Jump to content

Recommended Posts

 

Projekt MINI 650 dotarł już praktycznie na metę, co prawda teraz płyną duże MINI przez Atlantyk, ale to już zupełnie inna historia. Od pewnego czasu buduję pierwsze w życiu jachty z definicji przeznaczone do ścigania się. Sam projekt raczej jest bardziej nastawiony na eksperymentowanie niż na sam udział w regatach. Dlatego liczba mnoga . Prawdopodobnie powstaną 3-4 prototypy.

 

Pozostałem wierny długości: dwie stopy i dwa cale, czyli coś w okolicach 65 cm. Założenia projektowe powstały dosyć dawno, podczas pobytu w sanatorium, zabrałem ze sobą laptopa i coś tam w wolnych chwilach nagryzmoliłem.

Z założenia ma to być model odpowiadający klasie albo RG 65, albo NSS 650 . W zasadzie różnice nie są duże i wszystko zależy od tego czy znajdę w sobie chęci do jeżdżenia po zawodach, czy ograniczę się do pływania rekreacyjnego.

Tu warto przypomnieć podstawowe różnice w klasach.

Długość kadłuba:

- RG 65 – kadłub 650+/-5, długość osłony dziobu 5+/-1 czyli maksymalna długość z osłoną to Lc=650+6=661 mm

- NSS 650 : kadłub 650+/-5, długość osłony dziobu nie wlicza się do długości kadłuba, długość całkowita ? 650+(?)

Zanurzenie:

- RG nie ma ograniczenia w zanurzeniu,

- NSS-650 długość płetwy balastowej z bulbem od dna kadłuba to max. 300 mm + zanurzenie samego kalduba

Maszt:

- RG 65 - duża część łódek ma obrotowe maszty, zakazane w NSS-650 std , dozwolone w NSS-650 open

Wyścigi:

- RG miejsce zajęte w biegu decyduje o ilości zdobytych punktów, tak jak w każdych regatach floty.

- NSS liczy się ilość okrążeń, czyli można być np. 4 zaliczając tyle samo okrążeń trasy co pierwszy jacht w stawce i dostać tyle samo punktów. Nie ja to wymyśliłem i nie napiszę, że to mi się podoba.

W zasadzie na wodzie obu przypadkach obowiązują normalne przepisy.

 

Teraz o samych modelach.

 

Jak wyglądają czołowe modele na świecie. Najczęściej jest to smukły, wąski kadłub głęboko osadzony w wodzie o wyporności (masie) ~ 0.800-1.000 kg Wysokość masztu to 1000-1100 mm. Przepisy klasowe wymuszają dwa żagle nie określając podziału. Żagle raczej z przewagą grota 14-16 dm2 (~2/3) z 22.5 dm2 dopuszczalnych. Takielunek najczęściej ułamkowy. Balast w formie bulba umieszczony na końcu płetwy balastowej (finkila) w układzie „T”, bardzo rzadko „L”.

 

Na początek linie teoretyczne pierwszego modelu GRINGO -1  i kilka zdjęć z poczatków budowy. Na ostatnim zdjęciu porównanie z kadłubem MINI 650. Różnice są ogromne.

 

Gringo_1_02.pdf

post-15007-0-83584400-1507536986_thumb.jpg

post-15007-0-88851500-1507537001_thumb.jpg

post-15007-0-80303900-1507537013_thumb.jpg

post-15007-0-60800000-1507537026_thumb.jpg

post-15007-0-45762600-1507537050_thumb.jpg

post-15007-0-00034800-1507537085_thumb.jpg

post-15007-0-04234300-1507537111_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak pokazały Twoje filmy, model Mini 650 ma sens. Kto wie czy nie większy od RG 65 czy NSS-650. Gdyby powstała flota tych modeli, to stałaby się naturalnym zapleczem badawczym dla klasy dużych Mini 650. Coś otwierasz.  :huh:

Share this post


Link to post
Share on other sites

W większym żeglarstwie napewno małe MINI wnosi zdecydowanie więcej. Narysowałem nawet wstępny projekt trochę większej łódki (8 m) opartej w sporym stopniu na liniach MINI 650.02.  W RG czy NSS (to w zasadzie to samo) jest już trochę inaczej. Konstrukcje są bardzo zbliżone do siebie, jest niewielki margines na eksperymenty. Trochę linie kadłubów, trochę w ożaglowaniu, trochę w rozwiązaniach w środku. To niewielkie pole do popisu. Podobnie jest np. w klasie F1A w której kiedyś startowałem. W tej chwili węglowe skrzydła i kadłub, elektroniczny wyłacznik, zaczep dynamiczny i to wszystko. Ja cały czas się uczę i bawię. To jest najfajniejsza strona małego żeglarstwa. Dużego zresztą też.

