami. Z uwagi na wielkość modelu chciałbym zastosować tylko jedną windę szotową. Mam jednego Hitec'a w wersji z nawijakiem, pierwotnie był przeznaczony do MINI, ale tam trafił taki sam Hitec ale w wersji z dźwignią. Wyprzedzenie żaglowe to 12 % Lw. I tu drobna uwaga. Liczyłem je metodą rzutów. Środek geometryczny foka, środek geometryczny grota i środek geometryczny płaszczyzny bocznego oporu. Ta metoda jest szeroko opisana prawie w całej literaturze poświęconej teorii żeglowania i projektowaniu jachtów. W MINI stosowałem trochę inne podejście wychodząc ze środków aerodynamicznych żagli i płetw. Przy kursach na wiatr kąt natarcia profilu żagla jest niewielki i wypadkowa siła jest przyłożona w okolicach: 25-30% średniej cięciwy żagla. Podobnie z przyłożeniem wypadkowej siły pod wodnicą. W przypadku El Draco wydłużenie płetwy balastowej jest niewielkie i tu określenie położenia ŚOB tą metodą jest trochę trudniejsze. Zaufałem zasadom stosowanym przez konstruktorów z początków ubiegłego wieku. Czasem proponowane jest doświadczalne określenie ŚOB poprzez ciągnięcie jachtu bokiem po wodzie przy użyciu linki zakończonej bloczkiem i poruszającej się po lince zaczepionej na dziobie i rufie. Wartość tej metody jest porównywalna z metodą środków geometrycznych. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie kiedy w rzeczywistości jacht porusza się bokiem. Tylko w czasie dryfowania, ale nie jest to naturalny stan dla jachtu.

 

Zapraszam do dyskusji

El_Draco_02.pdf

El_Draco_03_A.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziekuję i za dobre słowo i za poświęconą uwagę.

Na właściwą relację z budowy trzeba bedzie jeszcze trochę poczekać, muszę skończyć drugie MINI, tak że trzeba będzie się uzbroić w odrobinę cierpliwości. Na warsztacie są rysunki zładu kadłuba, jak będą gotowe to je upublicznię. Budowę planuję rozpocząc wiosną.

Właściwie to ja też nie za bardzo znam się na szkutnictwie, ale do odważnych świat należy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

„El Draco” ma balast zintegrowany z płetwą. Jego rozmiar ma istotny wpływ na konstrukcję kadłuba i samej płetwy. W przypadku tego jachtu nie ma demontowanej płetwy z bulbem. Z jednej strony zwiększa to rozmiary samego jachtu, ale z drugiej to już same zalety. Nie musimy montować przy każdym pływaniem balastu i steru. Coś za coś.

Jak zaprojektować sam balast. Istnieją co prawda dedykowane programy, które obliczają objętość, powierzchnię zmoczoną i położenia środka masy badanej bryły, ale w przypadku tego kształu są bezradne. Pozostaje wykorzystanie „normalnych” włąściwości oprogramowania CAD. Program, który używam do kreślenia nie pozwala na wskazanie bryły (jest 2D), ale ma możliwość określania powierzchni i jej środka. To wystarczy. Objętość balastu o takim kształcie to nic innego jak:

V=H*((S1+S2)*0,5)

gdzie:

S1 - pole podstawy balastu

S2 - pole nazwijmy to górnej części (płaskiej) balstu

H - wysokość balastu

Pozostaje znalezienie właściwych wartości. Musimy jeszcze pamiętać o położeniu środka masy balastu w stosunku do środka wyporu. W rzucie na wodnicę nie powinny się zbyt mocno różnić.

Najpierw określiłem położenie środka powierzchni S1, S2. Nastepnie rzutowałem je na balast i graficznie określiłem położenie środka balastu, metodą często stosowaną przy okreslaniu położenia środka ożaglowania. Objętość to 153 cm3, czyli masa powinna wynieść około 1735 g. W rzeczywistości będzie trochę mniej, nie są uwzględnione zaokorąglenia w dolnej części odlewu. Wyliczony środek masy balasu jest cofnięty w stosunku do środka wyporu jachtu (CG) o 51,5 mm. Niewiele, biorąc pod uwagę planowane położenie pakietu zasilającego i konieczność lekkiego przegłębienia jednostki na rufę, kompensującego moment od żagli.

