Delikatnie wywołany do tablicy i ja coś tam napiszę.
Niestety obowiązki służbowe nie pozwoliły mi w tym roku wystartować w żadnych zawodach F5J w kraju i zagranicą. Tak też było i tym razem w Brzezinach, niestety musiałem już w sobotę wrócić aby w niedzielę sędziować trochę inne zawody.
Z mojej strony mogę powiedzieć, że zawody w Brzezinach były rewelacyjne. Wspólne latanie z chłopakami z F3K jest rewelacyjne. Te przeplatane rundy raz "K" raz "J" są świetne. No ciut gorzej mają chłopaki startujący i tu i tu ale myślę, że nie narzekają bo w dwa dni mogą się nalatać do bólu. 🙂
Jeśli tylko gospodarze zdołają utrzymać to miejsce, to lotnisko, to z pewnością w przyszłym roku znów się tam pojawimy. W jakiej konfiguracji to czas przyniesie odpowiedź, ale na pewno raz a być może nawet dwa razy J zagości na tym lotnisku. Oczko będziemy puszczać znów do K i być może znów wspólnie polatamy.
Opisywać samych zawodów nie będę bo były to faje typowe zawody, ale wspomnę tylko o naszym rekordziście bo pobił innego zawodnika który do tej pory dzierżył miano pierwszego z sześcioma zerami na jednych zawodach. Siedem zer w jednych zawodach to wyczyn🙂. Ale tak to już jest z Krzychem, raz za lot 1 min dostaje 1000 a raz łapie same zera. Na usprawiedliwienie mogę powiedzieć, bo byłem jego helperem, że problem leżał w nieodpowiednim sprzęcie. Wiało a Krzychu niestety latał tylko i wyłącznie modelem lekkim i powroty były tak na dobrą sprawę prawie wszystkie na silniku. Nie szło nawet z bardzo wysoka, bo łapał komin i robił kosmos, wrócić. Tak wiało, że ten lekki model nawet ciśnięty do dołu stawał i się nie przebijał.
No może jeszcze tylko wspomnę o jednym locie. Latała sobie spokojnie w krążeniu J-ka za drzewami, potem wyleciała z za tych drzew i okazało się że leci bez ucha. I o dziwo leci spokojnie bez najmniejszych problemów, zatoczyła kółko nad lotniskiem i jakby nic wylądowała spokojnie. Jeden z dziwniejszych lotów jaki widziałem w karierze. Było i trochę smieszno i trochę straszno. Ale, jak napisałem, koniec końców szczęśliwie wylądował a ucho po dłuższym poszukiwaniu też się odnalazło.
Kto nie był niech żałuje.