Skocz do zawartości

d9Jacek

Modelarz
  • Postów

    4 809
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    26

Treść opublikowana przez d9Jacek

  1. bo to jest logiczne działanie i chyba nikt tego nie neguje...ehhh...może byc Bali lub Zanzibar.. bo ภูเก็ต jest chyba passe😃
  2. przeczytaj i przetrzyj oczęta zamglone...... " SPRAGNIONYCH NAPOIĆ - ZA KAUCJĄ. Przy sklepach stanęły butelkomaty! Młodzi fotografowali się przy nich i klaskali po wrzuceniu opakowania do dziury. Oto postęp z ludzką, uśmiechniętą twarzą! Starsi, wspominali czasy szklanych butelek na mleko i piwo. Najstarsi pamiętają, że flaszka po „czystej z czerwoną kartką” też miała swoją wartość (plus 1 zł na odbudowę stolicy). Zatem nic nowego. System kaucyjny był, jest i będzie. Czy na pewno? W czasach słusznie minionych kaucję pobierano, by huty szkła mogły nadążyć z produkcją opakowań dla mleczarń i browarów. Czasami butelek było więcej niż zawartości, a klient kupował co było i nie marudził. Obecnie każde działanie można uzasadnić troską o planetę. Co gorsza, w czasach nadprodukcji, klienta należy czymś zająć, bo towarów nie brakuje. Może wizją recyklingu? Powstały zatem przeróżne spółki, które na sztandarach mają wypisane dobro płonącej planety, a w kasie nasze weksle paragonowe, które otrzymujemy, gdy kupujemy napój w butelce lub puszcze. Firmy te radzą zacisnąć zęby (nasze) by ratować planetę (dla nich). Butelkomaty zaczęły żyć własnym życiem. Stały się wybredne i nie przyjmują byle czego. Wgniecenie, wolny ruch ręki lub zbyt głębokie wsunięcie dłoni w otwór, powodują bunt maszyn. Czyżby zły dotyk? Od widzimisię skanera i magicznego rozpoznania kodu zależy też, czy naliczona kaucja będzie wynosiła 10 czy 50 groszy. Kto się nie zgadza, może zabrać swoje plastiki i odejść precz. Klientów awanturujących się automaty nie obsługują. Dochodzi do jawnego rasizmu, gdyż dwie identyczne butelki mogą być potraktowane różnorako. Mamy zatem segregację odpadów z elementami segregacji rasowej a nawet etnicznej (kwadratowe flaszki po angielskiej whisky cierpią z powodu wykluczenia). Czy katarynki recyklingu są tak czułe na dotyk, czy przeciwnie, mało wydajne jak ruski komputer? A może prywatnym firmom, „operatorom systemu kaucyjnego” nie zależy na tym, by było czysto i ekologicznie? Butelkomat to urządzenie niezbyt skomplikowane. Taśma transmisyjna, zgniatarka, skaner i drukarenka karteczek zajmują około 20% powierzchni pomnika postępu. Reszta to miejsce na plastikowe worki zawieszone na koszach. Co jakiś czas, gdy technologia się zacina, przychodzi pani sklepowa, targa wózek z pełnym miechem, plombuje go, wkłada kolejny, a ten oznakowany kładzie pod ścianą. Potem robi identyfikatorem magiczne „pip” i system zaczyna działać do kolejnej usterki. Łatwiej jest pchać, ciągnąć i przekładać z pomocą koleżanki lub ochroniarza, ale klienci chcieliby skorzystać ze sklepu, a nie tylko z recyklomatu. Za to firmy, które zawiadują zgniataniem, przewożeniem i utylizacją nie muszą się martwić przepełnionym workiem i wózkami na skrzypiących kółkach. Gdy kupujemy napój, operator systemu otrzymuje 50 gr. Jeśli oddamy butelkę, zwróci nam pieniądze. Jeśli nie oddamy, kasa jest jego. Oto pierwszy, najprostszy powód, dla którego eko – grandziarzom opłaca się, by butelkomaty działały jak najgorzej. Gdyby nikt nie upominał się o zwrot haraczu, producenci napojów, którzy są jednocześnie firmami zbierającymi odpadki, zarabialiby podwójnie. Nie jest tajemnicą, że pozyskane z kaucji pieniądze „pozostają w systemie”. Oznacza to, że mogą być przeznaczone na zakup kolejnych (równie zawodnych) maszynek, na premię