Skocz do zawartości

zbjanik

Modelarz
  • Postów

    1 638
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    52

Ostatnia wygrana zbjanik w dniu 27 Października

Użytkownicy przyznają zbjanik punkty reputacji!

Reputacja

1 162 Excellent

4 obserwujących

O zbjanik

  • Urodziny 26.08.1955

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    opolskie
  • Zainteresowania
    RC, aviation-art
  • Imię
    Zbyszek

Ostatnie wizyty

5 132 wyświetleń profilu
  1. Czyli że masz przy okazji zapasowy statecznik pionowy! 😊
  2. Rozbić nie chcę, aż takim masochistą to nie jestem, ale koniecznie spróbować czy jednak może będzie dało się latać. Może się mylę, ale coś mi mówi, że ta zła sława jest trochę przesadzona. Weź już powyżej przywołanego Spitfire, jego modele. Są oczywiście modele takie pełnokrwiste, duże, szybkie i ciężkie (ciężkie w moim rozumieniu), które dobrze latają- ale nie o nie mi chodzi, a o piankowce. Niektóre są wiernie odwzorowane co do kształtu, czyli skrzydło z wąskie na końcach, piętnastoprocentowa powierzchnia poziomego, no wiadomo, Spitfire. I co? Latają! Adepcia ma prostokątne skrzydła, stateczność podłużną zbadałem metodą powierzchniową podaną przez Ciebie, wynik był pozytywny. Poprzecznie- no to właśnie trzeba zbadać w realu. No i jeszcze jeden, nie aerodynamiczny (a może jednak?) argument: ładny samolot dobrze lata. Mnie się Adepcia podoba, czyli powinna mi dobrze latać🤣.
  3. Od początku mam świadomość że JD-2 to nie był wzór doskonałości, ale wybór już dokonany, założenia przyjęte, w tym i to o generalnym zachowaniu proporcji. Model w fazie dobrze zaawansowanej budowy, pozostaje więc konsekwentnie zdążać do celu, oblot zweryfikuje moje wysiłki. Ale nawet z tej cytowanej opinii inż. Praussa wynika, że samolot miał też swoje jasne strony. Zastosowałem grubszy profil niż w oryginale, obciążenie powinno być ok. 40 g/dm2, zastosuję też na początek przynajmniej, niewielkie wychylenia powierzchni sterowych.
  4. No tak, pamiętam ten film, a było jeszcze jedno podejście kolegi Wieśka mieszkającego w Anglii- też nie do końca chyba udane. W moim przypadku liczę, że jednak że się uda, bo model większy, do tego chyba wyjdzie lekki. Zachowałem proporcje oryginału, bo u mnie Spitfire to Spitfire, Wilga to Wilga- nie mogę się zmusić do kompromisów typu zwiększone ramię, czy powiększony statecznik. Najwyżej nie będzie latał, albo może będzie trudny w pilotażu. Ale z drugiej strony, tak patrząc tylko okiem, bez obliczeń- Adepcia nie ma jakichś katastrofalnych proporcji, są kształty o wiele bardziej kontrowersyjne, choćby jakieś I-16 i w sumie latają. Czyli mam dalej tzw. "optymizm przed oblotowy". 😁
  5. W przypadku Adepci proces budowy odbiega od normy jeśli idzie o kolejność. Zazwyczaj jest tak, że elementów modelu przybywa aż staje się kompletny, na koniec malowanie, detale itd. Tu etap malowania pojawił się wcześniej, i to różnie dla różnych elementów. Pierwsze były oba stateczniki (chodziło mi o sprawdzenie wyważenia, choć prowizorycznie, więc potrzebna była ich realna waga), teraz skrzydła już są pomalowane, a tym czasem kadłub ma zaległości konstrukcyjne. W każdym razie sprawa idzie do przodu, a skrzydłom jeszcze brakuje znaków rejestracji na górnej powierzchni- może jutro się uda- wszystko przygotowane,a dziś biel nie całkiem wyschła, mogłoby nastąpić oderwanie farby przy odklejaniu szablonów liter. Skrzydła malowałem farbą akrylową, rozcieńczoną wodą, posługując się wałkiem. Podwozie funkcjonalnie OK, trzeba jeszcze oprofilować golenie, bo te druciki cieniutkie- nie mają wyglądu.