Wprowadziłem dodatkową wręgę w sekcji dziobowej, w miejscu w którym będzie mocowany sztagownik dla wersji z fokiem na bomie. Nie zaszkodzi.

Uwaga, rysunek nie jest jeszcze wersją ostateczną, ta zapewne powstanie dopiero podczas budowy, czasem już przy składaniu czegoś do kupy coś nam przychodzi do głowy, wprowadzamy zmiany. Tak było podczas budowy MINI 01 i 02.

El_Draco_04.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czuję mały niedosyt, ale dotyczy to także mojej Joshuy i kiedyś muszę coś z tym zrobić ;)  chodzi o górę, może te żagle trochę niżej, może jakiś gafel, bukszpryt, dwa sztaksle....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przemku,

rozumiem Twój niedosyt, jak pisałem wcześniej docelowo ma być troszeczkę inny układ żagli z fokiem (jeszcze moim zdaniem nie genuą) lekko zachodzącym za maszt. Niestety to jest trochę za maly jacht na bardziej skomplikowane ożaglowanie. Przy tych kształtach i założonym balaście mam na całą resztę około 1500- 1600g (kadłub, drzewca, elektronika z zasilaniem ). Jedna winda to 110 g, przynajmniej mój Hitec tyle waży. To co jest na przedostanim rysunku wymaga jednej, nie wiem czy uda mi się rozwiązać sterowanie fokiem bez bomu i grotem na jednej windzie. Mam jakieś pomysły ale dopiero oeracja na żywym organiźmie da odpowiedź, czy pacjent przeżyje. WIlekorotnie juź pisałem, że to moje początki w modelarstwie szkutniczym. Najzwyczajniej brak doswiadczenia.

Wracając do mdelu, na szczęście nie jest to makieta, gdzie musiałbym się sztywno trzymać pewnych rozwiązań. Być może w przyszłości uda mi się zmodyfikować Malego Smoka (czasem tak nazywam ten projekt) do postaci o której wspominałeś. Bukszpryt raczej odpada, ale grota z topslem, tego nie mogę wykluczyć. Żeby choć troszeczkę wylać miodu, drzewca będą dreniane, na dodatek maszt, nad kolumną będzie już wygięty. Okucia mosiądz. To ładne zestawienie.

Skleiłem parę warstw forniru mahoniowego. Na zdjęciu krawędź sklejki. Z tego materiału będę robił widoczne wręgi, część pokładówki itd.

post-15007-0-20955700-1453290529_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja czekam na takielunek. Mam zrobiony kadłub do Nouxa, to podobna wielkość, ale nie wiem jak zrobić to co nad pokładem, więc czekam...Będę podpatrywał to i owo....

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

NOUX to IOM, albo F5E, w zależności od tego co będziesz chciał zrobić, drobne różnice w przepisach klas tak na prawdę nie powinny w moim odczuciu wpływać na zastosowane rozwiązania. El Draco ma co prawda podobną długość kadłuba (1 m) , ale już np. wodnica to tylko 70 cm. Różnic jest więcej. Ma dużo niższy maszt ( w obu tych klasach masz dosyć precyzyjnie określony obrys żagli - tym samym wielkość masztu i długości bomów), co przy podobnej powierzchni żagli pozwoliło mi obniżyć moment przechylający (niżej środek ożaglowania), kolejne obniżenie tego momentu uzyskałem podnosząc środek bocznego oporu. Za to mam mniejszy moment prostujący, mniejsze ramie i mniejszy balast. Kolejna różnica to materiał na drzewca, w IOM w grę wchodzi w zasadzie tylko dural (chociaż są fachowcy od drewnianych masztów), w F5E dopuszczono włókna węglowe, a ja w tym jachciku chcę zastosować maszt drewniany z ciężkimi okuciami z mosiądzu, to  taki mój ukłon w stronę dawnych lat.

