Jump to content

Recommended Posts

Witam.

Powiedzcie proszę, czy może są gdzieś dostępne plany żagłówki omega, lub podobnej klasycznej otwartej żaglówki. Chciałbym spróbować zrobić model takiej łódki pływającej. Szukałem w internecie, mże niezbyt skutecznie, ale nic nie zanalazłem.

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Osobiście nie porywałbym się na taki pływający model.

Dlaczego?

Omega jest zbyt lekka, podobnie jak w większości mieczówek balast utrzymujący ją w równowadze to ruchoma załoga. Załóżmy skalę 1/10. Chcąc zachować oryginalne linie model powinien ważyć około 400-500 g i porównaj to z modelami tylko o 5 cm dłuższymi czyli RG-65. Tam masa gotowego pływadła to 900-1000 g. Fakt powierzchnia żagli jest trochę większa: Omega 0,15 m^2 i 0,225 m^2 dla RG. Dodam, że RG buduje się bez zwracania uwagi na podobieństwo do czegokolwiek, a w przypadku tak szacownej łódki powinieneś jednak trochę pobawić się w detale, a to waży. Masa ruchomego balastu czyli załogi 1/10 to około 200-250 g. Umieszczając taki balast na burcie masz w sumie spory moment prostujący, umieszczenie go w formie głębokiej płetwy z bulbem na końcu, co nijak pasuje do Omegi, dla niewielkich kątów przechyłu da dużo mniejszy moment. I jeszcze jedna uwaga, Omega musi pływać w miarę prosto, większy przechył  to branie wody niską burtą. Jak weźmiesz wodę to nawet odpływowy kokpit nie za bardzo pomoże, chyba że zrobisz otwartą rufę. Ale czy to będzie Omega, raczej nie. Zresztą dla mnie Omega to  wyłącznie wersja drewniana. Plastikowa Ostróda nie zasługuje już na miano Omegi, a współczesne regatowe wersje, ze spinakerem itd. to już tylko fajne łódki do ścigania się, ale od Omegi dzielą je lata świetlne.

Przez parę lat byłem właścicielem Omegi i sporo na niej pływałem.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam,

 

Dziękuję Ci za odpowiedź, dzięki której muszę przyznać, zrozumiałem że mój pomysł był nie do końca szczęśliwy. Omega jest łódką, która bardzo mi się podoba, szkoliłem się i robiłem patent na takiej,  jeszcze drewnianej, więc chyba stąd sentyment do niej.  No ale faktycznie na model pływający się ona nie nadaje, jeśli chciałoby się ją zrobić taką jaka była, z mieczem obrotowym, bez balastu. Cóż, pozostaje zdecydować, czy zrobić ją ładnie  z poszyciem drewnianym, ale jako model "na półkę",  czy pomysł ten wogóle porzucić, i pójść w inny model, który będzie pływał,  będę musiał przemyśleć.

Idzie zima, więc szukam "zajęcia dla rąk" i przyszła mi do głowy właśnie omega, i chciałem ją zrobić właśnie drewnianą....

Dziękuję Ci raz jeszcze za merytoryczną odpowiedź, i cytując "klasyka": "mądrego to i warto posluchać" ?

Pozdrawiam

Paweł

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomysł nie jest zły, jeśli bardzo się chce. Małą stateczność należy ujarzmić balastem na mieczu/kilu, a otwarty kokpit zakryć płótnem, folią czy pokrywą. Nie jest to trudne, może nieco więcej czasu zabierze. A może nie... Wdałem się w podobną przygodę i pokleiłem ze sklejki i listewek 2-metrowy model Olimpijki Plucińskiego. Bardzo przyjemna praca, dużo miejsca, idzie sprawnie. :) https://forum.zegluj.net/viewtopic.php?f=87&t=28584&p=533588#p533588

 

Kadłub o liniach prostokreślnych można też wykonać z laminatu, w formie negatywowej prowizorycznej. Tutaj model nispełna metrowy do zabudowy drewnianym pokładem. https://forum.zegluj.net/viewtopic.php?f=87&t=20883 ;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mirek, ładny mi model, 2 metry długości, to już można dzieciaka wsadzić do środka i będzie pływał... ładna robota.