 

Kilka zdjęć:

post-15007-0-36055200-1507549171_thumb.jpg

post-15007-0-14344200-1507549182_thumb.jpg

post-15007-0-85252400-1507549192_thumb.jpg

post-15007-0-81542500-1507549203_thumb.jpg

post-15007-0-95182000-1507549215_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Foka do dobry wybór, chociaż to już spory jacht i dosyć wiekowy (lata 70 ubiegłego wieku). Jacek Centkowski zaprezentowal ją na planach z mniejszym ożaglowaniem (niższym masztem), musisz pamiętać że M-ki mają maszty powyżej dwóch metrów. To spory problem z transportem. Start w ewentualnych regatach też raczej nie wróży sukcesu, współczesne M-ki wyglądają trochę inaczej. Ja jeszcze nie dojrzałem do budowy takich "maszyn regatowych" dlatego zacząłem od łódki która ma połowę długosci jachtu który chcesz budować. To osiem razy mniej materiałów (~1/2 3).

 

Często mam wrażenie że zbyt szczegółowo prowadzę relację, ale to może być moje subiektywne odczucie. W zasadzie nie ma problemu. Napisz tylko na co mam zwrócić szególną uwagę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz rację Edwardzie, prawie dwa razy. Foka (M) ma wyporność 6000 cm3, RG-650 powiedzmy 900, to ogromna różnica, balast to 3300g, w RG 400-600g itd.

Osobiście spróbowałbym budowy IOM-a lub F5E, tu można spokojnie bez napinania się zbudować jednostkowy kadłub i zmieścić w masie całego jachtu  >4000g.

Trochę odskoczyliśmy od tematu.

 

Kopyto do GRINGO-1 jest podobnie budowane jak w MINI 650.01. Szablony wycięte ze sklejki owocówki, pokryte klepką balsową 3 mm grubości. Po sklejeniu całego kadłuba zostało pokryte laminatem szklano-epoksydowym: tkanina  Aeroglass o gramaturze 80g/m2+ E-53. Po tym etapie zostało ponownie wyszlifowane i pokryte poliuretanowym podkładem (lakier Oliwy + trochę talku). Pozostało polakierować i zaformować.

Kolejna porcja zdjęć.

post-15007-0-96784300-1507575284_thumb.jpg

post-15007-0-58635000-1507575294_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

NSS-650 raz jeszcze standard

Na drugim zdjęciu roleczka zwrotna szotów , kadłub jest za krótki żeby na jego długości pomieścić szoty i gumę odciągu .

Nie przypuszczałem ze Foka ma takie wymiary i nie myśle o regatach nie mam na to czasu ani pieniędzy.:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam co prawda plany FOKI w wersji niemieckiej z MBH ale napinacz gumowy zawsze można wydłużyć. Kadłub ma 127 cm długości.

W MINI zastoswałem rolkę przed sztagownikiem, w GRINGO będzie trochę inne prowadzenie szotów ale do tego jeszcze droga dosyć daleka. Na zdjęciu widać drogę napinacza. To jeden z wielu możliwych wariantów.

post-15007-0-81792700-1507576016_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sebastianie,