Jeżeli pomimo tego mój jacht i rozwiązania tam zastosowane będą stanowiły jakąś inspirację dla Twojej jednostki , będzie mi bardzo miło z tego powodu. Co prawda wydaje mi się, że tu powinien wypowiedzieć się i doradzić ktoś dużo bardziej doświadczony ode mnie, ja niestety popełniam jeszcze zbyt dużo błędów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Długo zastanawiałem się nad zmianą ożaglowania. Ta za sprawą Przemka.

Na warsztat wziąłem typowy kuter gaflowy (może z topslem).

Problemy do rozwiązania:

I. usztywnienie masztu

- baksztagi , dodatkowa winda to już trzecia lub druga

- wanty cofnięte do tyłu, stosunkowo wąski kadłub nie pozwala na zbyt mocne cofnięcie to z kolei ogranicza wychylenie bomu na kursach wolnych, potrzebne dodatkowe wzmocnienia w kadłubie

II. sterowanie żaglami

- wprowadznie kliwra lub latacza wymusza zastosowanie dodatkowej windy do niezależnego wybierania szotów tych żagli. W środku miejsce by się znalazło, ale ciężar dodatkowego wyposażenia (winda + mocniejsze zasilanie) sprawiłby sporo kłopotów przy tym małym jachciku.

- fok bez bomu, to planuję jako docelowe ożaglowanie w tym modelu. Rezygnacja z bomu komplikuje troszeczkę sytuację. Chcę poeksperymentować z wózkiem szotów na szynie, na podobnej zasadzie jak w dużym jachtingu robią niektórzy dla leniwych żeglarzy foki samohalsujące.

III. niższe ożaglowanie. To w zasadzie nie wymaga komentowania, najprostrza zmiana, musiałbym tylko sprawdzić jak wygląda zrównoważenie.

 

IV. ożaglowanie w wersji kuter gaflowy ale statyczne, nie przeznaczone do pływań. To by ładnie wyglądało, ale jakoś nie mam przekonania do niedziałających modeli.

 

Na razie będę budował według dokumentacji którą już częściowo zaprezentowałem. Podobnie jak budowa i pływanie MINI.650.01 pozwoliło na znalezienie odpowiedzi na bardzo wiele pytań, myślę że bogatszy o doświadczenia wynikające z budowy i doświadczeń nad El Draco będę mógł pokusić się o zaprojektowanie i zbudowanie kolejnego „old timera”.

 

Przygotowałem kolejną porcję rysunków, tym razem są to już rysunki wykonawcze wręg od częsci dziobowej do pokładówki.

 

Mirek (MJS) wprowadził kadłub do FreeShip'a, duże podziękowanie z mojej strony. Ponieważ dokumentacja ma mieć charakter ogólnie dostępny do niekomercyjnych zastosowań, myślę że będziemy mogli podziwiać jego pracę nad moim jachtem.

Jeszcze raz dziękuję.

El_Draco_05.pdf

El_Draco_06.pdf

El_Draco_07.pdf

El_Draco_08.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites

cyt"Na warsztat wziąłem typowy kuter gaflowy (może z topslem)."

 

Topsel bym sobie darował.

 

cyt"baksztagi , dodatkowa winda to już trzecia lub druga"

 

Wymagają skupienia, a my chcemy się bawić

 

cyt" wprowadznie kliwra lub latacza wymusza zastosowanie dodatkowej windy do niezależnego wybierania szotów tych żagli"

 

Fok, kliwer i grot zrobiłbym na jednej windzie

 

cyt"Chcę poeksperymentować z wózkiem szotów na szynie, na podobnej zasadzie jak w dużym jachtingu robią niektórzy dla leniwych żeglarzy foki samohalsujące."

 

W zasadzie na modelach foki są samohalsujące a na Joshule dodatkowo zrobiłem na szynie i świetnie zdaje egzamin.