Ale  zamieszałeś mi w głowie i zacząłem kombinować. Sprowdźcie mnie na ziemię, jeżeli głupoty piszę.  Można przecież zbudować ładny drewniany kadłub z mieczem obrotowym, a w przypadku chęci pływania, możnaby wyjąć miecz i w skrzynkę mieczową wsunąć inny miecz z balastem bryłowym, który zapewni stateczność łódki. Łódka mogłaby cieszyć oko jako model, a i mogłaby również pływać. Tylko z drugiej strony patrząc, taka drewniana łódka ważyć będzie więcej niż z laminatu i dodatkowy balast (bulba) da dość dużą masą całej łódki, czy nie za dużą i czy ten balast 200-250g, jak pisze Andrzej, zapewni wystarczającą stateczność łódki? Czy z Waszego doświadczenia miałoby to sens?

  No i oczywiście na czas pływania, jak wspomniałeś, można wymyśleć jakieś sprytne przykrycie kokpitu.

Ja jednak chciałbym porwać się na zrobienie kadłuba z listewek, bez laminatów, tylko bez planów nie dam rady stworzyć kształtu kadłuba.... 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mirku,

można bardzo chcieć, ale fizyka ma swoje prawa. Albo zmieni się kształt podwodzia w Omedze, powiększając wyporność albo będzie musiała to być bardzo leciutka łódka, praktycznie bez balastu. Pewien wpływ będzie miała oczywiście skala modelu, ale w pierwszym wypadku to już nie będzie Omega. Trzymając się początkowej skali od której zacząłem rozważania czyli 1:10 , mamy do czynienia z modelem który powinien mieć masę nie  większą niż 400-500 g.  Porównuję to z Gringo -1 gdzie jest słomka balsowa i laminat. Kadłub o podobnej długości ale zdecydowanie węższy, czyli rozwiniecie poszycia też jest mniejsze ważył około 200 g. Szacując zwiększoną powierzchnię poszycia o około 50 % i dużo bardziej starając się niż ja w G-1, masa takiego kadłuba może osiągnąć 250 g. Pozostaje 250 g na wyposażenie i takielunek, no i balast. Lekki zestaw serw i zasilania to około 100 -120 g. Odliczając 50 g na takielunek w najlepszym wypadku zostaje około 100 g na balast. Lekka płetwa 10 g - balast 90 g. To nie ma szans na pływanie. Trochę lepiej to wygląda gdy zrobimy model w skali 1:5. Trochę lepiej, bo wyposażenie będzie mialo procentowo mniejszy udział w masie całkowitej. Można powiększyć balast. Kadłub o długości około 1200 mm powinien mieć wyporność około 4 kg. Oryginalna Omega miała 15-18 m^2 ożaglowania. Te 15 to było trochę okrojone wersje, ale nawet dla 15 metrowych żagli model powinien mieć w tej skali (1:5) powierzchnię około 0.6 m^2. To nie mało. Chcąc wiedzieć na jakie wyzwanie się porywamy możemy porównac nasz model  OMEGI z jachtem klasy M, budowanym z węgla z bardzo głębokim balstem, wyposażeniem z najwyższej półki  itd. o porównywalnej długości około 1270. To odzwierciedla skalę problemów.

Pawle,

osobiście chcąc mieć model Omegi zdecydowałbym się na replikę,  ale nie pływającą. Do pływania, gdyby nadal ręce swędziały coś zupełnie innego. Nie wiem jakie masz doświadczenie, ale celowałbym w IOM-a nawet treningowego na początek, jakąś sprawdzoną konstrukcję, albo choćby w RG-65. Tu też sprawdzonych konstrukcji nie brakuje.

Rozumiem Twój sentyment do tej łódki, sporo z nas pierwsze kroki na wodzie stawiało właśnie na Omedze. Sam tak zaczynałem i  później sporo pływałem na moim pierwszym "Kopciuszku" poznając podstawy żeglarstwa.