później zdałem sobie sprawę, że pisząc o budowie FOKI masz na myśli jacht, który zrobił Edward. Trochę zafiksowałem się, że FOKA to musi być jacht klasy M. Osobiście nie zastosowałbym  linii FOKI zmniejszonych do połowy, to zupełnie inna konstrukcja i nie chodzi o jej wiek. Kadłub FOKI (M) zmniejszony do rozmiarów RG-65 ma wyporność tylko 804 cm3. To bardzo mało. Warto zrobić bilans wagowy i porównać go z publikowanymi bilansami czołowych modeli klasy RG-65. Przyrost  wyporności w części dziobowej, wystarczający dla M-ki, jest  zbyt mały dla RG (moment pochodząca od przyrostu wyporności przy przechyle wzdłużnym jest ~14 razy mniejszy dla RG-65). Warto to porównać z momentem powstającym na żaglach w przypadku tych jachtów. Można to próbować skompensować przenosząc środek wyporu do tyłu, ale to powoduje z kolei brak jego zrównoważenia ze środkiem hydrodynamicznym jednostki. I tak dalej. Kielichowe rozchylenie wrężnic w przedniej częsci kadłuba jak to okreslił Edward "cwańszczyk" zaczyna działać dopiero gdy jacht juz dosyć mocno wsadzi dziobnicę w wodę, nawet uwzględniając powstającą w tym miejscu falę dziobową. Lepszym rozwiązaniem byłoby wyprostowanie linii do rozchylenia, otrzymalibyśmy  i szybszy przyrost wyporności i mniejsza powierzchnię zmoczona w tej częsci kadłuba, chociaż to ostatnie ma dosyć marginalne znaczenie. Może trochę niektóre problemy wyolbrzymiłem, klasy modeli rządzą się swoimi prawami i warto o tym pamiętać.

 

A FOKA to bardzo ładny jacht.

 

Kopyto GRINGO -1 wymaga jeszcze drobnego retuszu i będzie niedługo gotowe do formowania.

post-15007-0-72413900-1507706003_thumb.jpg

post-15007-0-30727200-1507706276_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Pisałem wcześniej że projekt GRINGO to kilka modeli. Czas przedstawić drugiego członka rodziny. Szukając optymalnego kształtu kadłuba mamy do wyboru dwie drogi:

- pierwsza to stopniowa ewolucja wyjściowego kadłuba, wprowadzanie drobnych poprawek i obserwacja jak te zmiany wpływają na osiągi modelu

- druga to szukanie końcowego rozwiązania pomiedzy nazwijmy je brzegowymi koncepcjami.

 

GRINGO -2 jest przykładem szukania drugiego brzegu. Zdecydowanie węższy, niski, o innych przekrojach bardziej zbliżonych do elips, GRINGO -1 ma wrężnice zbliżone do parabol. Osprzęt w obu modelach ma być zunifikowany, wymienne płetwy, takielunek, żagle będzie pozwalał na eksperymentowanie i porównywanie efektów. Po kilku próbach powstały linie teoretyczne o parametrach zbliżonych do założeń projektu. Wyrysowałem szablony, powstał heling, później model kadłuba. Po wykończeniu powstała forma. Kształt kadłuba, silnie zawinięte beczkowate burty wymusiły zrobienie formy dzielonej. Dodatkowo chciałem od razu uzyskać powierzchnie (kołnierze) do klejenia pokładu. Spowodowało to bardzo kiepski dostęp do wnętrza formy i kłopoty z samym laminowaniem. Po pierwszych dwóch próbach obciąłem kołnierze. Te nieudane próby pozwoliły również ustalić włąściwe zbrojenie dla kadłuba o tych rozmiarach. Pierwszy kadłub okazał się zbyt delikatny. Być może zastosowanie tkanin węglowych pozwoliłoby na uzyskanie odpowiedniej sztywności, ale ta tkanina którą dysponuję ma zbyt dużą gramaturę (160 g/m2)i nie bardzo nadaje się do tak małych modeli, jest za sztywna.

Troszeczkę zdjęć z początków budowy GRINGO -2 i porównanie kształtu kadłuba obu jachtów. Różnice są ogromne.

 

post-15007-0-17026000-1507897616_thumb.jpg

post-15007-0-09344900-1507897629_thumb.jpg

post-15007-0-57259000-1507897643_thumb.jpg

post-15007-0-52310600-1507897653_thumb.jpg

post-15007-0-95575600-1507897668_thumb.jpg

post-15007-0-91259900-1507897682_thumb.jpg

post-15007-0-10180500-1507897698_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kopyto Gringo 2, który miał być budowany jako pierwszy został pokryty laminatem szklanym (Aeroglass 80 g/m2 - bardzo lubię tę  tkaninę + Epidian 53 - to juz trochę mniej, ale to dobra żywica), pokryty podkładem i polakierowany. Oczywiście pojawiły się zacieki itd, ale po pewnym czasie kadłubek nabrał oślizgłości. Rpzdzielacz, aklkohol poliwinylowy, żelkot i laminat (tu zastosowałem matę  300 g/m2 + żywicę poliestrową. Względy raczej cenowe. Powstała forma. Forma jest dzielona, inaczej byłaby jednorazowa. Z kolei forma na nazwijmy go fordeck nie wymagała dzielenia. Tylna część pokładu to płaska laminatowa formatka laminowana na płycie meblowej pokrytej akrylem.