  6. Mija 100 lat od kiedy Jerzy Drzewiecki zaczął pracę nad projektem JD-2, samolocikiem niepozornym, ale ważnym w naszej historii. JD-2 stanowił bowiem zapowiedź, preludium do tego co nastąpiło wkrótce: rodziny samolotów oznaczonych trzema literami RWD. W 1929 roku, pojawiła się wersja poprawiona JD-2 bis, a przedmiotowy egzemplarz z rejestracją SP-ADP zamówił inż. Witold Rychter- znany pilot i automobilista. Postać barwna i ciekawa, świadek i uczestnik tego burzliwego okresu w historii polskiego lotnictwa. Kto się interesuje lataniem i historią, a nie czytał jeszcze jego "Skrzydlatych wspomnień", gdzie Adepci autor poświęcił osobny rozdział, koniecznie powinien tą zaległość nadrobić- to kopalnia wiedzy o tych czasach. Moja Adepcia będzie, a powoli już jest, depronowcem. Rozpiętość 1800 mm, napęd 3S, waga w pobliżu 2 kg. Na teraz jest to 1850 gram, ale jeszcze bez serw, odbiornika, z nie całkiem zabudowanym przodem kadłuba, z za małymi, tymczasowymi, kołami od CSS-a 13, bez zastrzałów itd. Kadłub jest jeszcze nie oklejony papierem, skrzydła już tak, ale jeszcze czeka je malowanie. Kadłub i żebra skrzydeł są z rumuńskiego styroduru pozostałego po budowie przybudówki domu, który drutem pociąłem na płyty 6,5 mm. Jest on miększy od tych aktualnie dostępnych w hipermarketach, ale po oklejeniu natronem na lakier wodny do podłóg jest całkiem OK. Skrzydła i stateczniki natomiast są z białego depronu 3 mm. W skrzydłach są po trzy sosnowe listewki 4x 3 mm, a także coś ala keson, ale wewnętrzny, zakryty depronem. Keson tworzą odcinki od żebra-do żebra, wycięte drutem ze styroduru. Nie ma listwy w krawędzi natarcia ani spływu. Natarcie ma jedynie dodany podwójny pasek papieru pod warstwę ostatecznego papierowego pokrycia. Zawiasy ze starych zapasów dyskietek komputerowych. Napędy sterów wysokości i kierunku będą linkowe, jak w oryginale. Oczywiście będzie i załoga- dwa popiersia pilotów, to konieczność w takim kabriolecie. Skrzydła są mocowane dwoma gumkami pionowo rozciągniętymi w kabinie. Podwozie będzie amortyzowane jak w oryginale- czyli też gumkami, a system był wzorowany na rozwiązaniach z pierwszej wojny, jak w SE-5a, czy innych myśliwcach.
  7. Wilga (samolot) ma wznios. Owszem, czasem go na zdjęciu nie bardzo widać, ale on jest w realu. Większość natomiast modeli, czasem bardzo dokładnie, redukcyjnie wykonanych, już tego wzniosu nie posiada. Ponieważ wiele jest takich modeli, nawet seryjnie budowanych i ten obraz się jakoś utrwalił i dla wielu pozostaje jako obowiązujący obraz samolotu. Co tu dużo gadać- niektórzy budują nawet Spitfire bez wzniosu i im to nie przeszkadza! Dla mnie osobiście zgroza😊