dla zarządu spółki lub na reklamę firmy i ekologii. Polska Federacja Producentów Żywności oświadcza, że wszystkie przychody, jakie osiągają z nieodebranej kaucji, opłat od wprowadzających, czy zebranych surowców - mają iść na koszty funkcjonowania i rozbudowę systemu. Brawo! Czyli bawimy się w budowę jeszcze większego molocha, który służy sobie samemu. Zgodnie z prawem, w każdej gminie musi się znaleźć przynajmniej jeden punkt skupu opakować. O tym, w jakich godzinach będzie czynny i kto będzie kręcił korbą recyklomatu, prawo nie wspomina. Płacimy (czego nikt nie ukrywa) za logistykę, czyli za to, by spółka sprawnie działała. Sytuacja kontrowersyjna, bo okazuje się, że celem spółki nie jest zysk, a rozwój i działanie, za które pracownicy spółek są wynagradzani pieniędzmi z różnych źródeł. Oprócz przeróżnych dotacji, subwencji i grantów ekologicznych zaistniała możliwość zarobienia na systemie kaucyjnym. Podmioty, których przybywa (i które mają obowiązek współpracować ze sobą m. in. pod kątem systemów informatycznych i wymiany danych) nie mają nic wspólnego z ekologią. Czy ekonomia przegrała z eko-szaleństwem, czy raczej ekologia stała się narzędziem do ekonomicznych poczynań cwaniaków, którzy czerpią zysk z tego, że społeczeństwo segreguje, a pani sklepowa robi „pip” i pcha wózek? Woda mineralna nie potaniała. Przeciwnie, jeśli człowiek chce się nawodnić, musi mieć w zapasie 50 gr. na haracz dla operatora. W dodatku wszyscy ciskają gromy, i słychać głosy trąb, wieszczące upadek planety i rychły koniec ludzkości. Jeżeli społeczeństwo będzie miało kompleksy i traumy, bo zbyt mało się stara przy recyklingu, można mu będzie wmówić konieczność kaucji w wysokości 5 zł. Oczywiście dla szczęśliwców przewidziane są nagrody. Kto wymyśli slogan reklamowy dla recyklomatów lub weźmie udział w konkursie fotograficznym „Uciekaj butelko do dziury” ma szansę wylosować wakacje na Teneryfie. Szef spółki „operującej systemem” już tam jest.
  3. Dla wszystkich tu dyskutujących a dla Quby w szczególnosci, bo to On probował mi przysrac ,zacytuje ""Ci, którzy zakładają klapki na oczy powinni pamiętać, że w zestawie znajduje się również uzda i bat" - J. Lec" i jeszcze raz napiszę.... recykling nie jest zły bo jest niezbędny.... kaucyjnośc jest rozwiązaniem ale nie w takiej formie jaka funkcjonuje...ma być eko to przyjmujemy wszystkie opakowania a nie wybiórczo.. butle po piwie? cżeśc jest objeta kaucja a częsc juz nie....przykład Heineken 0,0% i Radler VanPura idzmy dalej...BECK's puszka 0.5 i węgierskie tez puszka i tez 0,5...pobrano opłate kaucyjna po 0,5o pln. Wczorajsza próba zwrotu....system nie widzi węgierskiej puszki i zwraca 0,1o pln a co najciekawsze...wydany bon jest wazny tylko 3o dni i tylko w tym miejscu i tylko na zakupy .Sklep niemieckiej sieci na literę L wg danych z systemu kaucyjnego zarejestrowano około 580 mln wydanych jednostek kaucyjnych a zwrócono 28 mln.. prosze sobie policzyc jakie kwoty wchodzę w grę...Zasada "jednego feniga" o ktorej wiekszośc nie chce pamiętac, ja tez czasami zapominam, caly czas obowiazuje. Kasa Misie, kasa
  4. zacnie Grzesiu wygląda👍
  5. Michał dokładnie tak..... gdyby naprawde chodzilo o ekologię to systemem kaucyjnym objete były by wszystkie bez wyjątku opakowania no, i niech Panu Bogu będa dzięki
  6. Michał, zostaw tę wodę jako wodę w spokoju. bo to nie o wodzie jest ten temat. Dlaczego Borzomi czy Sairme kosztuje 7 zeta za o,5 litra a woda z Biedry tylko 1,5o za 1,5 litra. Tak jak Rafał napisał- finalna cena to wiele skladowych. A w tym temacie chodzi o jeden ze składników ktory budzi największe emocje i wątpliwosci.