post-15007-0-75730000-1507980958_thumb.jpg

post-15007-0-96588900-1507980978_thumb.jpg

post-15007-0-73688600-1507980997_thumb.jpg

post-15007-0-63744000-1507981009_thumb.jpg

post-15007-0-17405400-1507981022_thumb.jpg

post-15007-0-92061900-1507981034_thumb.jpg

post-15007-0-25269800-1507981126_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwsze testy laminowania.

W opisach różnych łódek zalecano dla tej klasy modeli zastosowanie zbrojenia szklanego na poziomie około 250 g/m2. Pierwszy kadłub postanowiłem wylaminować ze zmniejszonym zbrojeniem 50+80+80. Ten byl laminowany w formie jeszcze z kołnierzami. Po wyjęciu i wysezonowaniu wydaje się dosyć delikatny, ale nie spisuję go na straty, jest lekki i albo wlaminuję mu wzdłużniki, albo wprowadzę choćby szczątkowy szkielet. Chociaż w miarę upływu czasu jego sztywność zaczyna wyglądać coraz lepiej. Drugi testowy kadłub posiadał zbrojenie węglowe. Niestety to nieudany kadlub, tkanina rowingowa 160g/m2 nie nadaje się do tak ciasnej i o dużych krzywiznach formy. Zbrojenie GF 50 g/m2+ CF 160 g/m2. Sztywność laminatu wzrosła, niestety liczne rozwarstwienia szczególnie w okolicach dziobu dyskwalifikują ten produkt. Może gdybym zastosowal docisk próżniowy lub laminował dwie oddzielne półki i dopiero gotowe połączył. Może. Pewnie to wypróbuję.

Trzeci kadłub, tu przesadziłem w drugą stronę, zbrojenie 3*80 i dodatkowe wzmocnienia kevlarowe. Ciężki, sztywny i za mocny. Wachadełko wychyliło się w drugą stronę. Ten ostatni był juz laminowany w formie z usuniętym kołnierzem. Linka kevlarowa to rdzeń ze starego fału grota od dużej łódki, spora średnica i sporo żywicy na to poszło. Kadłub jest solidny, na razie trafił na półkę. Gringo – 2 ma małą wyporność konstrukcyjną i muszę bardzo mocno dbać o odchudzanie konstrukcji gdzie się da. Po sezonie przywiozłem drugi fał kevlarowy (ten ma nominalną średnicę o 1mm mniejszą – 4 mm. Sam kevlarowy rdzeń to około 3 mm plecionka. To na przyszłość .

Po tych doświadczeniach wylaminowałem pierwszy użytkowy kadłub. Zbrojenie 3*80 g/m2, pokład 2*80 g/m2. Dodatkowe wzmocnienie 80 g/m2 w miejscach mocowania płetw. Ten kadłub będzie budowany jako pierwszy.

Kilka zdjęć. Kolejno

- pierwsze dwa kadłuby

- trzeci z kevlarem

- pierwszy który trafił do produkcji.

post-15007-0-80577800-1508251291_thumb.jpg

post-15007-0-56011500-1508251323_thumb.jpg

post-15007-0-00262800-1508251340_thumb.jpg

post-15007-0-39968800-1508251384_thumb.jpg

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaformowałem kopyto pierwszego z serii jachtu. Udało mi się rozdzielić balsową klejonkę od helingu i mam gotowy kaðłub. Jest tylko jedno ale. O ile kadłub Gringo -2 z połowa pokładu ma masę 78 g, to kopyto G-1 ma masę 141 g. To około dwa razy tyle i to odpowiedź dlaczego ogromna większość modeli w tej klasie ma kadłuby laminatowe. Drewniane tylko ładnie wyglądają. Teraz muszę dokleić podstawki do formy, podobne do tych w G2 i będzie mozna laminować kadłuby docelowe.