32 lata minęły od zrobienia tego zdjęcia.

pic_1988_03.jpg

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyle mam rysunków Omegi, da się z tego zbudować model. Chyba najlepiej z listewek balsowych.

Oryginalna łódź ma długość 6,20 m i wypiera ponad 600 kG.

Model 1,24 m (0,36 m szerokości) ma wyporność = 5 kG.

 

1567905965_omegazad.png.3b61922da371a2ed66beaee7e7c7a2d5.pngOmega plik_Linesplan.bmpKlub sportów wodnych Fregata

t_omega_130.jpg

 

A tak wygląda konstrukcja:

223307384085_0.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaważywszy, że myślałem o skali 1:10, wszelkie argumenty Andrzeja sprowadzają mnie na ziemię, i faktycznie nie ma co się porywać na pływanie taką łódką, tym bardziej że chciałbym zrobić makietę, drewniane listwy poszycia itp., co nie przysporzy jej lekkości. Widzę że Mirek poradziłby sobie z tym problemem błyskawicznie i zbudowałby „giganta” 1:5 i po problemie, a  i  byłyby większe szanse na pływanie taką łódką.
Mój pomysł był taki, aby zbudować ładna replikę, i myślałem że przy okazji będzie można ją w jakiś sposób przystosować i do pływania, ale nie był to warunek. Jak pisałem, szukam „zajęcia dla rąk” na zimę, więc zbudowanie ładnej repliki, kadłuba słomki, z okuciami, olinowaniem i żaglami z płótna będzie ciekawym zajęciem na zimowe wieczory.
Muszę się jeszcze przespać z tym tematem, ale w głowie układa mi się już plan budowy tej łódki. Znalazłem już w sieci kilka rysunków okuć, którymi się podzielę. Mirek, dziękuję za przesłanie planów, przydadzą się.
Zeszłej zimy zrobiłem model RWD-5 (2,04m rozp.), niedawno skończyłem malowanie oznakowań. Model jeszcze nie oblatany, tak szczerze mówiąc, nie spieszę się z tym zbytnio, bo ładnie wygląda i muszę się jeszcze na niego napatrzyć, bo jak poleci, to już różnie może być….. A teraz po głowie zaczęła chodzić omega….

Bardzo Wam dziękuję za opinie i porady, które pozwoliły mi realnie spojrzeć i zweryfikować moje pomysły. Na pewno wrócę jeszcze do Was z pytaniami, może już bardziej technicznymi przy samym montażu. Już myślę o kleju, jaki by tu użyć do kadłuba, zważywszy że ma być on bejcowany i lakierowany, żeby „przyswoił” bejcę? 

Pozdrawiam  

Okucia.jpg

okucia1.jpg

maszt.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

No a z czym Masz problem?

Buduj Omegę z kabiną i po kłopocie.

Miałem taką kiedyś na Zalewie Zegrzyńskim.

Słomkowa w naturalnej fakturze drewna z kabiną ze sklejki wodoodpornej.

 

Omega.jpg

 

Dodasz jej płetwę z bulbą i przechyły nie groźne.

 

Omega'.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Łódka 1,24 m to jeszcze nie gigant. Dla mnie gigant jest wtedy, gdy jest większy od budowniczego. ;)  Przygotujesz mu garaż z kartonu i na szafę. Do samochodu się zmieści, a na wodzie sama radość. Apropo's balastu, to kojarzę, że w klasie 1 metra bulb waży 2,5 kg, tutaj trzeba się liczyć z podobną wartością. Wygenerowałem przekroje (co 1/20 długości kadłuba) w dxf, trzeba je tylko wyskalować i zaokrągliś kanty, które program wymyślił.

waterlines.dxfbuttocks.dxfstations.dxf

 

PS. Modelu Omegi chyba jeszcze nikt nie zbudował.

PS2. A, tych rysunków omegowych masz więcej?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stefan  no proszę Cię, jak ta łajba wygląda, brzydka jak noc listopadowa moim zdaniem oczywiście ?, no i przede wszystkim do omegi już nie podobna. Ten pomysł nie wchodzi w rachubę.