  8. Miło popatrzeć na te znajome, jakże klasyczne kształty. Czekam na pierwszego Kordka, a potem kolejne- już wykonane przez młodych. Uznanie Mirku za pracę z młodzieżą i oddanie sprawie!
  9. Pewnie masz rację, ale mam już pionowy ze sterem zrobione. Zobaczę jak będzie i najwyżej dorobię nowe, większe.
  10. To jest JD-2 z okresu przed RWD, kiedy panowie się dopiero zabierali do współpracy. Konstruktorem był Jerzy Drzewiecki. Powstało kilka sztuk, a jedna z nich miała rejestrację SP-ADP i stąd dostała dodatkową nazwę Adepcia. Nie wiem czy czytałeś książkę Witolda Rychtera, przedwojennego lotnika sportowego i automobilisty pt. "Skrzydlate wspomnienia"- jest tam cały rozdział o Adepci, bo to była jego prywatna maszyna.
  11. Radosław- nie wyrzucaj sobie tego w żadnym wypadku! Jesteś z własnego wyboru w grupie SONGWRITER, a nie w ODTWÓRCA COVERÓW. Jak by co to i covera zagrasz, ale to inna pozycja w szerokim gronie muzyków😀. Co do modelu to wygląda obiecująco. Można by jeszcze do kompletu zrobić drugie skrzydło ze wzniosem, bez lotek, w celu porównania czym lepiej się lata. I jak w tym lataniu skupić się na wykorzystaniu noszeń, to wiem która wersja by wygrała.
  12. Zrobiłem test dla Adepci, ale tylko rzut z góry, czyli stateczność podłużna. Wyszło dobrze, bo niecałe 0,60. Obawiałem się trochę tego niezadużego statecznika poziomego, ale jak widać niesłusznie. To znaczy- oblot pokaże jak jest na koniec. Poprzecznie na wszelki wypadek nie robię, bo może wyjść nie tak i trzeba by było powiększać pionowy, a tego bym nie zniósł, zwłaszcza w tym modelu😀. Ale metoda odjęcia jednego wymiaru bryle przestrzennej i zrobienie z niej płaszczyzny wydaje się praktyczna, a przynajmniej łatwa w realizacji.
  13. Andrzej- dzięki za ten analogowy, papierowo nożyczkowy sposób na ominięcie tych programów komputerowych nie do ogarnięcia😊Właśnie zacząłem budowę przedwojennej JD-2 Adepci. To też był nieidealny samolot, a jego modele które namierzyłem, też nie "za zbytnio" chciały latać. Pewnie zastosuję tą metodę, bo na razie mam sam kadłub- jeszcze jest czas np. na powiększenie stateczników itp., choć wolałby tego uniknąć.
  14. Ja to pokonałem w ten sposób, że się zalogowałem nie z telefonu, a z komputera na oficjalne www, chyba przez bank, czy mobywatela po tym nieszczęsnym "apdejcie" . Potem już niby działa na telefonie, ale właśnie w opisany wyżej sposób- czyli jak mu się chce, jak nie to nie. Tu z kolei znalazłem sposób z managerem aplikacji w telefonie. Wchodzisz w ustawienia, listę aplikacji, szukasz tam DT. I są trzy opcje: Otwórz, Wymuś zatrzymanie i Odinstaluj. Trzeba wymusić zatrzymanie i potem dać to Otwórz. Ale byłem już blisko wybrać Odinstaluj, to byłoby najlepiej😀
  15. Po ostatnim przemeblowaniu w aplikacji DT, czego właściwie najbardziej widocznymi znakami są nowy kwadracik do potwierdzenia ze cośtam, oraz funkcji Pogoda, to stwierdzam, że totalnie się nie chce otwierać. Przedtem też cudów nie było, ale teraz to trzeba robić na prawdę różne wygibusy typu logowanie przez komputer, zamknięcie aplikacji w managerze telefonu i ponowna próba itd. Mocno zniechęcające. Czekam aż zgłaszanie będzie nieobowiązkowe z utęsknieniem. też macie podobnie?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.