 

post-15007-0-25324800-1508405390_thumb.jpg

post-15007-0-08175100-1508405404_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Laminowanie w formie w takiej postaci nie jest przyjemne. Forma po prostu się kiwa. Budując formę do G-2 dokleiłem podstawki umożliwiające ustawienie formy prosto lub przechylonej na prawą lub lewą burtę o około 500. W Gringo -1 nie ma takiej potrzeby , forma otrzymała zwykłe podstawki. Sprawdziłem przy okazji jak wygląda wodnica w jachcie. Tradycyjnie woda z atramentem, tu wlałem 900 ml. Na zdjęciach wodnica bez przechyłu i z przechyłem około 200. Ostatnie zdjęcie jest z przchyłem. To takie doświadczalne potwierdzeni prawidłowości obliczeń. Warto te zdjęcia porównać z kształtem wodnicy MINI 650. Zupełnie inna bajka.

post-15007-0-47006500-1508500728_thumb.jpg

post-15007-0-44639000-1508500741_thumb.jpg

post-15007-0-92462900-1508500752_thumb.jpg

post-15007-0-82006300-1508500766_thumb.jpg

post-15007-0-82776100-1508500786_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jednym z dosyć istotnych elementów jachtu jest luk dostępowy. Po dobrych doświadczeniach w MINI 650.02 z pokrywką od kawy postanowiłem wykorzystać pomysł w mniejszych jachcikach. Mniejsze jachty wymagają mniejszych pokrywek. Zmieniłem też technologię wykonania formy. Tam wycinałem ze sklejki krążki w które wpasowałem pokrywkę, tu pozwoliłem sobie na troszeczkę inne podejście. Pokrywka od wiaderka po produktach spozywczych (chyba filety sledziowe) stanowiła podstawę formy. Ustawiłem "właściwą " pokrywkę (przyszły luk) i docisnąłem to ciężarkiem. Następnie oblałem to mieszanką żywicy poliestrowej z wypełniaczem. Kilka godzin i forma na zrębnicę luku gotowa. Na zdjęciach formy do Gringo -1 i 2. Różnia się średnicą pokrywek.

post-15007-0-40892900-1508755716_thumb.jpg

post-15007-0-97783400-1508755918_thumb.jpg

post-15007-0-77609200-1508755933_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejnym elementem w mojej układance pod tytułem GRINGO jest bulb, znaczy się balast. O ile w klasie RG-65 nie ma ograniczenia zanurzenia, można spróbować zwiększyć stateczność powiększając długość płetwy (finkila). To nie do końca działa w sposób oczywisty: balst niżej, stateczność wzrasta. Problem czai się w położeniu środka hydrodynamicznego płetwy. Im niżej tym gorzej, a dłuższa płetwa to właśnie obniżenie jego położenia. W przypadku modeli tej klasy różnica pomiędzy położeniem środka hydrodynamicznego płetwy dla płetwy trapezowej o zbiezności  z= 0.5 a prostokątnej to kilkanascie milimetrów, niewiele ale warto  o to zagrać. Jeżeli jeszcze dorzucimy na szalę korzystniejszy (mniejszy opór indukowany generowany przez płetwę zbieżną) to zaczyna to coraz lepiej wyglądać. W większości książek o aerodynamice można odszukać odpowiednie wzory i współczynniki. W szybowcach, ktore maja wiele wspólnego z jachtami nie stosuje się skrzydeł prostokatnych, no moze poza szkolnymi, ale tam o doskonalości ciężko dyskutować. W naszym przypadku opór indukowany ma wpływ tylko przy kursach ostrych, na pełnych płetwa pracuje z małym Cz  i ten składnik znacząco maleje. Wróćmy do naszego bulba. Asymetryczny bulb ma niżej położony środek masy w porównaniu do klasycznego z tokarki. Niewiele, ale to znowu parę milimetrów. W naszej "narodowej" klasie gdzie wprowadzono ograniczenie długości płetwy z bulbem  (<300 mm) warto to przemysleć.