  7. straszny rusycyzm ale niech tam....Piotrus , odstaw te swoje "małpki" i prosze odpowiedz na proste pytanie. Jak nazwiesz osobę czy firmę pobierającą dwa razy kasę za ten sam produkt sprzedając go klientowi ?
  8. zaczynasz mysleć... dobrze to rokuje👍
  9. Piotrus, czytaj ze zrozumieniem...a co jak nie przyjmie bo jest za mały lub nieoprózniany ???Bedziesz tak jezdził od jednego do drugiego ? A ile takich osób będzie? Szczególnie latem...i co zrobią? rzuca grubym słowem na literę "K " i pierdykna ten worek z "fajansem" gdzies w kąt
  10. kazda z trzech jest prawdopodobna..ale ad rem to to jest istotne... Przeciętna rodzina traci 400 zł w systemie kaucyjnym! System kaucyjny działa jak ukryty podatek! System kaucyjny miał być prostym i ekologicznym rozwiązaniem. W praktyce coraz częściej okazuje się mechanizmem, który funkcjonuje jak dodatkowy podatek. Tylko że płacimy nie państwu, a wielkim korporacjom. Przykład z pierwszego kwartału 2026 r. pokazuje skalę problemu. Przy zwykłym zużyciu napojów można stracić nawet około 400 zł rocznie tylko na nieodebranych kaucjach. Przeciętna rodzina 2+2 rocznie zużywa 880 butelek. Mechanizm jest banalny. Każda butelka PET to 50 gr dopłaty. Nieważne, czy napój kosztuje 0,99 zł czy 9,99 zł. W przypadku gospodarstwa domowego, które zużywa kilka butelek dziennie, daje ponad 400 zł w skali roku. Przy większym zużyciu kwoty rosną jeszcze szybciej. Te pieniądze nie znikają. Trafiają do systemu i zasilają jego operatorów. Problem polega na tym, że odzyskanie kaucji w praktyce bywa utrudnione. Butelkomaty często są zepsute, wyłączone lub przepełnione. Kartki z napisem „awaria” stały się codziennością. W efekcie wielu ludzi rezygnuje z oddawania opakowań, bo czas i nerwy przestają być warte odzyskania kilku złotych. W okolicy butelkomatów leżą całe worki z nieoddanymi butelkami. Ludzie zniechęcili się też do ich segregowania i wyrzucają je w domu do frakcji plastików. Ale pieniądze w systemie zostały, zagarną go wielkie korporacje zajmujące się przerobem tego systemu. Prowadzi to do absurdalnej sytuacji. Z finansowego punktu widzenia firmom opłaca się utrzymywanie niewydolności systemu i zniechęcanie ludzi do korzystania z niego. Bowiem pieniądze zarobią przede wszystkim, gdy ktoś nie segreguje odpadów. W okresie letnim skala problemu będzie jeszcze większa. Większe spożycie napojów oznacza wyższe „zamrożone” kwoty. Przy intensywnym użytkowaniu systemu strata może sięgnąć nawet kilkuset zł rocznie. System, który miał być wygodny i ekologiczny, coraz częściej jest postrzegany jako kolejna ukryta danina. W teorii kaucja jest zwrotna. W praktyce dla wielu osób staje się kosztem, którego nie da się odzyskać.⁩ no co Ty ....jak Rumcajs😅
  11. z tym workiem podrózować czy ciężko było zrobic zakupy za 6,9o czy cięzko bo ci sie ręce trzęsły ?