 

Wiadomo, że te moje propozycje to coś za coś ale w regatach nie startujemy a upraszcza to znacznie konstrukcję, a co proste to niezawodne ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fok bez bomu  i grot na jednej windzie to jeszcze wiem jak zrobić, ale jak do tego układu podpiąć kliwra to już nie bardzo mam pojęcia. Przemku, czy  możesz zrobić zdjęcie jak są prowadzone szoty foka na Twoim jachcie, może coś mi wpadnie do głowy. Cały czas pamietam, że fok z bomem praktycznie generuje bardzo małe siły na szocie, wybranie foka tradycyjnie prowadzonego to już spora siła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Będę miał dostęp to pstryknę, kombinowałbym fok i kliwer na jednym szocie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam pomysłu. Przy takim układzie jak na rysunku bez problemu obsługuję jednym szotem foka i grota. Ale kliwer lub latacz ma róg halsowy na obrysie foka, wózek z racji wysoko położonego rogu halsowego jest położony w pobliżu szyny szotów foka (narysowalem go za, ale to nie jest reguła). I ma dwa szoty. Na razie cały czas wychodzą mi co najmniej dwie windy:

a. pierwsza winda obsługuje tylko grota, druga oba sztaksle

b. pierwsza winda obsługuje grota i foka , druga kliwra.

Oba układny sa trudne do regulacji z uwagi na nieproporcjonalne ruchy szotów dla różnych stopniów wybarnia żagli. Wariant " b" wydaje się lepszy. Ale to moja, czysto teoretyczna opinia. Może próby coś pozwolą ustalić.

Jeżeli niczego nie wykombinuję, prawdopodobnie będzie na poczatek klasyczny układ modelarski: prosty i dzialający.

post-15007-0-31058300-1453465445_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coś bardziej konkretnego na temat zmiany ożaglowania. Narysowałem wstępny plan ożaglowania gaflowego, oznaczyłem go jako C. Dwa sztaksle, jeżeli popełniłem błąd oznaczając latacz jako kliwer, proszę wybaczyć. To nie ma dużego znaczenia.

Jakie wnioski można wyciągnąć.

- obniżenie ożaglowania poprawi stateczność, zmniejszając o 24% ramię.

- na kursach pełnych zwiększy się moment skręcający, potrzebne będzie większe wychylenie steru dla zrównoważenia jachtu

- znacznie do przodu przesunął się środek ożaglowania, co może powodować zawietrzność modelu, receptą byłoby cofnięcie masztu do tyłu.

- niższe ożaglowanie, to również niższa prędkość wiatru działającego na żagle, ten spadek prędkości jest bardzo wyrażny w przedziale 0-0.5m, a musimy pamiętać że "moc" naszego silnika jest proporcjonalna do kwadratu prędkości.

- niższa sprawność tego modelu ożaglowania przy płynięciu na wiatr, z wiatrem jest odwrotnie.

 

Tu mała dygresja. Pierwsze rysunki "El Draco" pokazywały go jako slup bermudzki. W tej wersji z cofniętym masztem to jest już kuter gaflowy.

 

Teraz mam dylemat do rozwiązania. Wizualnie obie wersje są poprawne, nie straszą. Slup bermudzki na pewno jest prostszy w obsłudze i taklowaniu.

Nadal nic nie wiem. Prawie na pewno najpierw zbuduję wersję z ożaglowaniem "A". A później ?

El_Draco_03_C.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnie wręgi kadłuba, pozostała pawęż, ale coraz bardziej przychylam się do jej lekkiego zaokrąglenia i pochylenia. W zasadzie na podstawie tego co już opublikowałem można rozpocząć budowę. Teraz trzeba przygotować materiał na wręgi czyli z forniru mahoniowego zrobić sklejkę.

El_Draco_09.pdf

El_Draco_10.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lekka, raczej stylistyczna korekta kształtu kadłuba. Pawęż w poprzedniej wersji troszeczkę mnie irytowała. Ta wyoblona, wygląda moim zdaniem zdecydowanie lepiej. Oprócz czysto wizualnej poprawy, poprzez przesunięcie ostatniej wręgi do przodu lepiej układaja sie listewki zładu kadłuba. Sama pawęż to 20 mm nakładka z balsy.