 

W gipsowaniu przestawiłem się na gips ceramiczny. Dobry material, ale wymaga precyzyjnego odważenia proporcji gips - woda, szukam, jestem juz coraz bliżej. Forma na bulb juz prawie gotowa. Profil wygląd znajomo, szczególnie dla szybowników z ubiegłego wieku. Drobne zmiany, trochę pełniejszy nosek i lekkie podgięcie dołu. Dużo podpowiedziałem ;-)

post-15007-0-59808100-1508842280_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś powstała pierwsza skorupa z nowej formy. Kadłub nr 001. Nadwyżka rozrobionej żywicy posłużyła do wylaminowania dwóch kołnierzy do luków dostępowych. Tak na szybko i niezbyt starannie, jutro zobaczę efekty. W porównaniu do Gringo-2 tu z racji rozchylonych burt i większej szerokości kadłuba laminowanie to prawie przyjemność. Najlepiej wspominam laminowanie kadłuba pierwszego MINI. Tam kadłub prawie wypadł z formy.

post-15007-0-67204700-1509043921_thumb.jpg

post-15007-0-56722100-1509043931_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By Jakub wawa
      Dzień dobry tak jak w tytule jestem mocno zainteresowany żaglówkami rc. Przeczytałem na tym forum wiele postów na ten temat i wiem że jest pewna droga na skróty: zakup gotowego modeli i ewentualny tuning. Jednak zanim się na to zdecyduję chciałbym zobaczyć taką zabawę na żywo i w związku z tym mam pytanie czy :
      czy w Warszawie lub bliskich okolicach można spotkać się kimś kto się tak bawi i obejrzeć na żywo pływanie?
      Pozdrawiam Jakub
    • By skipper
      Jesienią ubiegłego roku pierwsze MINI pojechało na Mazury. Pływanie modelem po dużych jeziorach sprawilo sporo przyjemności, ale powodowało również spore komplikacje pod pokładem. Skrzynka w której mieści się jacht to 1050*450*300. Sporo. Dlaczego taka duża? jest przeznaczona na dwa jachty, ewentualnie samolot. Zacząłem mysleć o modelu specjalnie przeznaczonym do zabrania na Mazury. Tak rozpoczął się jeszcze jeden projekt: jacht na jacht. Początkowo myślałem o 12 calówce, ale te jachciki wyglądają bardzo pokracznie. Wiem, że naraziłem się wielu armatorom tych maleńkich pływadełek, ale to jest moja opinia i raczej jej nie zmienię. Na pewno ich zaletą są rozmiary. RG-65 to już spora skrzyneczka, może nie tak duża jak ta do MINI , ale swoją długość musi mieć. Nominalnie maszt może mieć 110 cm. Skrzyneczka musi być solidna, każdy kto spędził trochę czasu pod pokładem niewielkiego jachtu płynącego na trochę większej fali będzie wiedział dlaczego. Wszystko musi być poupychane i zablokowane przed możliwościa ruchu. Inaczej zbieramy to z okolic zęzy, jeżeli taka jest. Przyglądając się różnym jachcikom bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie Graupnerowski Micro Magic. Dobrze pływa, rozmiary nieza duże. Akurat na mojego Conrada 600.
      Jednym z jachtów który mi się podoba jest starszy i większy brat mojej 600-tki, Conrad 760. To piękny jacht regatowy zaprojektowany przez Petersona i budowany przez lata w Gdańsku. Postanowiłem jego sylwetkę przyjąć za punkt wyjścia przy tworzeniu maleńkiego jachtu na jacht. Nazwałem projekt „IOR-500”. Tradycyjnie, kilka szkiców ręcznie, linie teoretyczne, wyporność, stateczność, zrównoważenie, plan żagli itd. Modelik jest malutki i o to chodziło. W porównaniu do dużej stoczniowej „ćwiartki” zrezygnowałem zaakcentowania stepki pomiędzy płetwą a sterem, trochę komplikowałoby klejenie klepek. I tak są dosyć wredne z uwagi na duży skręt listewk w pobliżu rufy i przy przejściu dziobu w stępkę. Konstrukcja tradycyjna : klepka balsowa 3 mm pokryta laminatem szklano-epoksydowym, szczątkowy szkielet. Pokład z balsy 2 mm. Teraz jachcik jest na etapie dopasowywania serw, zaczepów i powoli zbliża się do zamknięcia pokładem. Bulb już odlany, płetwa wstępnie wyszlifowana, do wodowania na wiosnę dużego C-600 powinienem się wyrobić. Przynajmniej takie mam plany. Zresztą na wiosnę szykuje się jeszcze jedno wodowanie: MINI 650.02 i jeżeli wszystko pójdzie dobrze to spłynie również „El Draco”
      Relacja z budowy nie będzie specjalnie rozbudowana, buduję go moja tradycyjną domową metodą. Narzędzia to piłka włosowa, noże, papier ścierny, wiertarka, imadło.
      Gdyby ktos chciał spróbowac budowy przygotowałem jakąś skromną dokumentacje: linie, szablony do budowy heligu, plan ożaglowania, zabudowa wnętrza.
      Wyporność modelu to około 750 cm3, balast 250-300 g.
      Na poczatek dwie polskie „ćwiartki” i kilka zdjęć z poczatku budowy. Początkowo zastanawialem się nad inna nazwą 3/4 kg (masa)na wzór 1/4 tony ale chyba nie był to najlepszy pomysł. A może macie inne nazwy. Chodzi mi też formuła budowlna po głowie, ale wymaga jeszcze trochę pracy.