Powiem Wam szczerze, że już mnóstwo razy przeczytałem Wasze posty, i mam już niezły mętlik w głowie. Nie sposób odmówić racji Andrzejowi, jego chłodnemu i bardzo realnemu podejściu to tego pomysłu, a z drugiej strony Mirek, który  „podpuszcza” i podchodzi bardziej optymistycznie do tematu.
Dyskusja z Wami pokazała mi, że jest to wyzwanie i już teraz jedno wiem na pewno, że ta omega powstanie, a czy będzie pływała czy nie, to okaże się w trakcie budowy.
A założenia mam takie: długość poniżej metra czyli skala 1:7 lub 1:8, dążę do jak najmniejszej masy, czyli poszycie, żebra z listew balsowych, z sosny wzdłużniki burtowe, stępka, pokładniki, denniki, a skrzynia mieczowa i pokład ze sklejki, może również balsowej, maszt drewniany klejony.
Kadłub będzie lakierowany, musi być widoczne drewno, no i detale (okucia) muszą być wykonane dokładnie, będę dążył do dość wiernej repliki.
Po zakończeniu kadłuba, okaże się jaką wagę uzyskam i wtedy zobaczymy, czy będzie realna szansa na przystosowanie jej do pływania (miecz z bulbą), jeśli nie to wyląduje na półce, a i tak będzie cieszyć oko.
Skala 1:8 to ok 88 cm długości, jak uważacie, startować z taką długością, da to choć cień szansy na sukces (pływanie)?
Zbieram już wszelkie materiały, które pomogą mi w budowie, więc jeśli macie może jakieś zdjęcia ukazujące szczegóły, to będę wdzięczny za udostępnienie.
Panowie, czy mogę liczyć na Wasze wsparcie w budowie tej łódki? Wasze doświadczenie i wiedza tematu, byłoby dla mnie bardzo pomocne.
Mirek, mam jeszcze przekroje i opis.

linie.jpg

kadłub.bmp

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

88 cm to jest 1 : 7 i to jest niezła wielkość.

26 cm szerokości jak w klasie 1 metra czyli F5-E.

Wyporność 2 kG.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka uwag do pomysłu.

Jeżeli jeszcze myślisz o pływaniu małej Omegi to buduj jak największą na jaką pozwalają Ci warunki. Pokrycie z listewek balsowych, raczej bym sobie darował. Poszycie będzie lekkie ale jednocześnie słabe. Wymaga laminowania i to przy 90 cm kadłubie zbrojenie na poziomie 100-80 g/m^2. Podobnie zrobiłem w "EL Draco" i tam takie zbrojenie jest tylko w części nawodnej, podwodzie jest laminowane 2*80 g/m^2. Gdybym budował ten jacht zdecydowałbym się na pokrycie z listewek sosnowych lub cedrowych : 3*2 . Po pierwsze masz zachowany kolor naturalnego dla Omegi poszycia. Sztywność też nie będzie mała. Zewnętrzna warstwa  przed lakierowaniem to dobra szklana tkanina 20-50 g/m^2, to praktycznie nie wpłynie na wygląd modelu, jednocześnie takie cienkie listewki będą bardzo dobrym naśladownictwem słomki. Wręgi: tu bym spróbował kleić paski forniru dębowego na szablonach i później je wkleił do kadłuba. Oryginalne wręgi były gięte na gorąco, w modelu raczej tego nie zrobisz, ale lamelowane listewki z 3-4 warstw forniru można wkleić zgodnie z dokumentacją. Na denniki przygotowałbym sklejkę z 2-3 warstw forniru dębowego, to będzie miało grubość około 1,5-2 mm. Skrzynka ze sklejki, ale nie balsowej, zwykła lotnicza wodoodporna 1,5-2 wystarczy, na pokład i półpokłady dużo cieńsza (1-0,8).