Nasz kolega z forum wprowadził kadłub "El Draco" do popularnego programu FreeShip i za moją zgodą opublikowal go na zaprzyjaźnionym forum żeglarskim. Pozwolę sobie go upublicznić w tym miejscu. Dziękuję Mirku. Dodatkowo poprawiony rysunek linii kadłuba.

Szukałem i nadal szukam różnych rozwiązań prowadzenia szotów. Niektóre są ciekawe, ale nie znalazłem żadnego które by pozwało na obsługę szotów tylko jedną windą, wersja sztaksli (kliwer i fok) z dwoma szotami. To co mi kołacze po głowie to winda z nawijakiem z trzema rolkami, na dokładkę o  różnej średnicy.

Plik do FreeShipa jest spakowany. Może nie działać na starszych wersjach.

ED.zip

El_Draco_01.01.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Porównałem typy ożaglowanie i myślę że warto by przesunąć maszt bliżej środka modelu w wersji kuter gaflowy

Ale tak mnie naszło, że mysię że należysz już do tego  gatunku Dinozaurów którzy wiedzą z doświadczeń o co w tym wszystkim chodzi i nie spodziewam się że w dobie wszechwładnej elektroniki  zdołasz wytłumaczyć o co chodzi w żeglarstwie.

To jest dostępne prawdziwym pasjonatom :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się, zresztą w # 15 napisałem, że w tej wersji środek ożaglowania przesunął się zbyt mocno do przodu i podałem rozwiązanie. Nie chciałem już robić kolejnego rysunku z dobrym zrównoważeniem, i tak ich już jest sporo (tych które powstawały trochę obok serii opublikowanych). Kiedyś obserwując na Mazurach, poczynania "człowieków" na wodzie stwierdziłem, że jest coraz więcej jachtów a coraz mniej żeglarzy. To smutne, ale takie czasy. Prowadząc kiedyś Dreamera jako wynajęty skipper ślicznego lipcowego poranka usłyszałem ,że musimy koniecznie płynąć do Mikołajek (byliśmy na południu Bełdan), bo nie maja prądu w swoich elektronicznych cudeńkach. Jedyna nierozładowana komórka to moja (była wyłączona).

Rysując "El Draco" gdybym go rysował na papierze przy użyciu ciężarków i listewek zapewne wyglądałby tak samo lub podobnie. Liczydełka dają dokładność, resztę musisz mieć w głowie.

Często czuję się jakoś dziwnie, gdy pozdrawiam przepływający obok jacht i nie mam odpowiedzi, gdy przed dobiciem do brzegu, pytam się czy mogę dobić obok, gdy ... itd. Po paru próbach odpuściłem ściganie się na wodzie. Większą frajdę mam ze swobodnego płynięcia tam gdzie chcę.

Mogłem zacząć budowę innego jachtu, ale ten po kilku szkicach na papierze zauroczył mnie swoim kształtem. Jeżeli do tego dołączy się materiał, to mam nadzieję, że efekt kończowy bedzie taki jakiego oczekuję.

Jestem też przekonany, że nawet z "modelarskim" ożaglowaniem ten mały jachcik będzie wzbudzał same pozytywne emocje na wodzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Te klasyczne kształty zawsze wzbudzają pozytywne doznania i zawsze świetnie żeglują, co do pozdrowień na wodzie to już nie macham łapą bo większość patrzy na mnie jak na świra.

Mała opowiastka: kolega prosił bym wyczarterował dla niego jacht na Mazurach i obdzwoniłem kilka firm czarterowych z pytaniem o wyposażenie.