  12. no może nie do konca.. poniewaz szklane opakowania czyli butelki po alkoholach, słoiki po ogórkach nie sa objete systemem kaucyjnym. Wyjątek -butelki po piwie.. dalej to szukał dużego liscia ......np łopianu
  13. ponawiam pytanie skierowane do forumowych specjalistów od systemu kaucyjnego..smialo Panowie.....
  14. mam pytanie , i nie jest to żart. Jak rozliczane kaucyjnie sa, i czy są, puszki po piwie warzonym i puszkowanym w innym kraju niż Polska ? A sprzedawane w Polsce
  15. Rafał, może nie tylko w tematach pol-społ, bo czasami pisze tez w innych- głownie motoryzacyjnych ale prawdę powiedziawszy to nie chce mi sie juz pisac bo zainteresowanie słabe. Ale miło mi ,że doceniasz........ Kuba , daj podtytuł do HP..."Lasciate ogni speranza voi ch'entrate, et huc tua propria rogatione venis"....i bedzie wszystko jasne
  16. i to jest kluczowe, co nie znaczy ,że nalezy chowac głowe w piasek i udawac ,że nic się nie dzieje - milcząc..Azyl z definicji nie jest żadnym wyjsciem ani rozwiązaniem.
  17. zejdz na ziemię...bo zaczynasz walic ad putinum
  18. no jak to co mamy ? mamy "nasze dobro", bo przeciez to w trosce o nas, o obywateli, o całe $połeczenstwo ten system i inne podobne jest tworzony. Mnie w tym momencie zapala sie czerwona lampka i prostuje się środkowy palec mojej prawej dłoni
  19. Pieniądze płyną z plastikiem na zachód? Przekręt kaucyjny wyprowadza pieniądze z Polski! Zyski z butelkomatów transferowane są na Zachód. Na kaucjach dorabiają się takie firmy jak Lidl, Kaufland, Heineken, PepsiCo czy Coca-Cola! T*****y przekręt kaucyjny umożliwił dużym korporacjom o zagranicznym kapitale wejście w nową branżę – operatorów kaucyjnych. Kluczową rolę odgrywa tu tzw. „float finansowy”, czyli środki z niezwróconych kaucji oraz pieniądze pozostające w systemie zanim wrócą do konsumentów. Każda kupiona butelka lub puszka oznacza dopłatę w formie kaucji. Jeśli opakowanie nie zostanie zwrócone, pieniądze pozostają w systemie. Nawet gdy opakowania są oddawane, przez pewien czas ogromne środki krążą w obiegu pomiędzy sklepami, operatorami systemu i firmami logistycznymi. W wielu krajach pieniądze z takich mechanizmów trafiają do krajowych funduszy środowiskowych lub są reinwestowane w rozwój systemu recyklingu. W Polsce struktura systemu wygląda inaczej. Operatorami są spółki działające formalnie w Polsce, ale bardzo często należące do dużych międzynarodowych grup kapitałowych. W praktyce oznacza to, że zyski generowane przez system mogą być transferowane do zagranicznych właścicieli. Mechanizm jest prosty. Spółka funkcjonująca w Polsce pobiera opłaty operacyjne, zarabia na logistyce oraz na sprzedaży surowców wtórnych. Następnie część tych pieniędzy może być wyprowadzana za granicę w formie dywidend, opłat licencyjnych, usług zarządczych lub innych transferów wewnątrz międzynarodowej grupy kapitałowej. Efekt jest łatwy do przewidzenia. Polscy konsumenci płacą kaucję przy każdej butelce i puszce, ale część pieniędzy generowanych w systemie może ostatecznie zasilać zagraniczne centra finansowe. Tak wygląda mechanizm, który pod hasłem ekologii tworzy nowy rynek wart miliardy złotych rocznie. Jeśli operatorzy systemu są wybierani w sposób budzący wątpliwości, a struktura własnościowa pozwala na swobodny transfer zysków za granicę, trudno mówić o projekcie w pełni służącym interesowi publicznemu. Coraz więcej wskazuje na to, że system kaucyjny staje się kolejnym przykładem polityczno biznesowego układu budowanego ponad podziałami, w którym rachunek ostatecznie zapłacą zwykli obywatele.⁩ Czego nie rozumiecie ? Ktos powie...10 czy 50 groszy nie liczą się. trzydzieci pięc lat temu pewien życzliwy Niemiec wytłumaczył mi jak to działa a spór szedł o 1-go feniga. Kontrakt na dostawy 20 ton raz w tygodniu, dostawy przez 10 miesięcy. 20.000 kg x 1 fenig = 200DM . 2oo DM x 4 = 800 DM/ miesiąc. 8oo DM x 10 miesięcy = 8000DM. Po 10-ciu miesiącach nowego Golfa sobie kupisz. Prosciej już nie mozna. Pazdrawiam myslących