I najważniejsza sprawa, jeżeli to ma pływać musisz podnieść poziom podłogi i zrobić odpływy z kokpitu. Normalna Omega ma greting znacznie niżej niż wodnica, dodatkowo miałbyś miejsce na schowanie wyposażenia. Sporo Omeg miało zamykany achterpik, powinieneś również pomyśleć o zamknięciu dziobowej części, to może dać bezpieczną wyporność w przypadku wywrotki. Mając bulb powinien wstać, ale pełen wody kokpit może poprostu zatopić jachcik. Do pływania musisz powiększyć i to znacznie powierzchnię płetwy mieczowej i steru. Oryginalne proporcje nadają się tylko na półkę. Warto również pamiętać o tym, że głęboka płetwa co prawda obniża położenie balastu, jednocześnie na kursach ostrych powiększa moment przechylający. Tu trzeba zawrzeć kompromis. To tak na szybko.

Dla porównania IOM lub F5E ma około 2450 g balastu ( z płetwą nie może być więcej niż 2500g) i gotowy do pływania waży nie mniej niż 4000g. To powinno uzmysłowić Ci skalę problemu.

I ostatnia sprawa. Nigdy nie pisz że czyjaś łódka jest brzydka. Moja Omega też przeszła modyfikację i miała dobudowaną kabinkę, zdecydowanie niższą niż Stefana, ale to był już jacht kabinowy. Kokpit pozostawiłem w stanie pierwotnym. Zdjęcie wnętrza to pierwsza modyfikacja kabinki, później doszedł luk z przodu

omega3.JPG

omega2.JPG

omega1.JPG

omega4.JPG

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słusznie zwróciłeś mi uwagę, nie powinienem krytykować  czyjejś łódki, nie było to eleganckie z mojej strony, przepraszam Cię Stefan. Był czas, że taka kabinówka to było marzenie nie jednego żeglarza, zmieniała wygodę turystyki na żaglach.

A o pływaniu omegi , myślę ale nie śmiało…. po Twoich opisanych ostatnio uwagach, widzę mimo wszystko światełko w tunelu. Stawiając sobie określone warunki, w miarę dokładna replika, drewniany kadłub (słomka), troska o detale, skala 1:7, nie sprzyja to dobremu pływaniu takiego modelu, ale może się uda, spróbuję.
Piszesz o listwach sosnowych i dodatkowym ich laminowaniu, czy ten laminat jest niezbędny, czy bez niego taki kadłub (sosna) nie będzie wystarczająco sztywny? Dojdą nam przecież pokładniki, denniki, żebra, pokład, poprzeczki przy skrzyni mieczowej, jest sporo elementów, które jeszcze usztywnią cały kadłub.  Wcześniej myślałem o zastosowaniu listew balsowych 4X3, przy szlifowaniu powierzchni wyszłaby i tak grubość koło 2mm, ale może faktycznie sosna choć cięższa, to da większą sztywność niż balsa. A jeśli już laminować, czy nie „przysłoni” to drewna, chciałbym uzyskać ciemniejszy kolor łodzi, +/- jak na zdjęciu.

Kolejna sprawa na którą zwróciłeś uwagę, to podniesienie podłogi i zrobienie odpływów, jakoś tego nie widzę. Podniesienie podłogi ponad KLW, ok, ale jak wtedy szybko odprowadzić wodę z  kokpitu? Potrzeba otwartej rufy, a to już nie omega…  Zastanawiając się nad tym, pomyślałem że można by zrobić zakładane na czas pływania, z plastiku, czy innego miękkiego materiału, szczelne przykrycie kokpitu równo z pokładem, tylko co wtedy ze sterowaniem grota? Jak uważasz, czy byłaby możliwość w takim układzie wyprowadzenia sterowania grotem w jakiś sposób?  Szukam rozwiązań, które pozwolą zachować w miarę możliwości wierność omegi.
Dziękuję że zwróciłeś mi uwagę na wielkość miecza i steru, jak bardzo musiałaby się zwiększyć skrzynia mieczowa i jak gruby byłby taki miecz? Myślę o szerokości otworu skrzyni i o jej wymiarach w przybliżeniu.
Plany w skali 1:7 już mam przygotowane, w poniedziałek idę je wydrukować, pierwszy krok będzie poczyniony, a w między czasie zaczynam przygotowywać zestawienie potrzebnych materiałów na kadłub. Myślę użyć listewek o szer 4mm, tylko zakładałem balsę, ale jeżeli nie da ona odpowiedniej sztywności, to zastosuję sosnę (4 x 2 mm), tylko ten laminat, jest on naprawdę konieczny?