    • By skipper
      Zbliżający się szybkimi krokami Nowy Rok 2016 , to jak zawsze nowe plany, nowe postanowienia. Jednym z moich przyszłorocznych planów jest chęć zbudowania kolejnego modelu pływającego. Pracuję nad nim już troszeczkę czasu, ale teraz jest dobry moment żeby podzielić się projektem.
         Dwie relacje kolegów z tego forum miały istotny wpływ na podjęcie decyzji o rozpoczęciu prac nad kolejną jednostką. Przemek zbudował z zestawu piękny jacht „Joshua” a Grzegorz z Jarkiem śliczny „boiler”. Na wodzie oprócz tych wszystkich kevlarów, carbonów i mylarów jest jeszcze coś innego, coś co trudno opisać, ale warto tego poszukać. Brakuje mi doświadczenia w modelarstwie szkutniczym, to dopiero początek mojej przygody z tą fascynującą dziedziną modelarstwa. Jeden zbudowany i opływany jako tako model (MINI 650.01), drugie MINI w budowie. To niewiele, ale będę próbował. Jestem zwolennikiem budowania własnych konstrukcji, to najszybszy i najlepszy sposób na poznawanie konstrukcji, projektowania, technologii i praw rządzących modelami. Niepowodzenia uczą, może boleśnie ale szybko i skutecznie. Nigdy nie budowałem modeli z zestawów, nawet podczas kursu instruktorów modelarstwa, gdy musiałem jako pracę egzaminacyjną wykonać model popularnej Jaskółki, to co powstało na pewno nie było Jaskółką, ale za to całkiem nieźle latało, zdecydowanie lepiej od oryginału.
         Doświadczenie zdobyte przy budowie MINI ułatwiło ogarnięcie projektu. Kilka szkiców na kartkach papieru, jakieś przemyślenia, pierwsze szacunkowe obliczenia. Początkowo myślałem o wykorzystaniu kształtu Dragona, ale linie tego pięknego jachtu, które wpadły mi w ręce okazały się dobre do publikacji w książce, ale nie do zbudowania modelu. Po mozolnej próbie przeniesienia kształtu z rysunku do przestrzeni komputera, wymiękłem. Zapadła decyzja o stworzeniu własnego projektu. To początek historii tego jachtu, jachtu „El Draco”. Klasyczne linie kadłuba, nawisy, linie wzorowane (ale tylko wzorowane) na kilku jachtach min. Gloriana, New York 32, wspomniany już Dragon.
         Model jacht żaglowego w przeciwieństwie do modeli lotniczych porusza się na styku dwóch bardzo różniących się ośrodków. Na dokładkę styk tych dwóch ośrodków nie jest stały, faluje interferując z falą wytwarzaną przez poruszajacy się i przechylający się jacht. Koszmar obliczeniowy. O obliczeniach będzie trochę później.
       
      Na początek wstępne założenia projektowe:
       
      długość Lc : 1000 (mm)
      długość linii Lw : 700
      szerokość B: 200
      szerokość wodnicy Bw: 180
      zanurzenie: 150
      wyporność: 3000-3500 (cm^3)
      balast: 1500 g
      pow. żagli : 40 dm^2
       
         Przy takich kształtach kadłuba nietaktem byłoby wykonanie go z innego materiału niż drewno. Podobnie drzewca. Chcę zachować naturalny kolor surowca, no może troszeczkę podbarwiony.
      Mam nadzieję, że się uda i po kilku, może kilkunastu miesiącach zaliczę kolejne wodowanie.
      El_Draco_01.pdf
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.