  20. Błazej, sorry ale to nie dla kolegi... Dla kolegi może byc Mini Cooper " Checkmate" limitowana seria
  21. V4 ~~~2k€...pierwszy własciciel
  22. Czarku, a SAAB 96 z 1974 roku interesuje Cię ?
  23. Wojciech Komarzyński - Radny Sejmiku Województwa Opolskiego Tego się nie da obronić... Stworzenie systemu kaucyjnego w Polsce zostało powierzone wielkim, prywatnym i przede wszystkim zagranicznym korporacjom. Szacuje się, że stworzenie całego systemu kosztowało już kilkadziesiąt miliardów złotych. Te koszty, jak łatwo się domyślić będą przerzucone na konsumenta, bo niby na kogo? Polacy po wprowadzeniu systemu nie dość, że segregują przecież śmieci wciąż w swoich domach, wrzucając wszystko do osobnych kubłów, muszą dodatkowo wyselekcjonować butelki oraz puszki i dostarczyć je następnie, tracąc swój czas, nerwy i ponosząc koszty do punktów odbioru w sklepach, lub do tzw. kaucjomatów. Kaucjomaty, jak to rzeczy martwe lubią być złośliwe, ale nawet, gdy nie dojdzie do ich częstych awarii i tak tworzą się tam długie kolejki ludzi stojących z całymi workami odpadów. Maszyna wydaje niepodlegające recyklingowi kilometry paragonów termicznych. Ludzie mogą udać się z nimi następnie do kasy, by odzyskać swoje środki. Gdy kaucjomat jest nieczynny ludzie często odjeżdżają, spalając przy tym oczywiście w imię ekologii dodatkowe litry paliwa w poszukiwaniu kolejnych, lub zachowują te śmieci do następnej wizyty w kaucjomacie. Tam gdzie natomiast kaucjomatów nie ma butelki i puszki przyjmują pracownicy sklepu. I tu także, jak można łatwo się domyślić właściciele sklepów przerzucą koszty ich pracy na konsumentów, bo na kogo niby? No i w końcu zakłady obsługujące gospodarkę odpadami. One też istotnie podniosą wkrótce opłaty, bo stracili przecież podlegającą recyklingowi, cenną i wyselekcjonowaną frakcję odpadów, na której bilansowali sobie dotąd koszty tej gospodarki. Gminy te koszty oczywiście przerzucą na mieszkańców, bo niby na kogo? Kiedy jednak nie oddamy butelki, czy puszki stracimy kaucję, a środki te zyskają operatorzy systemu, czyli wspomniane wyżej prywatne, wielkie, zagraniczne koncerny. Co ciekawe do systemu mają trafić tylko plastikowe butelki i metalowe puszki po napojach. Wszelkie pozostałe plastiki po mleku, po kremie do rąk, po płynie do płukania, czy metale po konserwach, czy dezedorantach już nie zagrażają światu i można wrzucić je, jak dotąd do kubła i zaśmiecać, jak twierdzili w sposób niekontrolowany środowisko. Ale okazuje się że środowisko zaśmiecane jest i to realnie także tym wszystkim, co z tak wielkim trudem i tak wielkim kosztem odprowadzimy jednak do systemu, co najlepiej obrazuje zdjęcie, jak ten system funkcjonuje w praktyce. Wszystkie reakcje
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.