Bardzo Ci dziękuję za cenne wskazówki.

Pozdrawiam
Paweł

9.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwróć uwagę na dwie sprawy. Te zdjęcie z Twojego postu pokazuje jak "liche" są wręgi w oryginalnej Omedze, to listewki dębowe (przynajmniej tak było w mojej obginane na gorąco na sklejonym kadłubie. Skorupka z balsy byłaby przy tej wielkości zdecydowanie za słaba i zbyt mało odporna na kontakt z przszkodami. Masa łódki będzie około 2kg, to dosyć sporo przy uderzeniu w cokolwiek. Powinieneś wzmocnić powierzchnię. Proponując sosnę miałem na uwadze nawiązanie do oryginalnego materiału i rozmiaru listew słomki. Oczywiście możesz zrobić to z balsy, ale wtedy laminat powinien być grubszy ( zbrojenie około 80-100 g/m^2). Nie wiedziałem, że chcesz odwozrować mahoń zrobiony z sosny.  Ja coś podobnego zrobiłem w EL Draco. Tam doskonale widać klepki poszycia. I wtedy możesz spokojnie zastosować balsę. Da to dodatkową wyporność kadłuba.

Podniesienie poziomu gretingów, ułozenie ich na wyższych dennikach pokrytych szczelną podłogą pozwoliłoby zrobić odpływowy kokpit. I wcale to nie wymaga otwartej rufy. Można zrobić odpływy gdzieś w okolicach skrzynki mieczowej ( tam chyba jest najniżej podloga o średnicy około 5 mm. W EL Draco zrobiłem odpływy mniejsze (2*3 mm) , ale objętość kokiptu w stosunku do wyporności  jest tam zdecydowanie mniejsza.

Skrzynka może zostać taka jaka jest, ewentualny finkil z bulbem może być dopasowany do niej.

Laminat (cienki) zabezpieczy Ci  poszycie lepiej niż jakikolwiek lakier, dodatkowo usztywniając powierzchnię. Żywica oczywiście epoksydowa, ma zdecydowanie lepszą adhezję do drewna niż poliestry. Lisewki poszycia możesz kleić albo na epoksyd, np E-53 albo na poliuretan np. SOUDAL 66A, wtedy trzeba uważać na wycieki kleju wewnątrz kadłuba. Usunięcie ich jest pracochłonne.

Na zdjęciach kadlub MINI 650  i EL DRACO po polaminowaniu, W EL draco w części dennej są dwie warstwy AEROGLASU 80 g/m^2. W obu przypadkach doskonale widać klepki poszycia.MINI_650.02_179.thumb.jpg.6cbb4c4e5141e15514085c44352d2a53.jpg

20191228_111023.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naprowadzasz mnie na właściwe tory,  rozumiem że taki kadłub musi mieć „wsparcie” laminatu. Zatem która opcja będzie wagowo lepsza dla kadłuba?
 Czy balsa i mocniejszy laminat (80-100 g/m2), czy sosna i cieńszy laminat (20-50g/m2) ?,  w której opcji kadłub byłby lżejszy?,  widzę na Twoim zdjęciu, że faktycznie drewno pod laminatem jest dobrze widoczne, no i na to lakier koloryzujący, mahoń, czy orzech, kolor który przycieni kadłub.

Czyli skrzynia mieczowa może zachować swoje wymiary, tylko powiedz jakiej grubości byłaby płetwa mieczowa, jaką szerokość otworu skrzynki założyć?

A co sądzisz o pomyśle przykrycia kokpitu, widziałem regatówki z pokrowcami na kokpicie, może coś w tym rodzaju, na czas pływania oczywiście. Może udałoby się w ten sposób uniknąć kombinacji z wysoką podłogą, uszczelnieniem kokpitu i robieniem odpływów. ??

Pozdrawiam
Paweł

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Powinien mieć wsparcie, jeżeli nie wzmocnisz zewnętrznej powierzchni np. laminatem, bardzo szybko nastąpią pęknięcia powłoki lakierniczej  i penetracja poszycia przez wodę.