Więc bogato wyposażony jacht wygląda tak: telewizor, lodówka, gps, pełna elektronika i inne szpeje które od razu bym wyrzucił za burtę, a na pytanie o dodatkowe żagle bo chcemy się pobawić w żeglarstwo niestety zalegała cisza :wacko: 

Dzisiaj się żegluje od natrysku do natrysku lub od ładowarki do ładowarki bo nie stać prawie nikogo by wyłączył te wszystkie pierdoły na kilka dni i mało kto wie że temperatura wody jeszcze w październiku w niektórych miejscach nadaje się do kąpieli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By Jakub wawa
      Dzień dobry tak jak w tytule jestem mocno zainteresowany żaglówkami rc. Przeczytałem na tym forum wiele postów na ten temat i wiem że jest pewna droga na skróty: zakup gotowego modeli i ewentualny tuning. Jednak zanim się na to zdecyduję chciałbym zobaczyć taką zabawę na żywo i w związku z tym mam pytanie czy :
      czy w Warszawie lub bliskich okolicach można spotkać się kimś kto się tak bawi i obejrzeć na żywo pływanie?
      Pozdrawiam Jakub
    • By skipper
      Projekt MINI 650 dotarł już praktycznie na metę, co prawda teraz płyną duże MINI przez Atlantyk, ale to już zupełnie inna historia. Od pewnego czasu buduję pierwsze w życiu jachty z definicji przeznaczone do ścigania się. Sam projekt raczej jest bardziej nastawiony na eksperymentowanie niż na sam udział w regatach. Dlatego liczba mnoga . Prawdopodobnie powstaną 3-4 prototypy.
       
      Pozostałem wierny długości: dwie stopy i dwa cale, czyli coś w okolicach 65 cm. Założenia projektowe powstały dosyć dawno, podczas pobytu w sanatorium, zabrałem ze sobą laptopa i coś tam w wolnych chwilach nagryzmoliłem.
      Z założenia ma to być model odpowiadający klasie albo RG 65, albo NSS 650 . W zasadzie różnice nie są duże i wszystko zależy od tego czy znajdę w sobie chęci do jeżdżenia po zawodach, czy ograniczę się do pływania rekreacyjnego.
      Tu warto przypomnieć podstawowe różnice w klasach.
      Długość kadłuba:
      - RG 65 – kadłub 650+/-5, długość osłony dziobu 5+/-1 czyli maksymalna długość z osłoną to Lc=650+6=661 mm
      - NSS 650 : kadłub 650+/-5, długość osłony dziobu nie wlicza się do długości kadłuba, długość całkowita ? 650+(?)
      Zanurzenie:
      - RG nie ma ograniczenia w zanurzeniu,
      - NSS-650 długość płetwy balastowej z bulbem od dna kadłuba to max. 300 mm + zanurzenie samego kalduba
      Maszt:
      - RG 65 - duża część łódek ma obrotowe maszty, zakazane w NSS-650 std , dozwolone w NSS-650 open
      Wyścigi:
      - RG miejsce zajęte w biegu decyduje o ilości zdobytych punktów, tak jak w każdych regatach floty.
      - NSS liczy się ilość okrążeń, czyli można być np. 4 zaliczając tyle samo okrążeń trasy co pierwszy jacht w stawce i dostać tyle samo punktów. Nie ja to wymyśliłem i nie napiszę, że to mi się podoba.
      W zasadzie na wodzie obu przypadkach obowiązują normalne przepisy.
       
      Teraz o samych modelach.
       
      Jak wyglądają czołowe modele na świecie. Najczęściej jest to smukły, wąski kadłub głęboko osadzony w wodzie o wyporności (masie) ~ 0.800-1.000 kg Wysokość masztu to 1000-1100 mm. Przepisy klasowe wymuszają dwa żagle nie określając podziału. Żagle raczej z przewagą grota 14-16 dm2 (~2/3) z 22.5 dm2 dopuszczalnych. Takielunek najczęściej ułamkowy. Balast w formie bulba umieszczony na końcu płetwy balastowej (finkila) w układzie „T”, bardzo rzadko „L”.
       
      Na początek linie teoretyczne pierwszego modelu GRINGO -1  i kilka zdjęć z poczatków budowy. Na ostatnim zdjęciu porównanie z kadłubem MINI 650. Różnice są ogromne.
       