-  Lżejszy kadłub będzie z balsy, chyba że użyjesz bardzo twardej (ciężkiej) balsy. Rozpiętość ciężaru balsy jest mniej więcej trzykrotna ( z takimi deseczkami się spotkalem, od 0,07 g/cm^3 do 0,2 g/cm^3)

- Jeżeli myślisz o wybarwieniu drewna to najpierw wybarwienie,  a później laminat. Odwrotnie efekt będzie gorszy. Nie podkreślisz różnic w wybarwieniu drewna, tylko położysz zafarb na laminat.

- Szczelina w skrzyni powinna umożliwić włożenie płetwy o grubości od 3 mm., czyli jakieś 3,5- 4 mm. Dużo zależy od samej konstrukcji płetwy.

- Pomysl pokrycia kokpitu (sporego w stosunku do rozmiarów kadłuba) fartuchem  nie podoba mi się. Możesz zmniejszyć objętość kokpitu stosując gródź przed skrzynką mieczową i maskując ją np. modelami kamizelek ratunkowych, worka z żaglami itd. Samo podniesienie dna kokpitu byłoby niewielkie, powiedzmy 7-10 mm nad KLW. Zobacz na rysunkach ile CI jeszcze zostanie kokpitu. Jakichś dwóch lub dwoje dzielnych marynarzy i masz piękny kokpit, na który nikt nie zwróci uwagi, że jest płytszy niż w oryginale. Dodatkowo powiększysz denniki, które przykryte dnem kokpitu w tej wersji będą mogły być wykonane ze zwykłej dobrej sklejki.

Sporo Omeg miało zamykany achterpik, u mnie był otwarty, ale w Twoim wypadku zrobiłbym zamknięty. Tam chyba były przesuwane drzwiczki. Pomyśl gdzie zmieścisz wyposażenie: szczególnie te ciężkie - akumulatory i serwa, im niżej i bliżej środka masy łódki tym lepiej. Pod dnem kokpitu byłoby chyba najlepiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytając Twoje uwagi i sugestie, kształtuje mi się w głowie obraz kadłuba, bo na razie na nim się koncentruje. Ponieważ tak do końca nie będę wiedział jak ciężką balsę bym kupił, zdecydowałem że poszycie będzie jednak z listewek sosnowych 4 x 2, pokład sklejka 0,8mm ( 1mm mam w ręku i jest za gruba),  wygląd drewna ma tu też znaczenie. Za to, położę lżejszy laminat.
         Przekonałem się do Twojego pomysłu z podwyższoną podłogi kokpitu, przyjrzałem się rysunkom i faktycznie omega ma bardzo małe zanurzenie, więc nie wiele trzeba aby podłoga znalazła się powyżej KLW. Ale natychmiast nasuwa mi się pytanie, jak wysokie są elementy sterowania, serwa, zasilanie i odbiornik??? Najwyższy z nich określi wysokość podłogi.   Zamknięcie i uszczelnienie części dziobowej i achterpiku to nie problem, można to fajnie zrobić, bez szkody dla wyglądu (oryginału), a kokpit będzie mniejszy w powstałe w ten sposób komory wypornościowe, zabezpieczą łódkę przed zatopieniem. To są sensowne rozwiązania.


Przeglądam Twój wątek GRINO 1 i patrząc na olinowanie, wyjście szotów przez pokład przy rufie, pewnie musiałoby zostać przesunięte bliżej kokpitu (chyba będzie można?) bo z rogatnicy nie chciałbym rezygnować, a sterowanie sterem chyba można będzie wyprowadzić przez pawęż, cięgnem Bowdena.

Zobaczyłem również że i RWD zrobiłeś, bardzo ładny model, czy go  ulotniłeś, jak się sprawował w powietrzu? Ja nie dawno skończyłem RWD, ale to był kit firmy Model Partner (2,04 . rozp), ale jeszcze nie wniósł się w powietrze, muszę go jeszcze wyważyć.

Pozdrawiam
Paweł

5.jpg

20201022_123315.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Układ szotow ktory zastosowałem w Gringo - 1jest tylko jednym z wielu rozwiązań. Tu z racji wielkości łódki chyba będziesz musiał pmyśleć o windzie ( z nawijakiem). Dużo zależy od tego co to będzie. Z drugiej strony można korygować długość wybieranego modyfikując średnicę nawijaka. Tak zrobiłem w EL Draco. Zamiast firmowego, zrobiłem własny ze sklejki.

Odbiornik i serwo steru możesz umieścić na rufie w achterpiku, serwo szotowe i zasilanie jako najcięższe elementy, pod podłogą.

Mój mały RWD ma przerwę w lataniu. Czekamy na lepsze czasy i nie bardzo mam gdzie latać. Jest dużo mniejszy od Twojego, ma tylko 1300 mm rozpiętości (1:8). Jest lekki, gotowy do lotu to bodajże 930 g. Przy tej rozpiętości wynik nie jest najgorszy, szczególnie biorąc pod uwagę że ma stosunkowo ciężkie pokrycie. Początkowo planowałem papier japoński, mam jeszcze stare zapasy, ale póżniej pokryłem go płótnem i pocelonowałem. Projekt własny oparty na różnych rysunkach prawdziwego samolotu. Kilka zmian - wprowadzenie lekkiego wzniosu (górny dżwigar płata jest w poziomie), niewielkie zwiększenie rozpiętości statecznika poziomego przy zachowaniu cięciw. Zrezygnowałem z kilku przełamań poszycia kadłuba, dałyby tylko dodatkowy ciężar. Profil skrzydła to modyfikacje CLARK-Y, zrezygnowałem z oryginalnego profilu, Clark po prostu jest łatwieszy do montażu. Łączniki płatów pręty węglowe. Gdzieś na forum są zdjęcia. Cały czas czeka jeszcze na dokończenie "Muszka", to taki ponad dwumetrowy szybowiec do zabawy,  sylwetką przypominający szybowce z połowy ubiegłego wieku. Mocno się już zakurzył.

A Twój RWD jest bardzo ładny i będzie dobrze latał. One wszystkie dobrze latają. Mój zachowuje się jak każdy lekki wolnolatający samolocik, wrażliwy na wiatr, ale w spokojnym powietrzu dający mnóstwo przyjemności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sporo włożyłeś pracy w  swoje RWD, to własny projekt i bardzo ładnie się prezentuje, no i ta waga, niespełna kilogram, super wynik, w powietrzu musi ładnie latać.   RWD 5, to chyba najładniejszy samolot z całej rodziny, wiele lat temu zacząłem budowę na planach z książki Wiesława Schiera, ale życie potoczyło się inaczej i nie dokończyłem budowy. Teraz pomysł powrócił, ale poszedłem trochę na łatwiznę,  kupiłem kit i model jest już prawie gotowy i dawne plany zrealizowane.

Jacht żaglowy, chciałem już wykonać od podstaw, nie z zestawu, i chyba z sentymentu wybrałem omegę, co jak się okazuje nie będzie łatwym tematem, myśląc oczywiście o pływaniu, ale przyznasz ze łódka jest wspaniała. Łatwiejszy byłby jacht kabinowy, sterownia można wygodnie schować pod pokładam, a tu kokpit otwarty i jest kłopot, bo nie chcę aby to wszystko było widoczne. Dobrym pomysłem jest podniesienie podłogi i wydzielenie dziobu i achterpiku, ale tak powstały kokpit, musi być również i szczelny, a dostęp do serw i windy musi być zapewniony, hm… już się nad tym zacząłem zastanawiać, ale mam na to jeszcze czas.  Plany mam już wydrukowane i materiał na kadłub zamówiony, zdecydowałem się na poszycie z listewek 3 x 2, będzie co robić, a zanim kadłub powstanie, na pewno coś się wymyśli.

Zasypuję Cię pytaniami i mam nadzieję że Cię nie zamęczę, bo praktykę w modelach szkutniczych mam nie wielką i nie znam wielu stosowanych rozwiązań, ale będzie to ładna łódka, to wiem na pewno ?

Pozdrawiam
Paweł

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.