      Gringo_1_02.pdf







    • By skipper
      Jesienią ubiegłego roku pierwsze MINI pojechało na Mazury. Pływanie modelem po dużych jeziorach sprawilo sporo przyjemności, ale powodowało również spore komplikacje pod pokładem. Skrzynka w której mieści się jacht to 1050*450*300. Sporo. Dlaczego taka duża? jest przeznaczona na dwa jachty, ewentualnie samolot. Zacząłem mysleć o modelu specjalnie przeznaczonym do zabrania na Mazury. Tak rozpoczął się jeszcze jeden projekt: jacht na jacht. Początkowo myślałem o 12 calówce, ale te jachciki wyglądają bardzo pokracznie. Wiem, że naraziłem się wielu armatorom tych maleńkich pływadełek, ale to jest moja opinia i raczej jej nie zmienię. Na pewno ich zaletą są rozmiary. RG-65 to już spora skrzyneczka, może nie tak duża jak ta do MINI , ale swoją długość musi mieć. Nominalnie maszt może mieć 110 cm. Skrzyneczka musi być solidna, każdy kto spędził trochę czasu pod pokładem niewielkiego jachtu płynącego na trochę większej fali będzie wiedział dlaczego. Wszystko musi być poupychane i zablokowane przed możliwościa ruchu. Inaczej zbieramy to z okolic zęzy, jeżeli taka jest. Przyglądając się różnym jachcikom bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie Graupnerowski Micro Magic. Dobrze pływa, rozmiary nieza duże. Akurat na mojego Conrada 600.
      Jednym z jachtów który mi się podoba jest starszy i większy brat mojej 600-tki, Conrad 760. To piękny jacht regatowy zaprojektowany przez Petersona i budowany przez lata w Gdańsku. Postanowiłem jego sylwetkę przyjąć za punkt wyjścia przy tworzeniu maleńkiego jachtu na jacht. Nazwałem projekt „IOR-500”. Tradycyjnie, kilka szkiców ręcznie, linie teoretyczne, wyporność, stateczność, zrównoważenie, plan żagli itd. Modelik jest malutki i o to chodziło. W porównaniu do dużej stoczniowej „ćwiartki” zrezygnowałem zaakcentowania stepki pomiędzy płetwą a sterem, trochę komplikowałoby klejenie klepek. I tak są dosyć wredne z uwagi na duży skręt listewk w pobliżu rufy i przy przejściu dziobu w stępkę. Konstrukcja tradycyjna : klepka balsowa 3 mm pokryta laminatem szklano-epoksydowym, szczątkowy szkielet. Pokład z balsy 2 mm. Teraz jachcik jest na etapie dopasowywania serw, zaczepów i powoli zbliża się do zamknięcia pokładem. Bulb już odlany, płetwa wstępnie wyszlifowana, do wodowania na wiosnę dużego C-600 powinienem się wyrobić. Przynajmniej takie mam plany. Zresztą na wiosnę szykuje się jeszcze jedno wodowanie: MINI 650.02 i jeżeli wszystko pójdzie dobrze to spłynie również „El Draco”
      Relacja z budowy nie będzie specjalnie rozbudowana, buduję go moja tradycyjną domową metodą. Narzędzia to piłka włosowa, noże, papier ścierny, wiertarka, imadło.
      Gdyby ktos chciał spróbowac budowy przygotowałem jakąś skromną dokumentacje: linie, szablony do budowy heligu, plan ożaglowania, zabudowa wnętrza.
      Wyporność modelu to około 750 cm3, balast 250-300 g.
      Na poczatek dwie polskie „ćwiartki” i kilka zdjęć z poczatku budowy. Początkowo zastanawialem się nad inna nazwą 3/4 kg (masa)na wzór 1/4 tony ale chyba nie był to najlepszy pomysł. A może macie inne nazwy. Chodzi mi też formuła budowlna po głowie, ale wymaga jeszcze trochę pracy.







×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.